Zastanawiam sie, czy to moja prywatna dysfunkcja czy inni tez tak maja?
Chociaz generalnie bardzo lubie Pana Boskiego zdarzaja mi sie takie dni kiedy jestem bardzo blisko rekoczynu, albo chociaz drobnego skoku do pustego basenu.
Tak mnie drazni, ze nie wiem jak wytrzymam do poniedzialku (jedzie do Blavy we wtorek rano).
Co nowego?
– Ma nowa obsesje a mianowicie codziennie wyciera drzwi szafek kuchennych oraz raczki wspomnianych wczesniej.
A ta polaczona z:
– ukrywaniem przedmiotow (bo ja kladzenia wlasnie czytanych ksiazek na krzeslo pod stol albo za kaloryfer nie nazywalabym sprzataniem)
– obnizaniem temperatury z dla mnie optymalnych 22,5C na nizsza – oficialnie – bo mu cieplo (szkoda, ze siedzi w najgrubszym polarze), na serio – w celu oszczedzania!!!!
– otwieraniem zaluzji w nocy, co w ciemnosciach sprawia, ze my i tak nie widzimy nic, ale ewentualni zainteresowani sasiedzi widza nas jak rybki w akwarium
a przede wszystkim poprawiania wszystkiego co dotkne, doprowadza mnie do szalenstwa!!!
Wiem, ze to sa glupoty. Po latach cwiczen zwykle potrafie ich nie zauwazac, ale dzisiaj tak marudzil przez pierwsza czesc dnia, ze cala druga mam ochote go walnac
albo choc wyslac w kosmos na godzine,
albo zagilgotac na smierc.
No cos z nim zrobic, bo niedlugo mamy znowu zaczac mieszkac razem a to moze byc bardzo meczace.