Bardzo lubie ogladac seriale. Podoba mi sie pomyslowosc scenarzystow i mnogosc form i tresci, ktore sa w stanie wtloczyc w tych 30 – 90 min.
Jest jednak jedna rzecz, ktora wywoluje we mnie zdrzytanie zebami – przedluzanie serialu pierwotnie planowanego (juz na pierwszy rzut oka) na XY odcinkow.
Zwykle wyglad to tak: wszystko jest mniej wiecej logiczne, ludzie lubia sie lub nie itd itd a nagle okazuje sie, ze napr:
– glowna bohaterka jest tak na prawde przyrodnia siostra swojego dziadka ze strony matki, ktora nie jest jej matka, ale bratem po przeszczepie szpiku kostnego
– glowna bohaterka bedzie miala dziecko, ale nie jest pewna kto jest jego ojcem, bo moze maz, moze brat ojca a moze sasiad z alpejskiej wioski
– ciotka glownego bohatera dowiaduje sie, ze ma zaszyta w podudziu 3 glowe swojego psa, ktory jest pasozytem i rozsadza jej jelita.
…
Dobra z ta ciotka juz przesadzilam.
Przede wszystkim nie rozumiem pomyslu nagminnego nie wiedzenia kto jest ojcem.
1. nie wiem jak wy, ale ja jestem do mojego ojca podobna (mam 3 zdjecia:) – i nie ma sily, zeby sie mnie mogl wyprzec, po prostu wygladam jak mieszanina mamy i taty i tyle.
2. nigdy jeszcze (ale kto wie co przyniesie jutro) nie zdarzylo mi sie wyspac sie z kims i …nie wiedziec o tym? zrobic to przez przypadek? spac z kilkoma panami w tym samym czasie?a gdybym sie na to zdecydowala, wierze, ze bylabym w stanie zabezpieczyc sie tak zeby nie bylo z tego dzieci.
Inna kwestia, ze ja nigdy nie mialam takiego ruchu w interesie, zebym miala szanse sie mylic nawet w wyobrazeniach sennych.
No ja nie twierdze, ze sie nie da technicznie, bo sie da. Tylko jest to dostyc niepradwopodobne. A w filmach… nagminne. Jakby to byla oczywista rzecz.
Ooo! jestem w ciazy, sprawdzie ktory to tydzien… hops sprawdzam w kalendarzu: taaa ojcem bedzie Darek albo Karol. A moze Marek?
W kazdym razie zycie “tak jak w kinie” jest doscyc skomplikowane.