FUTRO Z NOREK

Po kojenych badaniach przyjechalam jeszcze na chwile do Blavy. Konkretnie do wtorku.

W drodze do Bratyslawy w aucie sluchalismy radio. Byla audycja o tym, ze dzis jest swiatowy dzien bez zakupow. Potem jeszcze jedno wejscie o jakiejs organizacji protestujacej przeciwko hodowli zwierzat futerkowych na skory. Sklonilo mnie do refleksji.

Przyznam, ze sama nie nosze futer i jakos tak ogolnie nie potrafie sobie wyobrazic samej siebie w lisach, norkach czy szynszylach. Jednak sam pomysl protestu przeciwko hodowaniu zwierzat na futra odbieram jako dosyc kuriozalny.

Rozumiem, ze zlapac dzikiego lisa, rozstrzelac i zrobic z niego futro to barbarzynstwo. Ale co jest zlego w specjalnej hodowli?

Idac dalej tym tropem wszyscy powinnismy stac sie weganami. Takich kurek malutkich w jajeczku tez przeciez mordowac nie bedziemy. A moze jajko ma dusze?

Nie mowie juz o swince, krowce czy rybonowi, ktory cale zycie plywa sobie w morzach czy oceanach.

Bo zwierzeta na futerka obieramy ze skory. No fakt, nic przyjemnego. Czy ktos sie zastanowil ile zwierzat umrze ze wzgledu na haldy plastiku w ktory ubieramy sie w zimie jako alternatywe dla naturalnych skor? A konine jemy ze skora? albo baranine?

Dlaczego akurat szynszyl tak nam przylgnal do serca?

Leave a comment