Ktos zapomnial wlaczyc swiatlo i mam ciagle wieczor. Juz od rana.
Wielka zaleta Bratyslawy jest cieplo i slonce, tam nigdy nie jest tak depresyjnie jak w Pradze.
Kupilam maly prezencik pod choinke dla Matyldy i mleko. Wieczorem zafunduje sobie bananowy koktajl. Nigdy nie myslala, ze to sie da pic a do tego jeszcze dobrze smakuje. No i jak nie ma cukru (cukrow prostych) to nawet nie jest mi niedobrze (tak jak od lat po jogurtach) Mila zmiana 🙂
Boski nie przyjedzie na weekend. Do Blavy zapowiedziala sie rodzina Boskiego + mysle, ze czasem musi sobie odpoczac od mojego srednio-rozentuzjazmowanego towarzystwa.
Gdyby ktos mi zwrocil swiatlo za oknem byloby zdecydowanie przyjemniej.
Jak bylam na studiach mielismy sesje w grudniu/styczniu a potem w kwietniu. Zaraz po sesji zaczynaly sie zajecia. Na pierwszym roku pod koniec stycznia polalam sobie noge wrzatkiem tak, ze nie moglam chodzic. Na drugim przechodzilam zapalenie pluc a potem spedzilam tydzien w domu. Na trzecim spojrzalam do ksiazeczki studentskiej juz w grudniu i od razu zaplanowalam sobie wolne na ostatni tydzien stycznia… co ciekawe nie bylam chora, rzeczy nie wypadaly mi z reki i byl to przyjemny spedzony w domu tydzien. Procedure powtarzalam do 5 rocznika.
Krotko mowiac: byle do lutego! bo pod koniec stycznia wysiada mi system.