TEORIA WZGLEDNOSCI W PRAKTYCE

parafrazujac to co kiedys w komentarzach napisala Bedrunka a mianowicie, ze na innych ludziach najbardziej draznia nas nasze wlasne wady, zaczne od stwierdzenia, ze innych ludzi zwykle mierzymy swoja wlasna miara. Dlaczego o tym…

… wczorajszy wieczor spedzilam  w milym towarzystwie. Jak zwykle byly plotki, rady, dyskusje. Jednym slowem fajnie.  W jakims momencie kolezanka opowiadala mi o dwoch swoich znajomych, ktore znam dlugo, ale w zasadzie tylko z jej opowiadan.

Nad jedna grzmiala, ze zbyt sie przejmuje cyklem dnia swojego malego czlowieczka i jej zdaniem staje sie jego niewolnikiem, druga rozumiala, ze ze wzgledu na niebezpieczenstwa zycia w wielkim miescie odwozi wszedzie autem swoje bardzo nastoletnie dzieci.

Jak pisalam zadnej z nich nie znam, ale mowilysmy o tych bardzo konkretnych zagadnieniach. Po skonczonych odwiedzinach kolezanka powrocila do domu taksowka, choc wiekszosc drogi mogla przebyc metrem (co bedzie istotne w dalszej czesci wpisu:).

Odeszla a ja sie smialam z tego mierzenia.

Bedac na pol autystyczna osoba (czytaj: lubiaca rytulaly i powtarzajace sie czynnosci w kazdym razie w porownaniu z bardzo energiczna kolezanka) nie moglam pozbyc sie odczucia, ze i ta mama i ten dzidzius po prostu czuja sie bezpieczniej dotrzymujac tych wszystkich zasad, ktore razem sobie ustalili.

Z drugiej strony wydawalo mi sie naturalne, ze nastoletnie dzieci wychowane w wielkim miescie powinny znac publiczne srodki transportu jak wlasna kieszen i, ze jest to ten rodzaj wiadomosci, ktore czlowiek zyskuje zaraz po nauce czytania i pisania. Do tego wiekszosc zycia nie mialam auta ani specjalnego dostepu do samochodu, pierszy raz pociagiem z Bytomia do Gdanska jechalam  sama w 6 czy 7 klasie podstawowki… no i nie ukrywajmy, jestem oszczedna a taksowka w Pradze jechalam z raz i to – z soba- na pogotowie. Tak wiem, nie te czasy, bezpieczenstwo, ale Praga to nie San Francisko!

Co chce napisac? Obie opisane mamy podporzadkowaly swoje zycie dzieciom w ten czy inny sposob i w obu wypadkach jest to chwaly godne. Oczywiscie dobrze wiedza co robia i ich decyzje sa przemyslane i wlasciwe. Fajne jest, ze patrzac z boku i z pewnoscia nie majac wszystkich informacji kazdy z nas ocenia rzeczywistosc przez pryzmat wlasnych doswiadczen, w tym kokretnym wypadku: kolezanka jako osoba niezwykle aktywna i praktyczna i ja jako bardzo spokojniejszy uzytkownik publicznych srodkow transportu.

Ot zastosowanie teorii wzglednosci w praktyce. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia 🙂

Leave a comment