wczoraj po 17 zblizal sie czas nadejscia Boskiego, wiec staralam sie ogarnac mieszkanie. Na plaskim elektrycznym palniku bylo rozsypanych kilka ziarnek cukru, wiec pomyslalam… zgarne.
jak pomyslalam tak zrobilam. Zapomnialam niestety, ze kilka chwil wczesniej gotowalam na tym palniku kasze krupiczke (dla mnie:). no i przejechalam wnetrzem reki po ciagle jeszcze rozpalonej plytcce.
Poltorej godziny moczylam reke w talerzu z lodowata woda. Bardzo bolalo, bardzo. Ale Magosie i tak trzeba przewinac itd itd. wiec wszedzie z tym talerzem 🙂
Potem ja karmilam juz z jakas piana lecznicza na dloni, wiec pozycja wspaniala.
Dzisiaj juz boli tylko jesli wsadze reke do innej niz lodowata wody. jak tu sie z siebie nie smiac?:)