WIEM, ZE NIC NIE WIEM

Jedyna obowiazujaca zasada od kiedy zaszlam w ciaze jest nieprzewidywalnosc. Nigdy nie dzieje sie to czego sie obawiam natomiast ciagle pojawia sie nowe i nowe i pytania, ktore mnie samej nie przyszly by do glowy.

Chcesz Pana Boga rozsmieszyc, powiedz mu o swych planach, albo obawach… i tak zawsze wszystko jest inaczej.

Kiedys, jak rodziny zyly na kupie a w rodzinie bylo wiecej sztuk, bylo latwiej, bo wszystko mozna bylo tak jakos rozwiazywac kolektywnie. Teraz ludzie sa bardziej sami. Niektorzy mieszkaja w kraju ktory ich nie interesuje, tylko z Boskim i malym, zaskakujacym czlowiekiem.

Nie moge, a przede wszystkim nie chce zawracac Siostruni glowy za kazdym razem jak mnie cos zdziwi albo zaniepokoi. Ona ma swoich domowych wrazen dosc. Pytania urbi et orbi tez nie uwazam za optymalne rozwiazanie, ale jak widac ciagle cos medze. Glownie jednak siedze i medze w swojej glowie. Sama siedze, bo tu nikogo nie znam.

Dzien dobry, nazywam sie Agradabla i jestem maniakiem kontroli. Z natury jestem leniwa, ale jesli juz angazuje sie w jakiekolwiek przedsiewziecie robie to cala i robie to dobrze, w kazdym razie najlepiej jak potrafie. Teraz nagle mam wrazenie, ze nic ode mnie nie zalezy. Moge sie starac – tak mam ten przywilej, ale nie mam absolutnie zadnej gwarancji, ze moje starania przyniosa jakis efekt.

Nie, nie stala sie zadna tragedia. Nic sie nie stalo. Tylko tak mnie dopadlo.

Gosia tak cuca swoj wlasny palec, ze jest caly czerwony, ale to chyba normalne, ale zaraz strach w oczach, moze ten egzem skoro czerwony? Ale to nie to.

Meczy mnie brak kontroli, meczy mnie, ze maly czlowiek, ktory teraz jest centrum mojego prywatnego wszechswiata jest ciagle wielka niewiadoma. Wiem, ze czas, kiedy mialam kontrole nad tym co sie dzieje odszedl bezpowrotnie. Od wiedziec do akceptowac jest jeszcze troche daleko.

Chyba tak, jestem w szoku, ciagle jeszcze. Zmiana – jednak – boli.

Leave a comment