Weekend spedzilismy w Polsce na komunii Niedzwiadka (syna Siostruni). Gosia zniosla droge zniosla dobrze, tylko wjezdzajac do Blavy pozygala sie z placzu, co wydaje sie nam naturalne i na miejscu*:)
Oczywiscie byl obciach, bo Boski nie obudzil mnie na komunie sama. Mielismy sie stawic o 12-12:15 pod kosciolem (bo karmienie wychodzilo idealnie na komunie a ona akurat postanowila zjesc 2 obiady), o 11:30 usnelam, a Boski-jak twierdzi-chcac mi sprawic przyjemnosc, nie obudzil mnie, wiec musial po nas przyjechac wujek moj naukochanszy.
I tak bylo super, Matylda i Niedzwiadek i w zasadzie wiekszosc poza Siostrunia i Ojczymem widziala Gosie pierwszy raz. A ja ich widzialam pierwszy raz od bardzo dlugiego czasu.
Znowu dostalismy tyle upominkow, ubranek, zabawek, ze az mi glupio. Ostatnio jestesmy z Boskim zupelnie powaznie powaleni i zdziwieni, ile osob jest dla nas dobrych, milych, chce nam sprawic przyjemnosc. Wsrod rodziny, jego czy mojej ale rowniez znajomych. Mamy cholerne szczescie do ludzi. Nie chodzi o przedmioty, ktore dostajemy, ale fakt, ze komus chcialo sie je dla nas zorganiozowac! pomyslec o nas! Bardzo dziekuje.
________
*dokladnie tak, bo chciala sie zaryczec na smierc w momencie wjazdu do miasta a po przyjsciu do domu zrobila takiego banana jakiego czlowiek by sie nie spodziewal po 2,5miesieczym czlowieku, nie mowiac o glosnej radosci na widok starych znajomych z karuzeli. Do Blavy wjezdzala z 3 razy w zyciu i zawsze wyla. To swiadczy o jej wyjatkowej inteligencji.