albo jesli ten pan co go widze na horyzoncie ma okulary, albo jesli w Billi beda mieli jogurt z w opakowaniem w kropki itd itd. Czy tylko ja tak idiotycznie warunkuje sobie poczucie szczescia czy ktos inny na swiecie tez?
Dzieje sie to jakos bezwiednie i nie ma zadnych konsekwencji, po prostu ide sobie droga a nagle w glowie rodzi sie mysl, ze jakis kuriozalny przypadek jest potwierdzeniem albo zaprzeczeniem mojego szczescia.
Od lat walcze sama ze soba i zaraz po mysli A, nastepuje mysl B, ze przeciez to idiotyzm! ale jesli jednak przejde duzo skrzyzowanie na jednych swiatlach, zobacze ten nieszczesny helikopter albo zakonnice z reklamowka to gdzies z tylu glowy slysze ulge i mala satysfakcje.