DOKTOR Z ALPEJSKIEJ WIOSKI

Uff usnela. Dzis i jutro Boski ma kolacje sluzbowe w zwiazku z przyjazdem nowych wlascicieli i jestesmy same. Przetrzymalam Goske od 16:30 wiec padla w czasie jedzenia. Nie szkodzi, jak bedzie glodna to sie odezwie.

Wracajac do chrzcin. Doktor z alpejskiej wioski byl 1 – dokladniej 2 chrzestny. Boski byl ubrany normalnie. Robilam “oficialne” zdjecia z chrztu ale na tej czesci co byly ubrania galowe odmowilam wspolpracy i pojechalam z Goska spac.

Te chrzciny byly, ze tak powiem skomplikowane. Odbywaly sie w kapliczce w gorach. Sama ceremonia zaczela sie o 13 i trwala godzine. Prowadzil ja polski ksiadz, ale bylo jasne, ze nie jedno widzial i w zasadzie za pieniazki na niejedno oko przymknie. Dostal (ponoc) podwojna stawke, wiec nawet nie mrugnal jak mu lazilam po oltarzu.

Po chrzcinach wlasciwych szlo sie do gorskiej chaty na przekaske, piwo i wino. Tam tatus Emila wkurwil nasza wspolna tesciowa bo oglosil wszem i wobec, ze go zmusila, zeby sie z siostra Boskiego ozenil. To akurat nie jest prawda, bo on chcial 2 lata wczesniej ale siostre dopiero nasz slub zmotywowal (kto byl ten widzial, ze wycyganila moj welon od Matyldy, ktora go sprytnie chwycila). W gorskiej chacie byla orkiestra typu pan z harmonia, skrzypcami i czymstam jeszcze.

ok godziny 18 pojechalismy w doliny zameldowac sie -czesc towarzystwa wstepnie nawalona – na koszt meza siostry Boskiego (wszystko) co oczywiscie zamiescil w zaproszeniu.

Czesc oficialna zaczynala sie o 19:30. Goska juz nam lekusko przelatywala przez rece, ale kogoto.

Bylo opiekanie dzika(?) czy jakiejs innej padliny. Panie suknie wieczorowe (zona doktora z wioski miala megakolie), obcasy do nieba a panowie biale koszule, garnitury. Coby bylo smieszniej odbywalo sie to… w chacie goralskiej, wiec jak piesc do oka po tej podlodze drewnianej w szpilkach. Ale zeby bylo drozej byla to restauracja z gwiazdka (czy gwiazdkami?) Miszelina (nie bede sie silic, bo nie wiem jak sie to pisze).  Na marginesie: biorac pod uwage, ze nikt z obslugi nie mowil po angielsku a Boski ma juz 2 dzien sraczke mierzy sie tam tego miszelina troche innym metrem niz w Pradze czy Warszawie gdzie  restauracji miszelina jak na lekarstwo, a w kilku lepszych jadlam.

Maly ochrzczony spal sobie w wozku odstawiony z boku. Caly dzien jesli nie spal tatus spedzal z Emilem tylko czas potrzebny na zrobienie zdjec. Jesli ktos malego nosil to albo Siostra Boskiego, albo Boski. Goska zaczarowala wszystkich usmiechem, wiec chetnych trzeba bylo kijem odganiac, dlatego moglam oddac Boskiego w dobrej sprawie.

Ja odjechalam po 20, bo Gosia by juz zaczela placzem przeszkadzac a i tak czekalo nas kapanie i spanie. Reszte znam z opowiesci. Boski wrocil o 24 i chwalil laki umajone, ze mnie tam nie bylo, bo ponoc byla duza szansa, ze kogos walne. Na przyklad; tatusia Emila, ktory ustawil wszystkich w kregu i mial przemowienie a potem wybranym osobom rozdawal dary jako nagrode, ze sa tacy super. Jak ktos nie widzial jak to wyglada nie bedzie w stanie sobie wyobrazic. AW i zbeata moga potwierdzic, bo mala probe odstawil (nie proszony!!!) na naszym slubie. Albo decydowal kto moze mowic a kto nie. Standardzik sielsko anielsko, dlatego nie moge z nim przebywac dluzej niz 24h.

Rano o 10 byla zbiorka w tejze restauracji gdzie podawano sniadanie. Po calodziennym poscie (te kanapki byly z maslem i serami, wiec nie moglam jesc) skusilam sie na bardzo dobra jajecznice… byla z cebula i pestkami dyni, z przyprawami, swietna, niestety Gosia ma po niej dur plamisty, ale trwarda jest nie mietka za pare dni mojej diety jej minie.

I to tyle. Aha! Emil dostal na chrzcie 4 imiona i nazywa sie cos w desen: Emil Richard Maria Bozywoj.

Opisuje to, ze tak powiem delikatnie. Oni nie sa pierdolnieci. Oni sa BARDZO pierdolnieci. Dobranoc:)

Leave a comment