SZCZEPIENIE

Dzisiejszy dzien poswiecilismy szczepieniu.

Pierwsze podejscie mialo miejsce o 10:30. Mysmy przyszly na czas, ale pani doktor przyszla pol godziny pozniej. Gosia zachowala taki spokoj wodza, ze puscilysmy pania z malunkim dzidziusiem, ktora tez czekala dluzej niz miala. Dobrze pamietam swoj wlasny strach w oczach czy sie obudzi i zacznie drzec. A Gosia.. to luzak czester. Jak chce zaczac sie drzec to wystarczy przemowic do niej glosem ulubionego Slonia Bimbonia, ktory jej wytlumaczy, ze takie duze dziewczynki dra gumiora tylko jak jest to absolutnie konieczne… i zazwyczaj da sie przekonac.

Jak juz weszlysmy do srodka okazalo sie, ze jakis madry sprzedal Boskiemu Rotarix zamiast Rotategu. Czyli szczepionke, ktora spelnia podobna funkcje, ale dziala troche inaczej. No, problem w tym, ze doktorka ma od jutra miesieczny urlop a Gosia w sobote konczy 24 tydzien zycia – a to ostatni moment, zeby przyjac 3 szczepionke z cyklu. Do tego Boski nie oddal mi karty z ubezpieczalni, wiec gdybym szla kupic Oliatum i szczepionke zaplacilabym conajmniej 20 EUR wiecej. hmm.

Zamiast tego wrocilysmy do domu i o 17 byla powtorka z rozwywki tym razem z wlasciwa szczepionka, konkretniej dwoma (hexavacina i rotateg).

A teraz czekamy. Zwykle po szczepionkach Gosia zaczyna krzyczec ok godziny 21 i konczy przed polnoca. Ale teraz dostala szczepionki pozniej niz zwykle. Na razie humor dopisuje… juz tydzien Gosia dostaje leki na alergie, zeby latwiej przezyla szczepienie, dzisiaj dolaczyly do nich nowe probiotyka. Byloby super gdyby tym razem nie cierpiala tak jak dotychczas.

Gosiula

_______

Pozytywna rzecz dotyczaca Bratyslawy: mozna przejechac taxowka z jednego konca miasta na drugi i zaplacic…4,60 EUR

Leave a comment