odpukac w niemalowane, na razie Gosia znosi szczepionke koncertowo. Ma 37,7 C ale to u malych dzieci zadna goraczka, poza tym nowka. Wiem, wiem efekty uboczne moga sie pojawic nawet 2 tygodnie po szczepieniu, ale zawsze pojawialy sie od razu, wiec przynajmniej wieczorny krzyk nam odpadl.
Boski pojechal do Budapesztu spotkac sie z szefem, ktory przyjechal z Londynu. Nasz nowy pomysl na ucieczke z Blavy to Executive MBA Boskiego. Tyle ze ja chce zeby to bylo nawet na koncu swiata ale stacjonarnie a Boski by chetnie polatal. Coz. Jakos to bedzie.
Problem z Boskim polega na jego powaznym podchodzeniu do nauki. Jak sie zagryzie to … nawet 3 lata potrafi sie uczyc w kawalku jak w przypadku CFA. Tak, przyznaje z pewnoscia ulatwi nam zycie to, ze Boski ma ten egzamin (to taka skomplikowana matematyka dla inwestorow, oglednie mowiac), ale jednak nie chciala bym spedzic kolejnych lat tylko z Gosia ewentualnie z Gosia i jakims kolejnym czlowieczkiem (tyk tyk tyk), bo on jest jak maszyna uczy sie i nie gada!!! miesiace!!!. ot dylemat.
W sobote jedziemy do Wiednia, bo siostra Boskiego chce Gosi kupic sukienke na chrzest. Przy tej okazji napisala, zebym jej przywiozla jakies jej stare jeansy (bo juz wchodzi po ciazy, a ze mne spadaja) i ubrania po Gosi dla Emila.
Przeczytalam SMSke Boskiemu, popatrzyl sie na mnie i mowi:
– a Szwajcar stracil prace?
– nie, dlaczego?
– no bo chca chiuchy Goski a jakos nie moga przyjechac. Przeczytaj no ta smske jeszcze raz, moze mamy im tez cos do zarcia przywiezc?
Napisane to chyba tak nie brzmi, ale usmialam sie jak norka. Faktem jest, ze w celu zobaczenia siostry musimy sie zakulac do Wiednia, bo oni tych 70km jeszcze nigdy nie przejechali. Poza tym Szwajcar zawsze sie asi, ze strasznie duzo zarabia… ale ile nie wie nawet jego zona.
Pozytywna informacja na temat Bratyslawy: jest polozona niedaleko Wiednia.