JAK BYC DOBRYM SYNEM?

Pare tygodni temu Boski odwazyl sie powiedziec Boskiemu Starszemu prawde.

I teraz sie boi. Boji sie, ze ojciec jest tak slaby, ze tej prawdy nie uniesie i odwroci sie od niego.

Mimo wielkim planow nie wraca do tamtej dyskusji.

Zla jestem oczywiscie ja, ze mu o tym przypominam. Nie ojcec, ktory sam sobie psuje zycie, nie Boski, ktory zamiast troche mu zaufac i dokopac go do dzialania, jest milusi. I w moich oczach slaby.

Wiecie co? ja wiem, ze dziecinstwo ma na nas wplyw. I ze czasem jest trudno. Ale jesli chce sie wygranic nigdy nie jest lekko. Troche mnie wkurwia jak ktos nieustannie wraca do tego najprostrzego wytlumaczenia swoich problemow. Codziennie. Jesli czlowiek ma zyc normalne zycie musi byc w stanie otrzepac sie jak kaczka i isc dalej. Czasem sie pozalowac, poplakac sobie, jasne. A potem wstac i isc, jak czolg.

Nie znosze mazgaji. A Boski czasem jest takim mazgajem a jak sie boi atakuje mnie, bo wie, ze ja sie otrzepie i pujde dalej. Ja Boskiemu chetnie pomoge zmagac sie z problemami, jesli stawi sie do nich czolem. Nie przepadam natomiast za funkcja worka treningowego i moge wystawic kolce. To Boskiego niezmiennie zaskakuje a mnie pomalu nudzi.

Leave a comment