ZUBRY W HOLANDII

Przed chwila na geografii regionalnej Europy dowiedzialam sie, ze zwierzeciem typowym dla Holandii jest… ZUBR. Oprotestowalam, ale dosyc bezskutecznie. Uswiadomiono mnie, ze zyja na wolnosci w polnocno – wschodniej czesci kraju. Zgodzilam sie, ze w polnocno – wschodniej czesci, ale Polski! ewentualnie na Bialorusi lub Ukrainie. Musial mi pomoc profesor stwierdzajac, ze w takim razie zwierzeciem typowym dla Hiszpanii jest slon, bo pare w ZOO maja…, fakt, my to mamy nawet zyrafy i pingwiny! Ale sprawdzilam, te zubry w Holandii na prawde sa! sztuk: 26- 33! (w zaleznosci od zrodla). Kto wie, moze maja ZOO w polnocno – wschodniej czesci kraju 🙂

Z Zubrowym pozdrowieniem, A.

P.S.

Do Panstwa M: nadal jest wczesne lato, czyli nie wiecej niz 30 C

P.S.2

Pisalam juz, ze sarny itp. sa typowym elementem krajobrazu w Austrii a najwyzszy szczyt w Polsce to uwaga: TATRA 2665m n.p.m., ktory lezy, na granicy z?? Czechami. Duzo nowych rzeczy mozna sie dowiedziec na tej geografii tutaj.

DOBRE WIADOMOŚCI

…dla Państwa
M przede wszystkim.

Wygląda
na to, że nadeszła wiosna.
Dzisiaj
było +27 (w cieniu). Także ubrania późno wiosenne zabrać proszę.
Ale
jeszcze w środę potwierdzę dla pewności.
Byłam
na świetnym firmie (napiszę) i w ciekawym muzeum.

Piękna jest ta Sevilla. Mam szczęście.

KOMETA

Powinnam
iść spać, ale Kolega przysłał mi album Nohavicy (w Polsce też jest trochę znany, był w Trójce kiedyś, ponoć).
Jestem
niby sama, ale jest Kolega gdzieś w Brnie, któremu chciało się wrzucić album na
stronkę i Koleżanka, gdzieś w Pradze, z którą snujemy fantastyczne plany i
wcale nie jestem śpiąca.
Daleko,
gdzieś w świecie. Wcale nie jestem sama.

Słucham
KOMETĘ, chyba po raz 10. 20?
Poczytaj
sobie.
Po czesku…, ale dałam i po polsku, na wszelki wypadek. Muzyka
też jest przepiękna.
Jest mi dobrze. Aż się malutko boję takich dobrych odczuć.

KOMETA

Spatřil jsem kometu oblohou letěla
chtěl jsem jí zazpívat ona mi zmizela
zmizela jako laň u lesa v remízku
v očích mi zbylo jen pár žlutých penízků

Penízky ukryl jsem do hlíny pod dubem
až příště přiletí my už tu nebudem
my už tu nebudem ach pýcho marnivá
spatřil jsem kometu chtěl jsem jí zazpívat

O vodě o trávě o lese
o smrti se kterou smířit nejde se
o lásce o zradě o světě
a o všech lidech co kdy žili na téhle planetě

Na hvězdném nádraží cinkají vagóny
pan Kepler rozepsal nebeské zákony
hledal až nalezl v hvězdářských triedrech
tajemství která teď neseme na bedrech

Velká a odvěká tajemství přírody
že jenom z člověka člověk se narodí
že kořen s větvemi ve strom se spojuje
krev našich nadějí vesmírem putuje

Spatřil jsem kometu byla jak reliéf
zpod rukou umělce který už nežije
šplhal jsem do nebe chtěl jsem ji osahat
marnost mě vysvlékla celého donaha

Jak socha Davida z bílého mramoru
stál jsem a hleděl jsem hleděl jsem nahoru
až příště přiletí ach pýcho marnivá
my už tu nebudem ale jiný jí zazpívá

O vodě o trávě o lese
o smrti se kterou smířit nejde se
o lásce o zradě o světě
bude to písnička o nás a kometě

XXX

Ujrzałem
kometę
po niebie płynęła
chciałem jej zaśpiewać
lecz zaraz zniknęła
zniknęła jak łania
w leśnym zagajniku
w oczach mi została
garść złotych grosików

Pieniążki
ukryłem
pod dębu gałęzie
gdy znowu przyleci
nas już tu nie będzie
nikogo nie będzie
próżno się spodziewać
widziałem kometę
chciałem jej zaśpiewać

O wodzie o
trawie o lesie
o śmierci z którą nie można pogodzić się
o zdradzie miłości o świecie
no i o ludziach żyjących na naszej planecie

Na dworcu
gwieździstym
wagony bezpańskie
pan Kepler rozpisał
prawidła niebiańskie
szukał i ustalił
dzięki swej lunecie
prawa które ciążą
śmiertelnym na świecie

Wielkie i
odwieczne
tajniki przyrody
że tylko z człowieka
człowiek się urodził
że korzeń z gałęźmi
dąb wielki buduje
a krew naszych myśli
kosmosem wędruje

Widziałem
kometę
jak relief świetlisty
rzeźbiony rękami
dawnego artysty
chciałem się wspiąć w górę
dotknąć jej zmysłami
zostałem sam nagi
z pustymi rękami

Jak posąg
Dawida
z marmuru białego
sięgałem choć wzrokiem
do nieba samego
gdy znowu nadleci
ach pycho chełpliwa
nas już tu nie będzie
ktoś inny jej zaśpiewa

O wodzie o
trawie o lesie
o śmierci z którą tak trudno pogodzić się
o zdradzie miłości o świecie
będzie to piosenka o nas i komecie

/JAROMIR
NOHAVICA
http://www.nohavica.cz/pl/tvorba/texty_rp.htm#RP_Kometa/

POTRZEBUJĘ POROZMAWIAĆ

Nikogo nie
ma. Na Skype, ICQ, YM… Wiem, jest późno, ale dopiero teraz wróciłam.

Potrzebuję
z kimś porozmawiać, poradzić się…co powinnam zrobić?

Wiem,
że ostateczną decyzję i tak muszę podjąć sama. Chodzi w sumie o dość zasadniczą
drobnostkę – pracę. Wziąć nie wziąć, jeśli, to ile chcieć? Taaa, wiem, że dużo
osób chciałoby mieć mój problem i zainteresowaną firmę na karku. Ale czy musi
być tak zainteresowana, żebym MUSIAŁA pracować z Hiszpanii z perspektywą
latania do Czech co 5 minut? Czy ta firma jest tego
warta? Czy bycie tutaj całą sobą, wszystkimi zmysłami nie jest ważniejsze niż
jakiś projekt? Tyle, że ciekawy projekt, chyba ciekawa praca, duże wyzwanie, swoboda…szaleństwo, samodzielność, lubię to.
Jeszcze wczoraj wydawało mi się, że w ciągu tych dwóch miesięcy
uczęszczania do szkoły, które mi zostały, nie będę w stanie napisać tych
wszystkich głupawych recenzji i „pracek”, przeczytać książek…. Dzisiaj wiem, że
jeśli się zdecyduję, dodatkowo będę musiała zdążyć pracować dużo godzin każdego
dnia, po szkole. Jeśli się na to zdecyduje, to to osiągnę, jasne. Trochę
kosztem szkoły, trochę mniejszego kontaktu z otoczeniem, który i tak jest
nieznaczny. Za wszystko się płaci. Może gra jest warta świeczki. Tego właśnie nie wiem.
Szczegóły finansowe poznam za 3 tygodnie, ale znam ich trochę, mogę sobie wyobrazić rząd wielkości. Jeśli powiedzą za mało, to się
pośmiejemy i pójdę, problem się rozwiąże. Jeśli powiedzą dostatecznie wrócę do
reżimu typu Lake Tahoe, 12h dzienne, co najmniej 6 dni w tygodniu. Tylko ile ja
teraz jestem warta? Ile warty jest mój czas tutaj? Ile jest warte zawiedzenie Pana Boskiego, któremu obiecałam wakacje? A jeśli zdecyduję, że nie,
jakie mam szanse, na pracę na tym poziomie w Pradze? Ja jeszcze wcale nie szukałam…
poza nimi jest jeszcze jedna firma, która znalazła się sama… ale czy mnie będą
chcieli? Na jakich warunkach? Nie znam swojej ceny na rynku pracy. Nie znam.
Śmieszne, prawda? W głowie mi się poprzewracało, tak? Tak i nie, taka jest moja
rzeczywistość. Cena przecież nie musi być wysoka…wszystko jest relatywne.

Jest późno.
Siedzimy
sobie sami, moje myśli i ja. To za mało, żeby wszystko przemyśleć. Ktoś musi
zadać jakieś trudne pytania, które pozwolą mi zdecydować właściwie. Potrzebuję
porozmawiać. Słyszysz mnie? Porozmawiaj ze mną, proszę.

W OLIWOWYM CHRUŚCIAKU

Czytam
właśnie pracę doktorską dotyczącą marginalizacji obszarów gajów oliwnych w Andaluzji. Po
przeczytaniu muszę napisać recenzję. Tak sobie myślę, że posiadam głęboką
wiedzę merytoryczną w tym zakresie i generalnie jestem niezwykle kompetentna w kwestii
problematyki gajów.

Rozważam
czy nie napisać w podsumowaniu:
"Sądzę,
że marginalizacja obszarów występowania gajów oliwnych powinna zostać
zatrzymana w trybie natychmiastowym. Optowałabym za połączeniem tej kwestii z
ochroną łowisk rybek typu anchois (do kompletu).
Dodam, że z subiektywnego punktu widzenia uważam, że zielone oliwy są lepsze.
Tak więc: chronić, zbierać, paczkować i ceny obniżyć radykalnie! A U.E. niech
spada z kwotami na produkcję oliwek i oliwy z powyższych (czarnych,
generalnie)"

To tyle
w kwestii Agradabla vs. GEOGRA
FÍA DE LOS PAISAJES DEL OLIVAR ANDALUZ.

TO MA BYĆ WIOSNA???

Dzisiaj
rano było + 15, a
po szkole rozgrzało się tylko do +19! Być może Tobie wydaje się, że to sporo,
ale ja dzisiaj zmarzłam jak drozd. W szkole wszyscy w płaszczach (na
zajęciach).  Liczę na to, że dwa tygodnie
po sobie nie może być zimno… to byłby wstyd gdyby mi tutaj Państwo M. zmarzli!

Słoneczko
wracaj prędko, od Ciebie zależy honor Andaluzji! (i kolor moich paznokci, ale
to drobnostka:)

PETTAZONI I APOSTOŁOWIE

Pettazoni
twierdzi, że religia to niepowtarzalny organizm, który wznika w określonych
warunkach socjoekonomicznych, którego nie da się przenieść na inny grunt
kulturowy.

Dlaczego
więc Stolicę Apostolską mamy w Rzymie, nie w Jerozolimie?

Profesor
Rodríguez Becerra snuje przypuszczenia, że Paweł, co prawda był z urodzenia Żydem, ale w
duszy Rzymianinem, przekonał więc Piotra, aby w ramach szerzenia nowej wiary, przenieśli
się do – Stolicy Świata, którą był w tym czasie Rzym. Tam zaczęli tworzyć formę
instytucjonalną Chrześcijaństwa Zachodniego, którą znamy dzisiaj.

Pierwszy
raz słyszałam taką opinię, ale wygląda mi podejrzanie prawdziwie.

ROZRYWAM SIĘ

…właśnie.

Skończyłam
pisać recenzje artykułu o procesach wróżek w Andaluzji w latach 1550-1700 (tylko
mi tu nie mylić wróżek z czarownicami!) a teraz się rozrywam w Internecie. Innymi
słowy robię wszystko, żeby nie zacząć czytać kolejnego rozdziału powalająco
interesującej powieści „Odblask”, która jest moją lekturą obowiązkową na
hiszpański. Jest TAK NUDNA, że nie życzę najgorszemu wrogowi. Czytanie o
wyczynach Świętego Oficjum to chodzenie po łące kwiatami pachnącej w porównaniu
do tej obowiązkowej miernoty. A w zasadzie powinnam się nauczyć się jej na
pamięć, bo dali nam zestaw możliwych pytań. Cytuję: „Jakie relacje seksualne
utrzymywał Alonso?” „Co czuł w momencie, kiedy skończył pisać pierwszą powieść?”
„Ile dzieci miał Pablo?” „ A gdzie pracował?” „ A co robiła jego matka?” . A CO
MNIE TO???? Rozdział ma 7-20 stron, a pytań tego typu jest np. 20. Rozdziałów (o
zgrozo) dwanaście.

Do tego
skończył się gaz (tu jest z butli), więc jem same słodkie rzeczy, za którymi,
jak wiadomo, przepadam umiarkowanie.

Dobra,
strzępy idą przespać się z 15 minut, żeby nabrać sił do czytania tego
arcydzieła. Aby rozwiać wątpliwości, musimy czytać ten majstersztyk literatury hiszpańskiej, bo radosnym twórcą
był jakiś „pedagog” z wydziału. Rozumiem, że chcą koledze pomóc, ale, żeby chociaż
pisał ciekawie!

WCZORAJ BYŁO O BICIU

Moim
zaprzyjaźnieni Muzułmanie powiedzieli, że muszę przychodzić na spotkania, bo
zwiększam frekwencję:), wszyscy chcą słyszeć moje pytania no i przede wszystkim
odpowiedzi. Standard, ludzie się boją zadać jakieś pytanie, a ja nie wiem, że
akurat jest czas na banie, więc walę. A oni na nie naprawdę, cierpliwie
odpowiadają a odpowiedzi zwykle mają ręce i nogi.

Wczoraj
była druga część wykładu o roli Kobiet w kulturze Islamu. Powiem szczerze, im
więcej wiem o Islamie, tym bardziej rozumiem sposób ich zachowania, reakcje i
nieco lepiej sytuacje w krajach arabskich.

Już się
cieszę na następny piątek, będzie o terroryzmie.

Apropos
bicia. Wzięło się (ponoć) w Koranie stąd, że za czasów Mahometa przemoc domowa
była na porządku dziennym, więc zakazał bycia kobiet, a te, w odwecie, prały
mężów, no więc i oni dostali prawo je bić, ale „tak, aby nie zrobić im krzywdy”.
Oczywiście zwróciłam uwagę, że jeśli ja, w złości, zbije z całej siły Pana
Boskiego, to się może zaśmieje, a jeśli on uderzyłby mnie z całej siły, to
tylko raz… nie ma w zwyczaju bić trupa. I o dziwo przyznali mi rację.

Nie
jestem w stanie stwierdzić ile w tym jest prawdy, ale ponoć na przykład w
Jordanii czy w Maroku, właśnie w związku z tym zastrzeżeniem „aby nie zrobić im
krzywdy”, naprawdę kobiet się nie bije, a nawet szturchnięcie uważane jest za
spore społeczne przewinienie.

Tym
razem udało się nam dostojnie przeżyć recytację Koranu. Oj! trzeba się przyzwyczaić,
żeby ucho się nie uśmiechało na sam dźwięk. Dostałyśmy z Koleżanką Czeszką
nagrany fragment świętej księgi, dotyczący śmierci, ponoć wymowa jest taka, że
ma się wrażenie, że recytujący znajduje się w stanie agonii. Jestem bardzo ciekawa.
Jak zwykle Koran nosiła Koleżanka Czeszka. Trudno w to uwierzyć, ale ostatnio
jak miałam w plecaku nagranie innego fragmentu, to strasznie źle się z tym czułam, brr ten
katolicyzm jest we mnie do szpiku kości.