SIOSTRY NIE OBRAŻAJĄ SIĘ SMIERTELNIE

… a
jeśli tak robią, to są głupie.

Siostry
czasem proszą cicho, bo myślą, że ta druga będzie słuchała uważnie. Czasem nie
słucha.

Siostry,
zwłaszcza jak są dorosłe, żyją własnym życiem, ale czasem marzą, żeby i dla tej
drugiej, życie tej pierwszej było prawie jak własne.

Siostrom
jest czasem smutno, a czasem czują się same. I myślą, że to Siostra pierwsza
ten smutek usłyszy. Cokolwiek się stanie Siostra to Siostra, nawet jeśli przez
chwilę się jej nie lubi. Czasem nawet nie lubi bardzo (jak psa się nienawidzi,
o!). Ale Siostrę się szanuje, bo to drugi kawałek tego samego człowieka. Nawet
jeśli jakąś chwilę, nie ma ochoty się z nią rozmawiać, bo przegapiła ten moment
kiedy potrzebowało się jej bardzo.

Dzisiaj
mnie nie będzie.

VOLVER – polecam!!!

Reżyseria:
Pedro Almodóvar, w rolach głównych: P
énelope Cruz, Carmen Maura, Chus Lampreave.
110 min
genialnego filmu.

Nie
jestem fanatykiem, ani nawet wielkim miłośnikiem Almodóvara.
Lubię jego filmy, ale czasem męczą mnie opisywane przez reżysera
zagmatwane relacje pomiędzy transwestytami, albo homoseksualistami, których po
prostu nie rozumiem.
Teraz też nie znam tematyki z autopsji, nie nosiłam
trupów, a większość moich ciociobabć jest normalnych, ale firm jest powalający.
Jak zwykle zdjęcia, scenografia, muzyka są świetne. Po prostu możesz sobie
wyobrazić Don Quijote jak pędzi przez pustkowia Castilla La Mancha z wiernym giermkiem
po boku w celu zaatakowania wiatraczka. Bo wieeeeje… bardziej niż w kieleckim
na dworcu.

Tyle, że film jest osadzony we spółczesności a krajobrazy
i niepokój La Manchy tylko podkreślają szaleństwo całej sytuacji.

W Hiszpanii wszystko jest możliwe. Wszystko. Nawet to
wariactwo Almodóvara.

W charakterystyce piszą, że to komedia. Ale tak naprawdę tragikomedia
z najwyższej półki. Nigdy bym nie posądzała P
énelope Cruz, że może być tak dobrą
aktorką, reszta też spisała się świetnie. Scenariusz mogłaby napisać Chmielewska
w czasach „Lesia” i „Wszystko Czerwone”. Absurdalne, ale możliwe. Przewrotne
ale wykonalne. Smutne, a śmiałam się w kinie na głos.

Gorąco polecam! To jest nowy, świetny Almodóvar. Chyba w „Mala
educación” pożegnał się z mroczną
przeszłością, a teraz zaszalał w nowym stylu. Sio! Do kina! Warto!

JAK DOBRZE WSTAC SKORO SWIT!

To tak pozytywnie nastraja do zycia. Taki poranny, 20 minutowy, spacer zaspana Sevilla – dokladniej spiaca – na godzinne zajecia pomiedzy 8 a 9, na ktore gosciu ZNOWU nie przyszedl, bo zielone. Moze jak tydzien temu – nie czul sie na silach -. Jeszcze z dwa razy sie chlopak nie poczuje i ZASTRZELE GO Z LUKU!
Nastepne zajecia mam o 15…

XXX

Dodatkowo chcialam poinformowac, ze odkrylam niezwykle dokladne narzedzie pomiarowe, konkretnie HIGROMETR o dosyc niestandardowych parametrach. Sklada sie z dwoch kompatybilnych podzespolow: Laptopu typu ACER TravelMate 223X oraz D-Link Wireless Cardbus Adapter DWL-G650. Jestem w stanie przewidziec deszcz, a czesto nawet wieksze zachmurzenie z conajmniej jednodniowym wyprzedzeniem. Na przyklad dzisiaj w gazetach pisza, ze wczorajsze opady deszczu zaskoczyly mieszkancow Sevilli. Moze wiekszosc tak, ale nie mnie. Juz przed wczoraj mialam klopoty z podlaczeniem sie do internetu, a to oznacza tylko jedno >>> ajajaj zanosi sie na deszcz! I zanioslo sie bardzo starannie.

PIERWSZE KOTY ZA PLOTY

No, udalo sie, wyglada na to, ze po powrocie z Czech bede miala regularne konwersacje z moimi miniaturowymi "amantami". Zobaczymy czy beda pamietac, ale mam nadzieje, ze tak:)
Oba spotkania byly bardzo sympatyczne. Hiszpan fajny kolega, moze bedzie jeszcze ten "maslany" do kompletu. A Amerykanin madry kolega, przyjemnie bylo porozmawiac. Mysle, ze jesli by sie udalo utrzymac tryb wtorki – Hiszpanie, sroda – Amerykanin, to moze jeszcze beda ze mnie ludzie. Tylko tak okropnie mi smutno, ze czas ucieka. Jakies 8000000 razy szybciej niz w pracy. Nie lenie sie, ale i nie przemeczam, ale ciagle cos sie dzieje.

XXX
Wczoraj bylam na spotkaniu z buddystami na przyklad. Nawet uczestniczylam w medytacji. Znowu przemili ludzie. Nieomal wyznawcy jakiegos pana pt."Lama Ole", ale swietni, z poczuciem humoru. Oczywiscie powiedzialam im, ze lekko mi ich dzialalnosc traci sekta, ale przyjeli moje opinie z humorem. No i mialam okazje gadac. Jak dla mnie moga wyznawac wiare zielonego lutka w fioletowe plamki i rozowe kwiatki. Byle bym mogla gadac. Kazde zdanie przybliza mnie do celu 🙂

XXX
Dlaczego tak rozpaczam, ze czas ucieka? W tym tygodniu jest szkola, ale w nastepnym nie – Semana Snata, potem ja jestem w Pradze na tydzien (jest szkola) a potem znowu nie ma, bo Feria de Abril (takie lokalne swieto). A potem juz tylko 5 tygodni i sesja. To jest najktotszy semestr w moim zyciu!!! chociaz zwykle mialam trymestry :)) ale i tak wydawaly sie dluzsze.
No coz, w przyszlym tygodniu postaram sie stworzyc recenzje tej ksiazki o gajach oliwnych, a w domu Prawa o ochronie krajobrazu (ma 7 stron, wiec moze choc przeczytam:)
Generalnie protestuje przeciwko tak krotkim semestrom! XXX Szkola powinna trwac dluzej!!!
XXX

Podpisano: Stara Wariatka (jako Mloda Wariatka nigdy bym takej herezji nie napisala:)

AGRADABLA IDZIE NA WOJNE

Wojna to moze wielkie slowo, taka probna wypadowka. Zwiady ooo! Szlak mnie trafia, tak marny jest moj hiszpanski. Tak, oczywiscie, ze sie dogadam w zasadzie w kazdej sprawie, ktora potrzebuje, ale ja sie lubie dogadywac ladnie a nie tylko skutecznie. Jestem przyzwyczajona, ze przynajmniej po polsku i czesku potrafie powiedziec DOKLADNIE to co chce powiedziec. Owszem, czasem 😉 wkradnie sie jakis blad (zwlaszcza w czeskim) ale raczej nie niescislosc jesli chodzi o znaczenie. A po hiszpanski krece, obchodze, upraszczam. Szlak mnie trafia! Dlaczego niektorzy maja cudowna zdolnosc poznawania jezykow w mig a ja jestem lekkim slimakiem??? Ta, no przyznaje widzialam slimaki wiekszego kalibru, ale w moich oczach jestem wystarczajaco powaznym slimakiem, zeby sama sie walnac w poniemiecki czajnik. A wiec ide na zwiady. Kosztowalo mnie to sporo wewnetrznej walki, ale umowilam sie na 2 "randki". Jedna dzisiaj z Hiszpanem, druga jutro z Amerykaninem, ktory uczy sie hiszpanskiego od 10 lat, jest w Sevilli od wrzesnia i mowi wystarczajaco dobrze, zebym mogla sie od niego uczyc. Jak bede mowila tak jak on, to sobie pogratuluje. Jeszcze mam w planach uwiedzenie jednego, mlodziutkiego Hiszpana, ktory juz od dluzszego czasu robi do mnie slimacze oczy (bidula chyba nie zdaje sobie sprawy, ze jestem jedyne 9-10 lat starsza:), a ja bede swinia i go wykorzystam do cna, a w kazdym razie poprosze o conajmniej godzine rozmowy. Ja wiem, ze te 2 zapowiedziane godziny rozmowy to kropla w morzu potrzeb, ale chociaz cos. Do tego za chwile jade do Pragi na tydzien, wiec pewnie kontakt sie przerwie, ale chociaz to. MUSZE sie starac. To bylby idiotyzm, gdybym poswiecila pol roku i mowila jak sierota. Tak bedzie :)) ale przynajmniej nie bez walki! Przynajmniej jedna noga mi bedzie z tarczy zwisala a nie totalny placek!!! Wojna zaczyna sie za jakies 8 minut, wiec spadam:)

MIESZKANIE c.d.


W sobote Pan Boski wraz z rodzicami wyruszyl na ogledziny miejsca, gdzie ma powstac nasze "wysnione" mieszkanie. Okazalo sie przepiekne.
Na szczescie po moim calodziennym, piatkowym marudzeniu, odwiedzili rowniez wczesniejsze, juz dokonczone projekty tego developera. No i mialam racje. Jesli w standardzie daja tania wanne i kafelki to ze scianami bedzie jeszcze gorzej. Ludzie z ktorymi mowili, stwierdzili, ze w ich mieszkaniu wypadly na nich 2 drzwi i generalnie mieli problemy ze wszystkim. Alleluja! Pan Boski + Mama Pana Boskiego (wyrocznia w kazdej sprawie:) doszli do tego samego wnisoku co ja (bylo nie bylo, to jest madra Kobieta)= NIE!!!

BTW to jest caly Pan Boski, Kolega mu powiedzial, ze strasznie fajne domy stawia ta firma, Kolega sam sobie nawet mieszkanko zamowil. I dlatego Pan Boski spogladal przychylnym okiem nawet na specyfikacje z umywalka za 150 PLN i kranem za 90 PLN. Najtanszym z oferty danej firmy. I to bez specjalnej mozliwosci zmiany. Ale juz mu w glowie zakielkowalo, ze moze jednak ta firma to nie…jak do tego doszla Mama i ja… to jednak okazalo sie, ze Koledzy nie zawsze powinni sluzyc za wyrocznie.
Wynik calej sprawy dobry. Jak wroce mamy sie rozejrzec za jakims starym mieszkaniem, bardziej w centrum. Jak dla mnie bajer. 320 cm sciany sa bardzo korzystnym elementem krajobrazu jak trzeba wepchnac duuuzo ksiazek. A w moim wypadku to duzo to bedzie z kazdym miesiacem roslo 🙂

XXX
 Panstwo M. wyjechali. Dzis rano o 5. Nawet udalo mi sie zamowic taksowke, jakos tak migiem przyjechala, ze skazalam ich na dodatkowe 15 minut czekania na lotnisku. Biedni… A ja jestem niewyspana jak nieboskie stworzenie.

Oczywiscie na pierwszych zajeciach musialysmy zrobic prezentacje (pierwsza w Sevilli, wiec data doskonala). Wyszla tyle o ile, ale mamy ja z glowy. Nie bede szukac wytlumaczen, ciagle jeszcze ten moj hiszpanski slaby jak slabik, do tego ja spiaca bardzo.
Ale te 4 dni z Panstwem M. to byly zupelnie inny czas. Takie male wakacje:) a to prawie bez ruszania sie z miejsca:)

TEN DZIEŃ DALEKO

Nawet
jak teraz myślę o śmierci Papieża to płaczę. Głupia baba. Chwilę po 21:37 w Czechach przerwali film i nadali wiadomość, że umarł Papież. Rzecz
niesłychana w tym totalnie zlaicyzowanym kraju.

Bałam
się tego strasznie. Chciałam, żeby w końcu odpoczął, ale bałam się …

Kilka
smsów z tamtych dni… nie umiem ich wymazać.

1.4.2005
Siostra:
„No tak – napisali: tej nocy Jezus otworzy szeroko drzwi… do jutra”
Do Pani
I.
: „A przecież nie cały umieram. To co we mnie niezniszczalne trwa! Teraz staję
twarzą w twarz z tym, który Jest” Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski


3.4.2005
Siostra:
"Byłam z Matyldą w kościele dziś – masakra, zwyłam się tak, że koniec, ja i
cały kościół"
Siostra:
"Tu praktycznie od piątku brak normalnej telewizji nawet mtv jest zawieszona. Cały
czas nadają, albo Watykan albo relacje. W kraju, w Warszawie msza na 100
tysięcy ludzi, to samo w Krakowie. W nocy w oknach paliły się świece. Wszyscy
płaczą. Żałoba narodowa do dnia pogrzebu, który jest ok. czwartku, ale jeszcze
nie jest potwierdzone. Będzie pochowany w Rzymie. Teraz ciało jest wystawione w
Watykanie, ale dla dostojników, od jutra w bazylice św. Piotra dla całego
świata."


8.4.2005
Siostra:
"Pan kiedyś stanął nad brzegiem. Szukał ludzi gotowych pójść za nim…"
Pani I:
"Trzeba z tym żyć A. On się cieszył, że tam pójdzie. Teraz na nas patrzy i się
uśmiecha. I nas nadal kocha. A my jego. I to jest piękne! Jeszcze go spotkamy."

Relacje z pogrzebu oglądaliśmy w TVP u Pani I. razem
z W. Łzy kapały nam jak grochy.

DZIKIE, DZIKIE POŁUDNIE

Chyba
wszyscy się zastanawiają jak tam Państwo M? Żyją… choć rozumiem, że wygląda to
podejrzanie, bo piszę ja… ale to dlatego, że już poszli spać, oni cały dzień
zwiedzali a ja się obijałam:)

No więc
w skrócie:

  1. Samolot
    przyleciał w nocy ze środy na czwartek, z pewnym opóźnieniem (a na kogo
    czekał? Zgaduj Zgadula!;). Był to ostatni samolot tego dnia, więc jak już
    doleciał to wszyscy czekający wlecieli do sali odbioru bagaży pobrać
    swoich wytęsknionych. Oczywiście ja też. Po prostu Afryka! Państwa M lekko
    zaskoczył widok „obcych” w Sali gdzie nieautoryzowana noga nie powinna
    stanąć, ale chyba jednak się ucieszyli:) Z tego szoku nawet nie zabraliśmy
    żadnych cudzych walizek. A taka była szansa! Echhhh. Do domu trzeba było
    jechać taksówką, bo już było bardzo
    późno.
  2. W czwartek
    pooglądaliśmy generalnie centrum, królewski pałac, Plaza de
    España
    , Uniwersytet i okolice.
  3. Piątek –
    Państwo M. pojechali do Cadizu pozdrowić ocean, ponoć było bardzo ciepło i
    przyjemnie. Ja oddawałam się głównie odspawaniu czekania na lotnisku:)
    Wieczorem byliśmy na długim spacerze (właśnie wróciliśmy) nad rzeką i nie
    tylko. Przez przypadek udało nam się zobaczyć procesję taką jakich mnie
    czeka całe mnóstwo podczas Semana Santa, czyli za tydzień i kawałek. Pani I.
    robiła dużo zdjęć, więc będzie relacja, był Kardynał i milion ludzi:)
  4. Jutro
    jedziemy na wycieczkę z Uniwersytetem (jakimś, bo nawet nie moim, tylko po
    znajomości) do Parku Narodowego de Doñana. Na Uniwerku nie robili
    problemów, powiedziałam, że wyglądają młodo (było nie było są młodsi niż
    ja:) więc profesor machnął ręką i powiedział, że jak już przyjechali to bierzemy.
    Wstajemy już za 5h 30 min! Potem pewnie Triana i tapas (lokalne jedzonko).
  5. W
    niedziele czeka nas odwiedzenie: Muzeum wypraw w celu odkrycia Ameryki, Katedry z grobem Columba i wieży (Giralda) oraz Szpitalu chorób wenerycznych (już nie działa, żeby
    nie było wątpliwości:). Wszystko przepiękne, tym bardziej, że w niedzielę
    wstęp gratis:)
  6. W
    poniedziałek rano mi uciekną….

Ale… za 2 tygodnie przylecę straszyć do Bytomia i Pragi i
też będzie fajnie. Na cały tydzień!

KUPUJEMY ?? MIESZKANIE!!!:)

Zacznę
od należnej pochwały. Pan Boski zaproponował, żebyśmy zakupili razem mieszkanie.
To
wielka nowość. Nic nie pisałam, żeby nie zapeszyć. Znalazł jedno sam. Boskie. Naprawdę
cudowne z pięknym tarasem. Ale było wstępnie zarezerwowane. Więc czekaliśmy.
Wczoraj odrezerwowali. Pan Boski dostał zestaw umów i standardów, które posłał
i mnie.

Są u
mnie Państwo M (ale fajnie:), więc dorwałam się do czytania dopiero w nocy.

Przeczytałam
i mimo iż projekt wygląda przecudownie, a my może byśmy i na nie mieli (z
hipoteką oczywiście), to napisałam Panu Boskiemu, że raczej nie.

Moja
praca miała sporo wad, ale w związku z tym, że zawsze byłam robotem
wieloczynnościowym – kompilacją risk managera
z prawnikiem i tłumaczem, nauczyłam się czytać. To, że zawsze robiłam nowe
rzeczy nauczyło mnie wszystko sprawdzać, żeby się nie pomylić i żeby móc odpowiedzieć NATYCHMIAST, jak wpadnie Wielki Szefik i spyta się dlaczego ten przecinek jest
właśnie, tu.

Jestem
przerażona.

Koleżanki!!!!
Moje Kochane! Koledzy!
którzy tłumnie podpisujecie umowy wstępne i końcowe na
zakup mieszkań, przeczytajcie je BARDZO DOKŁADNIE. Sprawdźcie do jakiej wysokości
będą kafelki w łazience i czy możecie wybrać kolor. A jakiej firmy jest
bateria? Ile kosztuje? A jak długi jest kaloryfer? Czy możecie wybrać kolor
drzwi? Ile lat gwarancji dają na dach? Czy firma aby nie chce zarządzać waszym
mieszkaniem aż do pełnoletniości wnuków waszych wnuków !? Czy sami możecie
wybrać spółkę, która Wam mieszkanie ubezpieczy? Jak wygląda wanna, którą oferują
Wam w standardzie? Ile kosztuje wprowadzenie zmian?

Nie
wiem, co powie Pan Boski na moje uwagi. Był bardzo entuzjastyczny.

Ja też
jestem. Tym, że się mu chciało! Strasznie miło mnie zaskoczył. I to jest
największa wygrana. Od zakupu tego mieszkania, nawet w tak pięknym miejscu (ale
czy aby lotnisko nie jest trochę ZA blisko?), będę się starała go odwieść.
Chyba, że znajdzie odpowiedzi na moje kontrargumenty.

Ale Wy
bądźcie uważni. Ta umowa, to cyrograf na pół życia!!! Niech no nie będzie z
papyndekla… jak mówi moja Mama.

JUŻ ZA CHWILECZKĘ, JUŻ ZA MOMENCIK…

Powinni
przyjechać(cieć) za jakieś 3h. Pewnie samolot się trochę spóźni, ale i tak ostatni
autobus na lotnisko mam 1,25h przed ich przylotem. Najwyżej nie będę spała,
mówi się trudno i…

Byłam
na zakupach. Więc nie umrzemy z głodu, choć chciałam iść jeszcze do innego
sklepu, ale tam okazało się, że jest co prawda otwarty 24h, ale nie w czasie
sjesty i nie po 21, więc pocałowałam klamkę.
Obleciałam
resztę osiedla, ale reszta też niestety do 21, i mam herbaty jakby trochę mało,
ale do jutra wystarczy.

Dzisiaj
specjalnie była sprzątaczka, żeby pucować przedpokój łazienkę i duży – malutki pokój.
Ale
będą spać u mnie (ja w pracowni malarskiej wypucowanej z tej okazji) więc też
goniłam koty i takie tam, mam nadzieję, że będą zadowoleni.
Mają
czyściutkie prześcieradełka, ręczniki, poduchy- długachy. Wytarłam szafę na
wszelki wypadek, bo stoi pusta więc się trochę zakurzyła. I czekam.

Pan
Boski kazał mi zrobić różne obliczenia, chyba w ramach przygotowań na rozmowy
kwalifikacyjne więc się nie nudzę. Ale trochę na szpilkach. Fajnie tak! Jadą
Jaaaddąąą!