SWIAT Z PERSPEKTYWY WOZKA

… na szczescie wozka z Gosia w srodku, niemniej jednak nie jest to ciekawa perspektywa.

Mieszkam w centrum centra Slowacji i jezdzenie z wozkiem to makabra. Krawezniki maja do 30 cm wysokosci a przejscie przez wyboiste tory tranwajowe to adrenalinowy sport, nie mowiac o wjechaniu do jakiejs apteki albo skoczeniu z 2 schodow, zebym weszla na poczte. Dobrze, ze Goska lubi muldy.

mowimy jednak o wozku dzieciecym. Nie potrafie sobie wyobrazic jakie problemy czekaja osobe poruszajaca sie na wozku inwalidzkim.

Jako w pelni zdrowa, wysoka osoba moge rozpiac sie jak pajak, jedna noga i reka przytrzymac ciezkie drzwi a druga reka popchnac wozek odpychajac sie noga … z definicji osoby na wozku inwalidzkim nie maja tyle konczyn do dyspozycji dlatego w zasadzie nie maja szans…

Nie wiem co, ale musimy cos z tym zrobic. Niniejszym prosze siebie i kazdego co to czyta aby, jesli to mozliwe staral sie pomoc poruszac sie osobom niepelnosprawnym w swojej okolicy.

Ich zycie musi byc BARDZO trudne.

POMYSLY RACIONALIZATORSKIE

1.  Mauzoleum – po ogloszeniu w czeskiej telewizji informacji, ze Jarek K. bedzie kandydowal na prezydenta, Pan Boski zaproponowal abysmy wyprowadzili krolow z Wawelu a zamiast tego urzadzili tam prywatne Mauzoleum Kaczynskich.

2. Pogodynka – razem z bajtlem zafundowalismy sobie stacje meteorologiczna. Takie sympatyczne 2 w 1. Jesli Gosia jest najedzona i nie jest to pora w ktorej zwykle dopada ja zmeczenie a pomimo tego placze oznacza to, ze nawet jesli slonce wali jak zarowa nalezy wziac parasol. Za 2 do 4 godzin bedzie padac. Jak w banku!

3. Dobranoc, milych snow!

BEDE GRYZLA!

Nie przepadam za lekarzami i specjalnie im nie wierze. W czasie ciazy, dzieki mojej bardzo rozsadnej i porzadnej pani doktor troche zmienilam zdanie, ale ci Slowacy doprowadzaja mnie do szalenstwa!

Przekopalam pol internetu na temat masci, ktora przepisala nam baba w czwartek. I co? MASC MOZE WYSUSZAC. Co za nowartorski pomysl kazac nam smarowac sucha skore mascia, ktora wysusza!

Takze jeszcze raz. Gosia ma sucha skore. Jest bardzo sucha ale nie peka ani nic innego zlego sie z nia nie dzieje. Pediatra stwierdzil, ze to bedzie atopowe zapalenie skory jak bum cyk cyk.

Dermatolog stwierdzi, ze to nie bedzie atopowe zapalenie skory, ale bedzie to sucha skora. Mamy sie nie marwtic, kapac w Oilatum i smarowac mascia tam gdzie sucha. Masc nawilza.

Teraz czytam, ze masc nieszkodliwa, ale moze wysuszac wiec trzeba smarowac tylko tam gdzie sa jakies zmiany na skorze i to az na podklad z kremu nawilzajacego. Ale skoro jedyna zmiana jest to, ze skore ma sucha (CALA nieomal) to gdzie niby smarowac? oka jej nie smarujemy, to chyba jasne!

I co mnie tak dziwi?

jedna i druga baba moglaby poswiecic Gosi odrobine wiecej czasu! Popatrzec sie na ta jej skore, zapytac sie czy ktos z nas jest chory? (atop to choroba o podlozu (zwykle) genetycznym) czy sie drapie?.

Powinny rowniez poswiecic odrobine wiecej czasu na wytlumaczenie nam co/jak/dlaczego i JAK DLUGO? powinnysmy stosowac cokolwiek co mam przepisza.

Moze jestem przewrazliwiona, ale sama lekow nie znosze i nie biore a Gosi boje sie nie dac tego wszystkiego co mi kaza, bo to szkrabek malutki i nie mam pojecia co jest dla niej dobre a co zle. W tym celu wymyslili lekarzy! Aktualnie co od nich przyjde z kolejnym fantastycznym lekiem w zebach, czytam ulotki i przeszukuje internet czy mam jej to dac czy nie. Czesc lekow jej nie dajemy bo uznalismy, ze nie ma sensu. Akurat ta pasta jest robiona wiec nie ma ulotki do przeczytania i musialam wysledzic co to jest i jak sie uzywa. W efekcie 3 dni suszylismy Gosie zamiast ja nawilzac.

Pociesza mnie, ze Gosia olewa to cale zamieszanie i zyje swoje malutkie zycie pelne snu, usmiechow i ciagle nowych pomyslow. Dobrze, ze chociaz ona jest madrzejsza.

No to sie wykrzyczalam 🙂

________

Gosia walczy z glowa

na tym zdjeciu Gosia wyglada jak moja tesciowa w skali 1:2,5

/to co ma na glowie to jest ta masc/pasta a nie zaden dur plamisty/

WIEM, ZE NIC NIE WIEM

Jedyna obowiazujaca zasada od kiedy zaszlam w ciaze jest nieprzewidywalnosc. Nigdy nie dzieje sie to czego sie obawiam natomiast ciagle pojawia sie nowe i nowe i pytania, ktore mnie samej nie przyszly by do glowy.

Chcesz Pana Boga rozsmieszyc, powiedz mu o swych planach, albo obawach… i tak zawsze wszystko jest inaczej.

Kiedys, jak rodziny zyly na kupie a w rodzinie bylo wiecej sztuk, bylo latwiej, bo wszystko mozna bylo tak jakos rozwiazywac kolektywnie. Teraz ludzie sa bardziej sami. Niektorzy mieszkaja w kraju ktory ich nie interesuje, tylko z Boskim i malym, zaskakujacym czlowiekiem.

Nie moge, a przede wszystkim nie chce zawracac Siostruni glowy za kazdym razem jak mnie cos zdziwi albo zaniepokoi. Ona ma swoich domowych wrazen dosc. Pytania urbi et orbi tez nie uwazam za optymalne rozwiazanie, ale jak widac ciagle cos medze. Glownie jednak siedze i medze w swojej glowie. Sama siedze, bo tu nikogo nie znam.

Dzien dobry, nazywam sie Agradabla i jestem maniakiem kontroli. Z natury jestem leniwa, ale jesli juz angazuje sie w jakiekolwiek przedsiewziecie robie to cala i robie to dobrze, w kazdym razie najlepiej jak potrafie. Teraz nagle mam wrazenie, ze nic ode mnie nie zalezy. Moge sie starac – tak mam ten przywilej, ale nie mam absolutnie zadnej gwarancji, ze moje starania przyniosa jakis efekt.

Nie, nie stala sie zadna tragedia. Nic sie nie stalo. Tylko tak mnie dopadlo.

Gosia tak cuca swoj wlasny palec, ze jest caly czerwony, ale to chyba normalne, ale zaraz strach w oczach, moze ten egzem skoro czerwony? Ale to nie to.

Meczy mnie brak kontroli, meczy mnie, ze maly czlowiek, ktory teraz jest centrum mojego prywatnego wszechswiata jest ciagle wielka niewiadoma. Wiem, ze czas, kiedy mialam kontrole nad tym co sie dzieje odszedl bezpowrotnie. Od wiedziec do akceptowac jest jeszcze troche daleko.

Chyba tak, jestem w szoku, ciagle jeszcze. Zmiana – jednak – boli.

NOGI ROZTANCZONE

Czy ktos mi moze powiedziec dlaczego najbardziej zmeczona czescia mnie sa NOGI (stopy konkretnie)?

Czasem jak wstaje o 2 w nocy, zeby nakarmic Goche to sie zastanawiam czy bede miala sile dojsc do lazienki.

Alez nie, odpowiadajac na niezadane pytanie, Goska nie ma klopotow ze spaniem. Dwa karmienia w ciagu ciaglego snu od 22 do 7:30 uwazam za bardzo dobry wynik u 2 miesiecznego czlowieczka.

A ja jednak padam na pysk. Konkretniej to nie mam sily zeby wstac.

Reszta jakos dziala bez zarzutu.

Moze powinnam sie cieszyc, ze glowa dziala lepiej niz nogi?

KOMPUTER POKLADOWY

10.4, w sobote w Pradze pozarlismy sie jak psy. Mialam pisac artykul do szkoly a on mial sie zajmowac Gocha. Zajmowal sie tak, ze ja bylam caly czas na pograniczu zawalu (ze mu spadnie zlozka, ze sie rozpadnie krzykiem zanim ja wezmie na rece, ze jest cala mokra z pozygania czego nie zauwazyl). Oczywiscie musial sie zajmowac dzieckiem w tym samym pokoju co siedzialam ja. Do tego caly weekend chodzi, gledzil poprawial poduszeczki. Standard, nic nowego pod sloncem.

Tym razem wkurwilo mnie to jednak bardziej niz przecietnie. Zwlaszcza, ze artukul konczylam do 1:30 w nocy jak oboje spali w najlepsze.Jeszcze ta katastrofa, ktora jednak wywarla na mnie ogromne wrazenie…

No, ale o czym chce napisac…

Drugiego dnia zastanawialam sie dlaczego pozarlismy sie az tak bardzo. O co sie klocilam tak na prawde? I juz wiem…

czulam sie jakby moj komputer pokladowy w koncu wyplul z siebie karteczke z lakoniczna odpowiadzia.

Odpowiedz byla zupelnie nie na temat. Klocilam sie…

bo ja juz nie chce sie przeprowadzac. Nie chce mieszkac w Blavie, Londynie, Zurichu. Chce mieszkac w Pradze. Prage sobie wybralam i tam mi dobrze.

no moze z malym wyjatkiem dla Nowego Yorku albo Sevilli na jakis czas.

Moge pojechac dookola swiata, moge skoczyc na linie, ale dom chce miec w Pradze, bo lubie byc na jednym miejscu. Houk!

SEN O GLOWIE

Miala dzisiaj fabularny sen. Taki z gatunku tych, co miewa Siostrunia. Wielowatkowy (byly wstawki z mafia), wielojezyczny (jak mnie chcieli zabic krzyczalam po angielsku, hiszpansku i czesku, po polsku nie… nie wiem dlaczego). Ale najciekawszy byl poczatek, ktory sprawil, ze sie zagapilam no i to wywolalo klopoty.

Mieszkalam w amerykanskim hotelu, a budynku po drugiej stronie ulicy miescila sie siedziba firmy w ktorej obecnie pracuje. Postanowilam, ze pokarze ludziom z firmy Maglosie. Wyciagnelam ja z kolyski jak ja Pan Bog stworzyl i zanioslam kolezankom. Szczerze mowiac nie wzbudzila zainteresowania. Wiec pobralam ja i odnioslam do motelu. Tyle ze…

ona byla naga jak ja nioslam i bylo jej zimno. Jak wrocilysmy do hotelu zauwazylam, ze sie jej z tego zimna wsysla glowa do srodka (nie bylo jej widac wcale a wcale). Dopiero po pewnym czasie, jak sie ogrzala, to jakby wyleciala ta glowa ze srodka przez poczkowanie. No tak, ale w tym czasie do moich drzwi pukala mafia…

JUTRO BEDZIE LEPIEJ!

Metoda prob i bledow odkrylismy, ze Gosia jest alergikiem. Z duzym prawdopodobienstwem ma alergie na mleko… bo jesli ja jem cos z mlekiem, ona ma problemy. Po wyeliminowaniu z mojej diety mleka i produktow pochodnych czesc dolegliwosci Gosi ustapila.

Lekarka przepisala jej 5 kropel/dzien leku na alergie i… dostalismy z powrotem naszego mega-aniola. W ciagu dnia Gosia jest duzo aktywniejsza niz byla 2-3 tygodnie temu, ale jest tez duzo spokojniejsza, mniej boli ja brzuch a skora nie jest juz tak sucha.

Czyli jest lepiej. A jutro bedzie jeszcze lepiej.

Bedzie dobrze!