WSZYSTKO CO SZWAJCARSKIE JEST OBIEKTYWNIE LEPSZE!

Panstwo Boscy Starsi maja 2 dzieci: Boskiego i Siostre Boskiego. Maz Siostry Boskiego jest Szwajcarem. Od lat wszystko co maja/zrobia/kupia oni, zwlaszca jesli zrobia to w Szwajcariijest zwykle jakby obektywnie lepsze niz cokolwiek co mamy my:)

Tym razem przyszlo na zakup mebli do pokoju dziecinnego (dzidziusia zrobili sobie OD RAZU jak uslyszeli, ze my tez bedziemy miec, wiec niedlugo sie urodzi).

W zeszlym tygodniu rodzice Boskiego byli u Siostry Boskiego a tam skladali melbe do pokoju dziecinnego. I co sie okazalo? Ze sa oczywiscie niezwykle piekne (czego sie spodziewalismy) ale uwaga sa tez WIEKSZE!

Hmm… to juz jest ciekawostka… na zalaczonym obrazku widza panstwo lozeczko Gosi wraz z Gosia, zeby bylo latwiej wyobrazic sobie jego rozmiary.  Lozeczko – jest… z tych bardzo wiekszych, ma 147 cm dlugosci i da sie je rozebrac tak zeby Gosia spokojnie mogla w nim spac za 5 czy 7 lat gdyby byla taka polityczna wola.

Stwierdzilismy z Boskim, ze prawdopodobnie malemu kupili od razu loze malzenskie w wianie:)

Gosia na Lozeczku

WAWEL

Przyznam, ze godziny mijaja a mnie to denerwuje bardziej i bardziej. Dlaczego ZAWSZE we WSZYSTKIM musimy przesadzac. Gdzie Kaczynski na Wawelu? a dlaczego niby? bo mial pecha? Kwasniewskiego i Jaruzelskiego tez tam pochowamy? Nie, bo czerwoni? a co niby?Dla jednego beret dla drugiego czerwony krawat!

Dla mnie na Wawelu ma prawo lezec Krol.

Tak bym chciala, zeby wszystkie ofiary nieszczescia potraktowano z naleznym szacunkiem i pamiecia, ze wobec smierci wszyscy jestesmy rowni.

Taka byla wola rodziny? Bo co? dobrzy ludzie? wierze! Na pokladzie bylo wiele dobrych ludzi. Codziennie umiera wiele dobrych ludzi. Niestety nie kazdy z nich mial brata blizniaka.

NIE SZUKAJMY WINNEGO

przeczytalam artykul o awarii na jednym z czeskich serwerow. W zasadie dobra dziennikarska praca, pozbierali tam opinie na temat tragedii znalezione na roznych rosyjskich portalach. I co z tego wyszlo? ze jakis niesubordynowany polski pilot nie sluchal co mowi wieza, ba! nie znal rosyjskiego (btw, dobrze, ze nie musieli londowac w Korei, bo to by sie na 100% rozbili, jesli to ma byc warunek), nie zglaszal wysokosci a do tego pewnie prezydent albo conajmniej general zmusili go, zeby sprobowal wyladowac po raz czwarty itd itd… komentarze jeszcze gorsze. A przeciez my jeszcze nic nie wiemy. Dlaczego odpowiadac juz dzisiaj?

Prawde mowiac mysle, ze nie ma sensu szukac winnego. I tak nigdy sie nie dowiemy jak daleko bedzie wersja oficjalna od tej prawidziwej. Bo nawet gdyby to byla osobista decyzja Prezydenta, ze musi sprobowac jeszcze raz… to nigdy sie o tym nie dowiemy, nikt nie przyzna, ze zabil 98 osob. Tak samo gdyby to byla decyzja jakiegos generala. itd itd

Po co to komu wiedziec?

Jesli juz musza szukac, mam nadzieje, ze odkryja jakas nowa nieznana wlasciwosc konstrukcji samolotu, ktora pojawila sie pierwszy raz i ten po prostu sie rozpadl.

Nie chce winnych, chce zebysmy sie z tej tragedii nauczyli, ze czlowiek nadal nie jest silnejszy od przyrody i w koncu byli troche mniej butni. I zaczeli zyc dzisiaj. Bo wczoraj to historia, a jutro wcale nie musi sie zdarzyc.

 

_________

z tym Wawelem to powaznie przegieli.

_________

dziekuje wszystkim znajomym z Czech, Slowacji, Litwy za slowa otuchy skierowane do rodzin polskich zmarlych w czasie katastrofy lotniczej, ktore dostalam w sobote. Bylo ich bardzo duzo.

PANI i MALA PANIENKA

Znowu czytalam Pania.

Moja uwage zwrocily jak dotad 2 artykuly:

SIOSTRA – byly 2 siostry, jedna uwielbiana – nieomal prawniczka, narzeczony, piekna, sralala, druga przecietna. No i ta idealna przez nieuwage i z komorka w rece wjechala w grupe ludzi, 1 osobe zabila, 2 zranila. Wyrok: 8 lat wiezienia.

Cala rodzina miala z tym wielki problem. Zalamka, wiadomo. Przecietna siostra 5 miesiecy nie poszla do wiezienia odwiedzic spadajacego Aniola.

I to mnie dziwi.

Gdyby moja Siostra zrobila cokolwiek zlego (zwlaszcza przez przypadek) to na pewno bym jej nie zostawila samej! Ani nie kopala do niej jeszcze, bo to takie zle co zrobila.

Na kim niby ma ta idealna polegac jak nie na wlasnej siostrze? przeciez nie specjalnie wjechala do tych ludzi! Rozumiem, kara sprawiedliwa. Ale Siostry nie zostaly wymyslone, zeby kary wymierzac. Siostra ma siedziec, chocby w milczeniu, ale siedziec i sluchac. Moja w kazdym razie taka jest.

 

LIST JANDY – do Krystyny Jandy napisala jakas 60 letnia babka z Wiednia, ze zyje pelnia zycia a to zadne kolorowe gazety o niej nie pisza i dlaczego. Janda odpowiedziala bardzo madrze. Ze juz nie sa (ani ona ani pani z listu) w grupie docelowej, bo maja to za soba. Nikt im taniej rady “jak zdobyc faceta” nie sprzeda, ani cudownego leku przeciw zmarszczkom. Zycie znaja od podszewki i nie dla nich tanie przepisy jak zyc, smakowac kazdy dzien lubia na swoj wlasny sposob. Na koncu napisala cos w desen, ze w tym wieku “kobieta potrafi sie cenic, i sobie cenic”. Bardzo ladnie napisane.

c.d.n … bylam tylko 30 min w wannie, bo wolalam isc spac jak Boski z Gosia byli na spacerze.

_______

Apropos KOBIET (ek):

Fanaberia dala mojej malej kobietce 2 sliczne prezenty. Serduszko, ktore powiesze na karuzeli i bardzo smieszna czapke. Radosc jak widac byla wielka:

Malgosia sie smieje

Goska

Gocha

BOHATER WESTERPLATTE

no i przechwalilam.

Osobiscie jestem zwolennikiem pozytywnej motywacji, ale u Boskiego dziala tak, ze jesli tylko go pochwale to spoczywa na laurach. W niedziele odwalil show dla rodziny z kapaniem Goski w umywalce, ciotki padly na twarz i Boski uwaza, ze ma spelnione.

Ostatni tydzien mial katar i oczywiscie umieral. Specjalne traktowanie, musial sie wyspac i byl nieprzyjemny jak swinia – wiadomo smierc kliniczna.

Tym katarem mnie zarazil. Jestem kobieta, katar nie wywoluje u mnie drgawek przedsmiertnych, ale nie jest to stan specjalnie przyjemny. Jak sie okazuje ja sie wyspac nie musze a czas ktory Boski spedza z Gosia uwaza za pomoc MNIE. Wstalam o 5, on o 9:30 i jeszcze mi powiedzial, ze jestem jak kukulka, ze najchetniej dalabym komus Goske pod opieke. Tak… chetnie bym dala, ale zaraz potem zjadl sniadanie i poszedl do wanny.

Ciesze sie oczywiscie bardzo, ze nie olewa jej calkowicie, ale przyznam, ze kapanie plus  MAAAXX z 2-3 godzinki dziennie, ktore jest w stanie jej poswiecic jakos mnie nie rzucaja na kolana. Zwlaszcza, ze oczywiscie musze go w tym czasie obskakiwac. Nie mozna zrobic sobie herbaty z dzieckiem na reku, samemu otworzyc drzwi przed wozkiem itd itd. W tym czasie ja powinnam gotowac i sprzatac. I to wszystko bym pewnie przezyla ale on MNIE pomaga. MNIE. Mnie nosi, mnie kolysa itd itd.

Jestem przewalcowana i bardzo spiaca, bo mala meczy brzuszek(?) i od 4-5 rano spi ale jeczy strasznie, wiec ja ciagle wyciagam, tule i wkladam do lozeczka.

Nie skarze sie, bo zdecydowanie widzialy galy co braly. Zadziwnia mnie, ze tylko moje…

PUSTO

Kolezanka odjechala. Zostalismy sami.

Zonkile rozkwitly z paczkow w piekne kwiaty, pogoda sie poprawila a Boski uciekl na pare godzin w gory. Nalezy mu sie, bo pracuje na dwie zmiany. W pracy to wiadomo a po pracy kapie mala, prasuje, troche sprzata, robi wiekszosc zakupow. Jest duzo bardziej zaangazowany niz to na poczatku wygladalo. A te piesni jakie odwala jak stara sie Mloda uspic 🙂 dobrze mi.

 

Malgosia

NIESAMOWITY DZIEN

Czasem czlowiek potrzebuje jakis znak, zeby wiedzial, ze od teraz wszystko bedzie dobrze.

Dzisiaj takich znakow dostalam od razu z dwanascie.

Bylysmy z Gosia na spacerze. Podroze z wozem po sklepach nie naleza do najlatwiejszych a obsluga na naszym “osiedlu” bywa rozna. Nie tym razem!

Najpierw poszlysmy na targ. Chleb (pyszny) sprzedawala mi niezwykle mila, cierpliwa pani.

Potem kupowalam zonkile. Pan dal mi jeden kwiatek za darmo.

W sklepie spozywczym w ktorym sprzedaja baby z wasami pierwszy raz udalo mi sie wjechac z wozkiem – ba, w obu kierunkach z przychylna pomoca innych kupujacych.

Drogeria zaskoczyla mnie nowa sprzedawczynia (wlascicielka?), ktora  doradzila mi zakup – tanszych!!! – niz wybrane przeze mnie chusteczek do wycierania pupy noworodka. Potem ekspedientka pomogla mi wyjechac z drogerii.

Dwoje drzwi do apteki przytrzymal mi klient a w drodze powrotnej aptekarka wybiegla z za pultu, zeby mi pomoc wyjsc przez waskie drzwi.

Zyc nie umierac. Bedzie dobrze!

ODWIEDZINY TRWAJA…

Dzisiaj chwila przerwy a jutro znowu bedzie spala u nas kolezanka. bardzo sie ciesze z wszystkich odwiedzin, ale ciesze sie na domowa pustke.

Malgorzata od wtorku strzela na ludzi powalajace, swiadome usmiechy, ale ja bym chciala wiecej, wiecej jestem nienasycona. Po kazdym zaczynam sie zastanawiac, ze moze mi sie tylko wydawalo ??!!!:))

Z nowosci: jutro w nocy pierwszy raz bedziemy uzywac pieluchy z numerem 2 – czyli na niezupelnienajmniejsze dzieci. Czyli poza drobnymi problemami zdrowotnymi na ktorych tropie jestesmy, wszystko gra. Zainteresowanych chcialabym poinformowac, ze Gosia nadal wazy wiecej niz 3 a mniej niz 5 kg czyli nadal mozna typowac kiedy nastapi ten piekny dzien a Gosia upgraduje do kolejnej wagowej kategorii.

aaa sprawdzilam eksperymentalnie. Gosia rzeczywiscie marudzi mniej niz jej 3,5 miesieczny kolega, ale jak zacznie krzyczec to jak mlot pneumatyczny. Ilosc decybeli zdecydowanie wyzsza niz kolega.

Ciesze sie na weekend. W sobote ja bede caly dzien spala a Boski bedzie sie zajmowal Malgorzata.

Przyszly tydzien spedzimy w Pradze. Mam nadzieje, ze pogoda bedzie sliczna.

 

MYSLI

w tym tygodniu mielismy w domu duzo wizyt. Od wtorku do piatku byla Boska Starsza (potem nawet sama ugotowala moja ulubiona zupe i wyprasowala jeszcze 2 suszarki), Siostra Boskiego, we wtorek wpadl kolega z Pragi, od wczoraj do dzisiaj niezapowiedzianie przyjechali ojczym z macocha.

Juz zaczelam tesknic za Malgoska, bo niby spedzam z nia cale dnie, ale ciagle ktos jest i jako gospodarz dla innych mam dla niej czas glownie jako serwisant (pieluchy, karmienie, usypianie) brakuje mi tulenia. A to jeszcze nie koniec, od poniedzialku bedzie kolezanka z pracy, potem my pojedziemy pokazac Mala rodzinie Boskiego. W Pradze mam nadzieje zobaczyc wiele kolezanek, potem znowu odwiedziny i wyglada na to, ze zupelnie same to zostaniemy po 12.4. Juz sie ciesze.

Boski urwal sie z lancucha i pojechal biegac nad brzegiem rzeki. Chcialam zobaczyc jakis stary nagrany film, ale telewizor przestal dzialac i znowu, jak zwykle, siedze w ciszy.Od urodzenia Gosi widzialam z 2 filmy, 3 razy wiadomosci i z 2 inne programy. Mam czas, mam. Tylko jakos nie pamietam o tym, ze mam telewizor.

Zaskakuje sama siebie myslami. Na przyklad tym, ze choc mnie samej Malgosia podoba sie dokladnie tak samo niezaleznie od tego czy spi jak aniolek czy od 15 min drze sie jak opetana, bardzo sie boje oceny osob trzecich. Zalezy mi na tym, zeby “swiat” podobnie jak ja lubil Gosie zupelnie cala. Nawet jak ryczy albo kreci sie pol nocy na zmiane pogody (tak, tak nie potrzebujemy ogladac chmurki w telewizji:)

Nie zupelnie umiem sobie poradzic z dobrymi radami – na przyklad macochy. Intencje sa dobre i chetnie wyslucham rad, tylko ze i tak zrobie swoje… i obawiam sie, zeby sobie pomyslala, ze sie nie nadaje, skoro postepuje inaczej?

Musze zrobic jakies poprawki, zeby mi wydrukowali artykul do szkoly. Jak zwykle zgubilam motywacje. Na szczescie chodzi tylko o przeniesienie grafow do .pdf albo .xls i dopisanie max. 1 strone textu. Mam jeszcze 3 tygodnie. Ale napisze, napisze 🙂 Mogla bym teraz, Gosia spi, ale tak fajne, pusto w mieszkaniu, po tylu dniach… a ja mam pracowac?:)