JESZCZE O BOSKIM

Siostra mi ostatnio napisala, ze pod wplywem lektury moich wpisow wielu czytelnikow moze dojsc do wniosku, ze Boski jest tragiczny. Dlatego postanowilam umiescic sprostowanie.

Tak. Boski ma wady. Przede wszystkim ma swira na punkcie porzadku (zwlaszcza robionego moimi rekami) oraz wielka potrzebe aktywnosci (z akcentem na: Agradabla tez powinna). Ja w zasadzie zawsze tutaj pisze o tym samym jak mi sie skonczy cierpliwosc.

Pomimo wszystko jestem bardzo daleka od tego, zebym czula sie w jego towarzystwie biedna- ucisniona a juz z pewnoscia nie wymienilabym go za meza zadnej z moich kolezanek.

Faktem jest, ze kolezanki nie pisza blogu, wiec nie widac. Ale jak sie z nimi mowi to slychac. Jak sie tak troche poslucha jest jasne jak slonce maja mezow/partnerow:

– hipohondrykow (ale czesto same cierpia na te nieuswiadomiona chorobe, wiec wydaje im sie to normalne)

– kobieciarzy (taa, mialam i takie przypadki, ze sciagalam raczki kolegow z mojego tylka)

– pracoholikow (ja wiem, ze to i zaleta, ale jednak wada)

– fatalistow ( sama nawet kiedys takiego chlopa miala, buuu bardzo meczace)

– samolubow

– alkoholikow (ale to akurat kolezanka, ktora sama o sobie pije wiecej niz sporo)

– sknery

– zazdrosnikow

– mezow ktorzy sa sa … NUDNI JAK FLAKI Z OLEJEM albo… maja tak szalone poglady, ze czlowiek nie wie gdzie uciekac.

a jeszcze wiecej kolezanek z partnerami po prostu NIE MOWI. Z wielu powodow, czesto bardzo dobrych a jednak tragicznych. Z Boskim walczymy jak stare koguty, ale mowimy, mowimy, mowimy wiec najpozniej drugiego dnia ustalimy o co tak na prawde kazdy znas darl gumiora i zwykle szybko sie dogadamy.

Druga – dla mnie kluczowa sprawa, Boski jest ciekawym czlowiekiem. Mysli. Chyba wiele kobiet zgodzi sie ze mna, ze ciezko jest znalezc faceta, ktory MYSLI?!!!! mala rzecz a cieszy.

Z zycie z nim w zadnym wypadku nie jest nudne. Drobny przyklad. Powiedzialam Boskiemu, ze jade na konferencje do San Francisco i zeby pojechal ze mna. I co? decyzja padla natychmiast, czemu nie, lecimy razem. Rozumiem, ze kwestia zaporowa moze byc kasa, ale umowmy sie w wielu przypadkach bedzie to jednak brak checi… albo brak checi te kase wydac na wyjazd. Albo wymyslilam sobie, ze chce jechac do Chile… prosze bardzo.

Boski uwielbia dzieci Siostruni (chyba glownie dlatego, ze im nigdy nie przeszkadzalo, ze nie mowi po polsku) – co tez nie zawsze jest standardem w rodzinach.

itd itd

Nie bede pisac wiecej peanow, bo kto go zna to wie, ze jak akurat nie jest gadzina wstretna to jest fajnym czlowiekiem i kompanem. Tak wiec jesli mu w okresie gdy jest swina placata nie wydlubie serca lyzka (co jest dosyc prawdopodobne), bedziemy zyc razem szczesliwie, az do smierci.

BADMINTON

Trzeba by mnie bylo odwiezc do Pragi.

W srode o 18 musze byc u lekarza, wiec w gre wchodzi odjazd we wtorek po pracy Boskiego, albo srode – po ucieczce z pracy przez Boskiego. Sroda to troche stresujaca opcja, bo jakikolwiek problem na drodze, albo osuniecie planu w pracy moze oznaczac, ze nie zdarze do lekarza a tego chcialabym uniknac.

Boski dzisiaj oswiadczyl, ze bedzie tak wspanialy i jesli bede chciala zrezygujne z wieczornego banmintona z ludzmi z pracy we wtorek i odwiezie mnie do Pragi. Ale wolalby jechac w srode.

Oczekiwal, ze padne na twarz a ja zrobilam mu awanture.

Dlaczego? bo w Bratyslawie jestem pierwszy raz od 3 miesiecy i nastepnych pare nie bede. Bo nie rozumiem dlaczego po calym dniu kiedy siedze sama w domu (i NIE MOGE a nie nie chce wyjsc) mam  siedziec sama jeszcze wieczorem, nawet jesli tylko dodatkowe 2,5h potrzebnych na dojazd tam i z powrotem, no i gre.  Dlatego, ze tydzien temu, przez zeby, ale zgodzilam sie, zeby szedl grac, skoro byl umowiony, ale wiedzial, ze jest to dla mnie trudna decyzja.

I chyba najbardziej dlatego, ze mi to probuje “sprzedac” jako cos co robi dla mnie.

Nie, to ja przyjechalam do Bratyslawy dla niego, dobrze dla nas.

Nie sluchal moich argumentow, tylko powtarzal jak to on chcial zrobic cos dla mnie, ale ksiezna udzielna nie jest w stanie tego docenic. taaa

Znowu okazalo sie, ze to ja jestem histeryczna wariatka itd itd. Czyli standard, ktory juz na mnie nie robi przesadnego wrazenia. Z jednym tylko nie sie nie zgadzam. To nie ja zaczelam!

TAK JAK W DOMU

Po przyjezdzie do Blavy w ubiegla sobote musialam sie smiac. Pan Boski mial balagan. Tak. Najnormalniejszy na swiecie balagan. W lazience rosly bananowce, ksiazki lezaly bez ladu i skladu, reszta mieszkania tez nie wygladala najlepiej.

Ten sam Pan Boski, ktory zwykle tresuje mnie jak pieska po przyjezdzie do Pragi, w Blave najwyrazniej nie dostaje wysypki na widok nierowno odlozonej ksiazki.

Powiedzialam mu, ze ma niezly czolg, ale ze smiechem, bo faktem jest, ze na mnie balagan nie robi takiego wrazenia jak na moim slubnym.

W ciagu mojego pobytu stopniowo kazdy z nas robil to co lubi: ja wypralam wysypujacy sie pojemnik na pranie, poskladalam ksiazki tematycznie i pod linijke, postaralam sie aby nie uschly kwiatki. Poza tym oczywiscie gotowalam, pieklam czyli standard.

Boski stopniowo zaczal odkurzac, przekladac przedmioty na z gory upatrzone miejsca a nawet umyl lazienke (tej w Blave nie znosze myc).

Ciekawe jest, ze pomimo iz mieszka tutaj (przynajmniej jeszcze jakis czas) tylko on, balagan bynajmniej* nie powstal w tym tygodniu, a ja najprawdopodomniej nie zawitam tu przynajmniej do konca roku, mialam wrazenie, ze jest lekko przywkuriony, ze tez musi sprzatac.

Spytalam sie go dlaczego teraz nagle zaczal sprzatac i jeszcze podejmuje lekkie proby wywolania we mnie wyrzutow sumienia, ze nie zrobilam tego komplet sama. Co sie okazalo?

Bo jak jestem tutaj to to jest dom i musi byc posprzatane. A jak mnie nie ma to to nie ma znaczenia.

Wiec to chyba jest komplement, ze mnie terroryzuje?

___________

* wiem, ze “bynajmniej” to partykula a “bynajmniej nie” to podwojne zaprzeczenie, ale nikt jej wlasciwie nie uzywa.

FUTRO Z NOREK

Po kojenych badaniach przyjechalam jeszcze na chwile do Blavy. Konkretnie do wtorku.

W drodze do Bratyslawy w aucie sluchalismy radio. Byla audycja o tym, ze dzis jest swiatowy dzien bez zakupow. Potem jeszcze jedno wejscie o jakiejs organizacji protestujacej przeciwko hodowli zwierzat futerkowych na skory. Sklonilo mnie do refleksji.

Przyznam, ze sama nie nosze futer i jakos tak ogolnie nie potrafie sobie wyobrazic samej siebie w lisach, norkach czy szynszylach. Jednak sam pomysl protestu przeciwko hodowaniu zwierzat na futra odbieram jako dosyc kuriozalny.

Rozumiem, ze zlapac dzikiego lisa, rozstrzelac i zrobic z niego futro to barbarzynstwo. Ale co jest zlego w specjalnej hodowli?

Idac dalej tym tropem wszyscy powinnismy stac sie weganami. Takich kurek malutkich w jajeczku tez przeciez mordowac nie bedziemy. A moze jajko ma dusze?

Nie mowie juz o swince, krowce czy rybonowi, ktory cale zycie plywa sobie w morzach czy oceanach.

Bo zwierzeta na futerka obieramy ze skory. No fakt, nic przyjemnego. Czy ktos sie zastanowil ile zwierzat umrze ze wzgledu na haldy plastiku w ktory ubieramy sie w zimie jako alternatywe dla naturalnych skor? A konine jemy ze skora? albo baranine?

Dlaczego akurat szynszyl tak nam przylgnal do serca?

KOPYTKA

dzisiaj, pierwszy raz w zyciu, wlasnorecznie wyprodukowalam kopytka.

Komisja w skladzie Boski, koleznaka z Blavy i ja stwierdzila, ze byly boskie.

podpisano: Paw z kopytkiem 🙂

 

________

przepis na kopytka dalam na minikucharka.blox.pl – jak zwykle nalezy do kategorii trywialne:)

CHAMSKI JAK SLOWAK

Jestem goscinnie w Bratyslawie. Pan Boski mieszka tu juz od nieomal 2 lat, ja mieszkalam 9 miesiecy. Dzisiaj zdarzyla sie historia, ktora jak wisienka na torcie utwierdzila mnie w przekonaniu, ze z kultura slowakow cos jednak jest nie tak. Warto dodac, ze mieszkamy w centrum, nieopodal dworca glownego, wiec zadne zadupie…

Na poczatek pare przykladow milego zachowania poludniowych sasiadow:

– ktos rozbil stojacym obok znakiem drogowym przednie szklo naszego auta (podstawka, nie znakiem samym, wiec to nie byl wiatr ani przypadek)

– ukradli nam lusterko i antene

– w drugim aucie 2 razy zamazali boczne okno bardzo trudnzm do usuniecia sprejem (nawet w serwisie mieli problemy)

generalnie auto na slowackich tablicach jest tolerowane lepiej niz to na czeskich, ktore tlumaczy tylko to, ze jest male, wiec nie musza zazdroscic…

a dzisiaj ta wisienka. Wybralismy sie do Auparku – to jeden z dwoch sporych kompleksow handlowych w centrum Bratyslawy. Trudno tam zapakrowac. Zaparkowalismy pod jakims nieokreslonym znakiem, nie do konca przekonani, ze tak mozna. Dlatego bardzo nas ucieszyl widok wolnego miejsca parkingowego.

Pan Boski wrocil po auto, ja stanelam na tym wolnym miejscu, zeby miec pewnosc, ze nikt tam nie wjedzie.

Pomylka, prosze panstwa! To, ze stoje na miejscu parkingowym nie oznacza zdaniem Slowaka, ze miejsce jest zajete. Nie ma tam przeciez auta. Tlumaczylam, ze maz zaraz przyjedzie. Co go to kurwa obchodzi, nie mam auta to mam wypierdalac, jego zona tam stala wczoraj, wiec to jego miejsce. I gosc zaczal wjezdzac. To mnie oczywiscie nie przekonalo. Wiec zaczal na mnie krzyczec, ze mam sie na jego aucie nie opierac, ze zadzwoni po policje. Poprosilam, zeby od razu po policje pojechal, przynajmniej zaoszczedzimy troche czasu. Potem wyrzucil zone w ciazy z auta, ktora mnie miala przekonac, ze to miejsce jest ich. No jasne, super argument. Moglam sie rzucic pod kola, ale jednak nie jestem Konradem Walenrodem. Jak Boski przyjechal bylam juz zapchana do srodka tego miejsca a przedluzanie dyskusji nie mialo wiekszego sensu.

I niech mi nikt nie mowi, ze kultura, sposob bycia nie jest domena nacji, ale jednostek. Bo to jednostki tworza nacje a 20 razy to nie przypadek, ale przyzwyczajenie…

WYJSCIOWKA

o 17:40 dotarla jedna kolezanka, potem ok 18 druga, jadlysmy arbuza i pilysmy herbate. O 19 wyruszylysmy do pizzeri, bo w domu nie bylo nic fajnego do jedzenia. Wrocilam dokladnie o 21 z pizza w reku.

I co? obraza oczywiscie! po pierwsze wrocilam za pozno (nie wiem jak dlugo jest wg niego normalnie), po drugie on juz jadl a ja o nim nie pomyslalam (alez pomyslalam, ale wolal isc na spacer a chinskiego jedzenia z rogu nie chcial, wczesniej meczylam sie ze szkola) a przede wszystkim!!!! po tym naszym balaganie on musial sprzetac pol godziny! 3 talerzyki, 3 kubki, 3 widelce, talerz z arbuzem, i podloge, bo ponoc pokapalo przy krojeniu. Prawde mowiac mysle, ze te talerzyki poskladalam, bo blat wytarlam na 100% wlasnie po to zeby nie medzil.

Nie wiem co mialam zrobic? Przeprosic kolezanki i zrobic mala przepierke, zeby byl szczesliwy? Jak dlugo spodziewal sie, ze bede w pizzeri? No w kazdym razie ten gosc mnie nie przestaje zaskakiwac!

O! wstal i drze sie, ze nie wsadzilam kurtki do szafy. Ja chyba oszaleje jak znowu bede z nim mieszkac.

CENY NIERUCHOMOSCI

Rozwazamy z Boskim mozliwosc zakupu wiekszego mieszkania. Boski sprawdza wszystko bardzo dokladnie, czyta analizy, studiuje Bloomberg i oglosil wczoraj, ze powinnismy poczekac jeszcze 2-3 lata, bo jego zdaniem ceny beda spadac a rynek nieruchomosci zostanie jeszcze jakis czas w bezpiecznym bezruchu. Nawet za cene koniecznosci wynajmu.

Coraz czesciej czytam przyjemne wiadomosci o koncu kryzysu, ze odbijamy sie od dna a teraz bedzie juz tylko lepiej. Moj domowy ekonomista nie podziela optymistycznych pogladow. Niestety w jego przypadku bardzo czesto potwierdza sie prawdziwosc stwierdzenia, ze pesymista to dobrze poinformowany optymista. Jak by nie bylo Bosciunio nalezy do lepiej poinformowanych w temacie.

U mnie w pracy zwolnienia, przynajmniej na razie, ustaly, ale ci, ktorzy odeszli – nawet jeszcze niedawno rozwywani informatycy – nie moga znalezc pracy. Wydaje sie, ze mnie koncem roku praca trafila sie jak slepej kurze ziarno. Mialam szczescie. Ciagle jeszcze nosze w portmonetce niebieska karte z terminami odwiedzin w urzedzie pracy. Jako przestroge, pamiatke i waleriane w momentach kiedy mam ogromna ochote dac komus w pysk.

ZJADLY MNIE KOMARY

Nie moge spac, bo mnie zjadly komary. Konkretniej lewa piete mnie zjadly, lewe kolano i prawe kolano z prawej strony mnie zjadly, i boczek tylny prawy i jeszcze lokiec. bardzo. mam czerwone placki i nie moge sie przestac drapac.

Boski – zamknijmy proszze okna, bo komary! Jakie komary, kobieto? tu nie ma komarow! Jego jeszcze nie ugryzly – za to mnie ze zdwojona sila! Ja sie im nie dziwie, co bedza plebs jadly jak moga niebieska krew, nie? 🙂

Jeszcze w Blavie, bo sie okazalo, ze costam mam zalatwic u slowackich kolegow. Wiec czekam. Bosciunio rano leci na Ukraine a ja o 16 odjedzam do Pragi. Tak to to, tak to to, tak to to, tak to tak!…

___________________________

Wiadomosc z ostatniej chwili: paszport Boskiego jest w Pradze… wiedz wlasnie wyjechal do Pragi, zeby dotrzec do domu, wziac paszport a potem jechac na 11:20 na lotnisko. No… Boski jest czlowiekiem wielkiej wiary. Mam nadzieje, ze dojedzie bezpiecznie.

PSYCHOPATA I OSIOL

Sobota, ktora z jakichs powodow musimy spedzic w domu oznacza problemy. Scenariusz jest zazwyczaj bardzo podobny. Piatek przeleci, w sobote w ciagu dnia Boski jezdzi na rowerze, albo jakies inne zajecia w podgrupach a zupelnym wieczorem zaczyna bardzo dosadnie tlumaczyc mi, ze jestem patologicznym leniem i balaganiazem.

Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien! Boski nie powinien go rzucac, bo koty kurzu w Bratyslawie, gdzie jestem, juz niedlugo zaczna mialczec a w wannie zaczna rosnac bananowce (bo on uzywa prysznic a tam tylko cos plucze itp, wiec po co ma ja myc).

No wiec piluje to moje balagarniarstwo patologiczne, nieustannie mnie przekrzykuje i gada jak to bedzie musial byc twardszy, bo sama w Pradze rozpuscilam sie jak dziadowski bicz. Przychodzi pora opuszczenia duzego pokoju. Boski zaczyna sprawdzac czy aby poskladalam kocyki tak jak to sobie wyobraza – jesli nie kaze mi je skladac po raz drugi czy trzeci. Niestety ja po pierwszym razie trace cierpliwosc. W gorszym wypadku przynosi windeks i zaczyna wycierac to co “rozlalam i nabrudzilam” wokol miejsca gdzie siedzialam (konkretnie leze od 2 dni bo jestem chora) co jest kolejnym dowodem na moja niechlujnosc.

Jesli przezyje do tego momentu potem idziemy spac i zaczyna sie dziubanie i przedrzeznianie jaka jestem straszna, okropna, najgorsza (uroczyscie oswiadczam, ze rzeczywiscie jestem leniwym balaganiarzem, ale to wie kazdy kto mnie zna od noworodka, widzialy galy co braly).

Jak juz mnie dziubie 5 minut a ja coraz bardziej rozjuszona krzycze na niego, ze ma mnie zostawic w spokoju, bo nieznosze jak mnie dziubie, a on mnie dziubie dalej, zaczynam go ostrzegac, ze cos mu zrobie a nie chce zeby sie obrazil.

Wiec on mnie dziubie, a ja go zwykle na koncu walne i nastaje cicho.

Oto zastosowalam w stosunku do Boskiego przemoc domowa. Zaczyna sie niedziela fochow.

Wiem, ze gdybym poskladala te kocyki i ksiazki dala na swoje miejsce, tak… ale ja tam nastepnego dnia bede lezec znowu, bo jestem chora….jestem oslem, ktory nieznosi jak ktos mu mowi co ma robic. Jak sie okazuje oslem, ktory stosuje przemoc domowa. A na dzisiejszy dzien czeka jak na wyrok, bedzie mnie meczyl cisza.