CIEKAWY ARTYKUL O HAITI za http://www.blisty.cz/2010/1/19/art50835.html

Můj přítel se jmenuje Miloslav Votava, v Dominkánské republice žije a pracuje několik let a tohle mi napsal:

Tady je vše v pořádku. Dominikánci pomáhají, jak se dá, ale turistického ruchu v Dominkánské republice se problém na Haiti nedotkl vůbec, a obecně života v DR také ne.. jen lidi se o všem samozřejmě baví, to je jasné.. Dokonce se obecně vytáhla stará myšlenka na anexi Haiti Dominikánskou republikou a vytvoření jednoho státu pod kontrolou DR, neboť Haiťané si prostě vládnout neumějí a jsou naučení pouze přijímat rozkazy a úkoly, pak fungují jako hodinky (viz haitští dělníci na plantážích, nebo stavbách). Oni prostě neumí žít svobodně, neboť neumějí plánovat.. Pro ně je život dnes, maximálně dneska odpoledne, takže neumí tyhle věci řešit. Na to budou potřeba celé generace, aby se změnili. Gangy byly obecně problém v Haiti vždy, tahle zpráva je obecně vnímána v celku se znepokojením v DR. Hranice je teď mimo oficiální přechody hodně hlídána, mimo jiné i kvůli těmto problémům. Oficiální přechod se naopak otevřel a není potřeba visum na Haiti.

Ono se vše zklidní za pár týdnů, teď jsou Haiťané opravdu frustrovaní, každý rok tam je nějaký problém, záplavy, hurikán, zemětřesení, obecně země je strašně chudá (70% lidí bez práce) výplata je třeba jen 30-40 USD měsíčně ale na život potřebujete 200 USD, rozdíl mezi tím musí každý nějak sehnat… Takže já osobně se nepokojům ani nedivím, je to přirozené.. Kdyby nám kručelo v žaludku, člověk byl hladový a bez vody, asi by nejednal jinak.. Špatné spíš je, že se zhroutila svým způsobem i vláda, která teď existuje papírově, na chod státu má minimální podíl.. Nikdo tam nekoordinuje pomoc a záchranné práce…

To nejlepší pro Haiti by teď bylo, kdyby tam zůstalo tak 20 000 Američanů, s povolením Haiti i tak 5.000 Dominikánců, několik tisíc vojáků OSN (UN) a začali stát dělat od základu úplně nový..

Já bych měl na Haiti jet příští týden, na jeden dva dny, takže pokud nebude nějak hodně nebezpečno že by bly opravdu nějaké dlouhotrvající otevřené střety, tak bych tam jeden den dva dny měl být a pomáhat.. s kolegou máme malou nadaci, a ještě tam nějaké peníze volně máme takže je utratíme za lékařské věci a jídlo.. uvidíme.

PUDELKA

Mam 2 ladne pudelka do ktorych powinnam dzisiaj ulozyc wszystkie dokumenty i materialy do szkoly. Bosciunio bedzie szczesliwy bo nie bedzie ich widac na polkach. Ja bede szczesliwa, bo Boski nie bedzie marudzil. Do dziela! 🙂

GDZIE JEST TA POMOC HUMANITARNA???

ogladalam jakas relacje z Haiti na ktorej wkurwiony mieszkaniec wyspy krzyczal do kamery, ze juz ma tego dosc, gdzie jest pomoc humanitarna?

Ha, co za ciekawe podejscie. Swiecie! natychmiast poslij temu panu obiad albo pieniadze na konto, bo on zyczy sobie aby pomoc humanitarna dotarla natychmiast!

Dlaczego ludzie uwazaja, ze inni ludzie maja OBOWIAZEK im pomoc?*

Rozumiem, ze to sytuacja bardzo awaryjna na ktora ten pan nie mial wplywu, ale jak znam zycie jeszcze miesiac temu bylo mu obojetne czy jest na Haiti jakis sztab kryzysowy? ile jest psow przeszkolonych do poszukiwania w gruzach? komu pomaga jego kraj? itd itd. W kazdym razie przypuszczam, ze tydzien temu pan nie mial najmniejszej ochoty placic podatkow albo wlaczyc sie do systemu pomocy humanitarnej dla osob trzecich.

Pisze to a jestem podobna, tez niewiele robie dla osob trzecich: czasem kupie czasopismo sprzedawane przez bezdomnych, w pracy daje jakies drobne pieniazki na 2 domy dziecka, ktore sponsoruje moj pracodawca, raz na rok – dwa zostawiam bezdomnym stare, niepotrzebne ubrania (dzisiaj 2 wory ubran zniknely w ciagu 20 min).

Moze to glupie, ale jest we mnie tak duzo nieufnosci w stosunku NGO, ze jesli nie moge pomoc bezposrednio zwykle nie pomagam wcale (pamietam jak raz zaoferowalismy 15 monitorow wielkosci 17” kilku domom dziecka i wszystkie odmowily… bo nie byly plaskie!:).

Wielkie nieszczescia jak te na Haiti – gdzie cierpia tysiace osob, ktore absolutnie nie mogly nieszczescia przewidziec albo im zapobiedz powoduja, ze zaczynam sie zastanawiac … jak pomoc? jak przelamac niechec do marnotrawienia kasy przez NGO (czytaj: przejsc wlasny cien) i zdobyc sie na jakis gest, ktory moze komus pomoze, mimo iz nie bede miala okazji pomoc bezposrednio.

A jak to jest z Toba i pomaganiem?

__________

* male wytlumaczenie. Ten konkretny krzyczacy czlowiek mogl byc w jakimkolwiek stanie i nawet gdyby krzyczal “hakuna matata” byloby ok.

Chodzi o zasade. Prosze inny przyklad, duzo blizszy: rolnicy nie maja ochoty ubezpieczac swoich nieruchomosci ale jak przyjdzie powodz to im sie wydaje, ze za zniszczenia powinno zaplacic panstwo. Wlasnie tak bylo w Polsce czy Czechach w 97′ czy 02′!

W Czechach byl nawet pomysl, zeby pomoc ludziom, ktorzy maja problemy ze splacaniem hipotek! kuriozum! czy ktos ich zmusil do kupowania mieszkan na ktore ich nie stac???!!! kto ma za to zaplacic? ten kto nie zyje nad standard?

Oczywiscie, ze zgadzam sie z opinia, ze pomoc humanitarna jest potrzebna. My jestesmy w szczesliwej sytuacji, ze mozemy dwac, no to dawajmy, zeby w razie problemow moc z czystym sumieniem brac.

BUSY, VERY BUSY

W srode miala mnie odwiedzic kolezanka z Bratyslawy, czekalam caly wieczor, ale okazalo sie, ze nie miala czasu sprawdzic drogi na internecie i czy moglaby przyjechac w piatek?

Niestety nie mogla. W piatek byl u mnie Boski a ja jednak wole Boskiego niz kolezanke z Blavy, poza tym mielismy do zalatwienia sporo niecierpiacych zwloki zakupow.

Niby siedze w domu, ale mam zaskakujaco duzu zajec i wszystkie przebookowania terminow okazuja sie bardzo skomplikowane.

Mozna powiedziec, ze mam 2 grupy znajomych:

Z taka Krolikowska albo AW umawiam sie 2 tygodnie wczesniej i jesli akurat nie wygraja w totka albo nie posla ich w kosmos rakieta, to mam pewnosc, ze sie przykulaja.

Druga grupa uwaza, ze jesli umowimy sie na “sobote” to potem mozemy te sobote zmienic na “niedziele”. Nie mozemy, bo na niedziele tez mam zwykle plany. Zawsze sie bardzo zmartwie, bo fajni sa obywatele tej grupy ale umowic sie ciezko.

W kazdym razie bardzo staram sie nalezec do pierwszej grupy (jestem dla siebie bardziej wyrozumiala w przypadku spotkan grupowych, bo na takich nikt po mnie nie bedzie plakal), a jak mi sie nie udaje to mi glupio i bardzo za takie (mam nadzieje odosobnione przypadki), przepraszam.

Wyglada na to, ze mam malo elastyczne podejscie do zycia. Bede nad soba pracowac.

__________

drobna nieprzyjemnosc: wczoraj moj telefon zadzwonil do automatycznej sekretarki Boskiego na Slowacji i “gadali” 27 min. Ojej… juz sie boje rachunku 😦

__________

w czwartek odwiedzili mnie Boscy starsi. O kule! ale nie zabilam ich. Mimo iz mamusia poswiecila pierwsze 30 min na podlewanie dzien wczesniej podlanych kwiatkow, wybieranie suchych lisci z doniczki i inne drobne reorganizacje w moim rewirze.

Byli zaproszeni na 13, ale przyjechali o 12:30 … wiec bylam w polowie obiadu.

Obiad byl awizowany na 14 (nie moge wczesniej ze wzgledu na scisla diete)… wiec podalam o 14, ale tatus Boski byl tak glodny, ze nieomal obgryzl i talerz, bo myslal, ze jednak obiad bedzie wczesniej. Taaa Boscy starsi tworza osobna grupe… przyjezdzaja na czas ale licza na to, ze dostosuje sie do nich cala czasoprzestrzen. Nie moja, kochaniutcy, nie moja!

SZYBKOWAR

Jednym z nabardziej udanych prezentow gwiazdkowych, ktore dostalam byl szybkowar. Dzisiaj po raz pierwszy postanowilam go wyprobowac.

Udalam sie na daleka wycieczke do masarni po miesko wieprzowe a potem do chinskiego warzywniaka (inne niz chinsko/wietnamskie nie wystepuja w czeskiej przyrodzie) po cebule i papryke. Potem pod skypowym okiem Siostruni staralam sie przekonac machine piekielna, zeby dzialala jako szybkowar. Nie jestem tak zupelnie przekonana, ze mi sie to udalo, bo miesko wyszlo miekkie, ale sosik przypomina bardziej zupe gulaszowa niz gulasz, ale dobre to to jest, dlatego niniejszym pierwsza produkcje uznaje za zaliczona.

Mysle, ze Siostrunia musi miec czasem wrazenie, ze jestem lekko niedorozwinieta jak sie pytam na rozne bardzo szczegolowe zagadnienia zwiazane z roznymi tajemnicami gotowania, w przypadku szybkowaru napisala:

“no wiesz, czlowiek sie nie rodzi z umiejetnoscia obslugi szybkowara, ucz sie, ja wiecznie zyc nie bede, a do grobu ze sobą tej wiedzy brac nie chce”

i tego sie trzymam 🙂

 

Moj dzisiejszy widok z okna:

Snieg na balkonie

Balwanek, ktorego postawilam (przez okno!!!) na dachu Boskich starszych:

Balwanek na dachu

TEORIA WZGLEDNOSCI W PRAKTYCE

parafrazujac to co kiedys w komentarzach napisala Bedrunka a mianowicie, ze na innych ludziach najbardziej draznia nas nasze wlasne wady, zaczne od stwierdzenia, ze innych ludzi zwykle mierzymy swoja wlasna miara. Dlaczego o tym…

… wczorajszy wieczor spedzilam  w milym towarzystwie. Jak zwykle byly plotki, rady, dyskusje. Jednym slowem fajnie.  W jakims momencie kolezanka opowiadala mi o dwoch swoich znajomych, ktore znam dlugo, ale w zasadzie tylko z jej opowiadan.

Nad jedna grzmiala, ze zbyt sie przejmuje cyklem dnia swojego malego czlowieczka i jej zdaniem staje sie jego niewolnikiem, druga rozumiala, ze ze wzgledu na niebezpieczenstwa zycia w wielkim miescie odwozi wszedzie autem swoje bardzo nastoletnie dzieci.

Jak pisalam zadnej z nich nie znam, ale mowilysmy o tych bardzo konkretnych zagadnieniach. Po skonczonych odwiedzinach kolezanka powrocila do domu taksowka, choc wiekszosc drogi mogla przebyc metrem (co bedzie istotne w dalszej czesci wpisu:).

Odeszla a ja sie smialam z tego mierzenia.

Bedac na pol autystyczna osoba (czytaj: lubiaca rytulaly i powtarzajace sie czynnosci w kazdym razie w porownaniu z bardzo energiczna kolezanka) nie moglam pozbyc sie odczucia, ze i ta mama i ten dzidzius po prostu czuja sie bezpieczniej dotrzymujac tych wszystkich zasad, ktore razem sobie ustalili.

Z drugiej strony wydawalo mi sie naturalne, ze nastoletnie dzieci wychowane w wielkim miescie powinny znac publiczne srodki transportu jak wlasna kieszen i, ze jest to ten rodzaj wiadomosci, ktore czlowiek zyskuje zaraz po nauce czytania i pisania. Do tego wiekszosc zycia nie mialam auta ani specjalnego dostepu do samochodu, pierszy raz pociagiem z Bytomia do Gdanska jechalam  sama w 6 czy 7 klasie podstawowki… no i nie ukrywajmy, jestem oszczedna a taksowka w Pradze jechalam z raz i to – z soba- na pogotowie. Tak wiem, nie te czasy, bezpieczenstwo, ale Praga to nie San Francisko!

Co chce napisac? Obie opisane mamy podporzadkowaly swoje zycie dzieciom w ten czy inny sposob i w obu wypadkach jest to chwaly godne. Oczywiscie dobrze wiedza co robia i ich decyzje sa przemyslane i wlasciwe. Fajne jest, ze patrzac z boku i z pewnoscia nie majac wszystkich informacji kazdy z nas ocenia rzeczywistosc przez pryzmat wlasnych doswiadczen, w tym kokretnym wypadku: kolezanka jako osoba niezwykle aktywna i praktyczna i ja jako bardzo spokojniejszy uzytkownik publicznych srodkow transportu.

Ot zastosowanie teorii wzglednosci w praktyce. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia 🙂

PSYCHOLOGIA POZYTYWNA

to jakies nowe naukowe cudo, ktore ma ludziom pomoc “lubic swoje zycie” o ktorym czytalam wczoraj w Twoim Stylu.

Musze przyznac, ze sporo o tym mysle, jak to jest z tym szczesciem, czy to jest tak, ze sieknie nas od czasu do czasu, czy to stan raczej permanentny albo jakis przywilej bogow mniejszych a nieupowaznionym wstep wzbroniony?

Mam kilka prywatnych teorii na ten temat.

Pierwsza z nich mowi o tym, ze tak, zdarzaja sie ludzie, ktorym sie nie udaje czesciej niz by to wynikalo ze statystyki. Ot urodzili sie i maja pod gorke. Wsrod nich czesc placze nad swoim biednym losem a druga czesc odbiera zycie z poczuciem humoru i stara sie przeczekac zly okres (nawet jesli konca nie widac). Ale takich urodzonych pechowcow jest moim zdaniem bardzo niewielu, w moim najblizszym otoczeniu takich w zasadzie nie ma, ale juz widzialam. Nie, Ty tez do nich nie nalezysz, serio, nawet w TEJ sprawie nie!

Druga teoria mowi o tym, ze nie ma letko, a gra malo kiedy jest mietka, ale warto cieszyc sie z tego co czlowiek ma. Podam przyklad. Ja mam obiektywnie malo wlosow. Nie jakas tragedia, ale powiedzialabym ponizej przecietnej. Cale zycie staram sie skupic na tym, ze w przeciwienstwie do wiekszosci znanych mi ludzi moje wlosy MAJA kolor i to jeszcze taki co mi sie podoba. Czy to nie piekne? Czasem idzie mi bardzo gorzej z tym skupianiem sie na wartosciach pozytywnych mojego upierzenia, ale ostatnio dosc czesto wygrywam. W innych sprawach przegrywam i pracuje nad tym, zeby to zmienic.

Trzecia – inni maja latwiej! A tak serio od czasu do czasu miewam sklony do szybkiego oceniania, ze osobie X powiodlo sie cos na co ja musialam ciezko zapracowac, albo mnie nie udalo sie wcale. I mowie sobie: dlaczego? no dlaczego pan/pani X znowu dostaje za darmo? A potem zaczynam sie zastanawiac czy: a) moze to tylko mnie sie wydaje, ze to za darmo, nie musi sie przeciez afiszowac z usilowaniami? b) moze te konkretna rzecz ma za darmo, ale jakiejs innej bardzo ale to bardzo nie ma a ja mam i jakos nie potrafie tego docenic?

To takie kuszace powiedziec sobie: ten Y ma po prostu wiecej szczescia. Guzik z pentelka. Ten Y ma po prostu inaczej! Znasz ten stan?

Na wiekszosc naszego (no, w kazdym razie mojego) szczescia mamy ogromny wplyw, kwestia pozostaje czy mamy wole, wytrwalosc i ODWAGE, zeby po takie szczescie siegnac?

I znowu przyklad: mysle, ze bylabym bardzo szczesliwa i miala super prace gdybym mowila swietnie po hiszpansku. Ale ja mam pecha i nie znam. Pecha? to bylby wstyd ukrywac sie za brakiem szczescia skoro tak serio brak tylko wytrwalosci! No jasne, ze moglam miec szczescie i urodzic sie w rodzinie dyplomaty i mowic po hiszpansku od kolyski. Ale to tylko wymowka, prawda?

Ile takich wymowek ciagle wymyslamy, zeby wytlumaczyc swoj wlasny brak zaangazowania 🙂

Teoria czwarta – szczescie jest wokol nas, tylko musime miec ochote je widziec. Probowac, padac, wstawac, znowu probowac ALBO chociaz nauczyc sie cieszyc z tego co mamy.

Piata – nie lubimy przesadnie jak ktos kogo znamy ma za duzo szczescia, zwlaszcza w tej kwestii, ktora nam sie nie wiedzie. Nie, nikt (?) nikomu nie zyczy zle, ale bez przesady z tym szczesciem. Ktos ma idealne dzieci a moje brykaja. Ktos zarabia krocie ja sie staram i nic. Ble ble. Success story z dalekiego kraju – to co innego, te lubimy te sa inspiracja, ale malo kto ma tyle klasy, zeby potrafil uczyc sie a nie krytykowac sasiada. Z tego samego powodu nie chwalimy sie za bardzo swoim wlasnym szczesciem. Po co kusic los i draznic innych?

Reasumujac: pecha miewamy, ale malo kiedy mamy, jak niektorzy dla wytlumaczenia swojego braku usilowania mysla.

Szczescie wiekszosc z nas ma, ale czesto przegapia ten moment w ktorym szczescie nas odwiedzilo. Znam ludzi tak bardzo skupionych na porownywaniu siebie z innymi, ktorzy maja “latwiej”, ze swoje powracajace “lepiej” bezpowrotnie przegapiaja, bo tak im zal dupe sciska, ze nie przyszlo od razu. Lub tez martwia sie, ze wygrali milion a tydzien temu to bylo 10!

Boimy sie o swoim szczesciu mowic glosno, zeby nie zapeszyc. To ja napisze: czesto jestem szczesliwa. Tak bo zielone.

A jak to jest z Twoja teoria szczescia? masz szczescie?

__________

jakby ktos mnie chcial walnac za wypisywanie wiejskich madrosci to zapraszam w dni robocze od 15:26 do 15:34 🙂

RAK

Ogladam wlasnie film w telewizji na ktory sie cieszylam caly tydzien. Film o pani, ktorej ze wzgledu na raka usunieto cala piers. Liczylam na to, ze bedzie conajmniej sredni, ale nie, jest beznadziejny – czuje sie jakbym czytala slaby komix, albo ogladala serie klisz, slajdow  nieudolnie poruszajacych trudne problemy.

Klisze, klisze, klisze. Fuj! Czemu to ogladam? no wlasnie nie ogladam, tylko sie zloszcze. Wazny temat a takie badziewie.

CZESKIE ELDORADO

Czesi, jak pewnie kazdy narod maja tendencje do marudzenia na temat swojej sluzby zdrowia. Zawsze jak cos o tym slysze albo czytam mam ochote stadnie wyslac ich do Polski, zeby zobaczyli, ze za miedza wszystko moze wygladac zupelnie inaczej…

DIAGNOSTYKA – jak ma moje potrzeby Czesi troche przesadzaja, ale obiektywnie lepiej dmuchac na zimne. Wyglada to tak: idziesz do lekarza, ze Cie boli XY albo masz z czyms problem, albo on stwierdzi, ze jest cos podejrzanego i wysyla Cie na DARMOWE badania. Z 3 lata temu bylam w ten sposob na sonografii. Czekanie na badanie trwalo tydzien (slownie 7 dni) a wszyscy jeszcze przepraszali, ze tak dlugo czekam. Badanie bylo za darmo. Jakiekolwiek uzasadnione medycznie badanie jest za darmo i z mojego punktu widzenia jest przeprowadzone w expresowym tempie.

SPECJALISCI – w zwiazku z moimi niedawnymi niedomaganiami odwiedzilam ich wielu. Kazdy jakos znalazl czas i pomyslunek dla moich dolegliwosci, zlecil badania, wyciagnal wnioski. Jakosci obslugi nie moge ocenic bo sie na tym nie znam. Podejscie rozne – bo i rozni sa ludzie. Ale szanuje szybkosc reakcji, checi i dostepnosc. Z pewnoscia pomaga to, ze mieszkam w Pradze, bo wszystko jest blisko.

LEKI – nowosc spedzajaca sen z oczu wielu Czechow to 30 CZK oplaty za realizacje recepty (ok 4,2 PLN). Jojcza, kwicza, marudza. Nie rozumiem. Jesli juz cos mi jest i dostaje  recepty to co prawda place 30 CZK za kazdy lek i czasem jakies drobne doplaty ale w efekcie wychodze z apteki z REKLAMOWKA lekow (bo lekarze luubia przepisywac) i place jakies smieszne 20-50 PLN. Ja wiem, ze to tez spoko kasy, ale kiedys musialam moj zwykly lek za 30 koron kupic w Polsce i wydalam 170 PLN. Wiec do? dziekuje czeskiej kasie chorych, ze o mnie dba i daje mi leki za pol darmo! Biore tylko jak to niezbednie koniecznie 🙂

OPLATY ZA LEKARZA – z wlasnej nieprzymuszonej woli place za dentyste. Sporo bo i gabinet kosmiczny, ale za to nie czekam i przynajmniej mam wrazenie, ze staraja sie o mnie idealnie. Poza tym place w przeliczeniu 200 PLN rocznie za ginekologa i tez tylko dlatego, ze uparlam sie, ze bede chodzic prywatnie. Za reszte lekarzy chyba sie technicznie nie da placic (poza prywatna sluzba zdrowia ale to juz na inna kieszen). Nowoscia sa 30 CZK ustawowe oplaty za wizyte lekarza, ktore Czesi uwazaja za drakonskie a ja chwale laki umajone bo z przychodni wymiotlo 100 letnie babcie, ktore przyszly pogadac a ja w razie potrzeby moge skoczyc do lekarza rodzinnego na 7:30 przed praca.

Nie wiem czy to tak zabrzmialo ale mial to byc pean na temat czeskiej sluzby zdrowia. Przed chwila dotarlam do domu z badania krwi. Od wejscia do wyjscia z centrum w ktorym pobierano mi krew uplnelo jakies 4 minuty i wszyscy byli dla mnie mili. Zrobia mi z 10 roznych badan kontrolnych i nie zaplace NIC. Padam na twarz z zachwytu i jeszcze raz stwierdzam, ze pod wzgledem sluzby zdrowia trafilam do dobrego kraju. Wszystko sie moze zdarzyc, ale zdarzyc to sie moze wszedzie, w kazdym razie standard jest wysoki. Houk!

WPIS FEMINISTYCZNY

a tak prawde mowiac wcale nie, bo ja tak wlasciwie to nie zawsze rozumiem o co w tym calym feminizmie chodzi. Ale jest szansa, ze bede za niego zliczowana wiec i z tytulem polece po bandzie.

Zastanawialam sie ostatnio w jakim momencie facet zaczyna myslec, ze ta kobieta obok niego powinna mu prac skarpetki i czyscic kibel?

No bo zwykle to jest tak: jakiemus chlopcu spodoba sie dziewczyna. Milo, jesli i jej spodoba sie ten chlopak (kolejnosc moze byc odwrotna). No wiec najpierw jakies niewinne spojrzenia, potem winne, po pewnym czasie zaczna sie spotykac. Jest duzo niepewnosci, watpliwosci, radosci, euforii, troche sprzeczek, ciekawosci, usmiechu, no roznie. Buzi, buzi i za jakis czas mieszkaja razem.

I teraz niech mi ktos powie w ktorym momencie ten chlop zaczyna myslec, ze ta pani jest jego (darmowym) pracownikiem?

W zaleznosci od rodziny bywa to roznie. Sa warianty w ktorych pani robi w domu wszystko, sa takie, ze pan sie jakos wlacza, sa i ciekawe kulturowo wyjatki kiedy to pan wykonuje wiecej prac domowych ( w tym wypadku wszyscy go z jakich niezrozumialych powodow zaluja). W wiekszosci znanych mi przypadkow pani zalatwia na oko tak 70-100% domowych obowiazkow.

Czesto wytlumaczeniem jest to, ze pan “zywi rodzine”, no pol biedy jak pan zarabia X razy wiecej niz pani, ale cos mi mowi, ze wieksze problemy sa w tych rodzinach gdzie pani zarabia 1200 PLN na reke a pan 2000PLN i czuje sie panem swiata.

Najlepsze jest to, ze wiekszosc kobiet sie z tym faktem zgadza i uwaza go za naturalny. Jesli to lubia – no to bajka, degustibus non disputantum est… ale ja bym chetnie wrocila do pytania… w ktorym momencie mozg tych mlodych ludzi zmienia sie z opcji ” kocham Cie nad zycie” na “dlaczego kurwa znowu nie mam zadnej wyprasowanej koszuli, jak ja mam isc do pracy?*”

 

______

* wpis wyjatkowo nie o mnie i Boskim, po poczatkowych bojach zwiazanych z rozna optyka koszule prasuje sobie sam a ja kocham dla niego gotowac, bo mu wszystko smakuje.