PASZA

Dzisiaj byl dzien odwiedzin. Zamiast awizowanej 1 kolezanki byly 2 kolezanki i jeden byly szef jako bonus. Bonus byl w formie niespodzianki, wpadl z kolezanka na obiad. Obiadu mialam malo, ale salatka i ryz daly sie latwo rozmnozyc a miesko rozdzielilo sie na 3 zamiast 2 sztuk i bylo fajnie.

Ogolnie bardzo przyjemny dzien. Wszyscy mnie karmia. Najpierw czekoladowy tort a potem male i duze drozdzowki. Ja nie jestem chora na anoreksje ani bulimie:)) ani na brak cukru :)) nie trzeba mnie karmic. Ale jak daja to jem, a co 🙂

Zastanawialam sie co z kolacja. I przypomnialam sobie, ze przeciez mam taka pyszniutka pizze mrozona w zamrazalniku. Ja wiem, ze czesto to nie zdrowo, ale takiej pizzy to juz lata swietlne nie jadlam. ale fajnie.

Apropos jedzenia… nikt sie na razie nie podlaczyl do minikucharki. Dlatego musze sie postarac sama. Po serialu wrzuce cos nowego.

Pisalam, ze moze tak w polowie przyszlego roku bedziemy sie z Boskim przeprowadzac do Londynu? Nic pewnego, ale do konca roku powinnismy wiedziec na git.

MOJ RYCERZ

Jest troche wczesnie, ale to dlatego, ze o 5 rano Pan Boski wyjechal do Bratyslawy,  chcialam z nim chwile pobyc, dlatego wstalam o tak troche niestandardowej porze. Juz go nie ma.

Podziwiam go za te cotygodniowe wycieczki na trasie Bratyslawa – Praha – Bratyslawa. Ja bym sie pociela a on jest twardy jak zolnierz. Z drugiej strony jak Boski nie jest w ruchu to mu sie petelka na bereciku zawiazuje, wiec moze to dobrze, ze ma meczace zajecie:)

Boski spelnia w moim zyciu jedna fundamentalna funkcje – jest moim rycerzem. Broni mnie przed wymyslonymi problemami. Odpedza te wielkie smoki, ktore zwykle chca mnie zjesc jak jestem sama. A tych jest, jak wiemy, sporo.

Jak w nocy nadchodzi wielki strach nalezy dorwac Boskiego i przytulic sie do niego maksymalnie wielka powierzchnia. W tym momencie Boski walnie gdzies swoja wazaca tone (conejmniej) lape i juz czlowiek zaczyna rozwiazywac nowy problem – jak sie nie udusic, albo nie odksztalcic a wymyslone leki sa tadam.

Ostatni, meczacy, weekend Siostrunia skwitowala krotko: NUDZI SIE. No fakt. Chyba sie nudzil niezmiernie, bo ja juz 3 tydzien w zasadzie nie wychodze z domu a on stara sie jak moze wytrzymac ze mna.

Bosciunio to taki pies podworkowy co jest najszczesliwszy jak troche pada snieg a on moze obleciec cala okolice z wywalonym jezorem. Ja jestem domowym burkiem, ktory najbardziej to lubi cieplo i kanape w domu, ale ten wielki pies na lancuchu przyzwyczajen bardzo mu imponuje, wiec czasem przebiegnie sie razem z nim.  Juz lata negocjujemy granice: jak krotka wycieczka jest atrakcyjna dla niego i jak dluga nie zniecheci mnie.

Boski ma przyjechac w piatek wieczorem a ze wzgledu na swieto narodowe we wtorek i obowiazki sluzbowe w poniedzialek zostanie  w Pradze cale 4 dni. Musze go wypedzic w gory jakies albo cos, zeby sie dotlenil, odprezyl i przestal meczyc siebie i mnie nieustannym sprzataniem niewidzialnych paprochow. Wole go miec szczesliwego niz caly czas obok siebie.

NAPISZMY KSIAZKE KUCHARSKA!

Jedna kolezanka wlasnie odeszla z pracy na urlop macierzynski (w Czechach dzieje sie to 8-6 tygodni przed porodem). Zwykle mieszka w Pradze, ale po urodzeniu dzidziusia przeprowadzi sie na Slowacje, zeby mieszkac ze swoim partnerem, ktory przebywa sluzbowo  w Blavie.

Kolezanka bardzo sie cieszy na nadejscie dzidziusia, jest Slowaczka, wiec Bratyslawa jej nie cieszy, ale nie przeszkadza, problemem pozostaje gotowanie, ktorego nie znosi, ale do ktorego bedzie sie musiala przyzwyczaic.

Gotowanie to jej zdaniem czarna magia. Trzeba miec milion roznych skladnikow, ktorych nie da sie kupic nigdzie a do tego przygotowanie jakiegokolwiek dania zabiera godziny.

Postanowilam jej udowodnic, ze jest inaczej. Nie dlatego, ze jestem dobra kucharka, wrecz odwrotnie – umiem gotowac tylko kilka prostych, ale moim zdaniem dobrych rzeczy i tymi mam zamiar sie z nia podzielic.

Tak powstala minikucharka.blox.pl. Zachecam wszystkich, ktorzy choc troche potrafia pisac po czesku albo slowacku, zeby przylaczyli sie do teamu minikucharek. Kolezanka nie zna polskiego, wiec nie przepisow po polsku by niestety nie zrozumiala. Jakbys mial/a jakis super przepis to go oczywiscie moge “przetlumaczyc “. Zainteresowanych prosze o zostawienie nicka a ja dodam prawa do bloga.

ZA CO GO UDUSZE?

Zastanawiam sie, czy to moja prywatna dysfunkcja czy inni tez tak maja?

Chociaz generalnie bardzo lubie Pana Boskiego zdarzaja mi sie takie dni kiedy jestem bardzo blisko rekoczynu, albo chociaz drobnego skoku do pustego basenu.

Tak mnie drazni, ze nie wiem jak wytrzymam do poniedzialku (jedzie do Blavy we wtorek rano).

Co nowego?

– Ma nowa obsesje a mianowicie codziennie wyciera drzwi szafek kuchennych oraz raczki wspomnianych wczesniej.

A ta polaczona z:

– ukrywaniem przedmiotow (bo ja kladzenia wlasnie czytanych ksiazek na krzeslo pod stol albo za kaloryfer nie nazywalabym sprzataniem)

– obnizaniem temperatury z dla mnie optymalnych 22,5C na nizsza – oficialnie – bo mu cieplo (szkoda, ze siedzi w najgrubszym polarze), na serio – w celu oszczedzania!!!!

– otwieraniem zaluzji w nocy, co w ciemnosciach sprawia, ze my i tak nie widzimy nic, ale ewentualni zainteresowani sasiedzi widza nas jak rybki w akwarium

a przede wszystkim poprawiania wszystkiego co dotkne, doprowadza mnie do szalenstwa!!!

Wiem, ze to sa glupoty. Po latach cwiczen zwykle potrafie ich nie zauwazac, ale dzisiaj tak marudzil przez pierwsza czesc dnia, ze cala druga mam ochote go walnac

albo choc wyslac w kosmos na godzine,

albo zagilgotac na smierc.

No cos z nim zrobic, bo niedlugo mamy znowu zaczac mieszkac razem a to moze byc bardzo meczace.

TESCIOWA

Kupilam sobie ksiazke “Oczami tesciowej” zbior felietonow Radki Kvackovej i musze przyznac, ze otwiera mi oczy na pewne rzeczy. Taka tesciowa po prostu nie ma letko.

Jak radzi – czepiamy sie, ze radzi. Jak nie radzi – przeszkadza nam, ze nie pomogla.

Jak ugotuje – to albo myslime, ze zle (jak moja hi hi), albo za duzo. Jak nie ugotuje – to sie o nas nie stara.

A teciowa biedak tez nie wie co ma robic, zeby bylo tak akurat.

Po wielu latach moge napisac, ze swoja tesciowa lubie. Jadlospis mamy przy kazdych odwiedzinach w zasadzie staly, bo ona wie, ze nie jestem wstanie zjesc wielu z jej tradycyjnych wytworow a ja potrafie sie odpowiednio zachwycic tymi, ktore sa bardzo dobre i robi specjalnie dla mnie.

Prezenty pod choinke wybieram sobie neutralne (deske do ktojenia, sciereczki do kuchni, pizame) – wiec nie ma szansy, aby wyprowadzila mnie nimi z rownowagi. A ja kupuje po konsultacji, wiec tez jest raczej zadowolona.

Nadal nie znosze jak mi przestawi pol mieszkania zaraz po przyjezdzie (ale to raczej tesc) – ale raz na ruski rok zniose nawet poszukiwanie kluczy od mieszkania, ktore mi posprzatala z nieporzadnego ale STALEGO miejsca.

W kazdym razie lekture polecam, jesli nie nauczy to przynajmniej pobawi (Radka Kvačková Očima tchyně, Motto, Praha 2008)

POZYTYWKA

Moja najlepsza kolezanka w podstawowce byla niewatpliwie Zuza. Zuza mieszkala w tym samym bloku co ja, tylko dwa pietra nizej, a jej starszy brat byl najlepszym kolega mojej Siostry.

Rodzina Zuzy mieszkala w Niemczech a to oznacza, ze Zuzia zawsze miala czekolade Milke, cukierki Nim2 i kolorowy piornik.

Kiedys jakis czlonek licznej rodziny Zuzi przyslal mamie Zuzy kartke z pozytywka na urodziny. Byla piekna.

Tak piekna, ze postanowili polozyc ja na honorowym miejscu w meblosciance w sypialni. Pamietasz takie melboscianki, ktore mozna bylo zlozyc, ale tylko raz bo za drugim razem mogly sie zupelnie rozpasc? no wlasnie taka. Na srodku byl barek a nad nim wneka na ewentualne talerze albo ksiazki i tam wlasnie polozyli grajaca kartke..

Pech chcial, ze kartka z pozytywka spadla za mebloscianke… do tego rozlozona. Kartka zaczela grac Happy Birthday to You. Dobra, niemiecka robota.

Grala jeden dzien, drugi, piaty… do konca i od poczatku, do konca i od poczatku. Nie tracac werwy ani glosnosci… Oczywiscie codziennie chodzilismy ogladac czy jeszcze gra. Ale rodzicom, ktorzy w sypiani spali bylo jakby coraz mniej do smiechu.

Po tygodniu tata Zuzi, chlop jak dab rozmontowal mebloscianke na czesci pierwsze i wyciagnal ta przekleta kartke z pozytywka.

Smiejemy sie do dzisiaj.

_______

Od piatku slysze w lewym uchu swoj puls. Jak ide szybko puls bije szybciej, jak leze wolniej, jak wstaje szybciej. Taki nieustanny monitoring mnie. Mam nadzieje, ze do piatku sie wylaczy… 🙂

 

Lęki

Ostatnimi czasy przenioslam sie do krainy strachow. Bardzo nie lubie tego miejsca i choc od lat odwiedzam je regularnie nigdy nie czuje sie tam u siebie.

Musze przeczekac, zwykle po jakims czasie samo wyrzuca mnie na powierzchnie.

Na poczatek zafundowalam sobie maly sukces. Bylam w Bilii – a to 2 razy dalej niz sklep chemiczny. Wrocilam i czuje sie dobrze. To musi byc objaw zdrowienia 🙂

KAREL GOTT DOSTAL MEDAL ZA ZASLUGI

Wielka afera! Gott dostal panstwowy medal za zaslugi. Kariere robil w czasach komunizmu, zyl dostatnio a teraz jeszcze (swinia!!!) dostal medal za zaslugi w dziedzinie kultury i promocji Czech na arenie miedzynarodowej.

Czegos tutaj nie rozumiem. Gott jest spiewakiem. Ma 70 lat a glos ciagle jak dzwon a w przeszlosci byl tylko lepszy. Nie ma drugiego czeskiego (czy slowackiego) spiewaka, ktory by byl tak znany i tak dobry w dziedzinie, ktora sie zajmuje. Ale ludzie sie czepiaja. Dlaczego ja sie pytam?

Jakis niby znany poeta Jiri Dedecek – powiedzial, ze Gotta nie lubi, a prezydenta Klausa nie szanuje, wiec mu nie przeszkadza, ze “ktos kogo nie szanuje dal medal komus kogo nie lubi”. Bardzo smieszne, ale w zyciu nie slyszalam o p. Dedeckovi – a o Gottowi juz jako dziecko, wiec zdanie moze miec, tylko kogo to zdanie interesuje??

Gott, Rodowicz czy inne Vondrackove nie byli politykami, demagogami ani cierpietnikami tylko spiewakami. Swoja prace robili dobrze. Mam wrazenie, ze zaden z nich nigdy nie twierdzil, ze planowal spalic sie na stosie albo cos takiego, chcieli spiewac piosenki i zyc? to zle? udalo im sie a wielu innym nie… no szkoda, ale powinni sie martwic czy cieszyc, ze mieli talent?

Ok, zarobili sporo kasy, ale gdyby zyli teraz pewnie bylo by jej duzo wiecej. Ktos ma problem z tym, ze glupia Doda trzepie kapuche? chyba nie. Jak ktos chce placic to niech ma, nie?

Nie wiem jak by musial wygladac ten swiat gdyby wszyscy ludzie w ciagu 50 lat komunizmu poswiecali sie dla idei. Nauczyciele uczyli by zle, na znak protestu, lekarze przepisywali by ksiazki, na znak protestu, prawnicy odmawialiby przyjmowania wynagrodzenia. na znak protestu.

Zostawcie ich w spokoju. Lepiej niech kazdy robi dobrze to w czym jest dobry.

Gdyby Gott dostal medal za odwage to bym sie usmiala, ale nie jestem w stanie zrozumiec jak ktos moze podwazyc jego zaslugi w promocje czeskiej kultury (spiewal nawet niemiecka Pszczolke Maje – a to moim zdaniem jest argument:)

 

TAKA (NIE) NORMALNA RODZINKA

AW przyniosla mi fure filmow do obejrzenie i czasopism do przeczytania.

Jednym z filmow byl “Dowod” z Gwyneth Paltrow i A. Hopkinsem. Boski – jak to chlop- zaczal ustawiac jezyki, napisy, siup… i znowu bylismy na poczatku filmu. Jedziemy, reklamy, ustawia jezyki, napisy i … znowu cos pomieszal i jestesmy na poczatku.

Jeszcze raz jezyki, napisy i ogladamy. Niby fajny ten film ale strasznie szybko mowia. Czasem tak szybko, ze musimy czytac te napisy, bo ciezko zrozumiec. Dziwne, bo temat taki codzienny. czasem az smiesznie szybko mowia… hmmm… – Boski? nie mamy to na jakims przewijaniu z podgladem? o ku..va! Myslalam, ze umre ze smiechu. I ogladalismy jeszcze raz.

A dzisiaj Boski jest w Pradze, bo mial isc na umowiana wizyte do reumatologa. Pierunsko daleko, godzina jazdy: metro, metro, autobus i na piechote. Najpierw jednak bylo trzeba przyjechac z Blavy.

I co sie okazalo? Pani Doktor ma URLOP! No kurka wodna, nie mogli zadzwonic?! Boski najpierw pobluzgal a potem oczarowal innego doktora, zeby go przyjal dzisiaj.

NOBEL DLA OBAMY I INNE NIE ROZUMIEM…

Barack Obama dostal pokojowa Nagrode Nobla. Niestety nie udalo mi sie ustalic (pomimo pewnych poszukiwan) co tez takiego zrobil dla swiata, przed zgloszeniem kandydatury , zeby zasluzyc sobie na takie wyroznienie?

Jest zrecznym politykiem, jest osobowoscia, jest czarny – wiecej zaslug nie pamietam. Przepraszam wszystkich fanow, ale NIE WIERZE, ze gdyby jego skora byla tak biala jak moja juz teraz mialby w reku Nagrode Nobla. Moze…kiedys… w przyszlosci – niewatpliwie Obama ma mozliwosci, zeby pomoc w promowaniu pokoju na swiecie – ale z pewnoscia nie teraz. Zeby pozytywna dyskryminacja?*

Plynnie przejdzmy do sprawy romskiej i nie tylko. Polaquita bardzo ladnie przedstawia na swoim blogu romski dylemat. Goraco polecam przeczytanie jej wpisu i komentarzy.

Ja pozwole sobie na tradycyjna szczypte nietolerancji.

Moim zdaniem sprawy maja sie nastepujaco: Chcemy byc postrzegani jako tolerancyjni, chcemy myslec o sobie jako o dobrych ludziach i czesto mamy szczera, plynaca z serca potrzebe pomagac.

I dlatego sami siebie zamykamy w pulapce lekow, frustracji i braku racjonalnych rozwiazan. Polityczna poprawnosc zatrzaskuje nam usta, czesto rowniez w sytuaclach kiedy rozwiazania nasuwaja sie same. Jakie?

Pomagac – tak! ale osobom, ktore wykazuja choc odrobine zainteresowania. Dawac wedke a nie rybe. Jezeli ktos nie chce podjac obowiazkow, ktore naklada na nie spoleczenstwo, nie powinien korzystac z przywilejow.

Zycie jest ciezkie, niesprawiedliwe i kazdy z nas wyrasta w innych, czesto trudnych okolicznosciach przyrody. Pomimo wszystko mysle, ze wszyscy mame spore szanse, zeby osobiscie wybudowac swoj maly prywatny sukces.

Musimy tylko spelnic 2 warunki: 1. chciec 2. nie szukac wymowek (bo jestem kobieta, mam czarna skore, jestem zydem, romem, mam rodzicow alkoholikow, nikt mnie nie kocha).

_______

*Pan Boski kazal mi napisac, ze on zna powod dla ktorego Obama dostal Nobla: nie zaczal jeszcze inwazji w zadnym nowym kraju. Nie jestesmy jednak pewni czy wynikalo to z dobroci serca czy z faktu, ze USA jakby nie ma kasy ze wzgledu na gleboki kryzys gospodarczy.