COCO CHANEL

Siedze w metrze I zastanawiam sie co napisac o wlasnie obejrzanym filmie?

Nie moge powiedziec, ze mnie zachwycil, bo oczekiwalam, ze bedzie w nim wiecej uczuc niz bylo. Nie moge napisac, ze mi sie nie podobal – bo przyznam – acz niechetnie – ze moja nieumubiona Amelia stworzyla w nim ciekawa kreacje.

Krotko mowiac – to co dotad slyszalam o Chanel bylo barziej tragiczne. Film jest o panience z czystego sierocinca, ktora potem troche spiewala, przygruchala sobie “mecenasa” a potem zaczela wybrzydzac, bo gosc nie chcial jej wziac na salony. Poza tym – jak sie wydaje – dal jej wszystko – milosc, dowcip, bezpieczenstwo. Coco zakochala sie w innym, ale ten mial ja za utrzymanke, bo zone to jednak z kasa trzeba miec, ale zmotywowal do dzialania. A potem zabil sie w aucie.

Losy Chanel slyszeli chyba wszyscy – ciekawe jest to, ze dla mnie jej historia jest w filmie opowiedziana wlasnie tak bez entuzjazmu.

Ale moze wlasnie takie jest prawdziwe zycie? Bez fajerwerkow zalosci czy extazy?

Jezeli tak wlasnie bylo – zycie Coco toczylo sie troche na granicy desperacji a troche nudy. Chanel w mojej glowie wyglada jak na filmie, ale chce wierzyc, ze byla ciekawsza.

MEZCLAR – CO SIE DZIEJE W MOJEJ GLOWIE

1.Zmianka pozegnala sie z Kotem – przyjaciolka I kawalkiem zycia. Bardzo to bylo przejmujace pozegnanie. Zmianko, zmierzch jest obietnica poranku. Zawsze, na szczescie.

2.Tylko dobre wiadomosci – unikam innych, nie chce slyszec. W czeskiej telewizji trabia, zeby uwazac na kosiarki. Jednemu dziecku odciely roczke, innemu nozke. Glupia chwila nieuwagi I tak ogromna tragedia. Dlaczego swiat nie moze sie na chwile zatrzymac I skupic na dobrych uczynkach?

3. On mi kupi buty! – Boski napisal mi dzisiaj SMS do pracy, ze w sobote pojdziemy kupic jakies ladne buty dla mnie. Nie wiem co mu sie stalo, ale poprosze czesciej!

4. Wkladki higieniczne – przepraszam, ze temat taki osobisty ale nurtuje mnie ostatnio. Odkrylam istnienie wkladek I zadziwiaja mnie swoimi rozmiarami! Nie nosze stringow ani innej minibielizny a jednak nawet te do stringow sa za duze jak na wiekszosc moich majtek??!! – grupa docelowa dla wyrobcow sa chyba moherowe berety. Ja musze jeszcze znacznie “podrosnac”

5. 5 Y – przezylam piersza z porad na temat planow piecioletnich. Zgodnie z przewidywaniami sranie w banie – a kiedy pan prowadzacy manager zadal nam zadanie domowe – odmowilam wypelnienia. Powieszialam, ze mam spotkania ciurkiem od 9 do 18 30 a musze jeszcze pare rzeczy zrealizowac/ dogadac – aby wynikiem spotkan nie bylo tylko gadanie. Bardzo go zdziwila moja krnabrnosc – ha! Bo mnie jeszcze gosciu nie zna. I tak odeszlam z pracy po 19 (na szczescie spotkania skonczyly sie o 17). Nie, nie dam sie zwariowac – a w kazdym razie nie dla idei. Ktorej nie wierze 🙂

6. Impreza – jutro powinnam isc na parapetowke do informatykow. Fajni goscie, ale ja len jestem. Spiacy bardzo. Dobranoc 🙂

BRUM BRUM MNIE SIE NIE CHCE

Zaczyna mnie meczyc praca. Znowu musze chodzic na tak niewyobrazalnou ilosc porad, ze NIE MAM CZASU PRACOWAC. Denerwuje mnie to, bo nie uwazam, ze jestem na nich konieczna. Wiekszosc to troche filozoficzne spotkania gdzie na techniczne tematy wypowiadaja sie ludzie z marketingu, albo z redakcji. Po co??? Rozumieja pojecie adres IP? Od poniedzialku do srody zaplanowali mi 12h czystego czasu na temat plany na przyszlych 5 lat.nie mowie o tym ile spotkan musze z tego powodu przeplanowac! Bajer, tylko, ze ja potrzebuje byc z ludzmi, zebysmy spelnili nasz wlasny plan na 2 tygodnie! Nie chce ciagle siedziec po godzinach, zeby po tych spotkaniach rozdzielic prace, albo opisac co chce, albo napisac do Izraela! Zwlaszcza, ze polowa z tych narad nie ma sensu a czesto dostaje szalu jak slucham tych bzdetow. Problem jest w tym, ze goscie nie moga sie zdecydowac czy ja (I pare innych osob) mamy pelnic zadania wysokiego managementu (strategie, sranie w banie, wielkie decyzje), czy sredniego managementu (wymyslec konkretne rozwiazanie dogadac sie z technikami na realizacji). Obu funkcji na raz pelnic sie nie da – zwlaszcza w ciagu 8-10h, ktore mam ochote poswiecac na prace. Jakies pomysly jak te sprawe rozwiazac?

GLUPIA JAK MYSZ

Jako dziecko wiele razy mialam chomika. Zwykle nazywal sie Tuptus. A potem dostalam od Gucia myszke. Byla pieknosciowa, ale nie tak madra jak moje chomiczorki. Chyba zle ja karmilam bo zachorowala na brzuszek I byla bardzo snieta. Potem jej sie na chwile zlepszylo I juz juz biegala po patyczkach. Byla jeszcze chora, wiec spadala z nich I wstawala a ja mowilam: Myszo Ty moja glupia oszczedzaj sily, bos chora. A potem zdechla.wylam Guciowi do telefonu a on cierpliwie sluchal.

Wczoraj mialam rewelacje zoladkowe. Stracilam tak 1,5 kg moze troszke wiecej.Dzis nie mam jeszcze sily isc do pracy, ale oczy juz mam wielkie. Bede robic to I tamto. Wiadomo, ze ja nie padne jak mysz, ale musze uwazac, zebym sobie nie zrobila krzywdy.Musze sie starac pic troche I gotuje sobie ryz. Na poczatek.

[more]

M

ZMECZENIE

Jestem padnieta. Tak cudownie zmeczona do ostatniej komoreczki w ciele.
Tyle osob na wakacjach a ja w Pradze, musze troche wyluzowac tez. I sprobuje balaganu nie zrobic, zebym w piatek przed przyjazdem Bosciunia sie nie musiala meczyc.
Usssyypiam

[more]

M

IDE NA LOWY, BOR WOLA!

Wczoraj bylam z kolezanka na kolacji w centrum. Byla pyszna. Kolezanka zaparkowala auto w domu handlowym wiec wstapilam do Promodu. Nie zawiodl. Obnizki sa przepiekne! Kupilam sobie dwie bluzki za cene jednej i to niewielka cene jednej:) a do tego korale (aaaa, ja korale? kto to bedzie nosil:)

Mialam tylko chwile wiec low byl niedokladny. Musze to natychmiast naprawic. Plan jest nastepujacy: posprzatam troche, zrobie miche salatki na przyjazd Boskiego, zapieke kapustke wedlug przepisu Siostruni, a potem pojde na lowy.

Krotkie, i tak zawsze kupuje w 3 sklepach; Promod, Zara, Mango – wszystko na jeden ulicy.

Tylko telewizja mnie zawodzi. Jest 12 costam wiec w TV powinien byc program publicystyczny: Pytania Waclawa Morawca a tu nic. Jakies glupoty. Jak ja moge w takich warunkach pracowac co?? :))

I zupke zrobie! w planie mam chlodnik litewski. Mam buraczki, jajo, kefir, ogora, ziemniaczki, pieknie. To jest zycie jak w Madrycie. Lece sprzatac, zeby na zakupy czas zostal!

DESZCZOWE LATO

Za oknem pada. Dzien jest dziwny, nawet spac sie nie chce, takie nic. Zmusilam sie do wyprania 2 pralek, 2 zmywarek, ogarniecia lodowki, zakupow jedzeniowych I wypucowania lazienki. To w zasadzie cala moja dzisiejsza aktywnosc. Az wstyd. Pan Boski plynie na kajaku z kolegami gdzies na polnocy Czech. Mam nadzieje, ze borok za bardzo nie zmoknie.Wczoraj o 22 zrobilam sobie 3 jaja sadzone z serem. Czasem jestem pelna podziwu dla wlasnej glupoty. Myslalam, ze pekne. W Cameui ,czy jak sie to pisze, ogromne obnizky cen, niestety rozmiar 36 maja bardzoogromny a w kazdej sprobowanej bluzce wygladalam jak dziecko stroza (jedenaste).

SWIETA I DUPA

Chcialam wymyslec jakis bardziej wyszukany tytul, ale ten jednak najlepiej podkresla tresc. Co znowu? Konczymy trwajacy wiele miesiecy projekt. Zaczal sie jeszcze przed moim przyjsciem do firmy. A dzisiaj najglowniejszy szef wymyslil co? Ze gadal z jakimis 3 ludzmi I na podstawie tych rozmow chce pare zmian. Pare zmian to w zasadzie nowy produkt.ktory my mamy wyspecyfikowac a IT naprogramowac. Szef rozwazal samobojstwo, ja zabojstwo a potem wpadlam na pomysl. Ostatnim razem chcial wywalic szefow Produktu I IT, ze niby nie potrafia wspolpracowac. Chce wspolpracy? Bedzie ja mial! W poniedzialek przedstawi nam (IT + Produkt) swoje pomysly a my (razem) powiemy, ze sa super (bo zle nie sa, tyleze to jest zupelnie inny produkt a nie modyfikacja). I ze my bardzo chetnie, ale za 3 miesiace najszybciej I za cene odsuniecia innych produktow (to jest w miare realny czas realizacji “drobnych zmian”).
Szef szefow sie wscieknie – a my bedziemy jak stado aniolow – wespol wzespol – dokladnie tak jak chcial przed miesiacem.

Wiec dlaczego ta dupa? Bo nie znosze polityki. Duzo sily mnie kosztuje takie team building cwiczenie – postawic na nogi 2 dzialy zeby dzialaly wspolnie. Czemu to konieczne? Bo IT nie jest w stanie podac realnych terminow a potem wszystko jest nasza wina – bo to my jestesmy odpowiedzialni za produkt.Zabawne jest to, ze wielki szef na 99% nie jest przygotowany na wspolna, jednoznaczna odpowiedz. Bedzie probowal “motywowac” jednostki. Ha! Podcenia sile wspolnego celu. A tym jest – w koncu oddac do uzytku produkt po miesiacach projektowania, programowania, testow, drobnych zmian. Najzabawniej jest pokonac kogos jego wlasna bronia.trzymam kciuki I czekam na nowe bezwietrze.

ALLELUJA, JEST SPRAWIEDLIWOSC NA TYM SWIECIE!

Pracowalam kiedys z gosciem, ktory byl personifikacyja slowa: wymowka, plotka i profesjonalna nieudolnosc. Mnie sama oczarowal jakimis dyplomami za drobnosci, pewnoscia siebie i kulturalnym zachowaniem.

Bardzo szybko zaczelam goraco zalowac, ze go poznalam.

Jego praca a raczej nieudacznosc odbija sie na jednym z moich projektow (pamietacie jak pod koniec roku 2007 spalam w pracy? to dzieki temu ciulowi). Nie zdarzylam go wyrzucic dyscypolinarnie, odszedl po pierwszym pisemnym upomnieniu.

Rozstawal sie ze mna nieomal we lzach, jaka to jestem swietna szefowa a on chujem zgietym, ze tak strasznie spapral prace. Poplakal sie debil. Po odejsciu plotkowal o mnie bardzo intensywnie i klamliwie.

Ok.

Nie szukalam jego, ani zemsty. Po prostu staralam sie go nie spotykac.

Ostatnio zostal szefem widomosci w jednej lokalnej telewizji (towarzystwo wzajemnej adoracji miedzy nami homoseksualistami). W funkcji wytrzymal 3 tygodnie (slownie: trzy) a potem go wywalili za nieprofesjonalnosc i nieumiejetnosc kierowania teamem.

Cieszyc sie z cudzego nieszczescia – to zla cecha. Ja sie nie ciesze z jego nieszczescia – ja sie ciesze z triumfu sprawiedliwosci. Niedouk, kurdupel jeden pana wydawce zgrywal. Spieprzaj dziadu!