PO WYJEZDZIE

Wrocilismy o 11:15 akurat na narade produktu. Bylo w zasadzie … fajnie. Bo wielki szef powiedzial tak ogolnie, ze sie beda redukowac koszty a ludzie nie chcieli zrozumiec, ze niektorzy z nich sa kosztem. Wiec placzu nie bylo.

A potem byla impreza. Szef komunikacji tanczacy na stole razem, handlowy spiewajacy morawskie piosenki na pelne gardlo, silna grupa pod wezwaniem szykujaca sie do skoku do jeziora (do tego nie doszlo).

W ramach zaklinania koni udalo mi sie powiedziec jakies dziwne pozytywne zdania, ktore pozniej w kuluarach wzbudzily dziwnie wielki entuzjazm szefow firmy. Mile. Zadziwiajace, ze moge kogos zachwycic z moim “ruskim” akcentem.

Handlowy ktorego wszyscy (komplet) boja sie jak ognia, powiedzial, ze powalaja go ludzie, ktorzy sie nie obawiaja mowic otwarcie co mysla i trwac na swoich pogladach. No chyba jakos tego nie przejawia bo nawet moj szef sie go boi (a sa na tyn samym poziomie, teoretycznie)

 

NIE MOGE SPAC

Pan Boski pochrapuje za sciana a ja nie chcac go budzic przewalaniem sie z jednego boku na drugi leze w duzym I pisze wpis przez black berry.
Jakos tak nie moge spac. Wczoraj bylam na ultra tajnej I ultra waznej naradzie w pracy.Mam bardzo mieszane uczucia.Martwie sie tym co nadejdzie a jednoczesnie wsciekam, ze cos tak nieistotnego jak praca moze doprowadzic do tego, ze juz 2h nie spie, choc jestem niepospolitym spiochem.
Jutro wyjazd “managementu” (och jakaz to szumna nazwa) I nie chce mi sie jechac wcale a wcale. Najpierw bedzie Im w eufemistyczny sposob obwieszczona przyszlosc a potem sie chlpcy (bo dziewczat bardzo malo) spija. A ja to bede ogladac. W czesci pierwszej mam tajne zadanie – zaklinacza koni – uspokajac lud. Czesc druga jest sama o sobie srednio interesujaca jak ktos nie pije.
Nie chce jechac. jak sie rano obudze bede wiedziala jak bardzo mi sie nie chce a potem wymysle czy sie zmusze czy jednak nie.

[more]

UPS UPS ZWOLNIC PROSZE!!!

Ten tydzien byl szalony!
Poniedzialek – w pracy szalenstwo do 20 30, wtorek – jeszcze gorzej, wyszlismy o 21 40.
Sroda – moich 20 min na polsko – czesko – slowackim spotkaniu geografow w dziurze pod nazwa Prcice (wstawalam o 5 rano). Wieczorem odpoczynek w koncu – z AW I dzidziusiem. Czwartek meetingi od 8 rano, z godzina przerwy az do 17 30, a potem bylo trzeba troche popracowac. Piatek od 8 30 na sluzbowym sniadaniu, potem spotkania non stop do 15 30 I w koncu troche pracy.
A teraz jestesmy u tesciow w gorach. Wstalam o 10 po 12 godzinach pracy … a potem spalam jeszcze 4 w kawalku.

Jakies takie nerwowe byly te 2 tygodnie. Nie mam istynktu samozachowawczego wiec mowie co mysle a to przynosi tyle samo wrogow co przyjaciol.
W przyszlym tygodniu chce zwolnic I ukryc sie jakos razem z moja wielka, pelna pogladow buzia I glowa. Nie lubie jak mnie widac a widac mnie niestety sporo.

W poniedzialek wieczorem az do wtorku wyjazd sluzbowy. Wtorek chca sie spotkac Polki, sroda – impreza mojego dzialu. Ale magiel. Ale ja juz chce pomalutku. Choc troche zwolnic, zaniemowic, zanilknac. Za duzo energii, slow, mysli, dzialania.
STOP!!!!
I znowu zaczac, ale powolutku… Taki mam plan

[more]

🙂

POLSKI BANCZEK W PRADZE

po tym jak znalazlam prace napisalam taki wpis o moich poszukiwaniach. Mozesz do niego wrocic tutaj:

http://soltera.blox.pl/2008/11/ADIOS-AMIGOS-ZNALAZLAM-PRACE.html (taa ciagle nie kumam jak sie dodaje linki)

Jednym z najbardziej traumatycznych przezyc byly rozmowy kwalifikacyjne w polskim banczku. Tak tak, tam gdzie mialam kwalifikacje wypisz wymaluj, ale bylam zbyt konserwatywna i ambitna (zdaniem p. dyrektora), wiec mnie zestrzelil na ostatniej rozmowie. Zbyt ambitna bo na 4 maglowaniu na pytaniu o plany za 3 lata powiedzialam gosciowi (jako zart) ze za rok bede jego zastepca.

Z tydzien temu dowiedzialam sie, ze mial chlopak powod martwic sie, ze jestem lepsza. Najwyrazniej juz wtedy jego pozycja byla zagrozona. Tadam… przeczytalam ostatnio, ze mlody dyrektor banczku “zdecydowal sie wybrac inna profesjonalna droge bla bla” – ja nawet wiem jaka… szuka pracy 🙂

chwale laki umajone, ze mnie nie chcieli na pozycje specjalisty od funduszy inwestycyjnych. Ja im mowilam, ze w zwiazku z kryzysem duzo tego nie sprzedadza…. a pan dyrektor mowil, ze kryzys jest chwilowy. Mialam wielka ochote mu powiedziec, ze “jak Boski mowi, ze nie jest chwilowy, to nie jest i koniec kropka” ale mowilam bardziej ogolnikowo.

I tak skonczylam jak sliwka w kompocie internetowym. I co? i dobrze mi tak:)

DOBRA RADA DLA PANNY MLODEJ

Podczas warsztatow u szefa mowilismy o bardzo roznych rzeczach, miedzy innymi i slubie. Jeden z panow ( a potem wszyscy) wyglosil nastepujaca tyrade:

“nie rozumiem dlaczego wszystkie kobiety robia z siebie w dniu slubu ktogos innego niz sa. Z punktu widzenia faceta to totalna tragedia. Poznaje dziewczyne, zakochuje sie, prosze ja o reke. Lubie ja jaka jest – rozczochrana, niepomalowana – od taka codzienna, bo jest zabawna i piekna i taka moja. A potem przychodzi dzien slubu, jestem totalnie spiety, najchetniej bym uciekl. Za chwile mam zaczac obiecywac, ze nie zmienie zdania do konca zycia a potem przychodzi ona. Ona – jakas zupelnie inna baba niz ta, ktora prosilem o reke. Pomalowana, przebrana jak z cyrku, z kwiatami we wlosach. Inna kobieta niz ta w ktorej sie zakochalem! To jest obzydliwe! To dlatego faceci nienawidza slubu – to jakby mieli obiecywac dozywocie komus innemu niz na poczatku chcieli”.

I wiecie co? powierdzili to wszyscy faceci, ktorzy tam byli! po powrocie zapytalam sie Boskiego czy on podziela to zdanie. Co odpowiedzial? ze sukienke to mialam taka fajna, moja, ale jak zobaczyl, ze mam takie pomalowane oczy, to sie troche przerazil.

Oh – MY – GOD!

Drogie, mlodsze kolezanki, moze troche w tym prawdy bedzie i lepiej nie przesadzac z przygotowaniami do slubu? jak czasem czytam: 2 lata przygotowan, blogi, cyrki, pozyczki, tylko dlatego, zeby ludziom wokol szczena opadla, zeby sie potem nigdy nie dowiedziec, ze maz nieomal uciekl jak zobaczyl tego potwora w histroycznej kiecce?

Alleluja, ze oboje z Boskim bylismy na te ceregiele zbyt leniwi i skonczylo sie na zbyt wyraznie pomalowanych oczach 🙂

DAMA Z DZIURA W SKARPETCE

Wrocilam po 2 dniowym workshopie. Razem z kolegami z dzialu spedzilismy 2 dni w domu naszefo szefa. Przepieknym. Najpiekniejszy dom w jakim bylam – przestronny, pelny swiatla, pusty, troche sterylny, sliczny. Fajnie by bylo miec kiedys takie cudo.

Dyskutowalismy o grupach produktowych, strategiach i takich tam. Jeden z portali, ktorymi sie zajumemy to kobiecy lifestyle. A ja jestem jedyna baba. Madrzylam sie bardzo co to niby kobiety tak a kobiety mniej chetnie….

A tak 5 minut przed koncem zorientowalam sie, ze w mojej slicznej bialej skarpetce zrobila sie dziura i tak na moich panow swiecilam kawalkiem palca:)) Bardzo sie z siebie smialam jak to opowiadam o kobietach a palcem swiece:)

Zmeczona jestem, obiad ugotowalam a Boskiego nie ma…

SLABE PRZELACZANIE

W ciagu dnia zwykle mam kilka spotkan, ktore nie sa ze soba tematycznie zwiazane.

Dzis:

SEO, potem marketing, potem jakis nowy widget, potem spotkanie produktowych managerow, potem cofcall z zagranicznym partnerem, potem kody Gemiusu. Mam problemy z szybkim przelaczaniem sie miedzy tematami w tzw. miedzyczasie. Po spotkaniu musze obejrzec jakas niezwiazana stronka, z kims pogadac albo cos. Zmienic w glowie temat i jezyk. To zabiera mi za duzo czasu. Za dlugo zajmuje mi skoncentowanie sie na nowym temacie. Musze sie zoptymalizowac:)) A dzis jeszcze odesle pare maili i leceee. Glodna jestem:)

SKONCZYLAM

Pan optimium zostal wykonany. Mam prezentacje – od razu po angielsku (paranoja polsko-czesko-slowackie seminarium a ja mam prezentowac po angielsku!!:). 34 slajdy – ale takie jak powinny byc slajdy – pelne obrazu, nie textu a do tego sensowne, mysle.

Gdybym byla tak wydajna jak bym chciala mialabym od razu napisany artykul co potem z tego wyjdzie.  Ale nie jestem. Wiec pozostaje mi byc zadowolona, ze po 2 dniach pracy mam rozsadnej jakosci prezentacje, na podstawie ktorej bedzie sie dobrze gadalo i wiekszosc statystyk potrzebnych do ewentualnego napisania artykulu.

Boski juz spi, bo jutro o do Blavy odjezdza o 5 rano. I ja juz musze, bo jakis madry dal mi pierwsze spotkanie na 8 rano. Lubie takie asystentki co planuja ale same nie musze myslec od 8.  Mam 16 minut wolnosci a potem ide spac.

Weekend zaliczam do udanych. Wydajnych. Gdyby kogos interesowalo zagadnienie: Attractiveness of Poland as a turist destination in the eyes of Czech students of primary schools to moge poslac:))

IDE SPAC

jest niedziela, 1:09 rano. Boski wlasnie obwiescil, ze z imprezy z kuzynami wraca w towarzystwie kuzyna I PANIENKI (niezapowiedzianej), ktorzy beda u nas spac. Szkoda troche, ze w ramach protestu wybralam czyste ale najbardziej na swiecie potarmoszone ubranko na koldre :))) Problem Boskiego.

Jestem juz na pewnym poziomie nirwany wiec go zostawie, niech cierpi. 

Jeszcze jakie uwagi mial? ze mam zle ustawiona drabine wartosci (czy jak sie to mowi). Mowie mu: gosciu?! jak sie uczyles do CFA to 3 lata nie bylo z toba gadki, bo musiales sie non stop uczyc. A on: no wlasnie, a teraz zamiast zrobic cos do jedzenia i posprzatac to robisz ankiety, taka sama jestes. 3 LATA (slownie: TRZY) uczyl sie od przyjscia z pracy do 23:00 a potem szedl spac, a teraz mi jakies drobne weekendy wypomina. Co zazdrosci mi tego never-ending-story doktoratu? Hobby mam a co! moze nawet nigdy nie skocze, ale czasem sobie ankiety poanalizuje. Moim zdaniem nie powinno go to zabic.

Za chwile gad przyjdzie. Musze sie zbierac.

Mam juz nieomal wszystkie podstawowe statystyki, ktore chcialam. pozostaja 3 pytania otwarte, ale nie bede sie z tym meczyc w srodku nocy. 

Jakos tak przy okazji znalazlam fajny blog, czytam od poczatku http://idiosyncratic.blox.pl – ale zaraz mnie sprawdzal, ze nie uderzam w klawiature wiec nie ankiety. No nie, czasem musze odpoczac bo juz mi oczy od cyferek skacza.

A teraz ide spac. Mam nadzieje, ze szybko usne. Dobranoc.  Nie chce ktos pozyczyc sobie Boskiego tak na 2 tygodnie? oddam w dobre rece (za drobna doplata:)