DUZE DZIECI

Dzien zaduszny. Lezymy z Siostra na lozku w sypialni. Pan Boski (32) i Niedzwiadek (7) i Matylda (11 i 11/12) bawia sie obok w niezwykle rozwijajaca gre… rzucaja w siebie plastikowymi owocami (- dawaj Kalafior!, walnij gruszka! nie chcesz dziubnac marcheweczka?). Lezymy. Gra leciutko wymknela sie z pod kontroli i dostalam pomarancza w glowe (mocno).

Mowie do Siostry: – myslisz, ze powinnam miec dzieci jak to jedno tak rozrabia?

a Siostra: – no fakt, jak jedno uposledzone, to trudno zdecydowac sie na nastepne…

—————-

Siedze w kawiarence internetowej a za chwile lece na spotkanie z kolega Boskiego z pracy. Potem kolejne i kolejne.

Ciesze sie ze znowu jest troche cieplej. Jutro do Blavy i bedzie czas na pisanie. Buziaki.

 

PAJAK MI WISI

Po drugiej stronie oka kuchennego wisi mi pajak. Krzyzak. Brzuch z wielkim krzyzem ma tak 1,2 cm dlugosci. Srednica po rozlozeniu ok 4cm. Jesli Boski mysli, ze nastepnym razem znowu ja umyje to okno, to sie myli. Szkoda, ze nie mam aparatu z makrem to bym zpapala potwora. Gdyby byl ten pajak po mojej stronie to bym sie wyprowadzila a tak tylko ogladam, albo brazowe cialko z bialym krzyzem, albo cien cialka z nogami. Strach.

 Siedze w Bibliotece Narodowej przy jedynym w czytelni stole z wtyczka, niestety rowniez jedynym z otwartym oknem i marzne. Wlasnie zakonczylam kolejna czesc poszukiwan artytulow o Polsce w Czeskiej prasie. Przewazaja tematy: fotbal (bo to z czerwca) i antykoncepcja. Jak sie to czyta nie ma co sie dziwic, ze mysla, ze jestesmy 100 lat za murzynami. Bo w pewnym sensie jestesmy.

Mam zmarzniete kosci. W srodku. Po poludni godzine lezalam w lozku i nie moglam wyjsc, bo bylo za zimno. Nawet w lozku bylo za zimno. Zawsze o tej porze roku zastanawiam sie nad przeprowadzka.

 Ustalilismy z Boskim, ze gdyby odszedl z pracy, to pojedziemy na 3 miesiace do Nowej Zelandii. Marzenia scietej glowy. Ale uwielbiamy razem marzyc.

Weekend spedzilismy u Siostruni. Bylo sadzenie drzewek, grill, spotkanie z kolezanka z roku ze studiow i jej mezem, zakupy i tak ogolnie fajnie bylo. I cieplo. Ostatnie podrygi lata.

I to tyle nowosci w zasadzie. Ide kupic jedzenie u Chinczyka a potem wskocze do wanny. I sie rozpuszcze.

STUDENT MUSI CZEKAC

Siedze na korytarzu katedry i czekam na jedna p. doktor, ktora byc moze bedzie miala uwagi do mojej ankiety. Dobrze, ze mam czas i dostep do uczelnianej sieci, to moge siedziec. Student musi potrafic czekac, a ja w ciagu ostatnich miesiecy podtrenowalam te umiejetnosc.

Bola mnie oczy. Nie wiem czy to z niewyspania, czy moze z nadchodzacej chorobki. Mysle, ze to pierwsze, ale na wszelki wypadek zjadlam Homeogene 9. W najgorszym wypadku bedzie dzialo jako placebo.

Praga jest przepiekna. Wieczorem bylam na polowie mszy w polskim kosciele. Na polowie, bo szlam do kosciola a tam byla msza i tak jakos zostalam. Spiewal chor. Przepieknie. Potem szlam przez miasto i cieszylam sie ludzmi. W McDonaldzie kupilam sobie Big Mac menu (a co!) z goraca herbata. Czulam sie jak dziewczyny z Sexu w wielkim miescie idac przez moje miasto z parujacym kubkiem.

Nigdy nie bede Czeszka, ale jestem Prazanka. Z serca, nie z urodzenia, ale z calym przekonaniem. Praga to dobre miasto. Piekne ale nie zarozumiale. Moge sie przyzwyczaic do zycia w Blawie, bo w sumie zyc mozna wszedzie, ale zawsze jak wjezdzam do Pragi zachwycam sie atmosfera, wielkoscia i kolorami miasta. The City – Praga.

METRO – ZNOWU WYGRALAM! :)

Nie wiem czy to bylo ostatnie czy przedostatnie metro tego dnia, jakos tak.

Przyjechalismy na Palmovke, metro sie zatrzymalo a drzwi ani drgnely. Nie wiem czy to bylo ta pora, moze ludzie wracali z kina z koncertow. Pare piw, lampka wina, nie wiem. Ale jakos nikt sie specjalnie nie przejal. Wszyscy ludzie w wagonie sie smiali. Na Palmovce zawsze wysiada sporo osob, zadna mala stacja. Walili w drzwi, kopali a one nic. Metro stalo przepisowe 2 minuty, ukoncite prosim vystup a nastup ….. i pojechalo dalej.

Na Ceskomoravskiej wszyscy wstrzymalismy dech. Metro stanelo. Nastala cisza. Drzwi sie otworzyly. Wielki smiech. Super! Wysiadamy! ale fajnie!

Na Vysocanskiej przy drzwiach ustawil sie potezny pan i ja. Stoimy, wszyskie oczy skierowane na drzwi a jakis gosc z siedzenia obok: Boicie sie, co? no… Oboje przytaknelismy w ciszy.

Dobre wiadomosci! Znowu wygralam! Na Vysocanskej drzwi metra stanely otworem!

DLACZEGO NAS CZESI WIDZA TAK A NIE INACZEJ?

Zgodnie z obietnica Ambasada udzielila wyczerpujacej :)) odpowiedzi na moich 14 pytan otwartych dotyczacych promocji Polski:

Szanowna Pani,
w nawiązaniu do Pani korespondencji uprzejmie informujemy, że działania
związane z promowaniem turystyki wyjazdowej do Polski nie leżą w
kompetencji Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Pradze.
Zadania te realizowane sa bezpośrednio przez Polską Organizację
Turystyczną – za rynek czeski odpowiedzialna jest Pani XXXXXX
z Departamentu Promocji POT w Warszawie tel. 536 XXX XXX

Z poważaniem,
Kierownik Wydziału

 Sadze, ze gdyby POT jakos intensywnie dzialal to bym zauwazyla. Mam nadzieje, ze sie myle…

Dopelnie, ze Polski Instytut w Pradze z bardzo mila Pania Beata na czele, mial czas ze mna rozmawiac … Pani Beata odpowiadala wyczepujaca i z entuzjazmem, ale tez niewiele robia bo kasy brak a promocja turystyki nie lezy w ich kompetencji.

O Konsulacie juz pisalam … bankietuje.

Jeszcze ktos ma jakies pytania dlaczego Czesi postrzegaja Polske i Polakow tak a nie inaczej?

ZABIJE GADA, JAK PSA!

Przyjechalam do Pragi. Bylam z kolezanka na pizzy a potem poszlysmy do mnie do domu. Weszlam do budynku, wsadzilam klucz do drzwi. Nie, nie wsadzilam, jeszcze jedna proba, hmm… jakos nie wchodzi. Kolezanka wsadzila. Silniej, mocniej… niestety to nie jest ten klucz!

Pan Boski dal mi swoja pare kluczy z Blavy i Prahy. Tyle, ze ten z Prahy to jest od jego biura w Pradze. I jakos do drzwi od mieszkania nie pasuje…

Dlaczego nie mialam mojej pary? Bo ja Boski pozyczyl i ZOSTAWIL W MIESZKANIU W PRADZE! Ja tego chlopa udusze!

Na szczescie Mama Boskiego ma zapasowe klucze i wyjatkowo spi u nas. Fantastyczna sprawa. Wejde do domu!

Zeby bylo smieszniej pociag na ktory mialam kupiony bilet, juz w Bratyslawie mial 100 min spoznienia, widzialam na tablicy ze w Breclavi 120. W tym czasie zamiast na niego czekac 3 razy zmienialam pociag, w tym 2 razy osobowy, zeby dotrzec na pendolino z Wiednia. I oto jestem. W biurze u kolezanki pisze blog w oczekiwaniu az Mama Boskiego wstanie.

Oczywiscie nie zwrocili nawet za miejscowke, zeby to bylo mozliwe pociag musial by sie spoznic 180 min… a na to jakos nie chcialam czekac.

Spalam u kolezanki. A za chwile ide do domu, odwiedzic Mame Boskiego, ktora w odroznieniu od jego zony MA te wlasciwe klucze.

USMIECHY

W drodze do dentysty widzialam mlodzienca, za ktorym maszerowala mala czarna swinka. Jak piesek, przy nodze. Przeszedl pomiedzy mna a jedna pania, ktora ofiarowala mi przelotne, usmiechniete spojrzenie.

Podobnie wczoraj w autobusie. Ktos za mna beknal tak donosnie, ze  mloda dziewczyna obok mnie nie umiala sie nie usmiechnac. Czekala az podniose wzrok, zeby pokazac mina jak bardzo jo to rozbawilo.

Widzialam te kobiety pierwszy raz w zyciu i pewnie nigdy wiecej nie zobacze. Poznalam je tylko dlatego, zebysmy sie mogly usmiechnac. Przypadki.

Dzisiaj znowu bylam u dentysty. Trzeci raz w tym tygodniu. I ostatni w tym roku. Piekna sprawa. Mialam termin jeszcze na jutro, ale dentystka powiedziala, ze ubytek jest za maly, zeby cos z nim robic. Tyz pikne. Takze w lutym.

Caly praski tydzien spedzam na hustawce. Od totalnej melancholii do usmiechnietej akceptacji. I takie tam proby udowodnienia starego faktu, ze wiekszosc problemow zyciowych ma miejsce tylko w naszej glowie.

Podstawa to aktywnosc. Na ten tydzien zafundowalam sobie wiele wrazen. Sporo masochistycznych jak dentysta, ale byly i przyjemne momenty.

Teraz siedzie w KFC i za cene herbaty i frytek mam dostep na net. Sprzet profilaktycznie wzielam ze soba. To tansze niz kawiarenka internetowa a ja uwielbiam frytki.

Mam duzo czasu na sluchanie swoich mysli. dobrze, nie dobrze. Zalezy od dnia.

Apropos dentystki, to widzialam ja tyle razy w ciagu ostatnich 2 lat, ze mozna powiedziec, ze sie z nia zaprzyjaznilam. W kazdym razie najprawdopodobniej odwiedzi mnie w sierpniu w Bratyslawie.

Przez okno w KFC ogladam ludzi na przystanku. Tramwaje przyjezdzaja, odjezdzaja, kazdy sie gdzies spieszy. A ja w moim powolnym swiecie, mam kino.

Bedziemy probowac sprzedac mieszkanie. Mam juz zrobione zdjecia. Niektore wyszly bardzo pieknie. Mam nadzieje, ze Pan Boski bedzie podobnego zdania.

Nowy tramwaj, nowi ludzie…. czekam az kolezanka wyjdzie z pracy a nie chce mi sie jechac do domu a potem wracac do centrum. Jest jakis limit czasu, ktory mozna spedzic w KFC?

Czuje sie jak na amerykanskim filmie. Taka wolna, melancholijna muzyka, ten przystanek i ja z myslami biegajacymi przez glowe z predkoscia blyskawicy. Rzeczywistosc jest czasem jak sen.

KOCHAM PRAGE

uwielbiam Prage. Duze, dobrze zorganizowane miasto. Wcale mi nie przeszkadza, ze jest troche zimniej niz w Bratyslawie. I tak ja kocham.

A dzien jest duzo ladniejszy PO wizycie u dentysty niz przed.

Jestem w KFC wiec nie moge sie rozpisywac. Lece.

Uwielbiam Prage. Fajnie jest miec "swoje" miasto. Blava tez nie jest taka zla, ale za mala:) a ja lubie DUUUZE.

 

SLUB BYL/ROCZNICA/CZESKIE PRAWO JAZDY

Slub i wesele odbylo sie w sobote wczesnym popoludniem. Panna Mloda sunela w przepieknej, zdobionej koralikami sukni z ponad metrowej dlugosci trenem a Panu Mlodemu swiecily sie oczy z zachwytu. Wesele bylo w 4* hotelu tuz za plotem zamkowego parku. Banda bawila sie ponoc do 4 czy 5 nad ranem, my z Boskim odpadlismy o 2, po torcie. Bylo ok.

Oczywiscie nasze wesele podobalo nam sie bardziej, ale to z przyczyn objektywnych:)) Na przyklad dlatego, ze dzisiaj jest nasza PIERWSZA ROCZNICA SLUBU.

Przezylismy. Czasem z trudem, ale jednak.

______________
Odebralam czeskie prawo jazdy. Zbyt wielka glowa okazala sie nie byc az tak wielkim problemem jak sie na poczatku wydawalo. Dlatego nalezalo znalezc nowy. Po odczekaniu przepisowych 40 min w kolejce usiadlam przed panienka w okienku. Poprosila o dokumenty. Podalam stare prawo jazdy i paszport.

Znalazla nowe prawko i kazal isc zaplacic 50 CZK. Udalam sie do kasy. Powrocilam.
pani: – czy Polska jest w Unii Europejskiej?
ja: – tak oczywiscie, od 2004.
pani: – czy Pani ma trwaly pobyt w CR?
ja: – mam, przeciez trzyma pani w reku kopie dokumentu, ktory to potwierdza, a ktory kserowala Pani 3 tygodnie temu
pani: (wskazujac na paszport) – ale to nie jest pozwolenie na pobyt!
ja: – nie, to jest moj paszport
pani:  (podniesionym glosem) – a pani nie wie, ze ma obowiazek nosic ze soba wszedzie pozwolenie na pobyt??!!
ja: – wiem, ze nie mam takiego obowiazku, prosze sprawdzic odpowiednie paragrafy. W UE mam prawo identyfikowac sie paszportem lub dowodem osobistym wydanym w kraju pochodzenia
pani: – a jak my mamy wiedziec, ze pani ma prawo dostac to prawo jazdy?
ja: – przeciez trzyma pani w reku kopie mojego trwalego pobytu + ma pani dostep do rejestru obcokrajowcow (pokazywala mi pare tygodnie temu inna pani na tym samym urzedzie)
pani: ja nie wiem czy to moge wydac, ide sie zapytac przelozonego


juz wymyslilam, ze jak powie, ze nie, to jej kaze zwrocic mi tych 50 CZK co zaplacilam chwile wczesniej a to pewnie bedzie szalenczo trudny proces i prace w urzedzie ustana na godzine, ku mojej wielkiej radosci 🙂


– prosze bardzo.

I tak dostalam nowe, czeskie prawo jazdy z eskimosem w roli glownej (na tym zdjeciu wygladam jak nie ja, co moze potwierdzic AW, ktora juz prawo jazdy obadala w czasie przyjemnego obiadu)

___________________
o 19:00 ide na spotkanie z nowym wlascicielem firmy w ktorej pracowalam. na 99,9% juz postanowilam, ze nie powroce. Bo… viz wpis kilka dni temu. Mysle, ze z grzecznosci powinnam wysluchac jego propozycji i rownie grzecznie powiedziec, ze mieszkam w Blave. No a w Bratyslawie grzecznie szukac pracy na wlasna reke.

Po tym nieprzyjemnym spotkaniu wybieram sie na kolacje z Panem Boskim. Chyba do jakiejs pizzeri. Gdzie? a zobaczymy. Lubie goscia to pewnie bedzie fajnie.