BIGOS

Jestem na wakacjach w Pradze. Wakacje maja na celu odpoczecie od Pana Boskiego (ktory w czasie swiat doznal silnego ataku epilepsji sprzataniowej) oraz odpoczynek od Bratyslawy (czytaj: dobrowolnego wiezienia ze specjalizacja garkuchnia i wycieczki do sklepu) 

Ciagle jakos nie potrafie przyjac do wiadomosci, ze teraz port mam w tym smiesznym miescie, w jeszcze zabawniejszym kraju. Licze na to, ze przyzwyczajenie zrobi swoje.

Dusza z powodow tych lub innych (i nie pytajcie sie jakich, bo nie powiem nawet na torturach) ciagle jeszcze jest rozpadla na atomy. Atomy dyndaja. Bez ladu i skladu. W zasadzie ciesze sie, ze nie odpadly hurtem. W takich sytuacjach nigdy nie wiadomo. Zdaje sobie sprawe, ze niezmienie pocieszam sie tym samym faktem, ale dziala wiec napisze znowu: nawet na fotelu dentystycznym mozna przetrwac godzine, dlaczego nie akurat z wydepilowana dusza? Ja- prosze panstwa- jestem niezniszczalna. Mozecie mnie zabic, ale jak kot mam jeszcze 9 zyc. NIe ma co sie meczyc. Siostra TY tez sie nie pytaj, choc Cie kocham jak Smoka!

Bedzie dobrze. Stara zasada mowi: jak bylo gorzej, bedzie lepiej. I zawsze jest, tylko czasem wczesniej jest jeszcze gorzej ale nie ma sensu pamietac o tym pesymistycznym. Stara jestem, moge sie skupic na tym co wazne. Niby dlaczego mialabym miec pecha, skoro postanowilam byc dzieckiem szczescia? Jestem i tyle. Nie widac? 

W zasadzie zdaje sobie sprawe, ze bredze, ale trzeba to potraktowac za ciemniejsza strone mojej osobowosci. Dyndanie atomow nie pomaga w konstruktywnym formuowaniu mysli.

Wczoraj spedzilam fantastyczny wieczor. Przyszly 3 znajome Baby i byly. Nie reklamowaly jakosci mojej zupy, mowily bardzo z sensem i zupelnie szczerze (przynajmniej dobrze udawaly, jesli nie) i jeszcze sluchaly wtracanych (bez sensu, powiedzmy sobie szczerze) cytatow z mojej ulubionej ksiazki.

Podejrzewam, ze niektore atomy wystawaly (s?)zpod ubrania i dlatego zdobywaly sie na szczyty tolerancji wzgledem mojej osoby, ale intencje sa mi obojetne. Byly fajowe. Inteligentne, czasem uszczypliwe, usmiechniete, dociekliwe. No przyszly tam razem z glowami calymi. Strasznie to mile. W sumie dlatego je zaprosilam. Kocham je niezmiernie (te 2 co nie mogly przyjsc tez)

I dlaczego niby nie chce mieszkac w Bratyslawie?

ZAGADKI WC

sa rzeczy na niebie i ziemi, ktorych nigdy nie zrozumiem.

Na przyklad: co te baby robia tak dlugo w kiblu? Facet wejdzie, wysika sie, wyjdzie, czas ok: 1,5-2 min. Baba wejedzie, potem nastepuje dziura w czasoprzestrzeni, za 7 min – wyjdzie. Zastanawialam sie nad tym faktem posikujac sie w majty przed drzwiami 3 zamknietych (pelnych) kibli w Bibliotece Narodowej w Pradze. Bylo blisko. Nie wiem co te panny tam wyrabialy???!!!

Czeska WC zagadka jest nastepujaca: dlaczego tutaj nikt nie zapuka zanim z impetem wtargnie do kibla wypelnionego inna osoba? Przyznaje, ze zabralo mi pare lat zanim nauczylam sie systematycznego barykadowania drzwi. A trzeba sie zamykac, bardzo dokladnie bo Czeszki to kobitki typu "miod i mleko".

Zagadka nr. 3 –  swiatowa: dlaczego zwykle meskie toalety maja tyle samo "oczek" co damskie, pomimo iz wiadowo, ze faceci zalatwiaja sprawe conajmniej 3 razy szybciej? Ktos w koncu powinien sie nad tym zastanowic!Na lotnisku, w restauracjach, na stacjach benzynowych zawsze baby tworza debilne kolejki a faceci siup i po sprawie. Tylko ja to rejestruje?

Siedze w Biblitece Narodowej (najpiekniejsza na swiecie, mysle, ze spokojnie dalo by sie tu krecic jadalnie z Harego Pottera) i ogladam historyczne ksiazki do geografii w poszukiwaniu zrodel wiedzy o Polsce i palma jak widac lekko odbija.
Jeszcze 3 sztuki i lece do urzedu pracy. Ha! bezrobotna jestem 🙂

Z KAWIARENKI

Wycieczka… hmm. No to nie jest latwo w paru slowach opisac tak intensywne przezycia. A dlugi weekend z tesciami to niewatpliwie wyzwanie.

Zaczne wiec od strony formalniej.

Trasa:

dzien 1
Wenecja
Pierwsza i 3 noc spalismy w najpieknejszym na swiecie B&B. Goraco polecam. Przepiekny, przeczysty, przesympatyczny, swietnie polozony. Jak na zdjeciach.
Bomba! http://www.casamartini.it/

dzien 2
Bolonia, Florencja
tutaj rownies spalismy w ladnym hostelu, ale juz nie tak powalajaco cudownym jak w Wenecji

dzien 3
Modena, Padwa, Werona

dzien 4
Wenecja

Czy to za malo czasu, zeby zobaczyc tyle miast? zalezy od punktu widzenia. Jak juz wielokrotnie wspominalam nie jestem typem turysty, ktory godzinami sleczy nad przewodnikami, zeby dokladnie wiedziec kto kiedy i dlaczego.  Lubie wrazenia. Lubie chodzic jak ciele, gubic sie, gapic sie na wszystko co mnie otacza i wybierac gdzie jeszcze wroce.
A przede wszystkim w tej konkretnej sytuacji moi tesciowie uwazaja, ze dysponuje podobna iloscia wiadomosci co encyklopedia powrzechna 8 tomowa, wiec gdybym dala im choc cien szansy zamiast ograniczyc sie do wskazania "charakterystycznego dla stylu biforium" musialabym znac rowniez autora tynku na scianie, a to ja zupelnie serio nie.

Tesciowie… zawsze psiocze na Mame Pana Boskiego… ale po tym 4 dniowym doswiadczeniu musze urbi et urbi oglosic, ze to swieta kobita.

Tesciu jak jest zdenerwowany (albo choc ma okazje) GADA. Chce podkreslic, ze  mowi NIEUSTANNIE. Powtarza te same zdanie, opowiadania, 10 razy wraca do juz opowiedzianych sytuacji albo wlasnymi slowami opowiada co wlasnie widzimy!!!!. Do tego gada… w jezykach obcych. Gdyby sie chlop ograniczyl do mowienia po angielsku ( z zasady uzywa wszystkich czasow jednoczesnie, wiec sluchacz musi sie maksymalnie skupic, zeby sie dowiedziec do autor chcial powiedziec), ale nie… jak go biedny np. Wloch nie rozumie (bo np. zna tylko wloski!) to Tesciu zaczyna mieszac angielski i niemiecki (ktory zna tak dobrze jak ja – czytaj  nieomal wcale).
A potem juz Gada, gada, gada, gada, gada, gada! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
On jest zupelnie serio przekonany, ze Ci wszyscy ludzie bardzo chca poznac jego opowiesc i do z detalami!!!

Panstwo Boscy uwazaja rowniez, ze rozumiem wszystkie jezyki swiata. ok, jak sie skupie zwykle jestem w stanie wymyslec co ten czlowiek ode mnie chce… bo wiem o czym mowimy, on sie stara a np. wloski jest podobny do hiszpanskiego, ale musi byc spelniony 1 warunek: musze czlowieka slyszec. A to bardzo trudne, bo jak tylko pojawi sie ofiara, ktora chcialaby Tate Pana Boskiego sluchac… ten zaczyna GADAC, GADAC, GADAC …i dupa blada, musze Wlocha odciagnac, zeby sie cos dowiedziec. 3 dnia bylam bliska opuszczenia mojej ziemskiej powloki w wyniku pekniecia z frustracji.

Bylam dzielna. Pan Boski tez byl dzielny (mial kryzys 2 dnia, potem mnie wspieral) Tesciowa powiedziala, ze jej sie wydaje, ze Tesc gadal troche mniej niz zwykle, bo sie nas boji (???!!!!!) ale, ze rozumie nasz szok, ale my musimy zrozumiec, ze dla niego taka wycieczka to stres (jego ulubione slowo nawiasem mowiac).

Tata Pana Boskiego, poza gadaniem w styresowych sytuacjach, to bardzo dobry czlowiek, wiec ciesze sie, ze te ilosc slow wytrzymalam…

W kazdym razie wyprawa byla bardzo przyjemna a Boscy starsi (az na to gadanie) bardzo ok. Jeszcze raz polecam Casa Martini. Dzieki Zuzio boska, mediolanska za pomoc! bylo super:")

JEZDEM W PRADZE

i charytatywnie pomagam w pracy (maja audit). Ale fajnie. Mile dziewcze ze mnie. Bede do srody a potem znowu Bratyslawa. Tak bardzo lubie chodzic do pracy. Jakas dziwna jestem. Choc oczywiscie bardzo bardzo szczesliwa, ze ten stres juz mnie nie dotyczy….

PROSZE O RECENZJE!

Intensywnie planuje zakup laptopa. Moim faworytem jest aktualnie

LENOVO THINKPAD T61 .. ktorego paramentry mozesz znalezc na stronie http://www.alza.cz/notebook-ibm-lenovo-thinkpad-t61w-d75975.htm . Ja wiem, ze po czesku, ale te techniczne rzeczy sa miedzynarodowe.

Bardzo prosze o opinie i informacje co powinnam rozszerzyc, ewentualnie inne za i przeciw. Wiem, ze jest dosyc drogi, alekupuje komputer raz na 5 lat i za 5 lat tez ma dzialac (moje ACERY tyle nie wytrzymywaly). Takze prosze o uwagi techniczne.

Pozdrawiam od Siostruni z poludnia Polski.

_____________

Mialam zapalenie strun glosowych, pierwszy raz w zyciu nie mowilam. Ale dziwnie:)

ZDJECIA

zdjec mamy rowno 1000. Wiele jest podobnych, bo jak sie robi zdjecia koni albo lodowca to czlowiek ma wrazenie, ze musi MUSI zrobic jeszcze jedno i bedzie zupelnie inne. A potem jak zdjec jest 50 to okazuje sie, ze tak zupelnie inne to one nie sa:)  Dlatego dzisiaj kilka. Jesli, ktorys temat wydaje Ci sie szczegolnie interesujacy napisz…

Jestem chora i nie mam sily nic wiecej pisac (zwykla grypa grypowa, nic waznego)

I jeszcze jedno zdjecie, ktore moim zdaniem sie udalo…

NOWY ROZDZIAL

Witam na 2 stronie nowego rozdzialu mojego zycia.

Przede wszystkim w poniedzialek jade zobaczyc bratyslawskie mieszkanie. Wiem tylko, ze ma 120m2 – ale to poddasze, wiec duzo skosow i mam wrazenie, ze w metraz wliczona jest prywatna klatka schodowa do drugiego pietra. Na zdjeciach jest ladne. Przeraza mnie, ze beda tam tylko okna dachowe, ale Pan Boski twierdzi, ze jest duzo swiatla i okna sa nisko wiec mozna wygladac. Ale co tam chlop moze wiedziec o takich rzeczach :))

Musze wybrac laptop, bo moj stary ACER juz jakis czas najlepsze lata ma za soba a reanimacja byla by kosztowniejsza niz kupno nowego.

Ustalamy zasady mojego zycia w Blave. Jak pisalam Pan Boski nie jest zachwycony mysla, ze bede zajmowac sie domem i pisac doktorat… bo na doktoracie nie zarobie. Znalazlam swiatelko w tunelu!!! Jesli wybiore MBA w rozsadnej cenie to zgodzi sie, zebym nie pracowala i nie ma problemow z placeniem. Super. Ten chlopak mnie nie przestaje zaskakiwac. Ostatnio nawet pozytywnie. Na pewno znajde cos fajnego. W Bratyslawie mam kilkoro znajomych, pomoga. Bedzie dobrze.

NO TO JESTEM

Przylecielismy jak na skrzydlach:) Tym razem bez rewelacji, wszystko dzialalo. Napisze wiecej, plecak Pana Boskiego wyjechal w Pradze jako pierwszy, chyba w ramach rekompensaty:)

Wieczorem nie moglam usnac. Troche bo bylam glodna (w lodowce bylo pusto, ale na szczescie AW nakarmila mnie tortem i serami wiec nie bylo tak zle), troche bo bylo jakos tak cieplo, wygodnie i przyjemnie. A przede wszystkim dlatego, ze glowe mialam wielkosci mniejszego slonia. Za duzo mysli.

Jak sie tak idzie przez swiat czlowiek ma duzo czasu na myslenie. Jasne gadalam z Panem Boskim, ale jednak ciagle czasu pozostaje wiecej niz zwykle. Wiec idziesz Ty i Twoj oddech, i Twoje mysli. 

Troche tak jak niby ma byc w ostatnim momencie przed tragiczna smiercia, tyle, ze tragiczna smierc nie nadchodzi a sekund na myslenie jest babbilion i ciut ciut. Krok, oddech, mysl. Krok oddech mysl…

Myslalam o ludziach, ktorych zawiodlam. Myslalam o tych, ktorych juz nie ma. Zastanawialam sie co dalej (maturzysto) i co blizej. A przede wszystkim byl czas, zeby zyc TERAZ, wlasnie wtedy jak idziesz i jestes tylko Ty i ten oddech.  

Dobra droga.

XXX

Pisali o Panu Boskim w Financial Times. Odwalam dumnego pawia. Nic nowego, ze ma CFA, ale to serio jest mistrzostwo swiata.

XXX

Pan Boski byl w drodze zupelnie ok. Gorzej z powrotem. Ma psychiczny problem z tym, ze w Bratyslawie nie chce pracowac, ale pisac doktorat. Powinnam przynosic pieniadze do domu… jesli bedzie trwal w tym postanowieniu zostane w Pradze. Po kiego mam sobie utrudniac zycie i przeprowadzac do kolejnego panstwa, ktorego jezyka jednak nie znam?

XXX

nie mam w domu internetu, ale bede szukac drogi jak sie na internet dostac. Bede pisac, lubie pisac, a jak ktos nie zdadza sie z moimi opiniami… ma prawo, niech komentuje, niech nie czyta, niech pisze polemiki. Moj blog to lektura supernieobowiazkowa! >))

THE END

Postanowilam zakonczyc pisanie bloga. Weekend byl straszny. Sobota to jeden z najgorszych dni w moim zyciu. Ale nie moge o tym napisac, bo blog jest juz na etapie dobrych rad od rodziny i rozsadnego tlumaczenia ze moje  niezrozumiale problemy to nie koniec swiata. Dla mnie to koniec swiata. A ten blog to moje terytorium.

Jezeli mam sie kontrolowac i nie pisac tego co mysle, to to nie ma sensu.
Takze koniec, albo przynajmniej przerwa, zbaczymy.

W srodowisku blogowym oczywiscie zostane, bo kocham Was bardzo i z przyjemnoscia bede odwiedziac i komentowac. Tylko z opowiesciami o wlasnym zyciu dam sobie spokoj.
Nie jest cukierkowe jakby je chcieli widziec niektorzy a ja nie bede sie silila na kabaret jestli mam wrazenie, ze dusza rozpadla mi sie na milion kawalkow.
Milego zycia i do przeczytania, gdzies… kiedys… 🙂

Wszystko zawsze konczy sie dobrze!

WYPOWIEDZENIE

Dzisiaj jest ten wielki dzien. Daje wypowiedzenie. Gdyby to bylo przed rokiem to bym skakala pod niebo jak kangur, ale dzisiaj? Dzisiaj jest rok pozniej, mam wplyw na to co sie dzieje w firmie. Udalo mi sie zdobyc mysle spory autorytet wsrod "moich ludzi", ktorzy o sobie mowia, ze sa "moimi ludzmi" a nie pracownikami firmy. Wiem duzo wiecej niz kiedys o internecie, tworzeniu portali, strategii komunikacyjnych, ecommerce, zarzadzaniu ludzmi itd itd.
A teraz mam sie nagle zredukowac do roli pani domu. No… zobaczymy.
Zaraz jak przyjade do miasteczka zwanego Blava… zapisze sie na angielski, hiszpanski i joge + wyrusze na poznawanie miasta, instytutow kulturalnych, bibliotek itd itd.

A przede wszystkim… w nowym mieszkaniu, o ktorym jeszcze nie wiem co, i jak, i gdzie, zainstaluje sobie internet. Bede pisac blog. Jakos to bedzie:)