Stoimy przed jednym z najzasadniejszych pytan redesignu – wyborem grafiky.
Do wyboru jsou 3 projekty z czego 2 bardzo dobre a oba bardzo inne.
Powinnismy wybrac w ciagu godziny, bo potem ja odjezdzam a trzeba zaczac kodowac. Bardzo trudna decyzja, ktora powinna byc oparta wylacznie na intuicji.
A wiec jednak 3? brr szalony pomysl. Konserwatywna jedynka:)
Category: PRAHA
CZAS PAKOWAC?
wszystko wskazuje na to, ze gdzies w okolicach nowego roku zmienie kategorie z Prahy na Blava. Ciekawa jestem jak to bedzie….
Jak przezyje fakt degradacji… albo nobilitacji …do miana kury domowej?
Jak wytrzymam nieustanne niezadowolenie Pana Boskiego z mojego sposobu sprzatania?
Nie pamietam juz czasow kiedy nie mialam wlasnych pieniedzy…
ech nie chce mi sie pisac…duzo fajnych ludzi i rzeczy tutaj zostawie.
Ale to dobrze ze juz jest takis termin… moge zaczac przyzwyczajac mysli do przeprowadzki.
CZAROWNICA ODSLONA 3
Znowu bylam u Czarownicy. Musze przyznac, ze zadaje inteligentne i bardzo logiczne pytania z ktorych najwazniejsze brzmi: "a co sie stanie jesli jednak to X czy Y zrobisz ?" Odpowiedz jest zawsze jednoznaczna i ciagle ta sama.
Boje sie, ze nie bede zaakceptowana, ze zostane sama, ze nikt nie mnie bedzie kochal i ze potem chyba zostane i bede siedziec az umre.
Pani mowi… jesli musisz to sie boj, ale jakbys sprobowala to X czy Y zrobic to moze sie okazac, ze ten diabel w szkatulce jest mniejszy niz ci sie wydawalo. wrr niby wiem, ale ciagle jeszcze sie boje.
Tylko ja jestem nienormalna, czy ktos dolaczy do klubu?
CO NOWEGO W NASZEJ WSI
Moje wpisy dziela sie na wyspane i niewyspane. Ten zdecudowanie nalezy do tej drugiej grupy.
Moja niechec do przygotowywania prezentacji byla wczoraj tak wielka, ze wymyslilam tylko texty (a to tez bardziej draft niz konkretne texty) i poslalam naszemu in-house grafikowi, zeby przygotowal reszte. Metoda prob i bledow przygotowal to co potrzebowalam a gotowe dzielo moglam odeslac kilka minut temu czyli jakies 8h i 15 minut po terminie. Zaczynam olewac terminy mojego "nowego, slowackiego szefa", bo gosc sam nie traktuje ich powaznie. Najpierw wymysla termin " na wczoraj", ja siedze do nocy a po tygodniu sie odzywa, ze nie moze otworzyc zalaczonego pliku… ja wiem… specjalnie mu posylam materialy w formacie, ktorego nie ma, zeby sprawdzic czy swinia placata zada sobie trud przeczytania, jesli juz siedzie do 20:30 w pracy. Zada… po tygodniu.
No wiec wczoraj najadlam sie cudownie w takiej fajnej meksykanskiej restauracji i wrocilam do domu o 23 a potem jeszcze czytalam i gadalam z Panem Boskim i teraz jestem niewyspana. Pan Boski powiedzial w pracy, ze idzie do lekarza (co w tutejszym hipohondrycznym swiecie nie jest niczym niezwyklym) i spi do 10. Ten sie ma. Mnie o 9:00 przyjda 3 panienki, ktore beda dla nas jakis czas pracowaly i musze sprawdzic czy sa dla nich przygotowane komputery, umowy, programy. Ale dzisiaj nie bede siedziec dlugo bo musze sie wyspac. Wczorajsza niechec do produkowania prezentacji bardzo mnie zmeczyla. Musze wypoczac 🙂
ALE NAMIESZALAM …
Uroczyscie oglaszam, ze jestem mixerem III kategorii i sama sobie zycie utrudniam. Wczoraj osiagnelam pewien artyzm w tej dziedzinie. Polaczenie jednak pewnej nieznajomosci jezyka z brakiem dostatecznej kontroli slowotoku doprowadzilo do niezupelnie smieszych konsekwencji w postaci urazonej dumy takiego jednego a kto wie czy nie gorszych rzeczy.
Dzisiaj wieczorem musze odeslac prezentacje bardzo jestem ciekawa jak ja wytworze w swiecie tak przesadnie przeladowanym emocjami roznej masci.
Dobijcie mnie, niech sie dziewczyna nie meczy.
DOBRY DZIEN
Na lawce przed dworcem glownym siedzialo 3 brudnych i smierdzacych cyganow, usmiechnietych od ucha do ucha. Pili piwo a najmniejszy jadl bulke z reklamowki w niebieski paski. Jeden trzymal pod pacha radio z czasow mlodosci mojej mamy, podlaczone do budki z piwem chyba 5 przedluzaczamy. A radio skrzypialo glosnym Tangiem Milonga.
Szlam obok nich w charakterze wystrojonej paniusi i myslalam kto z nas bedzie mial lepszy dzien?
___________________________
Wczoraj przezylam najsmieszniejsza narade w moim zyciu. Jakos tak zbiegiem okolicznosci wypadlo na to, ze po latach swietlnych bedzie ja prowadzil ktos inny. A ja postanowilam, ze wykorzystam ten czas i bede sie bawic. Co rozumiem pod pojeciem bawic? , ze nie bede chlopcow uspokajac, nie bede przerywac jak akurat wlaczy im sie slowotok, bede sie smiac i robic wszystko to na co mam ochote, ale nie moge, bo to ja musze sprawic aby wszystko bylo szybko i efektywnie.
Fantastyczna narada! Dawno tak nie odpoczelam. No dobrze, mogla byc o godzine krotsza z podobnym wynikiem. No i co? Ale pewnie wtedy bym nie rzucala w informatykow cukrem w torebce :))
Takie cudo moze sie zdarzyc tylko raz na jakis czas. Z prace wyszlam zupelnie odpoczeta. Jak to fajnie chwile nie byc za wszystko odpowiedzialnym 🙂
BACK TO REALITY
Po krotkim okresie bujania w oblokach moj wewnetrzny Apollo 13 zaczal glosno krzyczec "Huston we’ve got the problem!!!". Za tydzien prezentacja. Nie martwia mnie same goscinne wystepy, no bo niby co sie moze stac? Beda slajdy, watku nie zapomne. Publicznosc raptem 20 osob. Duzo bardziej martwi mnie fakt, ze musze te prezentacje przygotowac. A bardzo nie wiem o co im chodzi. Co by panowie chcieli uslyszec. Jakbym wiedziala, to bym mogla przygotowac cos na miare… ale ciezko jak sie nie ma jej z kogo wziac. Nie musze wspominac, ze nie mam nic poza kilkoma szczepkami pomyslow. Dobrych ale dosc gigantycznych a obawiam sie, ze oni moga je zatwierdzic i wtedy ja przeprowadze sie do pracy, jezeli nie sama to z wydatna pomoca Pana Boskiego.
Takze stresik stresik. Za 45 minut zaczynam rozmowy kwalifikacyjne. Potrzebujemy kilku pracownikow okresowych i zobaczymy co z tego wyniknie.
Trzymajcie za mnie kciuki!
CZULE SLOWKA
zapomnialam juz jak to jest byc przedmiotem westchnien. Teraz, za sprawa takiego jednego, sobie przypominam.
Wytlumaczylam mu juz wszystko, ze Pan Boski, ze jestem troszke bardzo starsza, ze interesuje sie ultra innymi rzeczami, ale jemu to w zasadzie nie przeszkadza.
Przyznaje bez bicia, ze jest to niezwykle przyjemne uczucie byc adorowana, Zwlaszcza, ze chlopak jest strasznie krnabrny i to nie musi byc dla niego latwa gra wiedziec, ze mowi cos czego moze zalowac. I caly czas, moze i przed soba samym udawac, ze nie dzieje sie nic. Bo on w zasadzie nie mowi nic a jednak sporo i dobrze wie, ze ja to wiem.
Pan Boski oczywiscie swiadomy calej sytuacji cieszy sie jak dziecko, ze jego pozycja jest tak pewna (bo jest) ale troszke boi tego, ze przeciez wszystko sie moze zdarzyc (choc nie zdarzy).
Strasznie mile i strasznie dziwne. Bo juz nie ma ani kroczku dalej ale z powrotem tez mi sie za bardzo nie chce. c’est la vie
OGLASZAM: DOTKLIWY BRAK CZASU
Pozdrawiam i napisze jutro:)Â
Nie no, musze…
Kopia z blogu Hanuli… piekne!!!
Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta
ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać
zamknięty w zakładzie czy nie.
Ordynator odpowiedział:
– NapeÅ‚niamy wannÄ™, a potem dajemy tej osobie
łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę.
– Aha, rozumiem – powiedziaÅ‚ gość – normalna osoba
użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek.
– Nie – powiedziaÅ‚ ordynator- normalna osoba
pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez?