ZYCIE OD KUCHNI … co to za zycie?

Po pracy wybralismy sie z Panem Boskim do kina. Film wybieralam ja, niestety.

Polska nazwa filmu brzmi: "Zycie od kuchni". Powiem krotko: porazka.

Spodziewalam sie, ze zobaczymy lekko sentymentalna komedie romantyczna. Zamiast tego ze zdziwieniem obserwowalismy podstarzala twarz Catherine Zeta-Jones i wysilki blizej mi nieznanego Aarona Echarta (przynajmniej troche charyzmatyczny), ktorzy GRALI pare szefow kuchni.

Akcja: Catherine… w filmie Kate jest szefem kuchni w jednej "fancy" restauracji na Manchattanie. Mysli TYLKO o gotowaniu, z psychoanalitykiem mowi o gotowaniu, czyta wylacznie ksiazki kucharskie, wstaje o 4:30 zeby przygotowywac sie do gotowania i planowac, planowac, planowac.

Zeby skrocic: siostra Kate ginie w wypadku a ona musi sie nagle stac matka dla ok. 9 letniej dziewczynki. I co sie okazuje? Kate urodzila sie, zeby byc matka! Jest wyrozumiala, opiekuncza, pelna taktu i co najciekawsze NAGLE przestala byc opetana gotowaniem. Napisze wiecej… mala Zoe TANCZY w jej restauracyjnej kuchni na Manhattanie z powiewajacymi wlosami do pupy!!!! Kate jest nawet sklonna wziac dzien wolnego, zeby POBIC sie z Zoe poduszkami… romantyka taka, ze az sie plakac chce, ale ja mam pedanta w domu i nikt mi kitu nie bedzie wciskal, ze kobieta opetana planowaniem bedzie pierze po lsniacych parkietach rozpylac!!! Koniec tez jest warty opisu, ale moze jednak sie wybierzesz wiec przemilcze.

Idac na film wiedzialam, ze scenariusz bedzie schematyczny, spodziwalam sie, ze wszystko skonczy sie happy endem. Nie wiedzialam natomiast, ze film bedzie pelen dluzyzn, pseudointelektualnych jekliwych scen w wypranym z kolorow pieknym, manhattanskim apartamencie w tle. Nigdy nie uwazalam Catherine Zeta-Jones za aktorke wysokiej klasy … w komedi romantycznej miala by szanse pokazac pazurki (moze) w komedio-dramacie nie! Nie, nie nie!

No da sie zniesc taki film, widzialam gorsze, ale cienizna.
Po seansie popedzilismy do domu na Dr. Hause’a. OK, scenariusz jest zawsze taki sam, ale przynajmniej pomysl dobry.

SPOTKANIA Z CZAROWNICA

Bylam dzisiaj na drugim w moim zyciu spotkaniu z Czarownica.
Czarownica jest 2 lata strasza ode mnie a pozytywna energia az z niej kapie…
Czarownica twierdzi, ze jestem uzalezniona od Pana Boskiego. No i ma racje bo lubie chlopaka juz
"nějaký ten pátek". Czarownica sugeruje, ze ja tez jestem troche czarownica… i tez sie z nia zgadzam, bo kazdy jest przeciez troche dziwny a ja – co do czego nie mam watpliwosci – mam jedna klepke bardziej.
Tak minelo dzisiejsze wczesne rano… a co u Was dobrego?

LINIA ZMIANY DATY

innymi slowy… moja Siostra miewa sny. Ten jest tak piekny, ze musze przedrukowac…

Zawsze miałam dziwne sny,
jak filmy. Prędzej czy później sceny przeżyte na jawie znajdują
odzwierciedlenie w moich snach, snach które zwykle pamiętam, a co jeszcze
zabawniejsze czasem udaje mi się przerwany sen "dośnić". To bardzo
smieszne uczucie.

Śniło mi się kiedyś coś
takiego:

Historia rozegrała
się w "Stanch", tak gdzieś w Górach Skalistych, albo
czymś podobnym. Raczej pustkowie, droga, jakiś parking dla samochodów zaraz
przy skałach. Na parkingu stoją ciężarówki, takie ”amerykańskie" z
dziobem z przodu. Kierowca (w osobie kolegi z pracy) wsiada do wielkiej
maszyny, wrzuca jedynke i pomalutku rusza. Samochód wyje silnikiem i
przesuwa się zaledwie o kilka centymertów, coś najwyraźniej go blokuje.
Kolega dodaje lekko gazu i wówczas dzieje się cos dziwnego, okazuje się że
samochód zaczepił się o linie zmiany daty!!!!!

Jak próbował ruszyć to na
całym świecie przestawiał się czas. Dodawał gazu to czas do przodu ,
puszczał to wszystko wracało na miejsce. Było widac , że jak rusza to ten
czas tak się za nim ciągnął do przodu, ale nie ciagnął się równomiernie na
całym świecie tylko tak jakby się ciągnęło nitkę ze swetra, największe
przesunięcie w czasie było bezpośrednio za samochodem, a im dalej na
boki tym różnice były mniejsze, takie kilkusekundowe. (w opowiesciach dodawala, ze na 100% czas zmenial sie w Indiach i innych krajach, bo miala migawki jak im sie przestawialy zegarki na rekach:)

Niestety nie wiem jak się
skończyłten sen, może dalej tam stoi na tym parkingu.

A teraz odniesienie do
realnego świata:

-pracowałam w tym czasie w
firmie, w której było kilka ciężarówek i kilku sympatycznych kierowców

– moja siostra była w tym
czasie w "stanach"

Kto mi powie jak w głowie
czałowieka mogą powstać takie sny????


PREZYDENT CALEGO NARODU

Tak sobie mysle, ze dla polityka zdobycie funkcji prezydenta panstwa to swego rodzaju mistrzostwo swiata. Dalej nie ma juz nic. Ewentualnie druga kadencja.

To znaczy, ze jest to funkcja polityczna, ktora powinna sklaniac do merytorycznej, cichej pracy w blasku reflektorow. Taki prezydent moze sobie pozwolic na mowienie prawdy, bo zdobyl juz wszystko. Porownala bym go do kadencyjnego krola. Kase juz ma, a jesli nie, jak sie skonczy kadencja dostanie lukratywne miejsce tam czy onam. Bo w sumie ile czlowiek jest w stanie wydac miesiecznie? 20 tis? 40? to juz trzeba byc niezwykle rozrzutnym a to dla bylego prezydenta zaden pieniadz.

Prezydent nie powinien brac udzialu w grach partyjnych, bo w dluzszym horyzoncie czasu moze sobie tylko zaszkodzic. To tak jakbym ja wdawala sie w male bitwy charakterkow w mojej firmie. Za jakis czas musiala bym byc komus za cos wdzieczna i stanac po czyjes stronie wbrew wlasnym pogladom. Jak sie da, a da sie nieomal zawsze, nalezy tego uniknac.

Ale jednak panowie prezydenci nie potrafia zapomniec o swoich ambicjach, nawet jesli rozbicie banku maja juz za soba. Na przyklad taki rozwydrzony Kaczorek albo super-swinia Putin.

I w tym momencie zaczynam myslec o wspominanej kiedys kobiecej solidarnosci, ktora mozna by bylo wykorzystac w celu zmiany aktualnego status quo na scenie politycznej. Z moich doswiadczen wynika, ze Kobiety nie sa tak strasznie dumne i zachlanne. Wiec byc moze, gdyby ktoras stala sie prezydentem, moglaby spokojnie pelnic swoja funkcje ku chwale ojczyzny a przy tym nie skupiala by sie na realizacji wlasnych interesow. Solidarne kobiety mogly by ja wybrac (pol swiata to Kobiety, to jest fakt Madame)

Pytanie, czy normalna Kobieta chciala by sie mieszac do polityki… a jesli by chciala, czy by to byla normalna Kobieta, pozostawiam, na razie, bez odpowiedzi.

PISZESZ PRACE MAGISTERSKA? – PRZECZYTAJ!


Spadlo na mnie szczescie bycia recenzentem pracy magisterskiej. Bylam poinformowana, ze praca jest "ciezka" ale myslalam, ze to bedzie oznaczalo, ze jest skomplikowana… nie tak zupelnie.

Gdybym miala opisac ja w 2 slowach napisalabym: ULTRA NUDNA.

Chcac pomoc przyszlym magistrantom i uchronic ich przed popelnianiem bledow ich starszych kolegow, postanowilam stworzyc desatero zalecen, ktore sprawia, ze lektura pracy bedzie dla recenzenta interesujaca przygoda:

1. Starannie wybierz temat pracy magisterskiej. Celem napisania pracy nie jest przelewanie slow na papier, ale wykorzystanie umiejetnosci i znajomosci poznanych w czasie studiow metod badawczych. Nie oznacza to, ze praca ma byc bezuzyteczna a wyniki nieprzydatne. Zaszalej – stworz swoje wlasne dzielo! madry promotor i recenzent docenia Twoje starania. Nie jest madry? zmien promotora, jeszcze jest czas.

2. Pisz jezykiem, ktory chcialbys czytac. Silenie sie na "elokwentne zwroty" wzbudza wylacznie smiech, jezeli przesadnie naukowy jezyk nie jest tym, ktory wyssales z mlekiem matki. Czyli ladnie, gornolotnie ALE BEZ PRZESADYZMU 🙂

3. Pisz na temat. Praca ma byc spelnieniem tematu pracy a nie encyklopedia wiedzy z szeroko pojetego tematu studiow. A juz napewno nie ma byc komiplacja innych prac!!!

4. Zacznij od wypracowania szczegolowego planu. Ja wiem, ze boli, ale pomaga.

5. Starannie dobieraj metody badawcze i metody prezentacji wynikow. Przygotowywujac ankiete przed zadaniem pytania musisz wiedziec jaka informacje pozwoli Ci uzyskac.
Jesli piszesz prace z geografi – w pracy musza byc zamieszczone mapy,
jezeli piszesz prace z matematyki oczekuje sie, ze znajda sie tam wzory
itd. A Ty musisz doskonale wiedziec dlaczego Twoja praca wyglada wlasnie tak.

6. Wstep powinien dotyczyc Twojego dziela. Czemu piszesz wlasnie o tym? Co Cie zafascynowalo? Dlaczego warto przeczytac Twoja prace? Pisz go na koncu, w euforii jak juz sam bedziesz wiedzial, ze bylo warto sie meczyc. Jesli nie bylo warto postaraj sie, zeby wstep byl ktotki a nie gledz na tematy encyklopedyczne.

7. To co sie da przedstawic przy pomocy wzoru albo schematu przedstaw wlasnie w ten sposob. Jeden obraz jest warty wiecej niz tysiac slow. Slowotok nikogo nie interesuje (chyba ze piszesz o slowotoku;)

8. Jezeli nie umiesz pisac dlugo i ciekawie, pisz przynajmniej zwiezle. Trzeba sie bardzo postarac, zeby oblac egzamin magisterski wiec sie nie stresuj… ilosc – tak, ale tylko wtedy jesli ma cos wspolnego z jakoscia.

9. Zakonczenie nie ma byc kopia wstepu, ale ma podsumowywac jakie cele
udalo Ci sie w pracy zrealizowac a jakich nie i dlaczego. Oczywiscie, ze nie wszystkie uda sie zrealizowac… ale napisz otwarcie jak bylo! Pochwal
promotora, oni to lubia.

10. Pisanie pracy naukowej to fascynujaca przygoda! Masz szanse pokazac urbi et orbi, ze moze przez cale studia nie byles zadna gwiazda, ale TEN wlasnie TEN TWOJ konkretny temat jest fascynujacy i Ty potrafisz o nim pisac w taki sposob, ze promotor czy recenzet z radoscia posiedzi do nocy, zeby dowiedziec sie kto zabil.

Napisz taka prace, zeby czytelnik CHCIAL ja przeczytac!

PAN BOSKI i Dr. HOUSE

Pan Boski ma borelioze. A bylo to tak… w czasie podrozy na Madere na lydce Pana Boskiego pojawilo sie tajemnicze jajo koloru czerwonego. Kazalam mu isc do lekarza, na co on niechetnie sie zgodzil. Pani doktor obejrzala jajo, lekusko zasugerowala, ze ma hipochondryczne sklonnosci, ale z laski na ucieche dala mu skierowanie na badanie. Poszedl i zapomial. Tydzien temu mu przypomnialam. Zadzwonil do kobiety i okazalo sie, ze wynik jest: silny pozytywny. Borelioza!
Biorac pod uwage okolicznosc, ze zwykle temperatura 37,2 C doprowadza Pana Boskiego do drgawek i palpitacji serca, diagnozowana borelioza oznacza conajmniej smierc kliniczna. Trzyma sie jednak zaskakujaco dzielnie.

Wieczorem ogladalismy Dr. Housa. Bylo o panience, ktora ma intensywna alergie na wszystko + miala przeszczep serca a teraz ataki sie nasilily. Az tak bardzo, ze zaczeto rozwazac nowy przeszczep, piana leciala jej z ust, miala syndrom kaczej nogi prowadzacy do paralizu i inne rownie grozne… innymi slowy dwa kroki od stanu "toudi forever". Na samym koncu okazalo sie, ze co bylo przyczyna? KLESZCZ, prosze Panstwa. Alergia na kleszcza, ale jednak.

Pan Boski ciezko ukrywal poruszenie i bardzo sie zmniejszyl. Byl taki malutki z obaw, ze do lozka kladlam nieomal niemowlaka. Takiego mam malutkiego Pana Boskiego z borelioza. Jedno szczescie, ze nie mial jeszcze przeszczepu serca to bylby strach!

ZIELONE BIEDRONKI

I juz po odwiedzinach. Wpadli w piatek poznym wieczorem zaopatrzeni w golabki dla mnie i chinskie jedzenie dla siebie, a odjechali wczoraj o 17:26 pendolinem rodzinnym (tanszym od pospiesznego:). Pomiedzy tym bylismy pol dnia w ZOO, na pizzy, na placu zabaw, na zakupach, w McDonalds i wyskakalismy (z tendencja do oni)takie fajnie dziury w starych materacach. Innymi slowy pelnia szczescia.

Okazalo sie, ze Ksiezniczka napisala o mnie w wypracowaniu Ciocia. Ale obraza. Do tego nabijala sie jak dziki los jak mi o tym opowiadala. Zdrajca jeden!

Po przyjsciu do pracy czekala mnie niespodzianka e-mail od jednego kolegi. Nie bylo by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze kolega ostatni raz odezwal sie 2 lata temu a teraz walnal litanie na 3 strony A-4. Uwielbiam jak pisze, bo zawsze marudzi, ze nic nie robi a jednoczesnie opisuje tyle rzeczy, ze mnie by wystarczylo na 5 lat. Ale mlode toto to i szalone.

KARETKA POGOTOWIA

nie potrafie okreslic dlaczego widok karetki pogotowia zawsze robi na mnie tak niesamowite wrazenie. Czekalam w deszczu na przejsciu dla pieszych i patrzylam jak miedzy autami a potem po torach tramwajowych pedzila karetka na sygnale.

W takim momencie zawsze lzy staja mi w oczach i mysle o tym do ktorego trzeba sie spieszyc az tak bardzo i o tych, ktorzy jada w karetce i nie wiedza co zobacza na koncu drogi.

A wrogiem ich wszystkich jest czas. Ten nie biegnie ani odrobine szybciej niz zwykle ale nie chce tez biec wolniej o co wszyscy intensywnie sie modla, gnajac przed siebie miedzy kroplami albo lapiac ostatnie (?) oddechy.

XXXXXXXXXXXXX
Wracajac do bardziej usmiechnietego swiata. Wczorajsze wojny zakonczyly sie dobrze. Ta najwazniejsza byla zupelnie prywatna, dwie pozostale byly zawodowe – stresujace, ale pokojowe.

Jak juz pisalam przygotowujemy redesign serweru. Pomagaja nam w tym designerzy i informatycy. Szef designerow bardzo intensywnie mnie czaruje a ja czaruje jego (co ma ten efekt, ze jest sklonny podpisac umowe, ktorej nigdy nie powinien podpisywac:)) Bardzo fajny jest ten ich szef. Ale ja mam na stanie Pana Boskiego (vel Tralalotka), ktory odrzucil propozycje bycia zazdrosnym :))

WOJNY PRYWATNE

W sobote bylam w drogerii. Najpierw kupowalam szampon. Wlosow mam jak wiadomo 3, wiec poszukiwalam preparatu, ktory by mi te wlosy pogrubil, zwiekszyl objetosc a najlepiej zapewnil, ze nagle wyrosnie mi jeszcze 2 razy tyle. I oczywiscie tylko takich cudownych szamponow szukalam na polce. Wybralam.

Potem poszlam szukac bezbarwnego lakieru do paznokci. O paznokciach nigdy nie pisalam, bo jest to jedna z niewielu rzeczy, ktore mam (w swoich oczach) absolutnie wzorcowe i nie chce zadnych innych.
Szukam, ogladam a tu na kazdym lakierze jest napisane, ze wzmacnia, przedluza, powoduje wzrost… a ja chcialam taki co maluje na bezbarwno. Nie chce zeby mi paznokcie szybciej rosly, bo beda mnie drapac po kolanach! Nic nie chce tylko polysk i brak barwy. Niestety wszystkiem bezbarwnym byly przypisywane jakies cudowne wlasciwosci.

I bardzo mnie to ubawilo… szukam szamponu, ktory czyni cuda ale lakieru, ktory maluje na bezbarwno…. a kolo mnie byc moze ktos stal i szukal lakieru, ktory sam nalepia tipsy i szamponu, ktory myje wlosy… dotad nie bralam pod uwage, ze tacy wloso-skromni ludzie wystepuja w przyrodzie:))

… jestem po jednej dlugiej i ciezkej walce, przygotowuje sie na 2 kolejne. Ze strachu przed ta co juz byla obudzilam sie o 4:58… ale juz po, udalo sie, super. Teraz do pracy!

CZYJE MARZENIA REALIZUJESZ?

Jakis czas temu nowy wodz holdingu zaproponowal mi kierowanie podobnymi projektami jak mam w Czesi w 4 innych krajach. Podobnie jak wielu przed nim nie chcial slyszec, ze internet lubie, ale bardziej jako uzytkownik niz tworca portali a sprzedaz czegokolwiek przez internet to juz zupelnie nie moje wrotki.

Zanim propozycja padla wprost, pytalam sie starego wodza co mam zrobic i do czego sie tak naprawde nadaje. Stary wodz powiedzial, ze jego zdaniem, jakakolwiek propozycja nie padnie, nie ma watpliwosci, ze w pracy bede dobra, wiec nie ma co sie zastanawiac nad tym czy dam sobie rade.

Zamiast tego kazal mi usiasc i napisac co bym chciala robic. Oto jego rada:

1. ustal cele – gdzie chcesz byc? co chcesz robic? jakie cele osiagnac? za 10, 20 30 lat
2. zastanow sie dlaczego wlasnie te cele chcesz zrealizowac?
3. skup sie na ustaleniu celow w kazdej istotnej dziedzinie zycia, za ktore uwaza: rodzine, dusze, rozum, przyjaznie, zdrowie, kariere, pieniadze
4. zaplanuj jak to osiagnac – zdroje, terminy, najwazniejsze kroki

Powiedzial, ze musze wyznaczyc wlasne cele, bo chwytanie once in a lifetime okazji moze prowadzic do tego, ze za 20 lat stwierdze, ze cale zycie realizowalam cudze marzenia.

Rada starego wodza jest niewatpliwie genialna. Niestety ciagle nie mam pojecia jak ja wprowadzic w zycie. Nawet sama przed soba nie mam odwagi glosno myslec o tym co bym chciala osiagnac. A tak w szczegole to od zawsze nie wiedzialam czego chce. Nawet w szkole uczylam sie wszystkiego – na wszelki wypadek 😦

Dzisiaj tak filozoficznie, bo Pan Boski jest w transie niezadowolenia ze mnie tak generalnie a ja sobie tlumacze, ze praca to nie wszystko z tym, ze jak pomysle o powrocie do domu i jego – jeszcze jakis czas- skwaszonej minie, to mowie sobie … co Misiaku zrobisz jak mu ta geba tak zostanie?