POZDROWIENIA Z KUFRU

Wraz z Koleżanka Czeszką systematycznie chodzimy na
spotkania dotyczące Islamu. Trudno powiedzieć czy bardziej z ciekawości jak to
się żyje w tej innej kulturze, czy też możliwości spotkania z żywym, nie akademickim
językiem. Na spotkaniach przeznaczonych dla „niewiernych”, niewiernych są
zwykle 2 sztuki: Koleżanka Czeszka i ja. Reszta to muzułmanie. Dlatego
cierpliwie odpowiadają na dziesiątki naszych bardziej lub mniej głupich pytań.
Muszę przyznać, że Islam, przynajmniej z założenia jest dużo przyjemniejszy niż
to o czym dowiadujemy się z telewizji i prasy. Jeszcze pewnie nie raz coś o tym
napiszę. Choć oczywiście często wykorzystują te same tricki co wszystkie inne
religie, czyli przekręcanie treści tej czy owej, żeby udowodnić, że Koran
lepszy… rozumiem, że taka praca.

Ostatnie dwa spotkania poświęcone były świętej księdze
Islamu – Koranowi. „Oczywiście” jedynej świętej księdze napisanej bezpośrednio
pod wpływem „Allaaaa” (tak się to czyta, głos powinien wydobywać się
bezpośrednio z przepony). Jednym z poruszanych zagadnień były dwa stany
świadomości tzw. TAWHID – czyli stan, w którym człowiek jest w stanie odbierać
życie, a przede wszystkim Koran wszystkimi zmysłami, przede wszystkim sercem,
oraz jako przeciwieństwo KUFR – czyli cząstkowe widzenie świata przez swoistych
ślepców – nas. Bardziej obrazowo: ten,
kto posiadł zrozumienie TAWHID widzi słonia, a ten, kto nie uprawia praktyk
religijnych to osoba, która jakby dotykała słonia z zawiązanymi oczami i
dotykając nogi słonia wyobrażała sobie, że to kolumna. Oczywiście TAWHID można
posiąść właściwie wyłącznie za pośrednictwem Islamu.

Z czego jasno wynikało, że właśnie siedziałyśmy w KUFRZE
a, kufr to po czesku walizka… w efekcie czego byłyśmy z Koleżanką Czeszką
bliskie uduszenia się ze śmiechu. Także oni ten KUFR i KUFR, na tablicy napisane
KUFR a my przed oczami WALIZKA i WALIZKA. Musiałam skupić całe swoje jestestwo,
żeby nie położyć się ze śmiechu na okolicznych poduszkach…

C.d.n.

VENEZUELA NA DRODZE DO SOCIALIZMU


Ale to bedzie zupelnie inny socjalizm. Serio! Teraz akumuluja kapital, zeby potem go odpowiednio rozdzielic miedzy potrzebujacych, tak tak. Juz nawet zmniejszyla sie ilosc analfabetow. A czemu taka bieda? No coz… to trwa, po prostu, takie przerozdzielowanie. A Pan Prezydent Chavez wymysla teraz nowe sposob na socjalizm, no troche cierpliwosci ludzie!

Innymi slowy wpadlam wczoraj jak sliwka w kompot. Bylam na debacie o sytuacji w Venezueli i okazalo sie, ze zorganizowali ja jacys wojujacy socjalisci. Mlodzi ludzie nawet, powalilo ich?

Najpierw byl film o rewolucji 8-13.04.2002, w czasie ktorego okazalo sie, oczywiscie, ze amerykanscy imperialisci lza jak psy, a Chavez wcale nie wydal rozkazu strzelania do protestantow! Wszystkie prywatne telewizje tez lza, wylacznie panstwowy Kanal 8 mowi prawde. To sa fakty, prosze Panstwa!
Potem jakis moze 25 letni gostek opowiadal jak to wszystko sie zmienia na lepsze. No tak, sa 4 swiatowa potega w eksploatacji ropy a pan Chavez rzadzi juz dobrych kilka lat. Ale to po prostu trwa, takie przerozdzielenie. Teraz juz jest mniej analfabetow, i lekarze sa jak ktos bardzo potrzebuje. Zmienilo sie sporo. Moze nie ekonomicznie, ale socjalnie. To taki etap przejsciowy na drodze do NOWEJ socjalistycznej ideologii.
Najgorsze jest to, ze nas tam "kamerowali" i jak bede chciala zostac prezydentem (nie wiem czego) to na pewno sie te nagrania znajda! Porazka!:))

A tak serio. Nie mam pojecia co sie dzieje w Venezueli, poza tym, ze wiem, ze maja niesamowite bogactwa naturalne a bieda az piszczy. I ze Venezuelczycy uciekaja, bo jak sie ten czy ow zdenerwuje to strzela na ulicy. Ekspresywni sa, a co? Ale pomysl z wprowadzaniem nowej socjalistycznej drogi wydaje mi sie conajmniej powalony. Ktora "nowa droga" w tym ustroju sie udala? Moga strzelac lub nie. Moga dac wiecej produktow na kartki albo mniej, ale cudow bym nie oczekiwala. Nie wiem dlaczego ten mlodzieniec oczekuje?
Bardzo dziwne spotkanie. Ucieklysmy z Kolezanka Czeszka tak w polowie wznoszacych sie do socialistycznego nieba odpowiedzi na pytania…. Z Hiszpanii jest duzo blizej do Ameryki Lacinskiej niz z polnocy kontynentu. Przyklady na zajeciach to zwykle Chile, Argentyna, Boliwia, czasem Portugalia. Zupelnie inny punkt widzenia. Fajnie poznac. Ale ten socjalizm to jednak BARDZO NIE!

P.S. Ach gdyby tak znalazl sie Internet w domu, moglabym przestac robic za bibliofila 🙂

¿GDZIE SIE PODZIAL ANIOL STROZ?


Okazalo sie, ze w Hiszpanii nie ma. To znaczy byl jeszcze 50 lat temu, ale teraz juz (ponoc) zadna mama nie uczy swoich dzieci o tym, ze taki Aniolek spoglada na to co maly czlowiek robi i stara sie mu pomoc. I co teraz?
Pan Profesor sie nawet pytal, czy ktos z nas zna jeszcze jakas modlitwe do Aniola Stroza. Bylam… jedyna!!! Oczywiscie skwitowal to stwierdzeniem, ze ja pochodze z niezwykle klerykalnego panstwa, co moze i jest faktem, ale co komu szkodzi taki Aniol Stroz, w nieklerykalnych?
Zal mi sie zrobilo biednych, osieroconych Hiszpanow. Jak sie dowiedzialam: w aktualnym katolicyzmie anioly spelniaja jedynie funkcje dekoracyjne na obrazkach i w kosciolach.

A potem sie dziwic, ze im sie w glowach poprzewracalo 🙂

 Rano ogladalam wiadomosci i NAJWAZNIEJSZA dotyczyla 5-osobowej rodziny z Turcji, w ktorej wszycy chodza wylacznie na czwrorakach, ktora jak sie okazalo nie jest brakujacym ogniwem w teorii ewolucji, jak poczatkowo przypuszczano, ale grupa 5-ciorga uposledzonych osob. Czlonkowie rodziny, poza chodzeniem na czworaka, umieja powiedziec max. 6 slow. Gdyby taki redaktor tego wydania wiadomosci (i wszystkich gazet, bo mam to rowniez na pismie) mial Aniola Stroza, to moze zajal by sie czyms powazniejszym.

A tak, jak widac na niezalaczonym obrazku, skutki braku prywatnego Aniola sa oplakane.

A POTEM, ZE POLACY KRADNA…


Internet znowu sie zgubil, dlatego wczoraj nic nie pisalam… sprawdza co mnie bardziej zdenerwuje, teraz mam wariant: dziala mi Skype i ICQ nie dziala YM oraz wszystkie www. Bajer po prostu…
Pomijajac szalenstwa z Internetem, ktore sprawiaja, ze czasem czuje sie samotna, i fakt, ze jak dotad generalnie nieomal nieustannie jest mi zimno (pomieszczenia nie maja ogrzewania), jest mi tu dobrze. A chyba nie mozna miec wszystkiego dlatego Internet sie bawi.

Wczoraj byla druga godzina hiszpanskiego. Na obowiazkowe ksiazki wydalam jedyne 43 EURa, przyszlam na zajecia i co sie okazalo?, ze ja owszem zaplacilam, a Niemcy, Austryjacy itp pokserowali wszystko wlacznie z lektura obowiazkowa… co jednak wydaje mi sie pewna przesada. Slyszeli kiedys o prawach autorskich??? Oczywiscie, ze ja tez na studiach kserowalam ksiazki, ale glownie dlatego, ze nie bylo. A tutaj owszem sa, w kazdej ksiegarni + dla nich Hiszpania jest tania jak barszcz, wiec mogliby sie troszke szanowac.
No a w kazdym razie, nie nabijac sie z Polakow, ze kradna, skoro o nich samych trudno powiedziec cos innego…

PSYCHOPATA

Jak myślisz, da się poznać psychopatę po „kroju pisma”? Ja
myślę, że tak. Dzisiaj na "Antropologii Religii" siedział za mną gość, który na
tak 80% musi mieć jakieś psychologiczne problemy.

Pisał takim maciupeniucieńkim (tak 1,5 mm wysokości) niezmiernie równym
pismem. Tak malutkim, że ja ślepiec miałabym trudności w czytaniu, gdyby nie
to, że wszystkie literki były idealne, a rządki wyrównane z dokładnością chirurga.

Generalnie wierzę w grafologię. Kiedyś dałam Siostrze podpisy
3 koleżanek, których nie znała, żeby mi powiedziała, która lubię najbardziej,
średnio i najmniej. Odpowiedziała bez wahania i jeszcze mi powiedziała
dlaczego. A nic o tych pannach (a konkretnie mężatkach) nie wiedziała.

Od tego czasu już zupełnie wierzę w grafologię. A ten pan na 80% ma
jakiś poważniejszy problem. Muszę go jakoś poznać:), albo lepiej nie?

TROCHĘ PRACY, TROCHĘ WSPOMNIEŃ

Cały czas przygotowywuję prezentację o Czechach.
Postanowiłam ubawić widownie i włączyłam na przykład hymn, oraz
całe tony zdjęć wszystkiego co się dało (starej i nowej ŠKODY,
żeby wiedzieli jak się zmieniała, albo Jagra w boju itp.). Już sporo mam za sobą, ale
od wolności dzielą  mnie jeszcze co najmniej
3h pracy.

Internet pojawia się i znika, ale chwalę łąki umajone, że
jest tak jest, bo i tak mam w miarę regularny dostęp do materiałów,
które potrzebuję.

Już mnie głowa boli od jednostajnej tematyki…

Dlatego wróciłam myślami do Cadizu, przed … nieomal 14
laty.
 Na początku rejsu, przed wpłynięciem do portu, cierpiałam na chorobę
morską. Myślę, że w podobnym stopniu jak wszyscy. Ale nikt nie chciał mi
wierzyć, bo ze względu na ciemniejszą karnację, ja blednąc robiłam się blada a
oni zieleni. Dlatego często przypadało mi w udziale mycie stołów po śniadaniu
(rozlane mleczko i nie tylko mleczko brrrr), albo podłogi,albo.. lepiej unikać
szczegółów 🙂 Kilka godzin po wypłynięciu z Cadizu, w kierunku Wysp
Kanaryjskich zaczęło dziać się coś zupełnie nieoczekiwanego, przyszedł mały
sztormik. Naprawdę nic nie znaczące wianie + spore fale, które chyba
przypałętały się po wcześniejszej burzy. Fale były duże i zupełnie
nieproporcjonalne do wiatru. Nagle okazało się, że takie duże fale są dla mnie
ukojeniem. Przestało mi być niedobrze. Błędnik uspokoił się z radością. Stwierdził
chyba, że nie lubi skoków, ale większe huśtanie uważa za
przyjemne. Chętnych do pracy ubywało, a mnie przybywało sił, w końcu byłam w
miarę wolna od nieprzyjemnego uczucia, że jeszcze moment i…. Pamiętam
zdziwienie kucharza, jak przyszłam pomagać w kambuzie (kuchni), chociaż to nie
była moja wahta. Ale walczył tam tylko jeden, odporniejszy, kolega i głupio
mi było go tak zostawić z furą garów. Fale przelewały się przez pokład Zawiasa,
było ciepło, przyjemnie a tym, którzy
już (albo z zasady) nie cierpieli, strasznie wesoło. W końcu wiatr, w końcu
szaleństwo! Zawisza lubi jak coś się dzieje. My też lubiliśmy 🙂

RADOSNA TWÓRCZOŚĆ

Tworzę prezentację dotyczącą Czech. Właśnie opisywałam
Bedrunce technologię.
Mam otwartą hiszpańska i czeska Wikipedię – w Hiszpańskiej
jest mało o Czechach, w Czeskiej jest mało po hiszpańsku i kompilując je z jakimiś
innymi źródłami (na przykład podręcznikiem… Hiszpanie twierdzą, że w Czechach
jest klimat kontynentalny z rześkim i wilgotnym latem… całe życie mnie uczyli,
że przejściowy, ale nie będę się kłócić z tutejszą biblią z geografii
regionalnej) stworzyłam już 2 stronnicową charakterystykę.
Zaraz zabiorę się za
Silny Punkcik i będę tworzyć obrazkową wersję dzieła. No myślałam, że mi
pójdzie szybciej… a tu 2h minęły a przede mną ciągle ogrom pracy.

W między czasie wpadła współlokatorka, pobałaganiła i
poleciała. Tak więc w chwili obecnej nie ma już kuchni żadnego czystego noża … Rebeca ma dosyć ambiwalentny stosunek do porządku, a ja po miesiącu zmywania powiedziałam sobie: ¡finto! nie sprzątam jej garów ( świnia ze
mnie
, wiem).

Wieczorem pójdę chyba porozmawiać sobie z wyznawcami Allaha i jego
proroka Mahometa, a jutro, jeśli nie będzie lało, wraz z Koleżanką Czeszką jedziemy zobaczyć przedostatni
dzień karnawału w Cadizie.

Ale, do pracy rodacy. Chciałabym skończyć to cudo jeszcze
dzisiaj, albo choć fazę nieomal wstępną skończyć, bo już na mnie czekają 2 kolejne
pracki. Znowu czuję się jak na 2 roku GTiH! Znowu jestem młłłoooodddaaa!

ODFILOLETOWIAŁAM

Znowu zrobiło się cieplej. Dzisiaj, przed popołudniowymi
zajęciami, były +22 stopnie, więc trochę się piekłam w moim niedźwiedzim
ubranku. Nawet w nocy nie było mi zimno, wyspałam się, bo dotąd ciągle się
budziłam, żeby zakryć jakiś kawałek ciałka, a dzisiaj nie! W efekcie fioletowe
zabarwienie zniknęło z moich paznokci. Dla mnie bajer.

Byłam na pierwszych zajęciach z hiszpańskiego. Fajna
mieszanka. Bardzo dobrze zrobili ten egzamin! W grupie mam ludzi, którzy
dobrze, że się umieją przywitać i na przykład panienkę (nomen omen Polkę),
która mówi po hiszpańsku jak młody bóg. Co nawet nie jest dziwne, skoro mieszka
w Sevilli od 3 lat.

Generalnie można popaść w lekka schizofrenię. Z jednej
strony na wszystkich zajęciach traktują cię jak Hiszpana, masz czytać
literaturę obowiązkową pełną „terminus technicus” z różnych dyscyplin, mówią z
takim akcentem, że sama się dziwię, że rozumiem, pisać prace seminaryjne a potem na hiszpańskim pani nieomal
przeprasza, że mamy przeczytać jakąś jedną prostą książeczkę… i czy mamy
jakieś pytania? No ja mam… przed czy po „Rozporządzeniu o ochronie przyrody w
Andaluzji”?

Ale jest dobrze. Jutro tylko jedna godzina (od 8:00 do
9:00) i mam weekend!

MOJE SKROMNE HISZPAŃSKIE WESELE

Ostatnio sporo moich
znajomych postanowiło zalegalizować swoje związki. Albo już to zrobili, albo zrobią
za chwilę. Ten wpis jest skierowany do tych ostatnich, którzy właśnie z
szaleństwem w oczach ustalają listę gości i nawet po skreśleniu wszystkich
najważniejszych nadal widzą na kartce złowrogie 90 nazwisk.

Moi Drodzy!
Nie martwcie się!
W Hiszpanii tak skromnego wesela nie organizowałby nawet biedak spod mostu!
Szkoda, że nie
umiem robić ankiet! Zgaduj zgadula jaka jest przeciętna liczba zaproszonych na andaluzyjskie wesele?

TADAM: na bardzo
skromne, miejskie wesele zaprasza się minimalnie 200 – 300 osób. Większe
miejskie wesele, lub wiejskie średniej wielkości oznacza od 400 -500 gości!!! Na
dużym weselu można spotkać do 700-800 zaproszonych.

Bo wesele to
bardzo opłacalna impreza. Większość gości przynosi młodym kasę, także po
zapłaceniu kosztów powinno im wystarczyć co najmniej na dobry samochód i daleką
podróż. Lekko mnie zaskoczyły te numerki 🙂
Nic tylko organizować
ślub w Hiszpanii.
Tylko, że ja nie
znam 800 osób…

DZIEN ANDALUZJI

Wczorajszy Dzien Andaluzji nie przejawial sie wlasciwie niczym, poza dniem wolnym od szkoly i Internetu, malowaniem bialo – zielonej flagi w jakims parku oraz pokojowej manifestacji przeciwko jakiejs ksiezniczce pod teatrem, ktora przerodzila sie w bojke (nie uczestniczylam jakos). Kolezanka Czeszka i ja bylysmy odwiedzic Cartuje – czyli stara fabryke ceramiki, w ktorej poza paroma starymi kaflami nie bylo nic. No… wystawa sztuki wspolczesnej, ale tak dalece wspolczesnej i minimalistycznej, ze ubawila nas nieomal do lez (dzielo: kawalek drutu. Podpis 167 cm i 2 mm)
W domowych pieleszach postanowilam powalczyc z fioletem na paznokciach, ktory jak sie zdalo zagoscil na stale.
Podjelam 2 kroki: 1. zrobilam sobie goraca kapiel (aby byla dostatecznie goraca musialam ugotowac wode w 2 kotlach) 2. zgodnie z rada wspollokatorki Kolezanki Czeszki , wsadzilam folie pomiedzy ktoras z warstw pokrywajacych mnie kocow. Razem z reszta zestawu (5 kocy, plaszcz itd) wyspalam sie calkiem calkiem i nie obudzilam sie w klebie…. chyba pierwszy raz 🙂

Pan Boski, ktory az sie pieni jak to ma malo czasu, ale udal sie na ” sru sru konferencje” do Monaco i robi milion rzeczy, ktore potwierdzaja nieprawdziwosc jego slow. Nie bede wnikac w szczegoly ale czas golebi oglaszam za conajmniej wstrzymany. Zobaczymy jak bedzie. Dzis go nie lubie. BARDZO.