głuchnę i ślepnę. A w każdym razie przestaje reagować.
Sukces jest blisko!!!
Nauczyłam się dzisiaj grać w nową grę, nazywa się UNO
(może tylko dla mnie nowa:). Bardzo prosta, a fajna, kupię chyba, Pan M. się
ucieszy:).
Karty są w 4 kolorach + parę kart „wyjątkowych”. Gra leci
dookoła stołu i generalnie polega na tym, że trzeba powtórzyć ten sam kolor,
albo numer, który wykorzystała osoba przed nami. Ale tak w 80% wykorzystuje się ten
kolor. Po każdej grze kary się tasuje, a potem rozdaje. Na początku każdy ma 11
kart. Panny stwierdziły, że nie warto porządnie tasować kart, bo to i tak nie
ma znaczenia, ale potem są zazwyczaj zaskoczone, że dostają np. 8 kart tego
samego koloru. Więc zauważyłam, że jak się je lepiej potasuje to
prawdopodobieństwo, że dostanie się dużo kart tego samego koloru będzie
mniejsze. Więc wszystkie na mnie wyskoczyły, że tasowanie nie może mieć na to
żadnego wpływu. A ja, i teraz uwaga!!!: zamiast zacząć tłumaczyć im mój
ulubiony rachunek prawdopodobieństwa powiedziałam: „aha, no to nic, widocznie tak
musi być w tej grze”. I nic więcej! zero przekonywania, walki, że
matematyka ma swoje prawa. NIC. No jestem z siebie dumna, krótko mówiąc. Mam
nadzieję, że Ty też. Z tej okazji (co wiąże się również z planem tuczenia się w
Hiszpanii, które mi powolutku, ale jednak troszeczkę,no malutko, wychodzi),
właśnie zjadłam pół czekolady 🙂
Dodatkowo, zgodnie z dyspozycjami rodziców poddusiłam
węża i kupiłam sobie bluzkę w Promodzie, no i byłam na tej herbacie w celu
grania w UNO (2 EUR :). Co więcej postanowiłam, że jeśli „moje"
zielone buty będą jeszcze w sklepie
18.11.05 to je sobie kupie. O, taka jestem! To tyle na temat dzisiaj. Żadne
głębokie przemyślenia, ale to w związku z terapią antymyśleniową, rozumiesz:)