KONWENANSE

El Principito (Mały Książe)
rozdział XI
(tłumaczenie bardzo dowolne z hiszpańskiego, więc
proszę o wyrozumiałość:)
– Co tutaj robisz? – Mały Książe
zapytał się Pijaka, który siedział w ciszy, otoczony kolekcją pustych i pełnych
butelek
– Pije – odpowiedział Pijak,
ciężko wydychając powietrze
– Dlaczego pijesz? – znowu
zapytał Mały Książe
– Żeby zapomnieć – odpowiedział
Pijak
– Zapomnieć o czym? – chciał
wiedzieć Mały Książe
– Żeby zapomnieć o tym, że się
wstydzę – to były słowa Pijaka
– Wstyd, a czego się wstydzisz?
– dopytywał się Mały Książe
– Wstydzę się, że pije!!!

Wczoraj w nocy, powracając z
„fiesty” moja Amerykanka wtoczyła się z wielkim hukiem. Przesunęła moje łóżko
(bardzo lekkie, żadna sztuka), zrzuciła jakieś drobiazgi z szafki stojącej
naprzeciwko drzwi, a następnie zaczęła rozbierać się z takim rozmachem i wygibasami ciała, że „śpiąc” cały czas oczywiście, postanowiłam
sprawdzić czy nie śpi mi się lepiej jak lepiej jak jestem przylepiona do
przeciwległej ściany. Słusznie, zdjęcie rajtuz było prawdziwą ekwilibrystyką, a
ja bardzo nie chciałam ryzykować, że jakiś kawałek jej umęczonego ciała
wyląduje na mojej głowie.
Tak jak przewidywałam, dzisiaj po
przyjściu ze szkoły (ona chodzi na wieczorne zajęcia), nie chciała ze mną
rozmawiać. Pewnie częściowo z powodu niemiłosiernego kaca, a częściowo dlatego,
że przyznała mi się, że jej mama też ma problemy z piciem, a wiedziała, że ją w
nocy widziałam… i czułam rano. Wczoraj, jeszcze przed wyjściem, wypiła tyle wina i piwa, ile
mnie by pewnie zabiło (ale to dlatego, że nie pije, także się nie liczy:)
To nie pierwsza tego typu
historia, choć mieszkamy razem dopiero 2 tygodnie. Więc znałam scenariusz zanim
wyszła na imprezę. Dzisiaj znowu poszła w tany, jak
zwykle „przygotowana”.

Wcale nie twierdzę, że Amerykanka jest alkoholikiem, bo byłaby to niezwykle przesadzona i zbyt daleko idąca konkluzja. Na razie
tylko przesadza z piciem. Ale nikt (nawet ja) jej tego nie powie. Bo żyjemy w świecie, w
którym z zasady milczy
się, jeśli nie można powiedzieć czegoś dobrego. Więc nie można
komuś pomóc, ostrzec, bo to niedelikatność. Nie można skorygować jeśli się
myli, bo to arogancja. Nie można pokazać co się z nim dzieje, bo to
niedyskrecja.
Prawdę można spróbować powiedzieć ludziom, których
uważamy za przyjaciół, ale i tak pewnie tylko dostaniemy po głowie za
ignorancje i wtrącanie się w nie swoje sprawy.
A teraz jeszcze da się zatrzymać bieg, lub potencjalny bieg wydarzeń. Potem już nie będzie można. Jeśli naprawdę zacznie pić regularnie, to już się nic
nie wytłumaczy.
Oczywiście, być może z Avory
przesadzam. Może to tylko teraz fiesta i siesta z okazji przyjazdu do
Hiszpanii. Oby.
Ja mam w rodzinie alkoholika,
niestety. I nie da się już potem wytłumaczyć, że trzeba się leczyć. A jak już
wie, że trzeba, choć, czy wie kiedykolwiek?, to można z nim prowadzić rozmowy
jak z "Małego Księcia". Bo już wie, ale ma wyrzuty sumienia, więc pije. I kółko się zamyka.
No nic, to tylko tak apropos problemów
z dzisiejszym spaniem w nocy. I, że się trochę o Avory martwie. Miejmy
nadzieję, że jej szybko przejdzie, na przykład jak znajdzie swojego nowego Księcia z
Bajki:)… Ale Książe z Bajki, to już zupełnie inna historia.

Leave a comment