A wiec przeprowadzilam sie. Mieszkam teraz z Hiszpanka (ok. 40 letnia) i jej coreczka – ma 4 lata i nieustannie gada, jak Niedzwiadek, wiec mam trening. Mysle, ze to bedzie ciekawe doswiadczenie na te 2 dni, ktore mi pozostaly. Nieomal darmowe nieustanne konwersacje (malej buzia sie nie zamyka). Poza tym na prawde czuje sie lepiej jak nikogo nie oszukuje, a gdybym zostala w mieszkaniu szkoly tak wlasnie by bylo. Pan Boski wlasnie napisal, ze prawie spoznil sie na lotnisko, ale jak dotarl to sie okazalo, ze samolot na 1,5h spoznienia… za to on ma tylko plecak i kase, bo zaspal. No to bedzie smiesznie. Pewnie mysli ze w Hiszpanii jest cieplo a tu -3C. Lece na nastepne zajecia. Buziaki!
P.S. Bez polskich liter, bo szkola jakos nie dysponuje polska klawiatura a domu dzio(u?)rki na wtyczke sa za male, wiec nie moge wlaczyc komputera.
P.S.II Wczoraj bylam z Niemka na mszy. Lekko mnie zdziwilo, ze tak chciala na msze a nie wie o co chodzi. Juz wiem, jest Luteranka. I teraz ciekawostka – o dziwo ich koscielne "zasady" sa duzo bardziej liberalne niz nasze. Np. ze spokojem udala sie do komunii… bez spowiedzi. W moim wypadku 15 letnia indoktrynacja zrobila swoje… moge nie chodzic regularnie do kosciola (albo nieomal wcale) ale zasady znam i kropka :))