Wieczorem
zadzwonil Oliver i…poinformowal mnie, ze jesli nie mam jakichs zupelnie ekstremalnie
waznych planow, to w przyszlym tygodniu spedze weekend we… Frankfurcie. Bo on
wlasnie rezerwuje dla mnie bilet. No wiec lece, do Frankfurtu, na weekend. Pan
Boski napomknal, ze on by w sumie tez mogl sobie kupic bilet, nawet sam, ale
potem stwierdzil, ze biorac pod uwage fakt, ze Oliver jest szczesliwie
zakochany a on musi pomoc rodzicom moge leciec. A ja leeecccee!