Przyszlam do pracy i jakos nie mam odwagi zaczac pracowac. Przeczytalam wiekszosc maili, mam dluga liste rzeczy do zrobienia i wiem, ze jak zaczne, to skoncze chwile przed odjazdem pociagu. Jade do Blavy (Bratyslawy). Jutro bede caly dzien na radzie dyrektorow. Jak to dumnie brzmi i jak bardzo mi sie nie chce. Na szczescie nie bede nic prezentowac, tylko sluchac. Mam taka nadzieje.
Dzisiaj pojechala Mucha – przekona w.w dyrektorow, ze pracownicy firmy ze mna na czele to debile i klamcy. Ma niesamowity dar przekonywania. Powalajacy. Ciekawa jestem czy mu uwierza. Chyba tak. Tyle razy uwierzyli, tyle osob odeszlo z firmy. Dlaczego teraz by sie to mialo zmienic?
Pan Boski jest w Bratyslawie dzisiaj. Nie dalo sie przelozyc terminu, bo pojechalibysmy razem. On wroci dzisiaj a ja jutro lub w czwartek.
Szukam spokojnej pracy i chce sobie kupic chomika. Poza tym jedyny plan na dzisiaj: przezyc.