Dzisiaj, wczesnie rano zaatakowal mnie pajak. A bylo to tak:
Przyszlam do lazienki a tam, w wannie, czekal on. Wielki (no sredni) dlugonogi pajak stal sobie w wannie. Swinia. Stal i patrzyl na mnie wyzywajaco.
Atakowal mnie swoja obecnoscia.
Wiedzial, ze we dwoje sie do wanny nie zmiescimy, wiec jak odkrecilam wode zaczal uciekac. Chcial znalezc nowa siedzibe w jakims zakamarku mieszkania i rozsiewac swoje plemie niemyte!
Dopadlam go i wprysznicowalam do tej dziury piekielnej, ktora odplywa brudna woda. Skrupulatnie, goraca woda.
Od razu udawal martwego robaka, ale jak popuscilam to zaraz nogi sie prostowaly i zaczynaly ruszac.
Po jakichs 2 minutach wygralam.
Moze to bardzo daleka analogia, ale mam wrazenie, ze to co teraz robi Polska wzgledem Rosji to wlasnie taki atak obecnoscia. Niby nic, ale jednak wkurwia wielkiego brata sakramentsko. Niby nic nie moze, ale jednak Rosja ma wrazenie, ze Polska ja zje z kopytami tym swoim znaczacym niby nicnierobielem. Bardzo bym chciala, zeby sie to z nami nie skonczylo tak jak z moim domowym agresorem.