Jak juz jestes w pracy, ale jeszcze bardzo Ci sie nie chce czytac maili?
Ja znam. Wlasnie sie nim opajam…
Wesele za 2 tygodnie z hakiem. Widzialam taki blog, gdzie panna odliczala od 400 dni przed slubem. Jejda, 400 dni przed slubem daleka bylam od spekulacji, ze ofiara padnie konkretnie Pan Boski.
Co mnie jeszcze "fajnego" czeka, w ciagu tych dwoch tygodni:
– urodziny tatusia Pana Boskiego… na Morawie
– urodziny Niedzwiadka w Polsce
– dentysta czy inne badziewie (uparli sie, ze mam ZA MALE ZEBY!!!)
– zalatwic kwiatki
– wyprobowac fryzure
– znalezc jakiegos magika od paznokci? – kiedy mam to zrobic??? na razie zapuszczam
– zdecydowac sie, czy umiem pomalowac rzesy sama czy potrzebuje specjaliste, znalezc specjaliste
– odebrac sukienke w Krakowie (modlic sie zeby nie bylo trzeba robic poprawek)
– zalatwic organiste (juz wiem, ze bedzie pytanie co bedzie gral)
– zalatwic frmalnosci na urzedzie
– zalatwic formalnosci z plebanem (spowiedz nas czeka!)
– dogadac sie w knajpie (jakos im nie idzie posylanie obiecanych rzeczy)
– zamowic tort i ewentualne jakies ciastka (wiemy jaki tort)
– odebrac auto – dzisiaj:)
– poslac wszystkim plany jak sie dostana na slub
i sama nie wiem co jeszcze.
Nadmiene, ze pracuje na pelen etat a wlasnie mamy koniec roku fiskalnego. Super super.
Ide czytac maile 🙂