I znowu nie wiem jak sie to nazywa po polsku :)) moze jakis psycholog pomoze?
Czytam taka ksiazke, nazywa sie "Wrog w moim pokoju" (Nepřítel v mém pokoji a jiné příběhy z psychoterapie), opowiada o doswiadczeniach Yorama Yovella, amerykansko-izraelskiego psychiatry i psychoterapeuty. W kazdym rozdziale opisuje problem jakiegos pacjenta i mozliwosci leczenia. Oczywiscie w popularno – naukowy sposob, tak aby laicy mogli sie bez problemu zorientowacw temacie.
Jeden z ciekawych problemow, ktory opisuje to tytuowy Groucho Marx’s dictum, ktory da sie ztrescic w zdaniu "dostaje drgawek na mysl o wstapieniu do klubu, ktory chcialby mnie przyjac za swojego czlonka" albo innymi slowy "bezwarunkowo musze stac sie czlonkiem klubu, ktory mnie odrzuca".
Poznalam kiedys taka dziewczyne dla ktorej kazdy chlopak byl "tym boskim" tylko do czasu kiedy go zdobyla. Potem atrakcyjnosc szybko spadala. Ona sama nie miala najlepszego zdania o swojej osobie. Dokladnie tak jak opisana w ksiazce przepiekna striptizerka, ktora nie potrafila uwierzyc, ze czlowiek, ktory zakocha sie w niej, takiej "przecietnej" moze byc czegos wart. Jesli ja odrzucal, dala by sie pokroic. Jak juz ja chcial akcje szly na dno. A ona byla nieszczesliwa, nieszczesliwa, nieszczesliwa bo przeciez niechciana przez "tych wlasciwych".
Brr. Kazdy mamy swoje nieszczescia…