CZY SIE NUDZE?

w niedziele pisala kolezanka z Warszawy, ze musi do mnie zadzwonic, bo jak czyta to mam wrazenie, ze sie nudze.

Nie, nie nudze sie. To inna choroba. Czuje sie samotna. Jak jestem w Pradze to jeszcze jest ok. Mam duzo znajomych i zawsze moge komus glowe pozawracac (staram sie nie powtarzac zbyt czesto, zebym delikwenta nie zanudzila:), ale jak jestem w Bratyslawie to dupa blada. Jestem ja i wieczorem Pan Boski, ktorego staram sie nie ograniczac, wiec chodzi na squash, wycieczki rowerowe itd a ja siedze sama albo laze gdzies po okolicy.

W ciagu dnia mam sporo pracy, bo w koncu zaczelam robic cos do szkoly. Przede mna duzo do zrobienia a jesli mam prace napisac, to musze sie skoncentrowac na pisaniu a nie szukac stalego zajecia.

Mam tez fure ksiazek, ktore z radoscia czytam. Ale ja jestem z zasady dosyc stadna a nagle stada brak. I smutno.

Nie no, moglabym isc na aerobik albo do sklepu, ale nie jestem typem aerobikowym specjalnie, wiec nie spodziewam sie, ze wlasnie tam spotkam przyjazn mojego zycia.

Siedze wiec i smuciakuje. Nie ma sensu mnie pocieszac ani nic z tych rzeczy, te bitwe musze wygrac sama. Tyle, ze ostatnio jakby przegrywam 🙂 I to wszystko.

Leave a comment