KONWALIE

na targu niedaleko domu kupilam konwalie od takiej babci, co je pewnie zebrala u siebie na ogrodku. Kosztowaly cale 15 SKK. Babcia byla zachwycona a ja bardzo dumna, bo w koncu kupilam jakies kwiatki tylko dla siebie, do mojego pokoiku. Siedza w szklance i pachna.

Dzisiaj mam dzien zastanawiania sie (co za luksus, prawda?). Mysle o tym, ze czasem cos wydaje nam sie oczywiste i zupelnie czarno-biale a nagle przychodzi ktos inny i ma odmienne zdanie. Co ciekawe, czesto ma racje.

Rozmawialam z Guciem. Ozenil sie w sobote. To taki przyklad, ze nie zawsze "zyli dlugo i szczesliwie". To dla niego przyjechalam do Czech i mieszkalam w najokropniejszym pokoju jaki widzialam ( ale lepianka to nie byla:). I bylam bardzo zakochana. Potem sie wscieklam i odeszlam co spowodowalo, ze dla odmiany zakochany byl on. A potem ja, a potem on. A potem…bo w tym caly jest ambaras, zeby dwoje chcialo na raz.

Ja mam Pana Boskiego a Gucio – Vendule. Jak mi w sobote napisala Ksiezniczka "och, och po slubie sie nie umiera". No nie.  I tak juz lata lubimy sie na odleglosc 🙂

Leave a comment