nie wybrali mnie. A ponoc nawet zadnej z nas. Wszyscy (poza 1 wyjatkiem:), ktorym musialam powiedziec o porazce, z entuzjazmem poinformowali mnie, ze to nie szkodzi. Pewnie to dlatego, ze znajde lepsza prace.
No dobra. Dalam sie przekonac.
W ramach trucovani (nie wiem jak to napisac, ze czlowiek stoi w kacie z zalazonymi rekami i pokazuje jak to jest zly na caly swiat:) nie gotuje dzisiaj obiadu. A co! Taka swinia jestem. Pan Boski niesmialo zaznaczyl, ze on chyba umrze z glodu. Nie szkodzi. Jestem biedna nieszczesliwa i koncze Karenine, nikt mnie nie kocha i nie chce i tak w ogole, nie bede gotowac i juz! 🙂
Inne wiadomosci: mamy piekny, letni dzien, jest goraco i zastanawiam sie nad wlaczeniem klimatyzacji. I tak generalnie jest mi dobrze (ale i tak nie bede gotowac 🙂
_____________________
Jak czytam w Annie Kareninie jakie skomplikowane i pachnace nawet z kart ksiazki obiady jedli, to mi slinka leci. Zastanawiam sie dlaczego wszyscy nie pekli z przejedzienia? Rozumiem, ze nie kazdy cierpi na syndrom labradora, ale jednak tak roznorodnym potrawom chyba trudno sie oprzec.