PASZA

Dzisiaj byl dzien odwiedzin. Zamiast awizowanej 1 kolezanki byly 2 kolezanki i jeden byly szef jako bonus. Bonus byl w formie niespodzianki, wpadl z kolezanka na obiad. Obiadu mialam malo, ale salatka i ryz daly sie latwo rozmnozyc a miesko rozdzielilo sie na 3 zamiast 2 sztuk i bylo fajnie.

Ogolnie bardzo przyjemny dzien. Wszyscy mnie karmia. Najpierw czekoladowy tort a potem male i duze drozdzowki. Ja nie jestem chora na anoreksje ani bulimie:)) ani na brak cukru :)) nie trzeba mnie karmic. Ale jak daja to jem, a co 🙂

Zastanawialam sie co z kolacja. I przypomnialam sobie, ze przeciez mam taka pyszniutka pizze mrozona w zamrazalniku. Ja wiem, ze czesto to nie zdrowo, ale takiej pizzy to juz lata swietlne nie jadlam. ale fajnie.

Apropos jedzenia… nikt sie na razie nie podlaczyl do minikucharki. Dlatego musze sie postarac sama. Po serialu wrzuce cos nowego.

Pisalam, ze moze tak w polowie przyszlego roku bedziemy sie z Boskim przeprowadzac do Londynu? Nic pewnego, ale do konca roku powinnismy wiedziec na git.

Leave a comment