jesli spotkanie z pajakiem przynosi szczescie to mnie czeka cos na prawde mega-super-hiper wielkiego i bardzo radosnego.
Wlasnie dostalam zawal, wylew, centki i urosla mi 3 noga.
Nie moge spac, wiec przyszlam do kuchni wymienic wklad do zmywarki (i zatrzec ostatnie slady po gosciach). Wymienilam, patrze a tu pod oknem siedzi monstrum. Zupelnie serio jeszcze nigdy nie widzialam takiego pajaka. W sensie tak duzego. Zadny tam bialy brzuszek chude nogi. Nie.
Wielki brzuch, nogi z widoczynymi stawami. Z akcentem na wielki, reszcie wolalam sie specjalnie nie przygladac.
Nie ma wala, zebym TO wziela do reki albo zblizyla sie blizej niz na poltora metra. Niestety nie moge sie rowniez wyprowadzic o 3 rano.
Zadzwonilam do Boskiego. Zaspanym glosem kazal uzyc odkurzacz. Tyle, ze TO mialo wieksza srednice niz dziura odkurzacza. Boski trwal na tym, ze jednak odkurzacz sobie poradzi.
Zaufalam. Poradzil.
Wyjazd z odkurzadza wsadzilam do reklamowki i starannie zalepilam, tak zeby pajak nie mogl uciec.
Nie wiem jak mam spac, ze swiadomoscia, ze takich okazow moze byc w mieszkaniu jeszcze bardzo wiele.
Nie mam pojecia jak i kiedy udalo mi sie wychodowac tak wielki strach przed pajakami.
Ale skoro pajaki przynosza szczescie… to moze bylo warto.