JESZCZE JEDEN ODDECH

autor: Paul Kalanithi

Nie wiem czego sie spodziewalam, ale z cala pewnoscia wiecej. 

Ksiazka opowiada o zyciu i umieraniu na raka amerykanskiego neurochirurga Paula Kalanithi. Najbardziej udezyl mnie brak ludzkosci, taktu, wspolczucia w amerykanskim systemie ksztalcenia lekarzy. Specjalizacja neurochirurgiczna trwa w USA 6 lat. Jesli dobrze pamietam, po 5 roku czy nawet pozniej gosc dostaje raka pluc. Z testow genetycznych wiadomo, ze umrze, choc nie wiadomo czy za pare miesiecy czy lat. Po zaleczeniu raka wraca do pracy i wykonuje wszystkie te szalenie skomplikowane operacje, pracuje po 10-12h na dobe. Wraca do pelnej swietnosci operacyjnej. Po paru miesiacach dowiaduje sie, ze hmmn no wszyscy strasznie szanuja jego prace, przeciez nawet uwazaja go za w pewnym sensie genialnego, itd, alee… nie wiedza czy pozwola mu dokonczyc specjalizacje, bo nie wykonuje pelnej roboty papierkowej, tak jak powinien i jak robia jego koledzy. Gosc wraca i ora po 16 godzin na dobe i konczy ta pieprzona specjalizacje. 

Nie rozumiem. Ma zone, wie, ze urze, staraja sie o dziecko (IVF, bo on jest w trakcie leczenia) i on spedza w pracy 16 godzin! Dziennie!

Nie rozumiem. Zyje w swiecie lekarzy, kazdy z nich mniej wiecej wie, ze nie ma opcji zeby sie wyleczyl sie z jego typu raka pluc (a wiedza, ze jest chory i leczy sie w tym samym szpitalu co pracuje), widza jak mu zalezy, a i tak im tak strasznie przeszkadza, ze wykonuje mniej roboty papierkowej. Wiec trzeba go jeszcze lekusko przydusic.

Ja tam nie jestem specjalnie wrazliwa ani nie mam potrzeby dawania komus czegos ze wspolczucia, ale ludzie… sa jakies granice! 

Tak wiec wszyscy recenzenci widzieli w tej opowiesci opowiesc wybitnego lekarza, ktory stanal twarza w twarz ze smiercia i leczyl i do tego pisal ksiazke. Ja widzialam goscia, ktory nie wie co w zyciu wazne. Bo z cala pewnoscia nie praca. 

Ksiazke przeczytalam w poltora dnia. Tym niecierpliwym okiem, ktore mialo nadzieje, ze “w koncu sie zacznie”.

Dla mnie nie zaczelo. Wiecej o zyciu nauczylam sie chodzby z Hen o ktorym pisalam niedawno. Takie niby bohaterskie godzenie sie ze smiercia, ktore z mojego punktu widzenia nie ma nic wspolnego z godzeniem a bardziej udawaniem, ze “nic sie nie stalo!” i mozna spedzic kolejne 16 godzin w szpitalu, to zdecydowanie nie moja bajka.

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s