Dzisiaj byl pozytywny dzien, stalo sie (albo ja sie dowiedzialam, ze sie stalo) duzo dobrych rzeczy. Fajnie.
Author: agradabla
GDZIE JEST SWIATLO?
Ktos zapomnial wlaczyc swiatlo i mam ciagle wieczor. Juz od rana.
Wielka zaleta Bratyslawy jest cieplo i slonce, tam nigdy nie jest tak depresyjnie jak w Pradze.
Kupilam maly prezencik pod choinke dla Matyldy i mleko. Wieczorem zafunduje sobie bananowy koktajl. Nigdy nie myslala, ze to sie da pic a do tego jeszcze dobrze smakuje. No i jak nie ma cukru (cukrow prostych) to nawet nie jest mi niedobrze (tak jak od lat po jogurtach) Mila zmiana 🙂
Boski nie przyjedzie na weekend. Do Blavy zapowiedziala sie rodzina Boskiego + mysle, ze czasem musi sobie odpoczac od mojego srednio-rozentuzjazmowanego towarzystwa.
Gdyby ktos mi zwrocil swiatlo za oknem byloby zdecydowanie przyjemniej.
Jak bylam na studiach mielismy sesje w grudniu/styczniu a potem w kwietniu. Zaraz po sesji zaczynaly sie zajecia. Na pierwszym roku pod koniec stycznia polalam sobie noge wrzatkiem tak, ze nie moglam chodzic. Na drugim przechodzilam zapalenie pluc a potem spedzilam tydzien w domu. Na trzecim spojrzalam do ksiazeczki studentskiej juz w grudniu i od razu zaplanowalam sobie wolne na ostatni tydzien stycznia… co ciekawe nie bylam chora, rzeczy nie wypadaly mi z reki i byl to przyjemny spedzony w domu tydzien. Procedure powtarzalam do 5 rocznika.
Krotko mowiac: byle do lutego! bo pod koniec stycznia wysiada mi system.
WIELKI ZWYCIEZCA
Zwyciezca, a wiec laptopkiem w ktory zdecydowalam sie inwestowac jest:
Notebook HP ProBook 4510s Merlot Red/ C2D T5870/ 15.6″ LED BV 1366×768/ 4GB/ HD4330 512MB/ 500GB 7.2k/ DVD/ WF/ BT/ CAM/ HDMI/ Bez OS
http://www.alza.cz/hp-probook-4510s-merlot-red-d138767.htm
do tego dokupimy 32 bitowy Windows 7
Konsylium programatorow w pracy zdecydowalo, ze sie nadaje bo jest dobry (parametry) i czerwony (dla baby 🙂
W RAMACH BEZSENNOSCI…
szukam prezentu dla tesciowej.
Ustalone zostalo komisyjnie, ze dostanie od dzieci ( w skladzie: Boski i Siostra Boskiego) jakis ekonomiczny notebook.
Kolejne ustalenia dotyczyly faktu, ze Boski ani Siostra Boskiego nie maja zielonego pojecia czym sie rozni wifi od karty sieciowej a Linux od Windows, wiec prezent musze wybrac ja.
No to szukam.
Jak sie czlowiekowi dzien zaczyna o 4 rano to ma duzo czasu na poszukiwanie prezentow i inne zajecia w malych podrupach.
Muj aktualny faworyt wyglada nastepujaco:
http://www.alza.cz/acer-aspire-5536-753g32mn-lx-paw02-089-d145294.htm
Ja tez widzialam bardziej wypasione maszyny, ale biorac pod uwage potrzeby Pani Boskiej Starszej (internet, MS Office, ogladanie filmow) moim zdaniem powinien wystarczyc.
Jesli ktos ma jakies uwagi to prosze zglaszac do piatku albo zamilknac na wieki!
___
troche dodtakowych informacji:
– laptop ma kosztowac od 10 – 15 000 CZK wlacznie z Vatem
– tesciowa nie bedzie sie z nim przemieszczac (wiec bateria w zasadzie nie ma znaczenia)
– ekran powinien miec 14″ albo wiecej (lepiej wiecej)
– komputer chce kupic w poniedzialek, w Pradze i jakos bezbolesnie jakby sie dalo (w sensie szybko)
Â
a co do Dell i Acerow… Mialam dwa Acery a potem 2 Delly i 1 Lenovo.
Lenovo z innej cenowej polki, ale jednak jedyne, ktore reklamowalam…
Dell – bateria wysiadala po 6 miesiacach tak bardzo, ze w zasadzie nie dalo sie pracowac bez kabla.
Acer – polowe tanszy od Della, wrazenia bardzo podobne (jesli nie lepsze)
Myslalam o Asusie, ale nie znanazlam modelu, ktory by mnie zachwycil…. ale jakby ktos mial typ spelniajacy powyzsze kryteria to bede bardzo szczesliwa..
CHWILA W WIEDNIU
w poniedzialek wieczorem odwiedzilismy siostre Boskiego w Wiedniu. Mieszka zaraz obok Belvederu, w centrum miasta, w bardzo fajnym mieszkanku. Co ciekawe jest to ponoc tzw: “polska dzielnica” – przejawia sie to na przyklad polskim kioskiem z gazetami.
I w tym kiosku kupilam sobie nowy Twoj Styl (nie dalo sie placic karta, kupila bym wiecej tytulow)
Pani sprzedawczyni przywitala mnie swojskim “dzien dobry” i cala konwersacje prowadzila w jezyku polskim. Ach jak ona pieknie mowila po polsku.
Wstyd i sromota takie mieszkanie z “cizincem”, czlowiek leniwieje i ma akcent jak potluczony 🙂 (czlowiek- ja)
JESZCZE O BOSKIM
Siostra mi ostatnio napisala, ze pod wplywem lektury moich wpisow wielu czytelnikow moze dojsc do wniosku, ze Boski jest tragiczny. Dlatego postanowilam umiescic sprostowanie.
Tak. Boski ma wady. Przede wszystkim ma swira na punkcie porzadku (zwlaszcza robionego moimi rekami) oraz wielka potrzebe aktywnosci (z akcentem na: Agradabla tez powinna). Ja w zasadzie zawsze tutaj pisze o tym samym jak mi sie skonczy cierpliwosc.
Pomimo wszystko jestem bardzo daleka od tego, zebym czula sie w jego towarzystwie biedna- ucisniona a juz z pewnoscia nie wymienilabym go za meza zadnej z moich kolezanek.
Faktem jest, ze kolezanki nie pisza blogu, wiec nie widac. Ale jak sie z nimi mowi to slychac. Jak sie tak troche poslucha jest jasne jak slonce maja mezow/partnerow:
– hipohondrykow (ale czesto same cierpia na te nieuswiadomiona chorobe, wiec wydaje im sie to normalne)
– kobieciarzy (taa, mialam i takie przypadki, ze sciagalam raczki kolegow z mojego tylka)
– pracoholikow (ja wiem, ze to i zaleta, ale jednak wada)
– fatalistow ( sama nawet kiedys takiego chlopa miala, buuu bardzo meczace)
– samolubow
– alkoholikow (ale to akurat kolezanka, ktora sama o sobie pije wiecej niz sporo)
– sknery
– zazdrosnikow
– mezow ktorzy sa sa … NUDNI JAK FLAKI Z OLEJEM albo… maja tak szalone poglady, ze czlowiek nie wie gdzie uciekac.
a jeszcze wiecej kolezanek z partnerami po prostu NIE MOWI. Z wielu powodow, czesto bardzo dobrych a jednak tragicznych. Z Boskim walczymy jak stare koguty, ale mowimy, mowimy, mowimy wiec najpozniej drugiego dnia ustalimy o co tak na prawde kazdy znas darl gumiora i zwykle szybko sie dogadamy.
Druga – dla mnie kluczowa sprawa, Boski jest ciekawym czlowiekiem. Mysli. Chyba wiele kobiet zgodzi sie ze mna, ze ciezko jest znalezc faceta, ktory MYSLI?!!!! mala rzecz a cieszy.
Z zycie z nim w zadnym wypadku nie jest nudne. Drobny przyklad. Powiedzialam Boskiemu, ze jade na konferencje do San Francisco i zeby pojechal ze mna. I co? decyzja padla natychmiast, czemu nie, lecimy razem. Rozumiem, ze kwestia zaporowa moze byc kasa, ale umowmy sie w wielu przypadkach bedzie to jednak brak checi… albo brak checi te kase wydac na wyjazd. Albo wymyslilam sobie, ze chce jechac do Chile… prosze bardzo.
Boski uwielbia dzieci Siostruni (chyba glownie dlatego, ze im nigdy nie przeszkadzalo, ze nie mowi po polsku) – co tez nie zawsze jest standardem w rodzinach.
itd itd
Nie bede pisac wiecej peanow, bo kto go zna to wie, ze jak akurat nie jest gadzina wstretna to jest fajnym czlowiekiem i kompanem. Tak wiec jesli mu w okresie gdy jest swina placata nie wydlubie serca lyzka (co jest dosyc prawdopodobne), bedziemy zyc razem szczesliwie, az do smierci.
BADMINTON
Trzeba by mnie bylo odwiezc do Pragi.
W srode o 18 musze byc u lekarza, wiec w gre wchodzi odjazd we wtorek po pracy Boskiego, albo srode – po ucieczce z pracy przez Boskiego. Sroda to troche stresujaca opcja, bo jakikolwiek problem na drodze, albo osuniecie planu w pracy moze oznaczac, ze nie zdarze do lekarza a tego chcialabym uniknac.
Boski dzisiaj oswiadczyl, ze bedzie tak wspanialy i jesli bede chciala zrezygujne z wieczornego banmintona z ludzmi z pracy we wtorek i odwiezie mnie do Pragi. Ale wolalby jechac w srode.
Oczekiwal, ze padne na twarz a ja zrobilam mu awanture.
Dlaczego? bo w Bratyslawie jestem pierwszy raz od 3 miesiecy i nastepnych pare nie bede. Bo nie rozumiem dlaczego po calym dniu kiedy siedze sama w domu (i NIE MOGE a nie nie chce wyjsc) mam siedziec sama jeszcze wieczorem, nawet jesli tylko dodatkowe 2,5h potrzebnych na dojazd tam i z powrotem, no i gre. Dlatego, ze tydzien temu, przez zeby, ale zgodzilam sie, zeby szedl grac, skoro byl umowiony, ale wiedzial, ze jest to dla mnie trudna decyzja.
I chyba najbardziej dlatego, ze mi to probuje “sprzedac” jako cos co robi dla mnie.
Nie, to ja przyjechalam do Bratyslawy dla niego, dobrze dla nas.
Nie sluchal moich argumentow, tylko powtarzal jak to on chcial zrobic cos dla mnie, ale ksiezna udzielna nie jest w stanie tego docenic. taaa
Znowu okazalo sie, ze to ja jestem histeryczna wariatka itd itd. Czyli standard, ktory juz na mnie nie robi przesadnego wrazenia. Z jednym tylko nie sie nie zgadzam. To nie ja zaczelam!
TAK JAK W DOMU
Po przyjezdzie do Blavy w ubiegla sobote musialam sie smiac. Pan Boski mial balagan. Tak. Najnormalniejszy na swiecie balagan. W lazience rosly bananowce, ksiazki lezaly bez ladu i skladu, reszta mieszkania tez nie wygladala najlepiej.
Ten sam Pan Boski, ktory zwykle tresuje mnie jak pieska po przyjezdzie do Pragi, w Blave najwyrazniej nie dostaje wysypki na widok nierowno odlozonej ksiazki.
Powiedzialam mu, ze ma niezly czolg, ale ze smiechem, bo faktem jest, ze na mnie balagan nie robi takiego wrazenia jak na moim slubnym.
W ciagu mojego pobytu stopniowo kazdy z nas robil to co lubi: ja wypralam wysypujacy sie pojemnik na pranie, poskladalam ksiazki tematycznie i pod linijke, postaralam sie aby nie uschly kwiatki. Poza tym oczywiscie gotowalam, pieklam czyli standard.
Boski stopniowo zaczal odkurzac, przekladac przedmioty na z gory upatrzone miejsca a nawet umyl lazienke (tej w Blave nie znosze myc).
Ciekawe jest, ze pomimo iz mieszka tutaj (przynajmniej jeszcze jakis czas) tylko on, balagan bynajmniej* nie powstal w tym tygodniu, a ja najprawdopodomniej nie zawitam tu przynajmniej do konca roku, mialam wrazenie, ze jest lekko przywkuriony, ze tez musi sprzatac.
Spytalam sie go dlaczego teraz nagle zaczal sprzatac i jeszcze podejmuje lekkie proby wywolania we mnie wyrzutow sumienia, ze nie zrobilam tego komplet sama. Co sie okazalo?
Bo jak jestem tutaj to to jest dom i musi byc posprzatane. A jak mnie nie ma to to nie ma znaczenia.
Wiec to chyba jest komplement, ze mnie terroryzuje?
___________
* wiem, ze “bynajmniej” to partykula a “bynajmniej nie” to podwojne zaprzeczenie, ale nikt jej wlasciwie nie uzywa.
FUTRO Z NOREK
Po kojenych badaniach przyjechalam jeszcze na chwile do Blavy. Konkretnie do wtorku.
W drodze do Bratyslawy w aucie sluchalismy radio. Byla audycja o tym, ze dzis jest swiatowy dzien bez zakupow. Potem jeszcze jedno wejscie o jakiejs organizacji protestujacej przeciwko hodowli zwierzat futerkowych na skory. Sklonilo mnie do refleksji.
Przyznam, ze sama nie nosze futer i jakos tak ogolnie nie potrafie sobie wyobrazic samej siebie w lisach, norkach czy szynszylach. Jednak sam pomysl protestu przeciwko hodowaniu zwierzat na futra odbieram jako dosyc kuriozalny.
Rozumiem, ze zlapac dzikiego lisa, rozstrzelac i zrobic z niego futro to barbarzynstwo. Ale co jest zlego w specjalnej hodowli?
Idac dalej tym tropem wszyscy powinnismy stac sie weganami. Takich kurek malutkich w jajeczku tez przeciez mordowac nie bedziemy. A moze jajko ma dusze?
Nie mowie juz o swince, krowce czy rybonowi, ktory cale zycie plywa sobie w morzach czy oceanach.
Bo zwierzeta na futerka obieramy ze skory. No fakt, nic przyjemnego. Czy ktos sie zastanowil ile zwierzat umrze ze wzgledu na haldy plastiku w ktory ubieramy sie w zimie jako alternatywe dla naturalnych skor? A konine jemy ze skora? albo baranine?
Dlaczego akurat szynszyl tak nam przylgnal do serca?
KOPYTKA
dzisiaj, pierwszy raz w zyciu, wlasnorecznie wyprodukowalam kopytka.
Komisja w skladzie Boski, koleznaka z Blavy i ja stwierdzila, ze byly boskie.
podpisano: Paw z kopytkiem 🙂
Â
________
przepis na kopytka dalam na minikucharka.blox.pl – jak zwykle nalezy do kategorii trywialne:)