WIELKI COME BACK SWISTAKA

Ostatnimi czasy czuje wielkie zagrozenie swistakowe. Czycha w krzakach i tylko czeka na chwile zawahania, zeby znowu uwiesic sie na plecach. Nie nie Kochaniutki, tak latwo sie nie poddam.

Zaczelam biegac. I mam zamiar biegac codziennie do czasu jak bede pewna, ze zniknal na jakies dobre.

Biegalam juz 5 razy. Ma to pewne zalety… nigdy w zyciu nie bylam w stanie przebiec takiego kawalka w kawalku. Mam wymyslone takie kolko kolo domu i kazdego dnia staram sie przebiec chociaz metr dalej bez zatrzymania. A jak do glowy wbiega jakas nieporzadana mysl, to ja zaraz palka w leb i do wiaderka.

LABRADOR

Ponoc labrador moze jesc bez konca. Jak dostanie wor jedzenia to bedzie jadl i jadl tak dlugo, az mu sie nie znudzi, albo peknie. Nie ma znanego wiekszosci zwierzat momentu kiedy organizm mowi: stop i nie ma ochoty na kolejna procje.

Mysle, ze w jakims poprzednim zyciu bylam labradorem. Alleluja, ze nie przepadam za slodkim ani tlustym jedzeniem, bo juz dawno zamienilabym sie w kule armatnia rozmiaru XXL. Ostatnimi czasy zgubilo sie gdzies moje poczucie najedzenia. Nie, nie jestem w ciazy. Nie, nie nudze sie ani nie lecze ukrytych problemow. Po prostu lubie. Pomidory, ziemniaki, ogorki, zupy warzywne, owoce niektore, doprowadzaja mnie do extazy. A moj zoladek jest bezdenny. Dwa lata temu zjadlam raz tyle zuru, ze dostalam goraczki i myslalam, ze umre z przejedzenia:)) A dzisiaj zjadlam jakas kosmiczna ilosc ziemniakow i salatwi z pomidorow i ogorkow. Ide biegac, bo pekne.

Jestem labradorem. chyba. powinni mnie zaprosic do Ewy Drzyzgi.

SZACUNECZEK DLA MATEK PRACUJACYCH

Nic wielkiego. Bylam na zakupach, zrobilam obiadokolacje, upieklam murzynka, wlaczylam 2 zmywarki i 2 pralki, ogarnelam mieszkanie, umylam podlogi i wlozylam 2 ogloszenia (fakt to zjadlo 2,5h). Wstalam o 7:30 a tu 17:41. Dzien uciekl.

To jest jakies szalenstwo jak ten czas leci.

Baby kochane obdarzone rodzinami i praca. Chyle glowe w glebokim szacunku.

MORAWA – kraina niespokojnych ludzi

Wczoraj jezdzilam na motorze. Takim, co zwykle wozi dawcow organow. Maksymalna osiagnieta predkosc ok. 130 km/h, niezbyt wiele, ale dziala na wyobraznie. Z przyczyn dla mnie niezrozumialych, nawet sie nie balam. Kierowca byl doswiadczony, jezdzil spokojnie a ja dyndalam z tylu uczepiona jak rzep.

Pan Boski podobna jazde wspominal z drgawkami jeszcze 3h pozniej. Chlopcy przezywaja takie sprawy wyrazniej jakos czy cus? Jechalam, jechalam a glowie mialam tylko jedna mysl: fajnie sie jedzie, bezpiecznie ale niech cos wyskoczy na droge a ja nie zrealizuje zadnego z moich planow. To by byla kosmiczna glupota gdybym sie zabila akurat na motorze. Melduje, ze nie zabilam.

Przed motorem byla jezdze przejazdzka lodzia po okolicznym jeziorze i tak 12 km piesza wycieczka (no moze 15).

Za chwile czeka mnie wycieczka rowerowa. Tutejsza rodzina Pana Boskiego wstaje o 5-6 rano i az do 10 wieczorem ma energii jak duracel. Musze powiedziec, ze wcale nie jestem zaskoczona, ze dobrze im sie powodzi i sa w stanie realizowac wiele szalonych pomyslow. Ludzie czynu. Mam wielka nadzieje, ze ich energia i entuzjazm sa zarazliwe. Ciekawa jestem czy bede sie jutro ruszac. Ostatni raz na rowerze bylam takich 12 lat temu…

BOSKA RODZINA

Przed rokiem zostalam oficialnie zapisana do bardzo licznej rodziny. Mama Pana Boskiego ma 3 rodzenstwa a kazde z nich ma 2 dzieci w naszym wieku + Dziadzius Boski. Rodzina spotyka sie u Dziadzia na wsi z kazdego powodu i bez powodu, Wczoraj byly tance, hulanki, swawole na urodzinach kuzyna. Impreza (z powodu kapek deszczu) odbyla sie czesciowo w garazu, przy akompaniamencie oblizujacych sie nieustannie 2 wielkich psow, marzacych o kawalku pieczonego baranka.

Na imprezy nie zaprasza sie znajomych, bo samej rodziny jest taka banda, ze trudno ich gdzies wepchnac.

Na poczatku naszej znajomosci rodzice Pana Boskiego nie nalezeli do mojego fan clubu. Zwlaszcza w porownaniu z atrakcyjnym mezem siostry Boskiego – Szwajcarem. wiec i ja nie padalam na twarz z zachwytu. Od czasu poznania Rodziny wszystko sie pomalu zmienilo. Juz na pierwszym spotkaniu wydali karte czlonkowska i olewali niezbyt przychylne zdanie przyszlej tesciowej. A w koncu i ona olala swoje niezbyt przychylne zdanie. I tak stalam sie czescia Rodziny. Panny, mezatki nie traccie nadzieji, zacznijcie czukac sojusznika!

USMIECHY

W drodze do dentysty widzialam mlodzienca, za ktorym maszerowala mala czarna swinka. Jak piesek, przy nodze. Przeszedl pomiedzy mna a jedna pania, ktora ofiarowala mi przelotne, usmiechniete spojrzenie.

Podobnie wczoraj w autobusie. Ktos za mna beknal tak donosnie, ze  mloda dziewczyna obok mnie nie umiala sie nie usmiechnac. Czekala az podniose wzrok, zeby pokazac mina jak bardzo jo to rozbawilo.

Widzialam te kobiety pierwszy raz w zyciu i pewnie nigdy wiecej nie zobacze. Poznalam je tylko dlatego, zebysmy sie mogly usmiechnac. Przypadki.

Dzisiaj znowu bylam u dentysty. Trzeci raz w tym tygodniu. I ostatni w tym roku. Piekna sprawa. Mialam termin jeszcze na jutro, ale dentystka powiedziala, ze ubytek jest za maly, zeby cos z nim robic. Tyz pikne. Takze w lutym.

Caly praski tydzien spedzam na hustawce. Od totalnej melancholii do usmiechnietej akceptacji. I takie tam proby udowodnienia starego faktu, ze wiekszosc problemow zyciowych ma miejsce tylko w naszej glowie.

Podstawa to aktywnosc. Na ten tydzien zafundowalam sobie wiele wrazen. Sporo masochistycznych jak dentysta, ale byly i przyjemne momenty.

Teraz siedzie w KFC i za cene herbaty i frytek mam dostep na net. Sprzet profilaktycznie wzielam ze soba. To tansze niz kawiarenka internetowa a ja uwielbiam frytki.

Mam duzo czasu na sluchanie swoich mysli. dobrze, nie dobrze. Zalezy od dnia.

Apropos dentystki, to widzialam ja tyle razy w ciagu ostatnich 2 lat, ze mozna powiedziec, ze sie z nia zaprzyjaznilam. W kazdym razie najprawdopodobniej odwiedzi mnie w sierpniu w Bratyslawie.

Przez okno w KFC ogladam ludzi na przystanku. Tramwaje przyjezdzaja, odjezdzaja, kazdy sie gdzies spieszy. A ja w moim powolnym swiecie, mam kino.

Bedziemy probowac sprzedac mieszkanie. Mam juz zrobione zdjecia. Niektore wyszly bardzo pieknie. Mam nadzieje, ze Pan Boski bedzie podobnego zdania.

Nowy tramwaj, nowi ludzie…. czekam az kolezanka wyjdzie z pracy a nie chce mi sie jechac do domu a potem wracac do centrum. Jest jakis limit czasu, ktory mozna spedzic w KFC?

Czuje sie jak na amerykanskim filmie. Taka wolna, melancholijna muzyka, ten przystanek i ja z myslami biegajacymi przez glowe z predkoscia blyskawicy. Rzeczywistosc jest czasem jak sen.

KOCHAM PRAGE

uwielbiam Prage. Duze, dobrze zorganizowane miasto. Wcale mi nie przeszkadza, ze jest troche zimniej niz w Bratyslawie. I tak ja kocham.

A dzien jest duzo ladniejszy PO wizycie u dentysty niz przed.

Jestem w KFC wiec nie moge sie rozpisywac. Lece.

Uwielbiam Prage. Fajnie jest miec "swoje" miasto. Blava tez nie jest taka zla, ale za mala:) a ja lubie DUUUZE.