HOOVER DAM 1931-1936

Zapora Hoovera (ang. Hoover Dam) – zapora wodna na rzece Kolorado w Stanach Zjednoczonych, na granicy stanów Arizona i Newada, 48 km na południowy wschód od Las Vegas.

Została zbudowana w latach 1931-1936 i nazwana imieniem Herberta Hoovera, prezydenta Stanów Zjednoczonych, który odegrał kluczową rolę przy jej powstaniu. W latach 1933-1947 oficjalną nazwą zapory było Boulder Dam.

Tama ma wysokość 224,1 m i długość 379,2 m. Szerokość u podstawy wynosi 200 m, a na górze 15 m. Maksymalna moc elektrowni wodnej wynosi 2074 MW. Utworzone powyżej sztuczne jezioro Mead ma powierzchnię 639 km2, objętość 35200 km3 i sięga do 177 km w górę rzeki.

/za www.wikipedia.pl/

______________________________

Zabawa. To samo miejsce, widziane oczyma (oczami?;) Pana Boskiego:

moimi:

POKOCHAJ ROMA – STEREOTYP ALWAYS LIFE

We wczorajszym humorystycznym wpisie, uzylam sformuowania:

"Czesi – Polakow uwazaja za troche Ukraincow, do Slowakow maja sentyment, choc sadza, ze pomimo ostatich sukcesow ciagle jeszcze sa jakies 30 lat za Murzynami"

Co jak sie okazuje, znowu wskazuje na to, ze jestem rasista pospolitym. Coz, taki los okretnika. Intencje byly inne…

Oto komentarz, do ktorego odnosze moje slowa.

anuszka_ha3.agh.edu.pl

Czesi – Polakow uwazaja za troche Ukraincow
To zabrzmiało ciekawie. Warto to rozwikłać. Między wierszami mam rozumieć, że dla czytelnika bloga jasne jest, co to znaczy uważać kogoś za Ukraińców.* Czyli niewypowiedziany przekaz tego zdania jest taki: Polacy uważają Ukraińców za gorszych i dla czytelnika ten stan polskiej świadomości powinien być rzeczą oczywistą. Ja tak bym nie napisała, bo z moich obserwacji wynika, że Polacy już nie mają powszechnego stereotypu gorszego Ukraińca. Stąd wnioskuję, że być może zupełnie nieświadomie – autorka żywi ten stereotyp.

Hmmm… czuje sie rozwiklana. A na powaznie…

czy Polacy jeszcze zywia jakies stereotypy wzgledem mieszkancow Ukrainy, to ja tak dokladnie nie wiem, bo juz 8 lat mieszkam poza granicami, ale gleboko sadze, ze tak. Inni, w tym jak, sadze Anuszka z AGH maja wrazenie albo choc nadzieje, ze Polacy to nacja stereotypow pozbawiona. Ja to miedzy bajki wloze…

A, ze sporo Czechow takie stereotypi zywi, to slysze i czytam bardzo czesto.

Tyle, ze z tymi stereotypami to jest tak, ze zwykle maja jakis powod. Na przyklad w czeskich bankach dostaje sie hipoteke na dom gdzie 20% -40% wydatkow nie trzeba podlozyc fakturami a na szkoleniach dla doradcow (slyszalam osobiscie) otwarcie mowi sie, ze to pieniadze na "UK-ačka" – nielegalnie pracujacych Ukraincow. Pewnie, gdyby w Czechach nie bylo ich az tylu, stereotyp nie musial by byc tak silny.

Pare ulic od mojego mieszkania w Pradze jest taki "hotelik" w ktorym "Ukacka" mieszkaja i przykro mi to przyznac, ale przechodze tam ze strachem ( a taka znowu strachliwa to nie jestem), ogranoleptyczne wrazenia tez nie najlepsze. Bida wylewa sie oknami a panowie zjadaja spojrzeniami moje zupelnie standardowe cialo.  

Czy to oznacza, ze ja lub Czesi nie szanuja kultury Ukrainskiej (tutaj kazdy wpisze pare swoich wlasnych gornolotnych pytan)? NIE! Wiekszosci Czechow (jak sadze) kultura Ukrainska jest doskonale obojetna, bo nic o niej nie wiedza. A to co znaja z codziennego zycia to wlasnie Ukraincy na budowach.

Podobnie jest z pogladem Czechow na Polakow. Czy ktos z moich Czeskich znajomych patrzy sie na mnie krzywo, bo jestem Polka? Nigdy w zyciu! Ale po cichu przyznaja, ze zanim nie poznali mnie, czy moich wyksztalconych kolezanek Polek … Polakow uwazali za drobnych handlarzy z targowiska w Kudowie, gdzie babcia kupowala majty w kwiaty! Bo Polska nie robi nic albo bardzo niewiele, zeby takie stereotypy zmienic. A Polacy- osoby prywatne dzialaja sila rzeczy bardzo lokalnie.

Takze mila Anuszko! Moze z perspektywy AGH swiat wyglada przyjazniej, czego Ci z calego serca zycze. Taki swiat jest lepszy i jesli chcesz w nim zyc, to prosze bardzo. Ja tez bym chciala, gdyby byl realny.

Tyle, ze ja nie odrzucam faktu, ze stereotypy istnieja i ze w jakims momencie sobie na nie zapracowalismy. Ja tez bym chciala, zeby wszyscy Polacy w Czechach byli jak moje kolezanki: wyksztalcone, dobrze zarabiajace, pachnace i usmiechniete. Ale nie sa. Moge kazdego dnia mowic ludziom wokol mnie: spojrz jestem Polka i jestem OK. Tak samo moze kazdy Ukrainiec czy Ukrainka kazdy Rom czy Romka. I tak robimy. Ale do czasu kiedy w wiekszosci wypadkow nie bedzie to prawda, nie usne w wagonie po ktorego uliczce chodzi para Romow (bo bee slowa Cygan juz nie uzywamy), bo moze maja fantastyczne tance i wielu Romow robi wiele dobrych rzeczy, ale mnie 2 razy okradli a kolenych 20 chcieli okrasc, ale zlapalam ich za reke. Czy wszyscy Romowie kradna? NIE! w zadnym wypadku. Ale do czasu kiedy takich Romow co kradna nie bedzie tak malo, zebym przestala ich widziec w pociagach, nie usne, taki stereotyp.

_____________

*btw – a nie jest jasne? Gdyby nie bylo jasne dla Anuszki nie napisala by komentarza?! Ale kazdy lubi sie czasem poczepiac 🙂

SLOWACKA JAKOSC

Z mojego puktu widzenia miedzy tymi naszymi narodami to jest tak:

Polacy – maja lekuski kompleks nizszosci  wzgledem reszty swiata, ktory czesto przejawia sie w postaci kompleksu wyzszosci. Generalnie Czechow i Slowakow lubia albo sa im obojetni.

Czesi – Polakow uwazaja za troche Ukraincow, do Slowakow maja sentyment, choc sadza, ze pomimo ostatich sukcesow ciagle jeszcze sa jakies 30 lat za Murzynami.

Slowacy – Polakow lubia bardziej niz Czechow a Czechow nie za bardzo, dla zasady chyba, bo nawet nie wiedza czego sie czepiac.

A ja jestem Polka mieszkajaca z Czechem na Slowacji.

Poza faktem, ze musialam sie przeprowadzic z przepieknej Pragi w ktorej mam przyjaciol do wiejskiej posiadlosci zwanej Bratyslawa podeszlam do Slowakow otwarcie. No, moze wspolpraca z nimi byla zawsze troszke niestandarowa a danego slowa sie tu nie traktuje az tak powaznie jak w niedorobionych Niemczech – Czechach, ale mowilam sobie, raz kozie smierc. Ja ich lubie. Jakos bedzie.

Pan Boski z jednym slowackim szefem czy wspolpracownikiem "przyjemniejszym" od drugiego nie palal moim optymizmem. Przede wszystkim mowil "zobaczysz na Slowacji wszystko jest na pokaz!"

Nie moge z przekonaniem powiedziec jak jest na Slowacji, dlatego  skupie sie na 130m2 Slowacji, ktore wynajmujemy. Mieszkanie jest kosmicznie drogie. Wynajecie to ok. 40 000 SKK (w Czesi by starczylo na mniejszy palac, alleluja tutaj placi firma), obrazki super, po wejsciu na pierwszy rzut oka bajer. Wlasciciel – mlody, ale widac, ze bardzo inteligentny prawnik – przesympatyczny. Co moglo by byc nie tak?

Co? to ja napisze! Lista rzeczy, ktore nie dzialaly w momencie wprowadzenia, albo przestaly chwile pozniej:

zmywarka do naczyn – naprawil po tygodniu

odplyw wody z prysznica i wanny. Tzn. ona odplynie, ale jutro. Jak sie o to prulam w ubiegly piatek to mi wlasciciel powiedzial, ze przeciez wanna nie sluzy do prysznicowania. Powiedzialam mu, ze jakby mial jeszcze jakies ograniczenia co do tego jak i w czym mam sie kapac to poprosze o dodatek do umowy.

woda leci w falach: ziiimnaaa, cieplejsza, duzo cieplejsza, goraca, UKROOPPPP, zimejsza, zimmmmnaaaa… –> ale to ponoc normalne w przeplywowych piecykach. Ale dlatego nie biore psysznica pod prysznicem, zebym nie musiala  z krzykiem wyskakiwac z kabinki jak akurat leci ukrop.

swiatlo w lazience przestalo dzialac – naprawil, twierdzi, ze tylko wymienil zarowke (a tu mi jedzie czolg, bo sama wymienilam 2 razy z zerowym efektem)

zaroweczka nad umywalka nieomal zastrzelila Siostre – ponoc to sie zdarza

zaluzje byly tak pogmatwane, ze sie nie daly zasunac – ponoc ach ach ten poprzedni uzytkownik!

Lozko ma tak 150 cm na szerokosc – sprobujcie sie wyspac, ze Sloniem Boskim

nie dziala piekarnik (a dzialal) – wg wlasciciela dziala, tylko ja go jakos zle uzywam. Jutro planuje przygotowac na jego przyjscie tort, niech mi gosc pokaze jak sie piecze!

zdechla pralka. Ona moze i upierze, ale woda nie odcieknie wcale. bajer, zwlaszcza jak to czlowiek odkryje po upraniu narzuty na lozko!

woda, czasem wycieka z wanny bokiem  – no comments

telwizor z 400 kanalami i satelita – ta, satelit jest i 400 kanalow tez, szkoda, ze bez glosu 🙂

A kontener na smieci chcial poczatkowo umiescic wewnatrz mieszkania ( mamy 2 pietra prywatnej klatki schodowej), bo kradna! Powiedzialam mu, ze u siebie w domu moze miec kontener w sypialni, ja preferuje inne rozwiazania.

Jutro znowu tutaj bedzie (pralka i piekarnik). Tym swoim milym prawiczym jezykiem bedzie mi udawadnial, ze to nie jego wina. A ja jego, ze wina jest mi obojetna, starania tez, interesuje mnie efekt staran.

Jak dobrze, ze dziala klimatyzacja! Znowu mamy +30 C

OBIEKTYWY – z technika latwiej :)

W Nowym Yorku kupilismy 2 objektywy. Mialam do wyboru wydac kase na fure ciuchow, albo lepsze objektywy, no to wybralam. Pan Boski cala reszte drogi przypominal mi ile kosztowaly moje zabawki, ale mysle, ze bylo warto. Od czasu kiedy je mamy i on zapalal wielka potrzeba robienia zdjec, o co toczymi mniejsze ale intensywne wojny:))

Sam o sobie sklep (B&H) jest fantastyczny. Prowadzony przez ortodoksyjnych Zydow, doskonale zorganizowany, prawdziwa maszynka do robienia pieniedzy. Po szynach posuwaja sie koszyczki z wybranym sprzetem a karty z szybkoscia swiatla przelatuja przez czytniki, zeby zjesc wiecej i wiecej kasiorki. Dostepne jest chyba wszystko ze swiata photo-video. Za smieszne ceny jak na europejskie warunki. Swietny sklep!

O aparatach fotograficznych i objektywach wiem jeszcze bardzo malo, dlatego o pomoc w wyborze odpowiednich szkiel poprosilam kolege z roku a obecnie profesjonalnego fotografa Krzysia Gapysa http://www.gapysphoto.com/. Bardzo dziekuje, ze chcialo mu cierpliwie tlumaczyc co i dlaczego mam kupic.

Chcac pokazac, ze objetywy dzialaja, nawet jezeli w poblizu nie ma powalajacej przyrody Utah czy fotogenicznego Nowego Yorku, prezenuje zdjecia robione dzisiaj, na 2 godzinnej wycieczce do Dunajskego Luhu.

SIGMA 70 mm F2.8 EX DG MAKRO

Teleobjektyw potrafi wiecej, dlatego wybralismy drozszy wariant:

CANON 100-400 mm f/ 4.5-5.2 L IS USM

fajnie wychodza portrety (ten z Utah, nowego nie mam:)

dla zabawy mozna i tak…

Wiele wody uplynie, zanim bede w stanie wykorzystac wszystkie mozliwosci jakie daja, ale co… w Europie bylyby 3x drozsze, a nawet 3 x tansze byly drogie, wiec "pozniej" nie moglabym ich kupic wcale.

Buziaki dla Boskiego, ze mi pozwolil na taki wydatek:)

______________________________

Czasem mam wrazenie, ze moj zasob polskiego slownictwa zostal zredukowany do 700 slow. Musze znowu zaczac czytac po polsku, bo ten jezyk, ktorym sie posluguje, to jakies kosmiczne nieporozumienie. Jeszcze chwila a zostanie mi tylko wklejanie zdjec, bo juz zupelnie nikt nie bedzie tego chcial czytac. O mores!

APETYT NA PRZYSZLOSC

W koncu. Mam chec zaczac robic cos nowego! Nie starcza mi czasu, bo dusza leci i leci do przodu a stare przyzwyczajenia ciagle jeszcze trzymaja za tylnie kolka.

Zaczne rozgladac sie za praca. Pan Boski coraz glosniej zwiastuje zblizajaca sie recesje, musze zdarzyc przed ostatnim dzwonkiem.

Rozwazam, ze moze jednak sprobuje napisac prace. Ale nie po angielsku jak caly czas myslalam, tylko po czesku. Jasne, ze czeskiego tez nie znam, ale jednak wielka czesc mojego zycia odbywa sie po czesku, wiec dlaczego nie? Ze nikt tej pracy nie przeczyta? Jak jej nie napisze po angielsku to juz z cala pewnoscia nie. A po czesku, powinno poleciec. Znam tyle czeskomowiacych, ze jakas dobra dusza sie zlituje i przerobi to na jezyk literacki, gdybym jednak zdolala cos napisac. Nie trzymac kciukow, nie komentowac. Jak sie uda bedzie fajowo, jesli nie, planuje nie czuc sie winna.

Bede sobie robic zdjecia. Juz mam oficialne zdjecia ze slubu Siostry Boskiego i tak, niektore sa lepsze, ale nie tak znowu wszystkie. Plus w moich jest troche wiecej zycia. Zdaniem Pana Mlodego tez. Wiec nie jest tak zle. Nie musze od razu byc artysta. (Pan Boski nie jest fanem moich zdjec dla odmiany. Te od fotografa sa fantastyczne, ja ponoc zrobilam kilka fajnych. Na szczescie Pan Mlody jest odmiennego zdania)

Czytam Grishama po angielsku. I da sie. To nie pierwsza ksiazka, ktora czytam w tym oryginale, ale ostatnio przestalam w siebie wierzyc.

No i czytam o zarzadzaniu projektami. Kumam. czyli nie jest tak zle.

Ciesze sie faza maniakalna i dobrze mi z tym.

W nocy byla szalona burza. W mieszkaniu pod dachem trudno bylo spac, tyle blyskow i trzaskow. A dzisiaj znowu jest pieknie. Po nocy niezmiennie przychodzi dzien. Tym razem warto bylo poczekac.

CIERPIENIE USZLACHETNIA,… MILOSC USZCZESLIWIA.

Czasami nie pisze bo sie nic nie dzieje, czasami, bo dzieje sie az za duzo. Aktualnie dzieje sie sporo, tylko ze sprawy sa niezupelnie publiczne.

Zacznijmy lagodnie:

Koledze mojemu najlepszemu urodzil sie maly szkrab. Nazywa sie Stanislaw, ma 54cm wzrostu i wazy ok 3520g. Tatus twierdzi, ze jest najsympatyczniejszy na swiecie. I pewnie ma racje:)

Pana Boskiego wyciagnelam na Sex w wielkim miescie. Dla mnie to byla powtorka z rozrywki, ale on sie emocjonowal. Zabawna sprawa, bo BP generalnie nie znosi seriali a telewizji nieomal nie oglada. Ale sa wyjatki. I prawde mowiac jestem bardzo dumna, ze sa. Nie wiem, czy ogladanie seriali to meskie zajecie, mysle, ze z cala pewnoscia rodzinne. Uwielbiam dyskutowac z nim (w sensie: ja mowie :)) o niezwykle istotnich problemach bohaterek. Jak mi we wtorek Zajaczkowska opowiedziala co sie dzialo w "Gotowych na wszystko" to musialam szczegolowo referowac. Czy to nie mile?

—————————–

Jedna moja dziecieca milosc napisala mi list z przeprosinami za sposob porzucenia mojej osoby (zdecydowanie ponizej wora). Oczekiwala, ze wybacze i bedzie mogl spac spokojnie. Tyle czasu minelo. Jakos tak nie wpadl na to, ze musi sobie wybaczyc sam. To juz nie jest moja bajka. Zupelnie serio nie mam zamiaru do tego czasu wracac, tylko dlatego, zeby on poczul sie lepiej. Moze, kiedys, jak znikna te ciarki na plecach, jak o tym mysle…

Ach faceci. We wtorek, rowniez po latach, dowiedzialam sie, ze inna moja wielka milosc podrywala dosc intensywnie moja dobra kolezanke. Ta zainteresowania nieodwzajemnila, pewnie dlatego moge do dzisiaj utrzymywac przyjemne stosunki z kazda ze stron.

O obu sprawach pisze niby obojetnie. Jednak obie troche bola (zwlaszcza ta pierwsza). Zgadzam sie, ze ten okres, kiedy czlowiek wybiera partnera, jest bardzo przyjemny i ekscytujacy, ale sa dni kiedy mam ochote udac sie na kolanach do Czestochowy, ze teraz, w najgorszym wypadku na jakis czas, mam te manewry za soba.

To jest tak kosmicznie nieprzyjemny moment kiedy jakis gosc, ktory poruszyl wszystkie Twoje komorki nerwowe mowi "wybacz, ale ja nie czuje nic". Mowi, nie mowi, czy zachowuje sie tak, ze jest to oczywiste, to juz nie ma znaczenia. Starsznie boli. Ja juz nie chce.

Parafrazujac to co pisze moja Siostra, byc moze cierpienie uszlachetnia, ale milosc i przyjazn uszczesliwia.