ROZBIC DESKE REKA – MOZLIWE!

Na dzisiejszym, drugim, z serii spotkan z Peterem Berem rozbilam deske reka. Zrobilam to tak szybko, ze nie udalo sie zrobic zdjecia z przygotowaniami, dlatego zamieszczam zdjecie Jakuba Bera, ktory (mimo iz ma zaledwie 10 lat) rowniez rozbil deske…

Agradabla w akcji:

jak gruba byla deska?

 

BOLI MNIE GLOWA

rzecz niezwykla, zwykle jestem zdrowa jak ryba. Zjem aspiryne. Pan Boski pojechal w Tatry na sluzbowa balange a ja wybieram sie na seminarium. Najbardziej martwi mnie, ze bede sie musiala ubrac. Nie zeby byl wymagany stroj wieczorowy, ale nago tez niewygodnie i zima by troche byla, wiec musze cos wybrac.

Blox dzisiaj caly dzien szalal, wiec nie ma odwagi pisac czegos wiecej. Ciekawostka dropsa na zakonczenie: http://mamtalent.plejada.pl/2053,wideo,1,,1,_mellkart_ball,uczestnicy_detal.html

W GOSCIACH, ZE TAK POWIEM

Pisalam, ze w Blave mam jedna kolezanke, lgalam jak pies. Mam dwie. Lole – juz wszyscy poznali, teraz czas na powiedzmy Magde.

Razem z Magda pracowalysmy w tej samej firmie i robilysmy wlasciwie te sama prace, ona na Slowacji a ja w Czesi. Rok temu Magda odeszla na urlop macierzynski, w grudniu urodzil sie Tomus i tak juz zostala. Magda w przeciwienstwie do Loli jest niezwykle skromna. Ma tysiac powodow i wytlumaczen dlaczego od zycia nalezy jej sie mniej niz reszcze populacji. Po moim przyjezdzie do Blavy nigdy sie do niej nie odzywalam, bo znalysmy sie w zasadzie przelotnie a ja hodowalam w sobie przekonanie, ze jesli sie odezwe, to bede sie narzucac.

Kilka tygodni temu odezwala sie ona, ze chcialaby cos przywiezc z Pragi. Z przywozenia nic nie wyszlo, ale my zaczelysmy namietnie korepondowac i okazalo sie, ze ta korespondencja, jest dla nas, a przede wszystkim dla niej bardzo wazna.

Magda mieszka z rodzina (mezem i Tomkiem) w miasteczku niedaleko Bratyslawy. Cala jej rodzina jest na drugim koncu Republiki a rodzina meza tez nie najblizej. O syna w zasadzie stara sie sama. Oczywiscie nie byl by to jakis wyczyn gdyby nie to, ze mlody wlasciwie od poczatku ma jakas tajemnicza alergie nasilajaca sie mniej lub bardziej w wyniku ktorej zajmuje sie glownie plakaniem (a raczej darciem) albo apatycznym lezeniem a okresami jadlowstretem. Teraz juz jest lepiej i zaczal jesc i spac w miare normanie, ale Magda (dziewczyna mojego wzrostu czyli ok. 170) wazy 47 kg i jest BARDZO ZMECZONA.

Szkoda, ze nie wiedzialam o tym wszystkim wczesniej, to staralabym sie pomoc. Ale i tak pomoc zaoferowalam. dojazd nie jest prosty wiec przed swoja praca przyjechal po mnie jej maz….

musze przyznac, ze jest to pierwszy przypadek w moim zyciu, kiedy w gosci wybieralam sie o 6:25 rano. Ona i mlody nie spali juz od 5, takze oczekiwali ze zniecierpliwieniem. Z powodow obiektywnych nie jestem specjalista w kwestii wychowywania dzieci, ale umiem inne rzeczy. Takze bylam dzisiaj w gosci w charakterze pani jej domu. Ugotowalam obiad dla doroslych i dla Tomka, posprzatalam zabawki i porwalam mlodego na 2 godziny a ona mogla zjesc sniadanie, poczytac gazete i umyc naczynia. Co uwazala za niewyobrazalny luxus. Widac, ze po dlugiej chorobie mlody wytrenowal mame, ktora reaguje na kazde jego jekniecie. Ja nie reaguje, wiec sie nie darl i razem tarzalismy sie po podlodze. Ku jej zdziwieniu, bo ponoc jeszcze nikt nie uspokojil jej dziecka ryczacego krokodylimi lzami. Ha! ona nie widziala jak duze lzy miewala Matylda jak byla mala.

Tak wlasciwie to chcialam napisac o 2 rzeczach:

1. Siostra nigdy  nie wymagala ode mnie ani chyba od nikogo pomocy w opiecie nad dziecmi. Pamietam bardzo bardzo malo wypadkow, kiedy z mlodymi (przynajmniej jak byli mali) zostalam sama. Musze napisac, ze jestem za te pare razy Siostrze wdzieczna, bo teraz potrafie nosic dzidziusie roznej wielkosci i jakos tak zwykle sie dogadamy. Umowmy sie, nie chcialabym byc niania, ale dzieci nie uciekaja przede mna z krzykiem.

2. Magda zarabiala duzo wiecej niz maz, wiec teraz po zaplaceniu hipoteki zostaje im bardzo malo pieniedzy. Maz swojej pracy nienawidzi i chce zeby sie wymienili na urlopie macierzynskim, bo malym zajmuje sie chetnie. Ona jest szalenie zmeczona opieka nad dzidziusiem (bylo trzeba go nosic), ktory juz nieomal wyzdrowial ale… najlepsze kolezanki Magdy postanowily zorganizowac polowanie na czarownice. Jak wspomniala, ze mysli o tym, zeby wrocic do pracy choc na kawalek etatu i zeby dzieckiem zajmowal sie maz albo opiekunka… jedna napisala, ze jest wyrodna matka (poziom patologii opisala ponoc ze szczegolami) a druga, ze nawet nie bedzie komentowac takiego pomyslu, bo powinna sobie uswiadomic, ze straci najlepszy czas z zycia dziecka.

Jestem przekonana, ze kolezanki mialy dobre umysly, ale i tak mysle, ze powaznie przeginaja. Jest oczywiste, ze Magda nie pojdzie do pracy do czasu kiedy mlody nie wyzdrowieje, ale potem czemu nie? Nie rozumiem jak mozna kogos osadzac za taki czy inny wybor. jesli same chca siedziec w domu z dziecmi do matury, prosze bardzo… ale w wyzej opisanej sytuacji kiedy maz chce ja zastapic, ona zarobi wiecej i (choc to smiesznie brzmi) troche odpocznie, to powinny wspierac ja w jej wyborze. Tak wiec pomiedzy gotowaniem a noszeniem bajtla przekonywalam ja, ze dzieci zwykle nie umieraja od kontaktu z dobra, starannie wybrana niania a niektore nawet sa padrecznikowymi przykladami szczescia, viz: Matyldna i Niedzwiadek.

Krotko mowiac: jestem przeciwko gwalceniu ludzi. kazda para i czlowiek jest inny i w tak okropnie skomplikowanych sytuacjach przyjaciele powinni stac po stronie dotycznego a nie przekonywac do jedynej slusznej wiary. Houk!

JA – BLOGGER

Odpowiadajac na pytania Polaquity…

1. Czy to moj pierwszy blog?

Pierwszy. W dniu swoich 12 urodzin zaczelam pisac pamietnik i dosyc intensywnie pisalam go do matury (nawet pytania maturalne mam) a blog to w pewnym sensie kontynuacja tego pamietnika. Forma sie zmienila, ja sie zmienilam, tylko literki pozostaly. Niedlugo po tym blogu zalozylam polkiwpradze.blox.pl

2. jak długo go prowadzisz?

od 9 pazdziernika 2005, poza drobnym wypadkiem, wlasciwie bez przerwy.

3. dlaczego zaczęłaś/-łeś?

Do pisania bloga zachecila mnie moja Frenemy – Daria. Jesen roku 2005 spedzalam w Hiszpanii, w Salamance na kursie jezykowym. Mieszkalam razem z infantylnymi potworami z Niemiec, Holandii, USA i innych. Niewatpliwie nie bylam w tym czasie w najlepszej kondycji psychicznej, mieszkanie w tym przemilym towarzystwie z pewnoscia nie poprawialo mi humoru. Internet byl tylko na jednym miejscu w mieszkaniu – na kanapie w duzym pokoju. Spedzalam tam dlugie godziny. Dziewczeta gromadnie przechodzily najgorszy, samodzielny etap okresu dojrzewania. Piwo lalo sie strumieniami, papierosy byly wszedzie, dziw, ze po kucni nie chodzily karaluchy wielkosci nosorozcow. Na dworze szaro-buro i deszcz, wiec nie mialam szansy uciec. To byl czysciec. Dzieki blogowi udalo mi sie nie zwariowac. Kazdy wpis celebrowalam godzinami i bardzo, ale to bardzo staralam sie widzec pozytywne strony aktualnego stanu swiata.

4. co ci blog daje i czym dla ciebie jest?

Blog to moja tablica ogloszen. Taki wieczorny przeglad mysli w srodku dnia. Czasem opisuje jakas codzienna tragedie i jak koncze to sama sie z siebie smieje, ze to przeciez drobnostka, bez znaczenia wiec o co kruszyc kopie. Z pewnoscia blog jest dla mnie forma autoterapii. Sama sobie tlumacze, ze jest dobrze. Bywa, ze jak jest mi bardzo zle niektore wpisy przed opublikowaniem przepisuje X razy, starajac sie ujac pozytywna strone problemu. Nie chodzi o przekonanie czytelnika, ze jest dobrze, ale samej siebie, ze nie jest zle. Problemy to zwykle dobrze przebrane mozliwosci. Blog jest dla mnie rowniez forma rozmowy z ludzmi, ktorych lubie. Staram sie pisac prawde, wiec blog moge uznac za przydlugi list. Sa rzeczy o ktorych nie pisze, bo nie chce mi sie kreowac rzeczywistosci jezeli nie moge napisac prawdy.

Blog to rowniez potwierdzenie, ze jesli cos mnie interesuje, to potrafie byc systematyczna. Z ciekawostek Pan Boski jest dumny, ze tak dlugo pisze blog i ze jednak ktos mnie czyta… i cieszy sie jak glupek z kazdego komentarza. Nawet jezeli w jakims wpisie nabijam sie z niego. Jak wie, ze przeskrobal i ze o tym pisalam, 10 razy kaze mi sprawdzac czy byly jakies komentarze i potem sie – ustnie- komentatorom tlumaczy .

Blog pozwala mi usystematyzowac mysli.

Nigdy nie mial byc dzielem sztuki. Juz dawno wpadlam na to, ze nie potrafie napisac wielkiej literatury, ale jak trzeba umiem ponabijac sie z rzeczywistosci.

Last but not least: pisze blog po polsku. W domu mowie po czesku, w okolicy slucham slowackiego, w pracy zwykle czeski albo angielski. Blog to sposob jak nie zapominac slow.

Moje ulubione blog:

http://bedrunka.blox.pl –> tam sie nie dostaniecie, to bardzo prywatny blog. Tak jak ja potrzebuje czytelnikow i ciesze sie z kazdego komentarza, Bedrunka sama wybiera swoje audytorium. Jeden z nielicznych blogow, ktore przeczytalam CALE. Znamy sie rowniez w realu (juz)

http://epeprice.blox.pl/html –> dla mnie Zaba. teraz juz pisze malo. "poznalam" ja jak miala tak z 16 lat a w glowie wiele smutnych mysli. Przyznaje, ze troche sie o nia balam. Przezylysmy razem kilka lat, pare zmian adresu a teraz Zaba jest juz studentka – gratulacje!

http://hanula1950.blox.pl/html –> Hanula. Jedyny "prominentny" blog ktory regularnie odwiedzam. Z Hanulka dzieli nas wszystko; zainteresowania, sposob zycia, wiek i ulubione formy przedstawiania tresci. No i co? No nic. I tak czytam jej blog codziennie, bo jest to niezwykle zyczliwa osoba i kazdego dnia czeka na mnie wysmakowana porcja dobrego humoru. Hanula to dobry czlowiek. Malo?

http://lapolaquita.blox.pl/html –> w przeciwienstwie do mnie ma talent literacki. Kiedys napisze bardzo popularna ksiazke, bedzie bogata a ja bede wszystkim mowic, ze ja znam. Taki mam plan.

http://oholismic.blox.pl –> od Oho dowiedzialam sie, ze lesbijka to nie ufoludek i nie trzeba uciekac z krzykiem. Ciekawa, kontrowersyjna dziewczyna i jakos tak z 2,5 roku temu ustalilysmy, ze sie blogowo adoptujemy. Duzo sie od niej nauczylam.

http://zamiastlistow.blox.pl –> kolejna dama zyjaca w ukryciu. Jezyk ciety jak brzytwa, fantastyczne poczucie humoru i absurdu. Bardzo chcialabym ja poznac osobiscie. Oho twierdzi, ze bardzo warto.

http://kryzyswiekuredniego.blox.pl –> umysl i jezyk wygimnastykowane. Uwielniam inteligentnych ludzi. Oto jeden z nich.

Nie pisze o tych co nie pisza: Carljin i Oli. Jedno jest pewne, tak jak w wypadku literatury na blogach szukam zycia nie sztuki.

I tak bym musiala jeszcze pisac i pisac… Co ciekawe jest bardzo niewiele nie-bloxowych blogow na ktore zagladam.  Na widok onetowych blogow zwykle dostake wysypki, a na blogspot zagladam tylko dla http://karuzelazmadonnami.blogspot.com/ –> ale cos mi mowi, ze ona przeszla z bloxu.

Ale mi sie dlugo napisalo.

ADIOS AMIGOS – ZNALAZLAM PRACE

No i stalo sie. Za pare dni opuszczam Bratyslawe. Nie na zawsze, bede tutaj wpadac co chwile ze wzgledu na Pana Boskiego. Jednak wiekszosc czasu bede spedzala w Pradze.

Tak wlasnie, dostalam prace. Juz dzisiaj moge powiedziec, ze pierwsze miesiace to bedzie szalona jazda bez trzymanki. Wczoraj oficialnie skonczylam etap zamartwiania sie czy znajde prace a zaczelam zamartwiania sie czy mnie nie wyrzuca po pierwszym tygodniu. Ale jak mowi kolezanka: nie ma Einsteinow, jesli nie ja to kto?

Co to za praca? wlasciwie to sama jeszcze dokladnie nie wiem co sie bedzie dzialo. Pierwsza mysl, ktora wpada mi do glowy to fakt, ze moge marzyc o czym chce i tak skoncze w IT. Kryzys idzie, nie ma co krecic nosem. Powinno byc fajnie. W teamie bede miala 14 chlopa… tez piknie.

Jak wiesz bardzo sie staralam znalezc prace w Blavie, ale miasto jakos mnie nie chcialo. No to pojechalam do wiekszego no. I udalo sie. Boski tez nie chce tu zostac do smierci, sam woli Prage, wiec jakos przezyjemy. Bardzo ale to bardzo fajnie bylo byc kotem kanapowym Boskiego na tych pare miesiecy. Na poczatku katastrofa a potem sie bardzo przyjemnie przyzwyczailam.

Obiecalam, ze ku pokrzepieniu serc potrzebujacych przygotuje krotka historie moich niepowodzen, do jednych sie przyznalam do innych mniej, zeby nie straszyc…

DUZA AGENCJA REKLAMOWA (na mojej ulicy) – moja pierwsza rozmowa: 1. bylam ubrana jak zakonnica a  tu super coolova agencja 2. nie pialam zachwytow nad agencja, choc znam wszystkie ich osiagniecia, bo… a nie wiem dlaczego uznalam, ze slodzenie to nie jest wlasciwy sposob na zyskanie pracy. 3. oni uwazali, ze da sie zarzadzac 20 osobowym teamem bezposrednio, ja uwazam, ze bezposrednio to tak 4-6 osobami, bo na wiecej nie ma czasu. Po miesiacu na moja wyrazna prozbe odpowiedzieli, ze mam sie pasc…

DUZA FIRMA TELEKOMUNIKACYJNA (HR) – przeszlam przez rozmowe w agencji, przeszlam przez rozmowe z potencialna szfowa, a potem bylo assessment center. Przyklad zadania: Twoja podwladna nie potrafi sobie poradzic z problemem X, masz ja motywowac tak aby sama znalazla rozwiazanie, ale nie mozesz jej podac konkretnego rozwiazania. Super. A potem ta niby "podwladna" na cokolwiek co mowilam odpowiadala " ale ja nie wiem, ale ja tego nie potrafie zrobic, ale gdybym wiedziala, to bym to zrobila sama, ale powiedz mi co mam zrobic". Efekt: nie wzieli ani mnie, ani mojej kontrkandydatki. Rozmowa byla w sierpniu a oni ciagle szukaja, najwyrazniej nikt nie jest dostatecznie dobry. W kazdym razie jestem wdzieczna za ciekawy feedback. Wlasciwie jest to jedyna firma co do ktorej zaluje, ze mnie nie wzieli.

BANK V BLAVE (projekty)- to bylo zaraz po tym jak Boski dowiedzial sie w jak zlej kondycji jest jego firma. Powiedzial, ze absolutnie nie moge pracowac w Blave, bo on daje wypowiedz. Wypowiedzi nie dal, sytuacja sie troche ustabilizowala, za to ja wypadlam na rozmowie BARDZO ZLE. To bylo moje apogeum mowienia zlych rzeczy o sobie przyklad: powiedzialam, ze " z moim ukrainskim akcentem nie powinnam miec kontaktu z klientami" . Po rozmowie poszlam sie utopic w maslance, ale juz nie zadzwonili. Prawde mowiac wcale sie nie dziwie.

FIRMA PRODUKCYJNO HANDLOWA (HR) – to byl przelom, to ta rozmowa po angielsku o ktorej pisalam. Od polowy rozmowy pan mi wypominal, ze nie pracowalam w HR w korporacji, wiec bylo wiadomo, ze po filipkach, ale zdolalam nie powiedziec o sobie nic zlego. I zaczelo sie dziac troche lepiej.

POLSKI BANK W PRADZE (specjalista)- to byla k-va masakra. Najpierw agencja, potem rozmowa z personalna i z potencialnym wspolpracownikiem, potem z z-ca dyrektora polakiem, potem z dyrektorem. 3 razy nieomal dokladnie te same pytania. I maglowanie: silne strony, slabe strony. jesli zarzadzalam ludzmi, to  dlaczego chce isc na pozycje specialisty? co planuje robic za 1,3,5, 20 lat (to nie zart, na to wszystko sie pytali) itd… za kazdym razem 1- 1,5h. A wszyscy jakby sie najarali: pelen zachwyt, zero niedogodnosci w pracy, absolutna extaza. Cytuje dyrektora" w naszej firmie ludzie pracuja na duzo gorszych warunkach niz mogliby dostac w innych a pchaja sie drzwiami i oknami". Wszystko bylo ok az do ostatniego spotkania z dyrektorem: od razu mi powiedzial, ze jestem zbyt konserwatywnie ubrana i czy aby sie przystosuje (bylam w CZERWONEJ bluzce, bo juz mi innych ciuchow nie starczylo, a gosc mi mowi konserwatywnie). Na tej rozmowie powiedzialam pare rzeczy, ktorych bym nie powiedziala gdyby mnie czlowiek sila nie zmuszal. Zabawne jest to, ze na te pozycje sie nadawalam. Znam potrzebne jezyki (a polski potrzebuja jak sol), znam sie na produkcie o ktory chodzilo, robilam podobne rzeczy. A do tego chcialam stosunkowo mala kase. Werdykt brzmial: nie nadaje sie do teamu. No chyba nie, ja bym sie od tej slodkosci pozygala zaraz na wstepie. Zupelnie szczerze oni stracili szanse miec mnie a nie odwrotnie.  To jest ta firma w ktorej przed ostatnia rozmowa przeplakalam pol nocy ze strachu, ze mnie wezma. Nie wzieli. Niesmak pozostal.

BANK W PRADZE – czekam na rezultaty pierwszej rozmowy

TA FIRMA W KTOREJ BEDE PRACOWAC – poslalam CV do agencji, w ciagu tygodnia mialam rozmowe, za tydzien nastepna juz w firmie dzien pozniej poznalam ludzi z ktorymi bede pracowac. Nagle wszystko bylo proste. Czlowieka ta to miejsce szukali ponoc rok. Zobaczyli, padlismy i od wtorku zaczynamy walczyc.

Podsumowanie: najpierwsze CV poslalam 30.7 w odpowiedzi na ogloszenie, na profesia.sk, takze ponad 3 miesiace poszukiwan. Kazda agencja poslala mnie tylko na 1 rozmowe. Nie wiem dlaczego wybrali mnie akurat do tej firmy ale zamiast pytac dlaczego, bede sie stara potwierdzic, ze byl to dobry wybor.

Bardzo dziekuje Siostruni, Dziewczynom i Wam wszystkim za cirpliwosc i niezlomna wiare, ze sie uda. Udalo sie. Ale to dopiero poczatek:) O nowych strachach bede informowac na biezaco, dzisiaj pozwole sobie na optymizm.

Wszystkim zalamanym poszukujacym przesylam fure usciskow i niezwykle wazna informacje: to, ze cie akurat tutaj nie chca, nie oznacza, ze jestes idiota.

ZADZWON DO MNIE, KOTKU

Pan Boski utopil swoj telefon. Nie wnikajmy w szczegoly w czym dokladnie, wazne, ze telefon lezal w wodzie 3 dni i poniekad nie dziala. Simka jest w porzadku. Rano wzial moj slowacki aparat, zeby miec chociaz jakis kontakt ze swiatem.

Przed godzina dostaje maila: jaki masz numer telefonu? odpisuje +420 606 10…. Boski pisze: nie czeski, slowacki, zebym mogl do Ciebie zadzwonic.

Biorac pod uwage, ze rano sam wydlubal slowacka karte z telefonu i polozyl na stole a telefon wzial do pracy, przypuszczam, ze teraz ma nadzieje, ze simka na stole zacznie dzwonic.

Albo ja mam jakas old-fashion sim-karte, ktora nie dzwoni, albo mi Boski troszke zgupl w czasie weekendu. Poza tym wszyscy zdrowi:)

CIASTO Z POCIAGU

Siedze i marnuje czas na udawaniu, ze wcale a wcale nie musze zaczac sie pakowac choc o 15:55 znowu wyjde na dworzec. Do pociagu zapakuje sobie tyle pracy (szkola, ciekawe ustawy i inne) zebym caly czas udawala, ze jestem bardzo zadowolonym pasazerem i wcale sie nie nudze. Jakbym nic nie miala to umre z nudow, a tak bede bardzo zajeta. Mieszkam w tej Blave juz 8 miesiecy i chyba raz bylam tutaj 2 tygodnie w kawalku, ciagle jest jakis niezwykle istotny powod, ktory sklania mnie do podrozy. auuu

Zanim odejde upieke Panu Boskiemu ciasto wg przepisu Bedrunki. Mowila, ze zawsze sie udaje i ja jej bede wierzyc.

JA – CZYTELNIK

Zaproszona przez Polaquite (http://lapolaquita.blox.pl/html) z przyjemnoscia dolaczam sie do czytelniczych zwierzen…

1. O jakiej porze dnia czytasz najchetniej?

O kazdej wlasciwie. Tylko, ze nie zawsze. Sa dni i tygodnie kiedy na czytanie przeznaczam caly wolny czas, sa takie kiedy nie czytam nieomal wcale. Ale jesli czytam to czytam non stop 🙂

2. Gdzie czytasz?

Ostatnia glownie w pociagu:) A tak serio: w Bratyslawie w fotelu. W przadze na kanapie. Potrzebuje duzo swiatla.

3. Jesli czytasz (na lezaco) w lozku, to czytasz nachetniej na plecach czy na burzuchu?

Oj nie za czesto czytam w lozku, bo nie mam dobrej lampy w sypialni. Jesli juz sie tak stanie, to siedze oparta o sciane z poduszka za plecami, albo zupelnie wyjatkowo leze na boku. Lubie jak mi wygodnie, bo jak zaczne czytac to wpadam do innego swiata i nie mam ochoty z niego wychodzic…

4. Jaki rodzaj ksiazek czytasz najchetniej?

Jakby to napisac, zeby nie sklamac. Dobrze napisane ksiazki lubie czytac. Chetnie przeczytam wywiad-rzeke z Bartoszewskim, choc nie jestem pasjonatem historii, albo "Czlowiek istota spoleczna" Aronsona, choc to w pewnym sensie ksiazka naukowa, albo "Szalenstwa Majki Skowron", choc juz dawno wyroslam z tematu. Lubie ksiazki, ktore sie dobrze czyta. Jako czytelnik nie latam zbyt wysoko, za to z radoscia. Nie lubie sie meczyc przy czytaniu.

5. Jaka ksiazke ostatnio kupilas?

"Nowy marketing w internecie" D. Kaznowskiego (ma blog kaznowski.blox.pl –> nawiasem mowiac 🙂

6. Co czytalas ostatnio?

Zwykle czytam kilka ksiazek jednoczesnie. Wybiore jedna. "Očekávání" S. Horsi Zbior krotkich, zabawnych opowiadan z bardzo nieoczekiwanym zakonczeniem.

7. Co czytasz aktualnie?

"Jmenuji se Červena" O. Pamuka. Przyznaje, ze sie troche mecze… Dzisiaj w pociagu Kaznowskiego. Swietna lektura, polecam:)

8. Uzywasz zakladek czy zaginasz osle rogi? Jesli uzywasz zakladek, to jakie one sa?

Kiedys mialam do ksiazek nabozny stosunek. Dzisiaj wiem, ze to ksiazka jest dla mnie a nie odwrotnie. Uzywam zakladek – w tej roli wystepuje pierwszy lepszy kawalek papieru, ktory znajde. Przyznam sie do innego grzechu… w swoich ksiazkach podkreslam i robie notatki na marginesie. Wcale sie nie wstydze. Moje ksiazki wiedza, ze to z milosci.

9. Co sadzisz o ksiazkach do sluchania?

Dla osob niedowidzacych lub slepych swietne rozwiazanie. Dla mnie… nie za bardzo, jestem w stanie sie skupic na przyklad na powiesci czytanej w radiu. Za to ostatnio w Ameryce czytalismy na glos przewodnik i wszyscy byli zachwyceni (nawet Matylda costam zalapala –> po czesku, nie ze glupia)

10. Co sadzisz o ebookach?

To chyba przyszlosc. Tyle, ze ja kocham papier. Internet, notebook to dobre miejsce na czytanie newsow. Literatura a juz bezwzglednie poezja moim zdaniem ma miec forme liter na pachnacym papierze….

 XXX

Tyle o mnie….Kogo bym chciala poznac z literackiej strony… Hanula juz u siebie pisala, wiec nie ma co wyzywac po raz drugi. Tak wiec, jesli znajda chwile czasu… poprosze o  zabranie glosu Kobiete w kryzysie http://kryzyswiekuredniego.blox.pl/html i Carljin moja kochana http://carlijn.blox.pl/html jak kiedys zajrza w te strony…

btw jestem v Blavie. W srode jade do Pragi. Bueee

KAMYK NA SZCZESCIE

Odezwala sie bratyslawska Lola. Czy pojde na obiad. Pojde. A to ona przyjedzie do centrum. Zdziwilam sie, ze pierwszy raz ma czas i ochote przyjechac do mnie do centrum. Alleluja, przynajmniej ja nie bede sie musiala tluc autobusem.

Okazalo sie, ze poza obiadem mamy jeszcze odwiedzic pewien sklep. Magiczny sklep ezoteryczny. Zaraz kolo domu mam takie cudo, a nie wiedzialam.

Weszlysmy do srodka. Wszystko drewniane, ladne, czyste jak to w takich sklepikach bywa. Bardzo lubie te atmosfere ksiazek i kamykow, kart do tarota i lusterek kazdej masci. Nie lubie zapachu kadzidelek.

Lola miala jasny plan.

Tu mala dygresja. Lola jest wysoka, szczupla bladynka. Doskonale ubrana, starannie uczesana, generalnie blysk. Do tego swietnie wyksztalcona. Jak idziemy razem zawsze sie czuje jak duzo biedniejsza siostra z sierocinca (ale nie ma co sie dziwic jak chodze w jeansach). Lola jest troche mlodsza niz ja i od 4 lat nie miala dluzszej znajomosci a od 2 zadnej znajomosci. Lola rozpaczliwie potrzebuje chlopa.

Tak wiec: Lola miala jasny plan i tym podzielila sie ze sprzedawczynia. Najpierw chciala karty anielskich symboli. Te przynosza pomoc w wielu zycowych sytuacjach jak rowniez uzdrawiaja. Zakupila 2 talie. Do tego ksiazke, zeby wiedziec ktora bije, bo o kartach slyszala tylko od sekretarki.

Karty ma najpierw rozrzucic po calym mieszkaniu, bo BARDZO oczyszczaja energie i przynosza emocjonalny spokoj.

Nastepnie pani slyszac o klopotach wybrala dla niej lusterko z 6 kulkami. Takie lusterko stawia sie na parapet i to pobudza energie, ktora przyciaga partnerow plci meskiej (panowie zakupuja lusterka z 2 kulkami, dziala na baby).

Poza lusterkiem kupila rowniez kamien powtornie polaczonych kochankow(zabijcie mnie nie pamietam nazwy)  w srebrze! (gdyby kupila w zloscie przyciagala by wylacznie panow – lwy). Pani powiedziala, ze zwykle do 3 dni od zakupu wybrany pojawia sie na horyzoncie.

Potem przyszedl czas na czyszczenie energii: wybrala bardzo skuteczne kadzidelka oczyszczajace, ktore wygonia zla energie pozostawiona przez robotnikow urzadzajacych jej mieszkanie.

Wszystko razem: 3000 SKK ale w zasadzie dobry deal, jak sie uda ma rozwiazane wszystkie zyciowe problemy.

Stalam obok niej i cierpliwie asystowalam przy zakupach, bylo to ciekawe doswiadczenie.

Bardzo, ale to bardzo trzymam kciuki, zeby te wszystkie karty, kamienie i ksiazki swietnie zadzialaly. Wtedy przyjde do sklepu, powiem pani co mnie meczy i kogo chcialabym wyrzucic z mysli a kogo znalezc wsrod przyjaciol a pani powie: to ten kamyczek, prosze powiesic na srebrnym lancuszku i spelnia sie wszystkie marzenia.

Wystarczy kamyczek, kamyk na szczescie. Trzeba tylko wierzyc.

MOTYLE W BRZUCHU

Obudzilam sie z motylami w brzuchu. Siedze przed komuterem i czytam o zyciowym cyklu produktow, ale w zasadzie moglabym latac. Nosi mnie. Wiem, ze cos sie zbliza, chce zeby nadeszlo, bo zmiane potrzebuje jak sol i cala jestem oczekiwaniem. Takie motyle az bola. Chandrycza sie ze mna i nie chca powiedziec, czy to co nadejdzie bedzie dobre czy zle i czy nadejdzie. Nadejdzie i bedzie bolec ale moze bedzie przez chwile cudownie.

Ja chce juz latac. Bede latac. Kiedy? dlaczego? gdzie? z kim? Czekam.