No i stalo sie. Za pare dni opuszczam Bratyslawe. Nie na zawsze, bede tutaj wpadac co chwile ze wzgledu na Pana Boskiego. Jednak wiekszosc czasu bede spedzala w Pradze.
Tak wlasnie, dostalam prace. Juz dzisiaj moge powiedziec, ze pierwsze miesiace to bedzie szalona jazda bez trzymanki. Wczoraj oficialnie skonczylam etap zamartwiania sie czy znajde prace a zaczelam zamartwiania sie czy mnie nie wyrzuca po pierwszym tygodniu. Ale jak mowi kolezanka: nie ma Einsteinow, jesli nie ja to kto?
Co to za praca? wlasciwie to sama jeszcze dokladnie nie wiem co sie bedzie dzialo. Pierwsza mysl, ktora wpada mi do glowy to fakt, ze moge marzyc o czym chce i tak skoncze w IT. Kryzys idzie, nie ma co krecic nosem. Powinno byc fajnie. W teamie bede miala 14 chlopa… tez piknie.
Jak wiesz bardzo sie staralam znalezc prace w Blavie, ale miasto jakos mnie nie chcialo. No to pojechalam do wiekszego no. I udalo sie. Boski tez nie chce tu zostac do smierci, sam woli Prage, wiec jakos przezyjemy. Bardzo ale to bardzo fajnie bylo byc kotem kanapowym Boskiego na tych pare miesiecy. Na poczatku katastrofa a potem sie bardzo przyjemnie przyzwyczailam.
Obiecalam, ze ku pokrzepieniu serc potrzebujacych przygotuje krotka historie moich niepowodzen, do jednych sie przyznalam do innych mniej, zeby nie straszyc…
DUZA AGENCJA REKLAMOWA (na mojej ulicy) – moja pierwsza rozmowa: 1. bylam ubrana jak zakonnica a tu super coolova agencja 2. nie pialam zachwytow nad agencja, choc znam wszystkie ich osiagniecia, bo… a nie wiem dlaczego uznalam, ze slodzenie to nie jest wlasciwy sposob na zyskanie pracy. 3. oni uwazali, ze da sie zarzadzac 20 osobowym teamem bezposrednio, ja uwazam, ze bezposrednio to tak 4-6 osobami, bo na wiecej nie ma czasu. Po miesiacu na moja wyrazna prozbe odpowiedzieli, ze mam sie pasc…
DUZA FIRMA TELEKOMUNIKACYJNA (HR) – przeszlam przez rozmowe w agencji, przeszlam przez rozmowe z potencialna szfowa, a potem bylo assessment center. Przyklad zadania: Twoja podwladna nie potrafi sobie poradzic z problemem X, masz ja motywowac tak aby sama znalazla rozwiazanie, ale nie mozesz jej podac konkretnego rozwiazania. Super. A potem ta niby "podwladna" na cokolwiek co mowilam odpowiadala " ale ja nie wiem, ale ja tego nie potrafie zrobic, ale gdybym wiedziala, to bym to zrobila sama, ale powiedz mi co mam zrobic". Efekt: nie wzieli ani mnie, ani mojej kontrkandydatki. Rozmowa byla w sierpniu a oni ciagle szukaja, najwyrazniej nikt nie jest dostatecznie dobry. W kazdym razie jestem wdzieczna za ciekawy feedback. Wlasciwie jest to jedyna firma co do ktorej zaluje, ze mnie nie wzieli.
BANK V BLAVE (projekty)- to bylo zaraz po tym jak Boski dowiedzial sie w jak zlej kondycji jest jego firma. Powiedzial, ze absolutnie nie moge pracowac w Blave, bo on daje wypowiedz. Wypowiedzi nie dal, sytuacja sie troche ustabilizowala, za to ja wypadlam na rozmowie BARDZO ZLE. To bylo moje apogeum mowienia zlych rzeczy o sobie przyklad: powiedzialam, ze " z moim ukrainskim akcentem nie powinnam miec kontaktu z klientami" . Po rozmowie poszlam sie utopic w maslance, ale juz nie zadzwonili. Prawde mowiac wcale sie nie dziwie.
FIRMA PRODUKCYJNO HANDLOWA (HR) – to byl przelom, to ta rozmowa po angielsku o ktorej pisalam. Od polowy rozmowy pan mi wypominal, ze nie pracowalam w HR w korporacji, wiec bylo wiadomo, ze po filipkach, ale zdolalam nie powiedziec o sobie nic zlego. I zaczelo sie dziac troche lepiej.
POLSKI BANK W PRADZE (specjalista)- to byla k-va masakra. Najpierw agencja, potem rozmowa z personalna i z potencialnym wspolpracownikiem, potem z z-ca dyrektora polakiem, potem z dyrektorem. 3 razy nieomal dokladnie te same pytania. I maglowanie: silne strony, slabe strony. jesli zarzadzalam ludzmi, to dlaczego chce isc na pozycje specialisty? co planuje robic za 1,3,5, 20 lat (to nie zart, na to wszystko sie pytali) itd… za kazdym razem 1- 1,5h. A wszyscy jakby sie najarali: pelen zachwyt, zero niedogodnosci w pracy, absolutna extaza. Cytuje dyrektora" w naszej firmie ludzie pracuja na duzo gorszych warunkach niz mogliby dostac w innych a pchaja sie drzwiami i oknami". Wszystko bylo ok az do ostatniego spotkania z dyrektorem: od razu mi powiedzial, ze jestem zbyt konserwatywnie ubrana i czy aby sie przystosuje (bylam w CZERWONEJ bluzce, bo juz mi innych ciuchow nie starczylo, a gosc mi mowi konserwatywnie). Na tej rozmowie powiedzialam pare rzeczy, ktorych bym nie powiedziala gdyby mnie czlowiek sila nie zmuszal. Zabawne jest to, ze na te pozycje sie nadawalam. Znam potrzebne jezyki (a polski potrzebuja jak sol), znam sie na produkcie o ktory chodzilo, robilam podobne rzeczy. A do tego chcialam stosunkowo mala kase. Werdykt brzmial: nie nadaje sie do teamu. No chyba nie, ja bym sie od tej slodkosci pozygala zaraz na wstepie. Zupelnie szczerze oni stracili szanse miec mnie a nie odwrotnie. To jest ta firma w ktorej przed ostatnia rozmowa przeplakalam pol nocy ze strachu, ze mnie wezma. Nie wzieli. Niesmak pozostal.
BANK W PRADZE – czekam na rezultaty pierwszej rozmowy
TA FIRMA W KTOREJ BEDE PRACOWAC – poslalam CV do agencji, w ciagu tygodnia mialam rozmowe, za tydzien nastepna juz w firmie dzien pozniej poznalam ludzi z ktorymi bede pracowac. Nagle wszystko bylo proste. Czlowieka ta to miejsce szukali ponoc rok. Zobaczyli, padlismy i od wtorku zaczynamy walczyc.
Podsumowanie: najpierwsze CV poslalam 30.7 w odpowiedzi na ogloszenie, na profesia.sk, takze ponad 3 miesiace poszukiwan. Kazda agencja poslala mnie tylko na 1 rozmowe. Nie wiem dlaczego wybrali mnie akurat do tej firmy ale zamiast pytac dlaczego, bede sie stara potwierdzic, ze byl to dobry wybor.
Bardzo dziekuje Siostruni, Dziewczynom i Wam wszystkim za cirpliwosc i niezlomna wiare, ze sie uda. Udalo sie. Ale to dopiero poczatek:) O nowych strachach bede informowac na biezaco, dzisiaj pozwole sobie na optymizm.
Wszystkim zalamanym poszukujacym przesylam fure usciskow i niezwykle wazna informacje: to, ze cie akurat tutaj nie chca, nie oznacza, ze jestes idiota.