JAK ZALATWIC SPRAWY NA CIZINECKE POLICI I NIE ZABIC PANIENKI Z OKIENKA?

  1. polecany jest trening. Za 4-5
    razem czlowiek mniej wiecej moze oczekiwac co panienka znowu wymysli a w ten sposob
    przygotowac sie psychicznie
  2. naucz sie czeskiego, albo
    wziac ze soba tlumacza przysieglego. Wariant a) jest lepszy bo latwiej sie
    przylizuje a to bardzo usprawnia prace panienek
  3. zaopatrzyc sie w ksiazke “Jak
    przestac sie martwic i zaczac zyc” . Czytanie w kolejce pozwala ograniczyc
    czarne mysli, jest tam tez wiele sposobow jak poradzic sobie np. w wiezieniu
    po ewentualnym zabojstwie.
  4. zanim walnie sie piescia w
    namiastke stolu policzyc do 10, to bedzie powolne walniecie i pani nie
    zauwazy (jesli was zauwazy, dzis czekalam 15 przy pustym okienku z panienka a ona sobie pisala cos waznego)
  5. trenuj samokrytyke i dystans
    do samego siebie. To przeciez jasne, ze jestes idiota skoro nie wiesz, ze w
    ubieglym tygodniu zmienil sie formular G-45. Bylo napisane w lewym dolnym
    rogu tablicy ogloszen!!! Juz wczoraj!
  6. wez ze soba wszystkie dokumenty
    jakie masz w domu, kto wie, moze instrukcja obslugi pralki tez moze sie
    przydac!?
  7. nie przejmuj sie tym, ze w
    kolejce dla mieszkancow Unii polowa mowi po chinsku a druga ma paszporty
    wypisane cyrylica. Odpadna przy wstepnej selekcji: licz 4-5 minut na
    kazdego bez tlumacza, 2 na tego z tlumaczem. Spokoj wodza.
  8. wytrwaj. Jesli nie wytrwasz
    dzisiaj, jutro czeka Cie powtorka z rozrywki!
  9. gadaj sobie z reszta cierpietnikow, po 20 minutach jest niezla zabawa jak sie trafi fajna grupa

A tak dla potomnych i nowoprzybylych: teraz to jest luzik. Przed wejsciem do Unii trzeba
bylo miesiac wczesniej zaczac chodzic na psychoterapie i nieomal spac w
spiworze pod drzwiami, zeby dostac numerek.

Pouczona doswiadczeniem, zaopatrzona we wszystkie dokumenty, takze nie
bylo zadne “surprise!” zmienilam pobyt trwaly i mam czeski PESEL wpisany do
potwierdzenia o trwalym pobycie. A to wszystko za jedyne 2 godziny! (bylam
chyba 9 w kolejce). Niezly gosc ze mnie!

Uwaga: za tydzien praska cizinecka policie przeprowadza sie po raz
kolejny. Gdzie? Pozostaje na razie tajemnica. Czyli jakby co do wtorku na
Pankracu. Polecam! (lepiej niz kiedys na Olsanske)

A JA JADE NA WAKACJE!

Hotel ma
czas na potwierdzenie rezerwacji do srody. Takze pss, zeby nie zapeszac. Na
wszelki wypadek teraz sie ciesze, lepiej chociaz teraz niz wcale:) Jedziemy na wakacje!!!! W koncu. W bardzo
idiotycznym terminie (od tego piatku czyli w srodku listopada), w bardzo dziwne na
te pore roku miejsce (Wyspy Kanaryjskie dokladniej Tenerife),
ale sama podroz jest niezwykle wskazana.

Ostatnio mam
wrazenie, ze nerwy, ktore zwykle mam dosc dobrze ukryte przeniosly sie tuz pod
skore. I ciagle mam takie dziwne pomysly jak na przyklad to, ze jesli ktos cos
obiecal to powinien dotrzymac slowa. Mysle, ze tydzien (ja juz pisalam miesiac,
buu) w Hiszpanii pomoze mi wrocic do wewnetrznej rownowagi.

Jedziemy z
Panem Boskim. W zwiazku z tym wczoraj zaplacil tylko zaliczke za stol i 6
krzesel do “kuchni”. Stwierdzil, ze skoro my mozemy czekac az to wyprodukuja to i oni moga zaczekac az zaplacimy reszte a w tzw. miedzyczasie, jesc:)

Apropos
Pana Boskiego. W piatek ogladalismy Wiadomosci, a tam gadaja cos o atakach w
Afganistanie. Pan Boski przypomnial sobie o Darii (tej z linku, kolezanki z LO)
i mowi:

PB: – myslisz,
ze Darunia jest szczesliwa w tym Afganistanie?

Ja: – chyba
tak, to dla niej prestizowa sprawa “pomagac” w takim kraju

PB: –
prestizowa, w Afganistanie? Przeciez tam nawet nie ma gieldy??!! 🙂 )))

Gadaj z
Gupim 🙂

Musze
jeszcze tylko poinformowac pracodawcow, ze nie bedzie mnie 5 dni roboczych
(przyznalam sie do 4… jeszcze ten jeden), odwalic duzo pracy, ktora niestety
jakby tylko ja. I jedziemy… w gory (na Teneryfe jest najwyzsza gora Hiszpanii),
bo z Panem Boskim morze to tylko z okien hotelu zobacze:)

PIERWSZY WEEKEND W NOWYM DOMU

Domek
(mieszkanie) jest cudowne. Ma wiele wad, miedzy nimi wielkosc, ktora nie
pozwoli nam mieszkac tam do smierci (hi hi:) Poza tym mnie zachwyca. Jest w nim cicho
(no kibel wydaje odglosy bo mieszkamy na parterze), przyjemnie i dobrze mi tak.

W sobote
odwiedzily mnie Polki w Pradze, czesc wlacznie z latorosla, wzglednie druga
polowa. Nawiezli prezentow (kwiatek, wazonik, filizaneczki, swieca piekna, wiktualy itd…).
Byli wyrozumiali dla stanu wyposazenia naszego mieszkania. Na 10 osob,
przypadaly 4 krzesla i jeden fotel! (wszystko pozyczone) I zgodnie twierdzili, ze tez im sie domek podoba! (sprobowali by nie:))), zartuje, no!)

Pana
Boskiego tradycyjnie nie bylo. Pasl sie w gorach u mamusi. Nawet sie zmartwil
jak sie dowiedzial jaka byla impreza. Zjadl ostatki przynajmniej:)

Myslalam,
ze po powrocie nastapi druga czesc piatkowego ataku pod znanym tytulem “kobieta
jest odpowiadzialna za porzadek, a Ty masz tutaj burdel”, ale okazalo sie, ze
moje niedzielne lizanie podlog spelnilo standardy ISO i Pan Boski dal mi spokoj.
Wiec wieczor byl fajny. Nawet udalo nam sie w Ikea kupic za duza, niepotrzebna
szafeczke, ktora bedziemy musieli oddac. Ale to nas tylko ubawilo. Zaczyna sie
dobry tydzien. Czuje to w kosciach. Serio!

NIE OTWIERAJ TEJ STRONY W PRACY!

Dostalam
namiar od Wojtka i zamierzam sie podzielic. Bardzo trudno sie oderwac,
uprzedzam, poniewaz strona moze miec gleboki wplyw na czas, ktory w pracy
poswiecacie na prace. Jest to stronka z cytatami z chatow, icq i tym podobnych.

Tadam…. Proponuje
zaczac od strony TOP
à http://bash.org.pl/top/p/1/

Pare
drobnych przykladow:

A: przetłumaczysz mi tekst?
B: ok wal
A: "ty pierdolony chuju z tą swoją pierdoloną bandą
pojebów"
B:to będzie tak…
"Szanowny marszałku, wysoka izbo"
B:lol chodziło mi na angielski 🙂

XXX

jak wyszedlem z metra na swietokrzyskiej, to podchodzi do mnie 2 gosci i jeden mówi:
B: "sorry, Hybrydy club?"
to to mu wytlumaczylem po angielsku gdzie to jest
podziekowal
B: i do tego kolegi swojego mówi: "kurde, zeby jakis obcokrajowiec tlumaczyl mi gdzie w Warszawie sa kluby"

XXX

jesli moj wybor na kogo bym glosowal w wyborach na
prezydenta Warszawy byl uzalezniony od jakosci billboardow kandydatow,
to chyba bym glosowal na whiskasa w sosie :/

XXX


A: Słyszałeś !!!?
B: co?
A: Kaczyński nie chce już być prezydentem.
B: pierdolisz?
A: Pojutrze koronacja.
B: Muahahaha

XXX


A: achhhhh,jestem taka rozpalona..
A: moja muszelka jest taka wilgotna …
A: moje opalone cialo pragnie cie tygrysie
B: a propos, wiesz ze lepper nie jest juz ministrem?

XXX

XXX

ostatnio trafil do nas do serwisu telefon
i opisem usterki:
"telefon gubi zasieg. Nie chodzi mi tu o jakies zadupia tylko
o centrum miasta Chojnowa"
?????

XXX

Pain> obczaj motyw
Jak bylem w szkocji pojechalismy do Tesco
kolega podchodzi do kasy, kasjerka do niego:
– "Dzien dobry"
 
on zdziwiony sie pyta: "z polski?"
– A ona: "Nie, kurwa z Wietnamu"

XXX

  • Cała
    sytuacja dzieje się na antenie Radia Zet.
    redaktor: Dzień dobry panu!
    maz: Dzień dobry!
    redaktor: Dzwonie do pana z Radia Zet. Proszę powiedzieć nam (jest
    pan na fonii), jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił pan tego ranka?
    Jeżeli pan powie to wygra zestaw mebli kuchennych.
    maz: Kochałem się z moja żoną.
    redaktor: Bardzo dobrze. To jedna rzecz już mamy. Proszę powiedzieć
    nam gdzie pan się kochał z żoną?
    maz: W kuchni.
    redaktor: Mamy wiec już dwie najintymniejsze rzeczy, jakie pan
    robił tego ranka. Zestaw mebli kuchennych jest już prawie pański. Jeszcze
    musimy zadzwonić do pana żony i jeżeli ona potwierdzi pańskie słowa, to
    wygrali państwo konkurs!(Redaktor dzwoni teraz do żony tego faceta)
    redaktor: Dzień dobry pani!
    <żona> Dzień dobry!
    redaktor: Dzwonie do pani z Radia Zet. Wcześniej rozmawiałem z pani
    mężem i zapytałem go, jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił tego ranka.
    Jeżeli potwierdzi pani to, co powiedział mąż, to wygrali państwo zestaw
    mebli kuchennych!Proszę wiec powiedzieć nam, jakie dwie najintymniejsze
    rzeczy robiła pani tego ranka?
    <żona> (po chwili wahania i namowach męża na antenie radia):
    Kochałam się dzisiaj rano z mężem.
    redaktor: Bardzo dobrze – mąż powiedział nam to samo. Proszę nam
    jeszcze powiedzieć gdzie?
    <żona> O nie, tego już nie powiem!
    maz: Kochanie powiedz panu redaktorowi, ja już wcześniej
    powiedziałem, bardzo cię proszę!
    redaktor: Jeżeli pani powie gdzie i będzie się zgadzało z tym, co
    powiedział mąż, to przypominam, ze wygrają państwo zestaw mebli kuchennych

    maz: Kochanie no powiedz panu redaktorowi gdzie – ja już mu
    wcześniej powiedziałem, nie wstydź się!
    <żona> (po chwili wahania): w pupę….
    * Teraz w radiu nastąpiła konsternacja. A potem wszyscy ze śmiechu na
    glebie.
    redaktor: Bardzo dobrze! Wygrali państwo zestaw mebli kuchennych!

MADROSC MATYLDY

Matylda
zauwazyla, ze ze smiercia kogos w rodzinie zmienia sie caly swiat, nawet
rzeczy, ktore pozornie nie maja nic wspolnego. “Nawet Agradabla kupila
mieszkanie po tym jak Babcia umarla”. Matylda ma chyba racje. Wszystko sie
zmienia.

EKIERKA W SUKIENCE

Przebrala sie
miarka. Wewnetrzna miarka w mojej glowie. Ostatnia godzine pracy spedzilam
wczoraj w krokodylich lzach i oczywiscie z czerwona !!!! buzia. Wlasciwie nic sie
nie stalo. Ale… informatycy nie zdarzyli przygotowac programu do testow na
takim poziomie, zeby przeszlo glatko wiec chyba nie bede mogla pojechac na
Wszystkich Swietych, co mnie martwi strasznie bardzo (mysle nad pojechaniem na
1 dzien… co oznacza 2 noce w pociagu). Ubezpieczalnie dostaly fiola i przestaja
sie im podobac dokumenty, ktore sami nam dali jakies dwa tygodnie temu, co
oznacza kolejne programowanie. Do tego Pan Boski z entuzjazmem zgodzil sie,
zeby spal u nas wczoraj kolega, ten sam, ktorego nie chcial klopotac w zwiazku
z przeprowadzka. Bo biedak nie ma gdzie spac w Pradze (mieszka tu jego brat!).
U nas balagan jak po ataku kosmitow, a tamten MUSI u nas spac. Przyjaciel. A w niedziele by mu rece odpadly??? Wszystko razem
doprowadzilo do spazmow. Wyrozumiali koledzy z pracy “nie zauwazyli”, ze wygladam jak burak i lkam. Dziekuje.

Wieczorem
zaczelo sie sprzatanie. Ja ulozylam wszystkie ksiazki, jedzenie, talerze,
zostaly tylko ubrania. Przedtem umylam szafki oczywiscie (bo to syf straszny wg. Pana Boskiego)

Pan Boski
wymyl lodowke w asyscie kolegi. Wieczorem byl z siebie bardzo dumny ile
zrobilismy. W tym momencie musialam sie zaczac smiac.

Dzisiaj
jest lepiej. Ide na jakies szkolenie i chyba jednak wyrusze w 30 godzinna podroz, zeby
polozyc kwiatki na grobie Mamy. Mowila, ze bede ryczec jak jej nie bedzie.
Mowila. I wyjatkowo miala racje.

NO I MAMY SWOJ WLASNY BALAGAN!

Przeprowadzilismy
sie. Byla to operacja skomplikowana, zeby nie powiedziec karkolomna a jednak
zakonczona sukcesem.

AW
przeprowadzala sie do naszego poprzedniego mieszkanka, a my do “swojego
mieszkanka”. Panowie: moj i AW robili co mogli, zeby operacje skomplikowac, ale
dzieki naszej cierpliwosci obylo sie bez rekoczynow. Co znowu? Otoz: Panu
Boskiemu mial pomagac 1 (slownie: jeden) kolega, ale Pan Boski nie chcial go przeciazac
i powiedzial, zeby sie jednak nie klopotal przyjazdem. BO ON NIE WIEDZIAL, ZE
MAMY PRZEPROWADZIC WSZYSTKO JEDNEGO DNIA! Nie mowiac o tym, ze wrocil z gor i darl
sie na mnie, ze nie ZUPELNIE wszystko jest spakowane, ale tylko 96%. No niech
go!

Nasza grupe
przeladunkowa uratowala pani G. Cudowna kobieta, malutka ale silna jak tur,
ktora pomogla bardzo, gdyby nie ona lazilibysmy z 3 godziny dluzej!

Dla odmiany
maz AW pomocnikow mial. Tyle, ze umowil ich na poniekad inna
godzine niz ta o ktorej moglismy sie przeprowadzac (2h wczesniej). Bo zeby oni mogli sie
wprowadzic, my potrzebowalismy klucze od nowego, zebysmy sie mogli wy-prowadzic. No i zaczeli znosic wszystko
na swiecie do i przed nasze poprzednie mieszkanie co bardzo nam pomagalo jak
juz dostalismy klucze. Typowe: przyniesli swoja pralke zanim zostala wyniesiona
nasza… wiec tej ich nie bylo gdzie wlozyc. Albo
zastawili lozko w ktorym bylo million toreb z rzeczami do przeniesienia. Powrzucali fotele tak troche miedzy pudelka…

Ale to
szczegoly! Wszystko poszlo jak z platka
! Nasz ponad 28m duzy pokoj jest zawalony
milionem kartonow, toreb placakow i nie wiem czego jeszcze. Mamy troche
zabalaganione to mieszkanko. Dzis spoznilam sie do pracy, bo robilam herbate:)

Powoli zaczynamy
odktywac “trupy w szafie”: 1. jedna plaaama na “kafelku” w kibelku. 2. 3 mm rdzy na kaloryferze w
lazience 3. lazienka jest mikroskopijna, bardziej niz nam sie wydawalo :))))) 4. drzwi w lazience bede
wymienione w ramach gwarancji.

Ale zalet tez jest duzo: podlogi i drzwi sa
najpiekniejsze na swiecie, taras jest na
prawde ogromny (nie wiem co niby mamy robic z tarasem na parterze, ale jest
piekny) itd, itd

Mieszkanie wydawalo mi sie mniejsze niz jest (56m) wiec rano przekopalam plany i okazalo sie…, ze ma tyle ile powinno. No cuda!

Spalo sie
nam doskonale. Pan Boski twierdzi, ze spal tak dokladnie jakby umarl. Ja, nie
az tak dokladnie, bo go ze 4 razy budzilam, ze wzgledu na chrapnie. Poza tym spalo mi sie
bardzo dobrze, nie wiem co mi sie snilo, bylo tego duzo, ale zadne straszne rzeczy, czyli git!

DOBRA, PRZYZNAJE…

– indeksy
zgubilam ja w pracy. Mea Culpa. Pan
Boski zostal oskarzony i skazany niewinnie.


pozwolenie na pobyt zgubil on. Sad polubowny odroczyl wykonanie egzekucji.

– czeski
pesel – poszukiwany. Ktokowilek widzial, ktokolwiek wie… przewidziana nagroda!

Wczoraj
wracalam z pracy z zaprzyjaznionym panem z ubezpieczalni. Gadalismy o domach,
ze niby pod Praga tansze. Wiec sie powymadrzalam, ze Siostra to dom zbudowala
za 2 mln.

Pan mowi: – ze to chyba niewielki.
Ja: – ,ze
akurat. Dzieci Siostry juz podrosly. Corka za 8 lat idzie na studia to sie
wyprowadzi.
Pan: – czyli
ma 10 lat, a wy juz wiecie, ze pojdzie na studia???
Ja: – no,
wiemy. Co by miala innego zrobic?

W takich
chwilach zawsze mi sie przypomina jak Passent napisal, ze jemu jest obojetne
gdzie Agatka bedzie studiowala, czy to bedzie Oxford czy Yale… My tez moglysmy wybrac miejsce (w Polsce..:)

Matylda
(cora Siostry) tak jak Agata Passent tez juz ma wstepne plany: Harward (nie
zartuje, sama sie pytala, czy moze sobie wybrac, bo jesli tak to ona juz wybrala).

Siostra
bedzie musiala sprzedac dom…choc malutki:)

DEFEKT MOZGU FACETOW –> PANIKUJE PANIKUJE

Zgubily sie
indexy. Koza zjadla. Ten z Uniwersystetu Lodzkiego i ten z U. Karola.

A ja je
potrzebuje na gwalt. A zaczelo sie od gwaltownych krzykow w poniedzialek.

Pan Boski,
w ataku paniki zaczal nas pakowac zanim wrocilam z pracy. W ciagu godziny udalo mu
sie haotycznie spakowac wszystkie ksiazki i teczki w ktorych mam wazne
dokumenty. Spakowal to zbyt piekne slowo. Wpierodil wszystkie rzeczy do
plecakow, ktore teraz sa tak ciezkie, ze nie moge ich nawet przesunac a co
dopiero podniesc. Do worow wWwalil rowniez teczki. A w teczkach skarby: pozwolenie na
pobyt trwaly, indexy, czeski pesel i duzo innych dokumentow na ktorych mi zalezy. Ta,
wydarlam sie na niego, bo na calej podlodze lezaly jego ciuchy a on zaczal od
moich ksiazek, ktore byly na swoich miejscach. No i o zgrozo teczek rowniez.

Tyle, ze
chyba nie wlozyl wszystkich teczek tam gdzie twierdzi + pomogl jeszcze drobnymi
porzadkami… w efekcie nie mam dokumentow. A bardzo je potrzebuje. Musze
udowodnic, ze mam wyzsze wyksztalcenie, zeby dostac uprawnienia brokera
ubezpieczeniowego.

Poza tym
indexy zwlaszcza ten z Karola potrzebuje do szkoly. Tak po prostu. A one niet
wcielo je. Ziemia sie zapadla. Zawsze je klade na jedno miejsce, tak samo pozwolenie
na pobyt trwaly (ale to sa 2 rozne miejsca) – indeksow na swoim nie ma, zniknelo
tez miejsce w ktorym przetrzymuje pozwolenie. Ja mam kontrolowany balagan on ma haotyczny porzadek. Zabije jak psa.

W
poniedzialek rozpetala sie 82 wojna domowa. We wtorek mu przeszlo… a od wtorku
do dzis wyrywam sobie wlosy z glowy w poszukiwaniu roznych dokumentow.

Indeksow
nie znalazlam. i zle mi. Panikuje. To by bylo straszne gdyby sie nie znalazl!
Lodzki to 5 lat wspomnien, Karola… ciagle jeszcze potrzebuje. Powinnam byla
zabic go w poniedzialek. Przynajmniej moglabym to rozpakowac i mialabym szanse
znalezc potrzebne dokumenty. Auuuuu

Znajdzie sie, znadzie sie, znajdzie sie!!!! (Znajda konkretnie) –> pozytywne myslenie dziala ponoc. ZNAJDA SIE!!!

A ostatnie
dwa dni spedzilam na szkoleniach i rozmowie w ubezpieczalni.Potem mialam czas na pakowanie, ale nie. On musial po swojemu. Zmienie przedmiot badan na: o ile procent mniej efektywnie dziala mozg faceta w sytuacjach stresogennych? 250%??

POLKI W PRADZE

Jak slusznie
przypomniala Pani I., blog “Polki w Pradze” obchodzil wczoraj
1. urodziny. Wiele wody od zalozenia blogu uplynelo, wiele zmienilo sie w zyciu Polek w
Pradze, z Pania I.
na czele. W moim tez. I wlasnie dlatego nie bede mogla wziac udzialu w
oficjalnych urodzinkach, bo Pan Boski oglosil, ze dzisiaj zaczniemy sie
pakowac. Coz. Sila wyzsza.
Nasza
kobylka u plotu coraz bardziej realna, nie bede z nim walczyc.

Drogie “Polki
w Pradze”!
Samych pozytywnych zmian w 2 roczku zycia, zyczy, Agradabla.
Dzisiaj
pare tysiecy kilometrow blizej niz przed rokiem, a jednak troche dalej, ale
ciagle cieplo i z najlepszymi intencjami.