CISZA, PRZED BURZA?

Kolejne szkolenie zakonczone testem. 30p. na 30 mozliwych. To jest ta optymistyczna strona medalu, ta mniej wesola wyglada tak, ze chodzac na szkolenia dla doradcow inwestycyjnych mam nieodparte wrazenie, ze trafilam do szkoly specjalnej. Ci wspaniali doradcy maja wielkie klopoty z odpowiedzeniem na bardzo, ale to BARDZO proste pytanka. A potem niby ida i mowia komus jak zarobic kokosy… moze Duch Swiety ich olsni w drodze?

Wczoraj odbylo sie spotkanie Andrzejkowe. Ku smiechu niektorych i ciezko ukrywanym zalu innych moj but pierwszy przekroczyl drzwi mieszkania Pani I., czyli podle starej tradycji mam stan zmienic na mniej panienski w roku przyszlym. NIEDOCZEKANIE! Niby co by sie zmienilo gdybym sie nazywala Boska?

Ale sama impreza byla przyjemna. Najadlam sie jak bak. Tak bardzo, ze ciezko mi sie w nocy spalo. Mily to stan.

Jutro najprawdopodobniej bede musiala wyruszyc znowu w gory. Pan Boski teskni za Pania Matka, a ja jej juz z 2 miesiace nie widzialam.
Nie chce mi sie, bo zimno tam bedzie. Boscy starsi maja spory dom na wsi, ktory standardowo w zimie jest niedogrzany. Zawsze mi pokazuja, ze kolo kominka jest AZ 21C a ja im mowie, ze temperatura odczywalna jest jakby nizsza i, ze jakbym sie rozpadla to maja w paczce do Polski poslac, Siostra zakopie w ogrodku (zakopiesz, co?). Pan Boski uwaza, ze kwestia odczuwania zimna jest u mnie psychologiczna. I ja mu juz zaczelam przytakiwac, ale jak jest ponad 30C to dla odmiany jemu sie psychika psuje w tempie kosmicznym, a mnie jest akurat.

Innymi slowy, nie mam wiekszych problemow. Praca mnie denerwuje, ale co tam. Dzisiaj bylam na szkoleniu i dostalam 30 na 30, miszczuniu jestem.
Ide sie pasc! A co u Was?

PIERWSZY DZIEN W SZKOLE

Jak obiecalam tak zrobilam. Dzieki uprzejmosci J. udalo mi sie znalezc mila Pania, ktora bedzie mnie uczyla czeskiego. Nie wiem ile lekcji wytrzymam, bo niezwykle leniwe ze mnie stworzenie, a J. tak niedoscignionym wzorem w nauce, ze bedzie wstyd, ze oj! W kazdym razie postanowilam sprobowac. Tyle lat tu mieszkam a pisze ciagle jak wiesniak. Nawet gdybym sie nauczyla malutko, to zawsze cos. Teraz juz nie moge powiedziec, ze NIGDY NIE MIALAM ZADNEJ LEKCJI. Mialam! Sztuk 1!
Oglaszam urbi et orbi, zebym miala motywacje. Bo to obchiach tak zrezygnowac po 2 lekcjach. Do konca roku wytrzymam. A mam nadzieje, ze i do konca przyszlego. Tak mi dopomoz…
No i zebym jeszcze sie troche pouczyla, bo czego jak czego ale konwersacji to mi raczej nie brakuje. Koniec ogloszenia.

P.S.
Po niedzielnym kryzysie Pan Boski zmienil sie w golebia. Siostra stwierdzila, ze to pewnie alergia na rodzine (ze niby moja). Ale nie, ja go znam. To bylo skrzyzowanie 2 silnych alergii: 1. alergii na weekendy w Pradze a nie w gorach, 2. alergii na balagan… z przedwaga ten pierwszej, bo w sprawie drugiej zasadnicze zmiany nie nastaly.

ZDJECIA, III


Pare zdjec dla poprawienia humoru. Mam nadzieje, ze sie spodobaja:) tym razem rowniez Hiszpanii a konkretnie Tenerife i la Gomera

Nie wiem jak sie przekreca obrazki… to jest Ocean obok domu

Pan Boski w drodze z el Teide, a nadworny fotograf pedzi za nim! Ma za soba jakies 18km tego dnia, fotograf ok. 9 km

Serduszkowe uprawy…

uwielbiam zrobic zdjecia tym potworkom. Zobacz jakie ma sliczne paluszki!

Bolid o dumnej nazwie autobus. Nie dosc ze mikroskopijny to jeszcze jezdzil 3 razy na dzien (la Gomera)

Jeszcze raz Pan Boski … to male w wodzie!

c.d.n.

SYNDROM SZTOKHOLMSKI

„Syndrom sztokholmski – stan psychiczny, który pojawia się u ofiar
porwania lub u zakładników, wyrażający się odczuwaniem sympatii i solidarności
z osobami je przetrzymującymi. Może osiągnąć taki stopień, że osoby więzione
pomagają swoim prześladowcom w osiągnięciu ich celów lub w ucieczce przed
policją.

Syndrom ten jest skutkiem psychologicznych reakcji na silny stres oraz
rezultatem podejmowanych przez porwanych prób zwrócenia się do prześladowców i
wywołania u nich współczucia.“

Czasem jak slucham wywodow Pana Boskiego na temat mojej beznadziejnej osoby wsrod
ktorzych przewazaja informace na temat mojego bezgranicznego balaganiarstwa,
niezdyscyplinowania, pracoholizmu itd itd zaczynam sie zastanawiac czy nie
wyszlam przypadkiem z Kreditbanku w Norrmalmstorg i nie probuje przekonac
lozy szydercow, ze Pan Boski nie jest taki zly choc, czasem palma mu odbija.

Ostatnie wypalmowanie nastapilo w niedziele, poniewaz, uwaga: w czasie 26 godzinnych
odwiedzin Siostry z rodzina niedostatecznie poswiecilam sie utrzymywaniu porzadku. Pole walki:
56m 2 , obsada: czworo doroslych i dwoje zupelnie nieanemicznych dzieci, a ja smialam zajmowac
sie czyms innym niz sprzataniem.
Powiedzial mi: to co? moglas tez posilkow nie
przygotowywac, zeby byc "bardziej z nimi", myjac naczynia tez mozna
rozmawiac.
I ja je kurnia mylam!!!
W akcie kary mnie na noc do kuchni wywalil!

Tlumaczy go tylko to, ze
wczoraj przyczolgal sie z wlasnej woli i zlozyl autokrytyke. A nastepnie
nie widzac nadziei na calkowite odpuszczenie, wywalil do kuchni rowniez siebie, tym samym
nas z misiem (nieomal) zrzucajac z materaca. Pewnie liczy, ze go nie
zastrzele z luku. Otoz zastrzele, ale moze przesune egzekucje (jak zwykle).

LIST Z DALEKIEGO KRAJU

Jeszcze tak
zupelnie nie zrezyglowalam z nawyku porannego przegladania polskiego internetu.
Juz nie poznaje niektorych nazwisk, wielkie afery wydaja mi sie nie
tak znowu wielkie no i troche mi wstyd, ze w czele kraju oficialne stoi dwoich
takich co ukradli… ale nastepnego ranka znowu wracam na Onet i WP.

Ostatnio
strony znowu poszarzaly w zwiazku z tragedia w Kopalni Halemba.

Cale zycie
mieszkalam vis a vi kopalni i tuz obok Centralnej Stacji Ratownictwa Gorniczego.
Pamietam czasy pochodow pierwszomajowych, na ktore jako dziecko chodzilam z
wielka radoscia a juz z zupelnie wielka jesli moglam niesc flage.

Byly
festyny z nagrodami (nawet takimi jak: pralka automatyczna:) a kolo domu
kopalnia postawila stadion. Teraz Slask umiera. Moze nie caly, ale ten dla mnie
najwazniejszy … Bytom.
Warszawka i spolka szybko zapomniala, ze Warszawa nie odbudowala sie sama i ze
ciezka kasa za wegiel nie byla reinwestowana na Slasku, ale w poniekad mniej
rozwinietych, mniej przemyslowych czesciach kraju. Teraz Slask jest be. Brudny,
dziurawy i strasznie kosztowny. Najlepiej zabic dechami i zalozyc tablice:
Uwaga! Wejscie na wlasna odpowiedzialnosc! Murzyn zrobil swoje, murzyn moze
odejsc.

Polska
przypomina sobie o gornikach jak jest jakas tragedia. I wtedy czytam madre
wywody “goroli” jak to nalezy wypompowac metan ze skal, a tak wlasciwie to moze
ktos ten wybuch jednak przezyl. Moze ludzie na Slasku nie maja tak twardej skory
jak gdzie indziej, ale kontakt z 1500 C
przezywaja niezwykle rzadko. Nie szukajcie wytlumaczen i winnych. Natury sie nie przeskoczy.

Wbrew pozorom nie pochodze z rodziny gorniczej i nie
bronie ucisnionych z domowego ogrodka. Tyle, ze przez 18 lat zycia na Slasku
nie bylam glucha i slepa. Kiedys na Slasku byly pochody a gornicy mieli
poczucie misji. Teraz umieraja tak samo, tyle, ze rodziny maja jeszcze wiekszy starch,
bo gornicy to niewyksztalceni barbarzyncy, ktorych nikt nie chce. Tak, umieraja podobnie jesli nie na dole to w konsekwencji pracy w cudownym srodowisku. I tak samo jak kiedys ratownicy gorniczy mowia o piekle pod ziemia. Panstwo chce dac 23 osobom po 30 tys. zlotych odszkodowania, a ja czytam, ze pol Onetowego swiata sie burzy. Ludzie!? 30 tysiecy Wam szkoda? zapytajcie sie swojego Wojta ile ukradl w zeszylym roku? Ten co ukradl a rozdaje tez by sie mial zasmiac jak w myslach powtorzy te kwote. Kto z Was wezmie 30 tysiecy za Tatusia, za Syna, za Dziadka?

Smierc to na Slasku normalna sprawa. Bez egzaltacji, bez szumu, mogla spotkac kazdego i kazdy gornik z ta mysla musi isc codzienne do pracy. Czy powinien zarabiac wiecej od wyksztalconych szczurow wlacznie ze mna? Zastanow sie czy bys sie wymienil, ZANIM odpowiesz.

FRYZURA NA DOBRA ZABAWE!

Juz po 10 probie udalo mi sie ujarzmic bloxa i wlozyc zdjecie. To dawno obiecane z Sevilli pt. Agradabla tez ma wlosy:) Mam fure innych zdjec, ale w jakims gigantycznym formacie, wiec jeszcze nie dzisiaj…

Dla wytlumaczenia: tak Hiszpanki w Sevilli czesza sie na Feria de Abril. Jak widac tez bylam Hiszpanka…

ESTO TAMBIÉN PASARÁ (To tez minie)

Nadal jest
we mnie duzo wakacyjnego spokoju. Chodze do tej pracy, patrze sie na tego
szefika, ktory na 2000000% musi wyleciec, bo za cholere nie potrafi robic tego co
powinien i rece mi opadaja. Ile czasu jeszcze zostalo? Do jego konca, do konca
projektu?

Najgorsze
jest to, ze ja w ten projekt juz nie wierze, wiec nawet bujanie w oblokach nie
wchodzi w gre. Ach jo. Martwienie praca jest przeciez takie nierozsadne. Jak
jest slaba, powinna byc tylko dodatkiem do zycia, nie jego sensem. Po co robic sobie
z mysli pieklo? Nie robie nic zeby pracy zmienic, to w jakim celu sie
zamartwiam? Ze strachu. Standardzik. Poprosze dwa kontrastrachy w pigulce!

WYSPA, SCARPY (nie skarby) I SMART WINGS cz. 1

Owszem, pokusa
zostania wystapila juz pierwszego dnia pobytu, kiedy to Pan w rent-a-car zaczal
sie zachwycac, ze potrafie klapac w kilku jezykach. W
kazdym razie Pan wspominal, ze wystarczy zapytac a zarabialabym na pewno wiecej
niz EUR 1500. Takze Nocna-Zmianko, gdyby co, to ponoc wystarczy zapytac. I nie
rob sobie iluzji, ze ja te jezyki znam na jakims piorunujacym poziomie. Chcialabym, ale niestety nie znam 🙂

Odpowiadajac
na kolejne pytanie. SCARPA to wloska (chyba) firma produkujaca obowie specjalistyczne.
Specjalnosc: gory; gory chodzenie, gory wspnianie, gory narty itd.
Buty typu “scarpa
chodzenie” dostalam na 3 roku studiow (czyli hmm jakies 9 lat temu?) i od tego
czasu nosze je nieomal zawsze, nieomal cala zime, plus te czesc lata, jesieni,
wiosny, ktore spedzam w gorach. Biorac pod uwage skrzywienie Pana Boskiego nie
jest tego tam malo. Moja Siostra uwaza, ze w wieku lat 29 powinnam juz posiadac
bardziej wyjsciowe buty, dlatego zyczy im odejscia w niebyt. A scarpy trwaja.
Dlatego moge je z czystym sumieniem polecic. Niezniszczalne.

Smart
Wings/ Travel Servis
to firma z ktora mialam nieszczescie kilka razy latac.
Ostatnio staram sie unikac, ale na przyklad teraz na Kanary wkradla sie pod
nazwa biura podrozy.

Korespondujemy
sobie juz jakis czas ze Smart Wings na temat lotu, ktory udalo mi sie przebookowac.

Maja prawo.
Maja rowniez obowiazek za to zaplacic i to im dzisiaj milo az stanowczo
tlumaczylam.

Informacja
na przyszlosc. Jesli firma lotnicza przebookuje i nie wejdziesz na poklad
samolotu, poniewaz sprzedali za duzo miejsc (sily wyzsze ich oczywiscie
usprawidliwiaja), to masz prawo: 1. dolecec tam gdzie potrzebujesz, w czasie,
ktory odpowiada Tobie (nie pierwszym lepszym samolotem, Ty ustalasz, ktorym
salolotem!) 2. masz prawo na sporarekompensate pieniezna! Wiecej informacji
znajdziesz tutaj http://ec.europa.eu/transport/air_portal/passenger_rights/doc/2005_01_19_apr_factsheet_en.pdf
(btw, jak sie robi takie fajne linky pod tutaj?:)

O Smart
Wings bede jeszcze pisac! I nie bede pisac dobrze!

PRZY MIKROFONIE SLIWKA Z KOMPOTU!

Chcialam
zaczac pesymistycznie, ale nic z tego. Wrocilam. Niestety do pracy tez (do tego
ogranicze pesymizm). Ale bylo bardzo fajnie, a wracalam do superpieknego domku (w
kazdym razie w moich oczach), wiec nie powinnam az tak marudzic.

Wycieczka
byla udana. Malo, byla super fajna! Jak mozna sie bylo spodziewac w naszym "wakacyjnie" **** hotelu (czytaj tak **-*** prawdziwe gwiazdki, ale dla nas to i tak absolutnie swietnie:) byla
masa emerytow i doslownie pare sztuk mlodych, do tych mozna zaliczyc nas. Karmili nas po
angielsku: ciezkie sniadania, przedziwne kolacje. Na poczatku objadalismy sie
jak prosieta, zeby nie kupowac obiadow:)))) po paru dniach przeslismy na
wlasnorecznie produkowane salatki i zaczelo sie nam spac lepiej.

Odczuwalna temperatura
wachala sie pomiedzy 20 a
32 C, temperatury
wody staralam sie nie odczuwac 20C
to dla mnie lod w kostkach. Pan Boski nurkowal! brr

W zwiazku z
hiperaktywnoscia Pana Boskiego wakacje spedzilismy niezwykle aktywnie. Wynajelismy
auto na 4 dni (wychodzi na jakies 24 EUR + 0,7EUR za litr benzyny) i objechalismy
cala wyspe… duzo razy. Tenerife to typowa
wyspa wulkaniczna. To znaczy: tam gdzie akurat nie dowiezli piasku z Sahary
plaze sa czarne, moze blekitne a gory wysokie. Na tej najwyzszej – el Teide
3718m. npm. oczywiscie bylismy. Pan Boski wlazl i zlazl – czyli w ciagu dnia
zmienil wysokosci o 3000m, ja wjechalam a nastepnie weszlam a nastepnie
zlazlam, czyli zmienilam wysokosc o ok. 1700m (na nogach, reszte w kolejce).
Oczywiscie w ukochanych, niebieskich Scarpach. Polecanych przez Gopherka, na
ktorych smierc od lat czeka moja Siostra. W sumie chodze w nich nieustannie od
3-go roku studiow, a to juz pare dobrych lat. Niezniszczalne polecam! Choc…
jedno klejenie mi wlasnie poszlo, ale Pan Boski postanowil je uratowac. Zobaczymy.

Wracajac do tematu: bylismy
rowniez na innych szlakach, bo inaczej PB nie dal by mi zyc.

Jeszcze raz
bardzo dziekuje za informacje o koniecznosci uzyskania pozwolenia na wejscie w
najwyzsze partie el Teide. Trzeba miec sporo samozaparcia, ale udalo sie.
Dlatego zajrzalam w oko wulkanu, zupelnie czynnego (bez bulgotania, wiadomo:). Pewnie
bede wracac do tematu, wiec dzisiaj tylko taki telegram.

Zrobilam 5
rolek zdjec. Niektore powinny byc bajeranckie.

O pracy nie
myslalam absolutnie, az do dzisiejszego ranka. Wspanialy wynik!

Z nowych
pomyslow, w najblizszym czasie mamy zamiar (wiadomo jak to u nas z zamiarami)
udac sie na Kube, zeby jeszcze zobaczyc jak sie zyje za Fidela, bo czas juz mu
chyba dobiega…

Reasumujac,
jestem. Na dniach mozesz oczekiwac informacji o niezwykle niskim
poziomie uslug oferowanym przez firme Travel Servis vel. Smart Wings, jak
rowniez wiele innych, przyjemniejszych opowisci.

PA PA

Papa, pomachal prosiaczek… i nie wiem co zrobil dalej, bo ja spedze jeszcze jakies 3 h w pracy a potem dlugo NIE.

Jedziemy.Zaplacone, potwierdzone i super-fajnie bedzie! A nawet gdyby nie, to juz na 800% lepiej niz w pracy. Odpoczne. Odpoczywam sama mysla o wyjezdzie, to jest bajer, nie?

Planowany powrot: 17.11.06. Ale kto wie, to w sumie jest Hiszpania, wiec manana! Miejcie sie dobrze, a ja moze sie pojawie. Choc watpie. Jestem swiadoma obecnosci Internetu w zagramanicznych krajach (bo Czesia to zadna zagramanica;), ale Pan Boski mi pewnie glowe z plucami powyrywa jesli bede chciala choc spojrzec w strone przybytku ze znaczkiem @.

Pa Pa! I do przeczytania! (juz za wszystkimi tesknie!!!) A.

PS
Gdybym spadla, to dziedziczy Siora (ale ja glupia jestem, juz mi od ubezpieczen odbija, nigdzie nie bede spadac, jakby co to Redbull doda mi skrzyyydddeelll:)

XXX wpis, ktory nikogo nie zainteresowal, a ja sie tak bawilam:))) XXX

KACIK MELOMANA

Pomysl byl
prosty: jedna Polka rzucila haslo, ze idziemy na koncert. Bilety sa za darmo,
mozna rezerwowac na stronce takiej i takiej. Muzyka powazna, nazwiska znane.

Weszlam
na stronke – dobrze zrobiona (to takie zboczenie zawodowe u ludzi z e-commerce),
choc jeszcze nie dokonczona, wiec mysle “czemu nie?”

Zarezerwowalam
bilety dla Pana Boskiego i dla mnie. Podobnie uczylini: G, AW, Pani I.
oraz Polaquita, wszystkie z druga polowa. To lecimy. Pieknie ubrani, po pracy przymknelismy
w bardzo prestizowe miejsce na Male Stranie. Na koncert. Pchamy sie na gore a
tam dwoje drzwi. Jedne, do ktorych prowadza swieczuszki a droga jest wyslana
czerwonym atlasem i drugie, przymkniete.

To walimy
do tych pieknych. “Panstwo na Prezentacje Diora?” Pan Boski: “nie, na JAKIS
koncert” (ach ta delikatnosc Pana Boskiego) “aaa to prosze drzwi obok”.

Za drzwiami
obok bylo juz poniekad mniej elegancko, choc sala przepiekna. Mlody gostek gral
Chopina, Ravela i Bethovena. BARDZO mlody gostek. Okazalo sie, ze to pokaz
szkoly muzycznej, w ktorych dziecieciem w kolysce sama uczestniczylabym… gdyby
nie rejsy:)

Wybor utworow byl bardzo nieprzypadkowy… poza
marszem zalobnym nie znalam zadnego z zaprezentowanych.

Sytuacja
przezabawna. Niby wszyscy lubimy (do pewnego stopnia) muzyke powazna. Ja na przyklad
bardzo lubie koncerty fortepianowe, ale koncert byl lekko-pol-sredni.

Tyle, ze
jak tu sie przyznac, jakby nas nie zachwycil? Wiadomo obciach. Wszyscy niby
lekki zachwyt, ale widac, ze sie kazdemu galy swieca, ze to juz koniec.

Pan Boski
podsumowal: “widac, ze to niezwykle uzdolniony mlody czlowiek, ale musi jeszcze
troche potranowac” taaa, my tez. Zwlaszcza to udawanie 🙂