GOTOWE NA WSZYSTKO

Kazdy
poniedzialkowy wieczor spedzamy z Panem Boskim na fotelu przed telewizorem. Nabijamy
sie jak dziki z “Zoufalych mandelek”. Oczywiscie pod grozba smierci nie moge
tego faktu zdradzic kolegom Pana Boskiego, bo mogliby go zabic smiechem. Ale
oglada.
Serial jest
jedynym powodem dla ktorego ciesze sie na poniedzialek.

Ponadto
wybieramy lozko.

Wybor z 2:
albo A) http://www.nabytekriha.cz/postele_postele/?id=356&startpoc=0&krokpoc=6
Albo B) http://www.nabytekriha.cz/postele_postele/?id=911&startpoc=0&krokpoc=6

(oba w
kolorze A, bon am bedzie pasowalo do podlogi)
Oczywiscie
kazde z nas ma swego faworyta.

Nie mam weny, lece
pracowac, a Ty sie zastanow
.

Aaa chlop mi oszalal. Jak mam go przekonac, ze lozko w duzym powinno byc rozkladane??!!! (bo czasem nas ktos odwiedza, bo jakby byl Banan to musi miec gdzie spac jakby ryczal). Jakbyscie widzieli (aly) fajne rozkladane lozka to prosze linki. Dziekuje! A.

WAKACJE Z DUCHAMI

Od czwartku
do wczoraj bylismy na rodzinnym zjezdzie Boskich na Morawie z okazji dozynek.

Nie bylo zle. Pan
Boski ma fajnego dziadka, ktorego wcale nie docenia. Twierdzi, ze dziadek jest
malomowny. Czemu niby mialby mowic, skoro zawsze jest kompot? Jak sie zagada jest
bardzo fajny. Ludzi tam jest ze 20. Rodzinka jest przykladem,
ze majac 100 hektarow i 250 swinek (1000 rocznie) da sie uzywic, a nawet
jezdzic BMW a jak sie nie ma, mozna sobie fabryke maszyn rolniczych postawic. Tylko trzeba byc dobrym gospodarzem. Oni niewatpliwie sa.

Z nowosci,
okazalo sie, ze nie tylko ja uwazam chlopaka siostry Pana Boskiego za nadetego Buca, rodzinka z Morway rowniez. Alleluja. Zauwazyli rowniez, ze Tatus Pana
Boskiego ma absolutnego swira na punkcie Szwajcarii, ktora jest zrodlem dobra i
genialnosci wszelkiej. Caly czas gada, wszystko co dobre jest ze Szwajcarii
(siostra Pana Boskiego tam mieszka, coreczka Tatusia). Jest w tym ta okrotnie
zaciety, nadety i wszystko mozliwe. Do tego stopnia, ze zapominajac na fakt, ze
moj wlasny osobisty Dziadek Stach studiowal w Zurichu, postanowilam poludniowy
kraj znielubiec. Nadmienie, ze Buc jest Szwajcarem, co zaburzylo moj obraz
swiata, bo wczesniej od Dziadka wiedzialam, ze Szwacarzy sa cichymi,
pracowitymi ludzimi. Nie ten egzemplarz.

Po
powrocie zakupilismy w Ikei sztucce marki DATA. Za miesiac przeprowadzka i niemielibysmy
czym jesc, bo sztucce dostanie w wianie AW. W ramach jej przeprowadzki do nas. A
te Ikeowskie bardzo sie nam spodobaly. No nic, praca nagli. Zyje.

DLACZEGO NIE IDE DO LEKARZA?

Nienawidze byc
petentem. Nieznosze przychodzic do „fabryki“ np. na 11:35, bo jejmosc-Pani
akurat wtedy na 5 minut otworzy swoje okienko. Nastepnie czekac na swoja
kolejke 2 godziny, bo 6 babc i 14 dziadkow warowalo juz od 5:06, zeby dostac
sie wczesniej przed oblicze najjasniejszej/go.

Ok, po jakims
czasie wejde. Co mi jest? Zawsze za malo.

Goraczka
tylko 37,4C?
Eee co to za goraczka. Gardlo niby czerwone, ale nie tak bardzo. Katar, no tak,
karat, ale to maja wszyscy. Nawet na mnie nie spojrzy!


Pani
przyszla po zwolnienie?


Nie,
przyszlam, zeby mnie Pani zbadala!


To
zwolnienia nie chce?


Nie wiem, to nie ja powinnam zdecydowac.


No
to chce, czy nie chce? Jak ma goraczke to moze byc zwolnienie. Ale jest wyzsza,
bo ta to taka mala.


Ale
ja nie miewam wyzszych.

– Bo Pani moda, zdrowa. To co, pisac aspiryne i witamine
C? (Pani zwykle oferuje to, albo antybiotyki, a co?!)


Nie, mam.


To
do widzenia, Pancjenci!!! (w domysle: Ci z prawdziwymi chorobami) czekaja!

Od lat,
zawsze tak samo.

Dlatego nie
chodze do lekarzy.
Laski
bez. Jak kiedys bede miala 42C
to oni przyjda.

___________
NOWOSCI (14:21):
a) podpisalismy umowe o kredyt. Wyglada na to, ze za miesiac bedziemy mieszkac w nowym mieszkaniu!!?? W kazdym razie kasa raczej bedzie:)

b) od jutra do niedzieli bede sie bajerowac z fantastyczna rodzina Pana Boskiego na Morawie, chyba zeby goraczka skoczyla!! to bym 4 dni lezala w lozeczku w Pradze. Obiecuje!!!

PONCZOCHY

Jestem
chora, dlatego Pan Boski zostal wyznaczony do zakupienia mi ponczoch. Rozmiar
M, kosztuja ok 39 CZK, w sklepie znajdziesz je tam i tam, takie jak zwykle,
zwroc uwage, zeby nie za jasne, bo nie ide do komunii, ale i nie za ciemne, bo
wygladaja nienaturalnie. Blyszczace.

Kupil.

CZARNE! Bo jemu
sie az tak ciemne nie wydawaly. Sic! Potem sie przyznal, ze nie wpadl na to, ze
w srodku moga byc inne niz te co pani ma na sobie na pudelku. Polecialam do
sklepu sama, 3 minuty przed zamknieciem, byly 🙂

JA I FLACZEK (TEZ JA)

Stan mojego
duchowego “ja” znacznie sie poprawil. Niestety nie mozna tego powiedziec o cielesnej
powloce. Rano mialam powazne klopoty z przesiadka na Florencu, musialam 4 razy
siadac po drodze, bo.. zachowowalam na cos co przytrafialo mi sie juz wczesniej
a mianowicie: nic mi nie jest, ale nie mam sily.
WCALE (mononukleoze juz mialam, wiec  co?)

Tak bardzo
wcale, ze jak siedze przy stole to wszystko jest ok, ale wyprawa do salki
konferencyjnej jest jak lot w kosmos.
Mam katar, i przytlumione dzialanie wszystkiego co nie jest mozgiem (ten
dziala na standardowych niskich obrotach). Takze zdrowy (przynajmniej chwilowo)
duch w otepionym ciele. Jechalam cala noc w pociagu, ale to nie dlatego. Chyba
przeziebienie. Zeby ciezki atak tzw „meskiego kataru“?

GDYBY BABCIA MIALA WASY

Znowu
przyszlo i meczy. Chyba rzeczywiscie w takich dniach nie jestem przyjemna w
obsludze. Proponowalam Panu Boskiemu, zeby zostawial mnie sama to mi oszczedzi
dodatkowych stresow, ale oczywiscie nie. Powinnam zawsze miec dobry humor. Jego
choroby nie mozna mu wypominac, bo nie ma na nia wplywu, natomiast depresja
jest niepoliczalna, to na pewno jest kwestia zlej organizacji albo czegos
takiego. Moja winna innymi slowy. Moja wina, ze nie ma ksiegowej wiec nie moge
zalatwic potwierdzenia o przychodach, moja wina, ze jest mi tak zle, ze nie mam
ochoty chodzic po sklepach meblowych, moja wina, ze jest mi zle. To co, ze jem
jakies wstretne tabletki, na pewno zle, skoro nie dzialaja. Ale dzialaja,
czasem tylko przychodzi zly dzien. "Normalnym ludziom" zle dni sie nie zdarzaja. Powinnam
byc zadowolona, ze kupujemy mieszkanie i skakac pod gore. A ja jestem
niezdyscyplinowana. Zla jestem po prostu. To, ze on nie szukal mieszkania lata,
bylo ok, bo przeciez nie wiedzial czy z “kims takim” (czytaj: nienormalnym) moglby byc dluzej. To, ze
mnie jest zle akurat teraz to moja wina, przeciez bedzie mieszkanie powinnam
sie cieszyc. Ciesze sie, ale jest mi zle. Fantastyczna dyskusja z jego mama, to tez moja wina, bo gdybym
miala dobry humor to by jej nie bylo. A to co ja spowodowalo? Nieporozumienie
oczywiscie. Gdybym miala…

Babcia
wasow nie ma.

CZEGO SIE BOISZ?

Strach to
takie straszne slowo,nie latwo sie przyznac, ze zyje i w nas. Ale boimy sie.
Wiekszosc ludzi, ktorych znam zyje w swiecie swoich przyznanych, czesciej nie do konca,
lekow. Bo czy ogromna potrzeba utrzymywania przyjaznych stosunkow z wszystkimi
dookola, to nie starch przed odrzuceniem? A negowanie madrosci tych, ktorzy
maja inne zdanie… czy to nie obawa, ze moga miec racje?
Maniakalne dbanie o diete, kondycje, porzadek,
doksztalcanie, etc etc… starch starch starch. Mamy odwage go nazwac?

Ponoc mam nature
ksiedza spowiednika. Znam duzo ludzi i zwykle czesto rozmawiamy o dobrych i zlych
stronach ksiezyca. Ale cicho. Glosno nie wolno o strachu mowic. Wilk z lasu?

Moja lista
strachow jest tak dluga, ze zanudzilaby Cie juz po 1/3. Wiekszosc z nich osobie
patrzacej z innej perspektywy moze wydawac sie absurdalna, jakby zaprzeczenie
mojej osoby. A jednak sa. Zwykle chodzimy razem, ja i starch. Staram sie go
oswoic. Pobic sie z nim porzadnie, pokazac, ze to jednak ja mam ostatnie slowo.
Czesto przegrywam z kretesem. Nie wiem, czy piszac o tym jestem bohaterem czy
raczej tchorzem. Na razie przegrywam. Ale dzisiaj mam ogromna potrzebe walki.

A Ty czego sie boisz?

DOKTORAT

Zaczynam
pisac roczne sprawozdanie dotyczace postepow w przygotowaniu pracy doktorskiej.

Jak zwykle
zalamka. Caly rok nie zrobila nic zwiazanego konkretnie z doktoratem. Owszem
bylam na polrocznym stipendium a w zwiazku z tym zdalam 6 egzaminow, ale samej
materii o ktorej mam pisac na prawde nie dotknelam lewym malym palcem od nogi.

Musze cos
zmienic w swoim zyciu. NOW!!!

Za duzo
pracuje w stosunku do tego jaki jest moj stosunek do tej konkretnej pracy. Pracuje,
a czasem siedze w pracy, bo mam wyrzuty sumienia, ze tego nie lubie, nie zawsze
rozumiem i nie posuwa sie to (nie z mojej winy) w zasadzie w zadnym kierunku. W
duszy jestem dobrym pracownikiem a jak nie moge to sie tym zamartwiam.
W konsekwencji czasu na doktorat malo… Jak
wroce do domu po 11h to naprawde nie chce mi sie ruszyc palcem.

Wlasnie w glowie
ustalilam postanowienia noworoczne. Albo nie, ja je napisze, zebym potem nie
mogla wydziwniac, ze nic nie bylo ustalone.

       
chce
sie uczyc czeskiego

       
chce
zmniejszyc ilosc godzin spedzanych w pracy i zaczac pracowac nad doktoratem
(jakas publikacja kule by miala w koncu powstac!!!)

       
musze
zaczac myslec pozytywnie, bo Ksiezniczka ma racje, ze ogromnie sama siebie
pesymizmem ograniczam!

To wszystko
napisalam podczas trwajacego wlasnie ataku (mam nadzieje,ze bedzie trwal
nieomal do konca swiata) pozytywnego myslenia.

Houk! (nie wiem
jak sie to pisze, ale wiesz co chce napisac!:)

MOKRA

Przyjechala
Kolezanka z roku. Opowiesci do 2 w nocy, o smiesznych czasach, kiedy bylismy na
studiach.
Myslalam, ze sporo
ludzi od nas mieszka za granica, ale nie az tyle!!! Masakra. Pozenieni, czasem
juz nawet dzieci maja.

Ona zostala,
razem z inna kolezanka maja firme. W sumie, w koncu, dobrze im idzie.

Najciekawsze
jest to, ze mozna byc 6!! lat po studiach. Po
raz kolejny musze stwierdzic, ze myslalam, ze tak leciwego wieku sie nie
dozywa.

Fajnie, ze
przyjechala. Mysli inaczej niz ja, niz my tutaj, to przyjemne poznanie. Ma wiecej idealow. Tylko
spiaca jestem.

NORMALNY (?) DZIEN

Wrocilam ze
szkolenia. Przeczytalam maile. Wszystkie, poza jednym. Jakas sekretareczka ze
Slowacji, pewnie znowu zieje ignorancja i bardzo ale to bardzo nie chce mi sie
czytac tego co napisala. Niecierpie impertynencji i nie chce musiec odpowiadac
w podobnym tonie, bo to nie potrzebne, bo to psuje nerwy a zazwyczaj tylko
zaostrza konflikt. BOJE sie otworzyc ten mail. Dobra przeczytam go teraz, a
potem sie wyzloszcze na blogu zamiast jej odpisywac. Zaciskam nos i czytam….

Przeczytalam. Tym
razem nie zaszalala. Napisala w miare normalne, wiec rowniez odpisalam
normalnie. Dobrze, ze nie czekalam jeszcze z godzine bo by mi sie flaczki
poprzewracaly.

Szkolenie
bylo 1,5 dniowe a tuz po nastepowal test. Napisalam 25/25, oczywiscie sasiadki
rowniez. Oczywiscie test byl napisany tak, zeby zdali go wszyscy. Mozna bylo
korzystac z materialow, czyli dalo sie znalezc nieomal wszystko. Ale nikt nie
mial 25. Co pozwolilo mi zabic 3 muchy jedna rana:

  1. dostac uprawnienia na ten produkt
    – czyli cel szkolednia osiagniety,
  2. “doradcy finansowi” z
    siostrzanej firmy padli na twarz, ze tyle punktow!!! (umiem czytac,
    pomaga)
  3. babcia – poradca obok mnie,
    naturalnie rowniez dostala 25 punktow, bo udalo mi sie ja przekonac, ze
    wybrane przeze mnie odpowiedzi sa bardziej prawdziwe niz te jej prawdziwe.
    Niezmiernie ja to ucieszylo! Powiedziala, ze ja to strasznie dowartosciowalo,
    ze ten test zdala i to tak dobrze. Przekonalam ja, ze w zasadzie test
    zrobila sama, i ze jest po prostu fantastyczna, a pamiec – zloto, wiec
    Pani cieszyla sie jak dziecko.

Mucha 3
ucieszyla mnie najbardziej:) A teraz mi przestal dzialac blox. Ciekawe co bym
zrobila jakby mi wymazali rok pisania?

…. Nic pewnie,
ale bylabym zla
🙂