SCENKA W SKLEPIE

Mieszkam
nieopodal fantastycznego sklepu typu “NORMA”.
Takie tanie, niemieckie badziewie z jedzeniem, gumniakami i telewizorami na
baterie. Wczoraj udalam sie do onego “sredniomarketu” w celu zakupuenia jogurtu
potrzebnego do przygotowania zapiekanki z ziemniakow i brokolow (pycha).

Stalam w
kolejce z tym jednym jogurtem a przede mna facet. Wygladal bardzo biednie. Pani
kasjerka zaczela liczyc jego zakupy. NORME znam doskonale, wiec zawsze licze.
No i wyszlo mi, ze Pani policzyla za 3 zamiast 2 past do zebow. Gosc sie
oczywiscie nie zorientowal. Wiec mowie mu, zeby sprawdzil rachunek. Mysli,
mysli. No to mowie, zeby sprawdzil ile ma past do zebow? – No dwie. A na
rachunku? – No trzy.

Pani
kasjerka popatrzyla sie na mnie pelnym nienawisci wzrokiem. Oddala Panu 12,90
CZK. Pan zaczal mi dziekowac jakby to bylo 1200 CZK. Ja ukrywalam sie pod lada
przed wzrokiem kasjerki. Po czym Pan odwrocil
sie na piecie… i…. wyjechal wozkiem ze
sklepu. Potem go widzialam jak jedzie wozem przez pol dzielnicy.

Taka bylam
z siebie dumna, ze go uchronilam przed kradzieza 12,90 CZK. No to on ukradl
woz.

ha ha KONFERENCJA

W sobote
bylam na okropnym spedzie zwanym "konferencja grupu finansowej" w ktorej pracuje.
Beznadzieja. Ponad 2000 ludzi, ktorym wciska sie do glowy szalona mysl, ze sa
profesjonalistami w dziedzinie finansow i prawdziwymi doradcami finansowymi. Nigdy
w zyciu bym im nie dala do reki 5 CZK! 
Poubierani z wielkim wyczuciem wiejskiej elegancji – w lepszym wypadku
zielone lub jasno-niebieskie garnitury, plastikowe krawaty i sportowe buty,
kobiety gustowne sukienki w pisy lub kwiaty. W gorszym, lepiej nie mowic…Brrr!

Od 11 do
19:00 przebiegalo puszenie piorek i prezentowanie watpliwych osiagniec. Ludzie
falowali w transie, krzyczeli to co tam chcial prowadzacy. Sluchali marnej
imitacji ABBY. Albo jedli lekko-ciepla bagietke na obiad.

W przemysle
ubezpieczeniowym mowi sie “zrobil/a kariere pomimo iz mial/a wyzsze wyksztalcenie” swieta prawda! Duzo
ciezej manipulowac a tym samym motywowac do pracy kogos kto mysli i jest w
stani obliczyc sobie prawdopodobienstwo sukcesu. Bliskie zeru.

Bylam tam
chyba za kare. W nocy z piatku na sobote autobusem na Slowacje, w nocy z soboty
na niedziele autobusem do Pragi. Chyba ich pogielo!

NIE NIE
NIE! Takie spotkania wywoluja we mnie reakcje obronne. Mam nadzieje, ze nigdy
wiecej!

 

OSZALEJE

Nie wiem dlaczego, ale w firmach w ktorych pracuje IT uwaza ze ma prawo decydowac o tym co znajdzie sie na stronach www. Boo… tu maja tysiac powodow. W piatek o 7:07(tz. jutro bo tu mamy 2 dni swiat) ruszamy a projekt w powijakach, BOOO oni maja tysiac uwag. Utluke jak psy. Ale jak mi to zrobia;)

PRACA NAJLEPSZYM LEKARSTWEM

Od 8:45 jestem w
ferworze walki. Zdarzyłam przeczytać i podpisać umowę o współpracy z
ubezpieczalnia (w tym celu byłam w centrum), uczestniczyć w 3 naradach, w
przelocie zjeść bułkę, przeczytać z 50 maili i na kilka odpowiedzieć.

Trzeba przyznać,
ze pracodawca zniósł ostatni tydzień na medal. Zero problemów, uwag mimo, iż w nadchodzący
piątek – 7.7 o 7:07 zacznie działać spory projekt, za który jestem
odpowiedzialna. Co trzeba było zrobić zrobili, co, nie czeka. Byli O.K.

Nadal nie wiem,
czy w czwartek będę musiała jechać na Słowację. Mam nadzieje, ze jednak nie w końcu
jest święto a ja mam zaplanowane 2 dni z Panem Boskim. Ale skoro oni nie
zadawali pytań to i ja nie będę.

Pan Boski znosi
cala sytuacje dobrze. Chwilami mu nie wytrzymują nerwy, zwłaszcza jak ma możliwość
robić cos z kolegami a miałby jednak ze mną. Jest z siebie tak dumny, ze wrócił
z Maroka, ze nieomal powinnam zapomnieć na jego obecność przez następne pól roku.
Staram się unikać konfliktów.

No nic. Idę oglądać
mój nowy, ogromny jak się okazało, służbowy telefon Nokia 6230i. Wybieralam w zeszlym tygodniu typ byl mi dosyc obojetny… Nie chce wspominiac ubieglego tygodnia. Musze myśleć tylko
o pracy.

DE’JA VU

Z poprzedniej pracy odeszlam w zasadzie z jedynego powodu.
Jako Kobieta nie moglam tam osiagnac nic wiecej. Generalnie Kobiety sa w
Czechach lekko bee, a dodatkowo jeden z wlascicieli firmy preferowal mezczyzn we
wszystkich dziedzinach zycia, co przekladalo sie na ograniczona mozliwosc
formalnych awansow plci delikatniejszej. Szef mojej aktualnej firmy, a
niegdysiejszy szef poprzedniej, zna doskonale uklady jakie tam panowaly, jak
rowniez powody dla ktorych odeszlam. Co, jak sie wydaje, nie przeszkadza mu
popelniac tych samych bledow, tyle ze, przyznaje, w DUZO mniejszej skali. Nie
skarze sie, nie mam sie w firmie zle, ale obserwujac podejscie szefa do mojego,
zdolnego zreszta, kolegi na rownorzednym stanowisku zaczynam miec nieprzyjemne
wrazenie de’ja vu. Pan Boski, inaczej niz w przypadku poprzedniej firmy,
zaczal mnie przekonywac zebym zostala. Przeczekala okres probny (jeszcze
miesiac i tydzien) a nastepnie  zafundowala
Szefowi samospelniajace sie proroctwo. Uwaza, ze nie warto we mnie inwestowac
bo jeste Kobieta? Ma, chlopak, racje! Pan Boski postanowil dac mu szanse
spelnic sie w roli Wujka, jesli juz nie sprawiedliwego szefa. Zobaczymy jak bedzie
z realizacja tego pomyslu, ale ciesze sie, ze w malej glowce P.B. zachodza
pozytywne zmiany. Dorosleje mi chlopak. Brawo! A Szef pewnie by sie zdziwil (ja
tez:)

DIOGENES A SESJA V SEVILLI

Podobno Diogenes powiedzial kiedys do zwyciezcy Olimpiady:


Wygrales?


Tak!!!


Rywal byl gorszy?


Tak, bez porownania!


To z czego sie cieszysz?

/za moja Siostra/

Czasem zdarza mi sie dostac cos bez walki/po krotkiej walce:) (chodzi przede
wszystkim o sprawy szkolne, ktore nigdy nie sprawialy mi specjalnej trudnosci,
poza ortografia, ktora widac na zalaczonym obrazku).

Wtedy czuje sie jak skrzyzowanie Diogenesa ze zwyciezca.
Ktos ze mnie robi cudowne dziecko, a ja wiem, ze to sie stalo niezalezne ode
mnie. Po prostu sprawa nie byla tak trudna jak
sie wydaje.

Dostalam wiadomosc, zdalam egzamin z hiszpanskiego. Sesja zamknieta w tydzien, cala (no ciesze sie oczywiscie, ale bez szalenstw:).

MEZCLAR – czyli ogloszenia drobne

  1. Slub
    i wesele byly bardzo ladne. Panna mloda miala powalajaca sukienke! Osobom gratulujacym
    pod kosciolem rozdawali slicznie zapakowane cukierki z podziekowaniem za
    zyczenia (pierwszy raz takie cudo widzialam). Panstwo mlodzi doskonale opiekowali
    sie cala banda podczas przyjecia. Co jeszcze raz utwierdza mnie w
    przekonaniu, ze ja sie nie nadaje, bo ja bym umarla gdybym z moimi
    cudownymi umiejetnosciami miala obtanczyc wszystkich wujkow i znajomych.
    Bylo przyjemnie, choc wyszlismy bardzo wczesnie, zeby jechac do Mamy.
  2. Dla
    zainteresowanych: Pan Boski nadal pozostaje zamieniony w golebia. Ostatnio
    nawet sie nie czepia, ze jestem malo aktywna, wiec w nagrode chodze z nim
    na spacery (juz 6 miesiecy grucha, musial doznac jakiegos urazu!!! Z drobnymi
    incydentami to gruchanie, oczywiscie, na swietego zadne z nas sie nie nadaje)
  3. Mam
    malerie – bo jesli nie malarie to ja nie wiem co. Codziennie ok. 5-6 rano
    mam goraczke dreszcze i umieram z zimna pod szyta na miare, obiektywnie
    niezwykle ciepla pierzyna, pod ktora normalny czlowiek gotuje sie w zimie. Czy ktos ma jakis pomysl?

TO JA SPADAM

Dzisiaj o 17:18 Pampalini Lowca
Zwierzat wyrusza w kolejna podroz. Bylam przeciez w Pradze prawie cale 3 dni, czas
na zmiane! Jedziemy na weekend do Bytomia. Mama chce sie widziec z Panem Boskim,
Ogorek ma wesele a ja stesknilam sie juz za pociagami:)))

Od przyszlego czwartku na dwa
tygodnie zmienie sie w slomiana wdowe. Pan Boski jedzie do Sevilli – mial pochodzic
po gorach a potem mnie odebrac, no to sie udalo. Moj billet powrotny anulowalismy,
ale nie bylo sensu placic tez za jego bilety, wiec zgodnie z planem zobaczy Sierra Nevada z Kolezanka Czeszka a potem wyruszy sam do Maroka.
Oj nie bywa nam dane wspolne spedzanie wakacji.

Moze pozniej:)

Praktyczna rada: oplaca sie
rezerwowac bilety bezposrednio przez internet a nie przez Student Agency, na
przyklad. Anulowanie mojego biletu kosztowalo 25 EUR + 500 CZK dla posrednika,
a to 500 CZK mozna bylo zaoszczedzic. Ale zalatwial to Pan Boski – jego cyrk, jego
malpy.

NA ZAKUPACH

Wczoraj byl szalony dzien. O 00:11 wsiadlam do pociagu w
Katowicach, zeby pomknac do Pragi. Musze przyznac, ze od czasu kiedy pobilam sie
z wezem w kieszeni i jezdze kuszetka, dzien “po” pociagu nawet da sie przezyc. Ok
6:50 nagle okazalo sie, ze w ciagu ostatnich kilku miesiecy pociag zmenil trase
i zatrzymuje sie na stacji obok naszego domu. Z przygodnie poznanym Polakiem
wyskakiwalismy z pociagu juz nieomal w biegu. Za to w domu bylam za 10 minut
zamiast za 40. Prysznic, sniadanko i do
pracy. Pan Boski wyprasowal mi ubranko! Terrorysta ale z przyjemnymi
przeblyskami, musze go pochwalic!

Dzien zaczal sie o 19, kiedy ruszylysmy z Ksiezniczka do
sklepow w poszukianiu sukienek na wesele. Nie nasze. Ksiezniczka jest mezatka (za
to ma duzo znajomych, ktorzy sie wesela), a ja na dzien dzisiejszy nie zamierzam,
tudziez nie mam chetnych.

To Ogorek wychodzi za maz! (swiat sie konczy! a mnie
staropanienstwo do drzwi puka:).

Prezekopalysmy Mango, Zare a potem Promod. Z Ksiezniczka
kupuje sie fajnie, bo ma swietna figure i we wszystkim wyglada dobrze, kwestia
tylko co dla niej wybrac. Ze mna gorzej, tyczki od fasoli zwykle nie bywaja
powalajaco urodziwe. Ale w koncu sie udalo! Obie kupilysmy sobie sukienki. Ha!
Takie same sukienki kupilysmy sobie. Tyle, ze Ksiezniczka jest jasna blondynka,
a ja niezupelnie, wiec wygladamy zupelnie inaczej. Musimy sie kiedys jak
blizniaczki ubrac.

W kazdym razie mam nowa sukienke. bardzo ktorka (juz dawno
sobie takich rzeczy nie kupowalam, ze wzgledu na leciwosc, a tu sie okazalo, ze
nogi jeszcze da sie pokazac) bardzo szalona i bardzo pasujaca do czarnego zamszowego
plaszcza i kremowo – szarych butow. Ogorek powinna pochwalic.

Wieczor zakonczylysmy na pizzy w towarzystwie Pana Boskiego.
Zanim do nas dotarl widzialm go jak rozmawia z kims przez telefon. Taki
usmiechniety, promienial mi chlopak szczesciem i radoscia. Dostalam wiec
lekkiego ataku zazdrosci, ale nie ubilam drania, zeby mial szanse sie
zrehabilitowac:) Ksiezniczka natomiast dostala lekkiego ataku smiechu. Wiec
przynajmniej radosc przynieslismy kolezance:)

Usnelam jakies 7 minut po przyjsciu do domu. Z sukienka obok lozka 🙂

POKOJ 305

Pare lat temu pracowalam przez 6 miesiecy w luksusowym
hotelu na granicy Kaliforni i Nevady. Na poczatku bylam recepcjonistka.
Praca na frond desku nauczyla mnie jednej rzeczy: doceniana
znaczenia najnizej postawionych pracownikow, bo moga bardzo ale to BARDZO
skoplikowac nasze zycie.

Hotel byl, jak pisalam dosyc luksusowy. W kazdym pokoju dwie
lazienki, ogromne lozka, wszystko w zasadzie nowe, blyszczace czystoscia. W
sezonie noc w najtanszym pokoju kosztowala $250, w najdrozszym… pare tysiecy
dolarow.

Ale nie wszystkie pokoje byly takie same… niektore
znajdowaly sie obok windy.

W tych zupenie najblizej windy mialo sie wrazenie, ze winda
nie jest tuz obok, ale dokladnie na srodku pokoju. Czym nizej polozony byl taki
pokoj, tym trudniej bylo usnac w nocy:). Najbardziej feralny byl pokoj 305.
Hotel mial 17 pieter wiec wszystkie winy musialy przejechac przez 3 pietro,
pierwsze na ktorym znajdowaly sie pokoje. Poza tym pokoj przez swoje wspaniale
okno pozwalal bardzo dokladnie ogladac rozlozysty parking a nie jezioro lub
gory jak oczekiwali klienci.

Przechodzac do sedna sprawy. Jesli jakis klient zalazl nam
za skore dawalismy mu pokoj 305. Jesli wiedzial co go czeka, probowal sie
pieklic. Ale nie widzial ile wolnych pokoi mamy do dyspozycji (razem 517), bo
ekran byl przed nim ukryty. Czasem rozjuszony wzywal supervisora. Ten moze i
chcialby pomoc klientowi, ale wiedzial, ze MY zostaniemy a ON za 2 dni
odjedzie, wiec podpadanie nam jest niebezpieczne.

Zazwyczaj wiec szukal, szukal i szukal innego pokoju wsrod
setek, ktore jeszcze danego dnia pozostaly wolne a nastepnie mowil: bardzo mi
przykro, ale zostalo juz tylko 305, inne pokoje sa juz zajete. Ale to na prawde
wspanialy pokoj. 
/No, wspanialy tyle, ze z winda w srodku:)/

 
Od tego czasu staram sie jeszcze bardziej doceniac prace
sekretarek, sprzataczek, pielegniarek, kelnerow itd. Ich przychylne
nastawienie, albo nienawisc, moga miec BARDZO a wrecz NIEZWYKLE DUZE ZNACZENIE.

Pozdrowienia z Pragi!