Jeden z hiszpańskich filmów,
które widziałam w Salamance, a który podobał mi się najbardziej nazywa się: „Lengua
de las mariposas” – „Język motyli”. Opowiada o małym, 8 letnim chłopcu, który
znalazł w swoim starym nauczycielu przyjaciela, przewodnika i wychowawcę. Ale
tak naprawdę ważniejsze jest tło bajkowej opowieści – wojna domowa w Hiszpanii
w latach 1936-39 – z pewnością najważniejsze wydarzenie w nowoczesnej historii tego
kraju (zainteresowanych odsyłam do Wikipedii, żeby nie przynudzać:). Dużo
ważniejsze niż II Wojna Światowa.
Chłopczyk kocha swego
nauczyciela taką niewinną, chłopięcą miłością, ten jest jego obrońcą i mistrzem.
Małym Bogiem. Wie nawet to, że motyle mają język w kształcie trąbki. Profesora
lubią i szanują również rodzice chłopca. Jest ich dobrym znajomym i cenionym
wychowawcą dzeciaka.
Historia kończy się smutno. Mimo
całej tej bajkowej, ciepłej scenerii, żeby przeżyć, rodzina chłopca musi stanąć
po przeciwnej stronie i patrzeć jak ulubionego Profesora wiozą na egzekucję, ze względu na poglądy polityczne. I
krzyczeć, że jest „czerwony” i „podły” itd…. W ostatniej scenie dzieciak biegnie za
ciężarówką w której wiozą „jego Profesora”, rzuca w niego kamieniami i krzyczy
„Dranie! Czerwoni! Świnie!”. Musi, chce, nie wie co robi? Chyba musi, żeby
podobny los nie spotkał jego ojca. Z resztą musi, bo kazała mu matka. Nie widać jakiegoś wewnętrznego
rozdarcia. W końcu chłopiec ma 8 lat a wybór Profesor vs. Ojciec to jednak wybór oczywisty.
Film, włącznie z tą ostatnią,
strasznie brutalną przecież sceną był niezwykle malowniczy, pogodny i dobry. I
mimo iż wiesz jak się skończy, naprawdę warto zobaczyć go na własne oczy. Czuło
się w nim klimat polskich „Marcowych migdałów” albo czeskich „Pelíšek”, gdzie
wszystko jest niby ok., ale w tle czuje się groźbę, jakąś nieuniknioną
tragedię, która musi nadejść, nie da się jej zatrzymać, odwrócić ani zmienić.
Można poczuć drżenie nadchodzącego małego końca świata…świata
pełnego niewinności i marzeń. Tego chłopca w 36’ w Hiszpanii, tych Czechów w 68’ w Pradze, tej młodzieży w 68’ w Polsce. Wszystkie filmy
gorąco polecam.